niedziela, 28 lutego 2021

Colleen Hoover Layla


 Data wydania: 24-02-2021
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 320
ISBN: 9788381350792

21.

Colleen Hoover to popularna autorka powieści z gatunku new adlt. Popularna być może, ale nie dla mnie, bo nie znam autorki, a Layla to moje pierwsze spotkanie z autorką. Wszyscy piszą, że to Hoover w nowej odsłonie. Nie mam porównanie, ale wiem, że muszę koniecznie poznać inne książki autorki, a moja lista do przeczytania nie dosyć, że nie ma końca to wzbogaci się o nowe pozycje. Nie wiem do kogo można zgłaszać reklamacje? Do rodziców, że zaszczepili miłość do czytania czy może do autorów, że nie dają chwili wytchnienia czytelnikowi? A może do nikogo tylko czytać w każdej wolnej chwili i starać się nadrabiać zaległości.
Layla i Leeds to miłość od pierwszego wejrzenia. Młodzi ludzie poznają się na ślubie i od razu wiedzą, że to jest to o czym marzą ludzie. Layla jest szczera i bezpośrednia, spontaniczna i wesoła. Leeds z kolei jest niepewny i ma na swoim koncie sporo błędów, ale to co ich połączyło jest niezwykłe i niesamowite.  Layla zdaje się nie móc oddychać, gdy nie ma przy niej chłopaka, a Leeds bez dziewczyny czuje jakby ktoś zgasił światło, a świat otoczył mrok. To relacja, która zdarza się tylko w książkach. I pewnie żyliby długo i szczęśliwie, gdyby nie psychofanka Leedsa, która doprowadziła do tragicznych w skutkach zdarzeń. Zdarzeń w wyniku których nasi bohaterowie będą mieli wybór: poddać się lub walczyć. Co wybiorą? Dowiedzcie się sięgając po Layle Collen Hoover.
Przyznaję, że jestem zaskoczona . Rzadko mi się zdarza mieć przeogromną chęć zerknięcia na koniec książki po to, aby dowiedzieć się jak historia się skończy. W przypadku książki Hoover już po kilku stronach miałam taką ochotę że tylko wrodzona uczciwość nie pozwoliła mi zerknąć na ostatnie strony. To miks gatunkowy, który pochłania czytelnika od pierwszej strony. To kolejna książka, którą zaczynamy i chcemy wiedzieć jak się skończy, a jednocześnie odczuwamy żale z każdą stroną, że nieuchronnie zbliżamy się do końca. Uwielbiam książki, w których autor wodzi czytelnika za nos klucząc i komplikując akcję, a gdy do tego dochodzą emocje to ja osobiście nic więcej nie potrzebuję do szczęścia.
Już zajrzałam, że autorka ma na koncie wiele pozycji. Nie wiem jak wytrzyma to mój mąż, że o portfelu nie wspomnę, ale cóż...żyje się tylko raz:) Muszę koniecznie poznać twórczość Colleen Hover, bo Layla bardzo przypada mi do gustu.
A może ktoś z Was może mi polecić, od której książki powinnam zacząć przygodę??

Moja ocena 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte

piątek, 26 lutego 2021

Edyta Folwarska Pokusa


 Data wydania: 24-02-2021
Wydawnictwo: Pink Book
Ilość stron: 192
ISBN: 9788381776080


20

Ostatnio z każdej strony w mediach rzucała mi się reklama nowej inicjatywy Wydawnictwa Edipresse, Pink Book. Jako ciekawa jednostka, a jednocześnie szczęśliwa posiadaczka Legimi postanowiłam sprawdzić co w trawie piszczy i o co jest tyle hałasu. Obawiałam się, że o nic, ale muszę stwierdzić, że spędziłam miły i beztroski czas. Wyczytałam, że Pink Book będzie tworzona przez dwie autorki, a mianowicie Edytę Folwarską i K.N.Haner. Czy ktoś dołączy do autorek niestety nie wiem, ale wiem, że i jedna, i druga Pani są dla mnie kompletnie nieznane, ale nic nie szkodzi na przeszkodzie, aby to nadrobić . Tym bardziej, że przeczytanie Pokusy zajęło mi dwie godziny i wcale nie uważam tego czasu za stracony. Mało tego ta historia mnie wciągnęła i choć na długo nie zostanie w głowie to uważam, że to całkiem zgrabnie napisana historyjka. 
Inez Tarasiewicz, bo tak nazywa się główna bohaterka, jedzie na rozmowę o pracę. I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że dziewczyna trzy dni temu odebrała prawo jazdy, a jej auto do najnowszych nie należy. Inez marzy o pracy dziennikarki, a rozmowa na którą zmierza ma ją przybliżyć do jego realizacji. I wszystko byłoby w porządku gdyby nie stłuczka, której sprawczynią jest Inez. Mało tego to rozbija auto bogatego gogusia, Porsche Panamera. Facet jest naburmuszony i złośliwy. Jakoś jednak udaje się dopełnić formalności i lekko spóźniona Inez dociera w końcu na rozmowę z szefową działu. Rozmowa przebiega jak po maśle i nasza bohaterka zostaje odesłana do redaktora naczelnego. To już wydaje się łatwizną i pewnie tak by było, gdyby nie fakt, że naczelnym okazuje się nie kto inny jak facet z uszkodzonego Porsche, Filip Wolny. Możecie się domyślić jak wyglądało pierwsze spotkanie tej dwójki, ale czy Inez zagrzeje dłużej miejsca w pracy marzeń. Tego Wam już nie zdradzę. Dowiecie się sięgając po Pokusę Edyty Folwarskiej.
Historia może i schematyczna i przewidywalna, może banalna i naiwna, ale każdy czasami potrzebuje takiego zmulacza, który czyta się miło, lekko i przyjemnie. Taka trochę współczesna bajka o dziewczynie, której marzenia się spełniają. Ale kto nie lubi bajek ten niech pierwszy rzuci kamieniem. Muszę sprawdzić teraz jak pisze druga autorka Pink Booka, , K.N. Haner, bo oczywiście też zupełnie nie znam. Nie będę się rozpisywać, bo po pierwsze historia jest zbyt krótka, a po drugi nie będę Wam odbierać przyjemności z lektury. Jeśli macie ochotę na niezobowiązująca lekturę, która zapewni Wam miłe popołudnie bądź wieczór to polecam.
Jak to dobrze że mam Legimi, a na nim prawie wszystkie nowości:) 


Moja ocena 6/10

poniedziałek, 22 lutego 2021

Joanna Szarańska Wymruczane szczęście


 Data wydania: 10-02-2021
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 377
ISBN: 9788366736474

19.

Jako miłośniczka i posiadacza futrzaków nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po najnowszą książkę Joanny Szarańskiej Wymruczane szczęście, Tylko spójrzcie na ten nosek wystający z pościeli. Cudo, cudo, cudo. Uwielbiam kocie nosy za to, że każdy jest inny. Nie ma dwóch kotów o takich samych charakterach i o takich samych nosach. Każdy jest inny. Moja banda jest przygarnięta ze schroniska, każdy po przejściach i każdy uratowany przed bezdomnością. Myślicie, że można oczekiwać wdzięczności? Oczywiście, że nie, bo to my jesteśmy dla nich, a nie one dla nas. To one użyczają nam kawałek podłogi, a czasami łaskawie zrobią miejsce w łóżku. O moich kotach mogę pisać i mówić godzinami, ale pora wrócić do Wymruczanego szczęścia.
To druga z cyklu Na tropach miłości książka, która wyszła spod pióra Joanny Szarańskiej. Autorki nie trzeba nikomu przedstawiać, bo zyskała ono grono stałych i wiernych czytelniczek. Ja sama chętnie sięgam po książki autorki choć przyznaję, że kilka tytułów mam do nadrobienia.
Emilia Kot, bo tak nazywa się bohaterka najnowszej książki Pani Joanny to kobieta po przejściach, która po rozwodzie próbuje stanąć na własnych nogach, ale Emilia Kot to przede wszystkim mama dwójki bliźniaków, Sabinki i Sebastiana, które genialne pomysły mają w genach, a wrodzone zainteresowanie światem nie pozwala im na na chwilę zwolnić. Bliźniaki należą do tych dzieci, które ani sekundy nie usiedzą na miejscu, bo przecież nie od dzisiaj wiadomo, że co dwie głowy to nie jedna. Kuzyn Bolesław Bocian wyciąga do nich pomocną dłoń oferując tak pracę jak i dach nad głową, a że na zapleczu baru to przecież nie problem. To, ze sypiają na jednym materacu to pestka w porównaniu z tym, że miałoby om kapać na głowy. Wszystko być może toczyłoby się swoim torem, gdyby nie piąta żona owego kuzyna - kobieta tyle porywcza, co i zazdrosna. i tutaj na scenę wkracza znana z poprzedniej części babcia Trudzia, która nie tylko oferuje naszym Kotom dach nad głową, ale i ma pracę dla Emilki u gburowatego Owczarka. Kim jest Owczarek? Kim jest Cholera? I jak potoczą się losy rodziny Kotów? Tego dowiecie się sięgając po Wymruczane szczęście.
Lekki i zabawny styl Joanny Szarańskiej sprawia, że przez książkę się dosłownie płynie. Akcja jest wartka i pełna zabawnych sytuacji, a zachowanie Cholery naturalne i z pewnością pisane z doświadczenia. To dobrze napisana komedia, w której dla mnie numerem jeden jest Gertruda  Miłoszewska, którą pokochałam całym sercem. To historia, przy której nie sposób się nudzić. To idealna lektura na poprawę humoru. Jeśli potrzebujecie odprężającej lektury to Wymruczane szczęście będzie idealne. Jeśli nie znacie Wyszczekanej miłości to nie przejmujcie się, bo obydwie części można czytać osobno.
Ja jestem zdecydowanie na tak!!! Polecam :)


Moja ocena 8/10

niedziela, 21 lutego 2021

Natasza Socha Zaczarowane


 Data wydania: 10-02-2021
Wydawnictwo: Edipresse
Ilość stron: 304    
ISBN: 9788381775335


18.

Po ostatniej przeczytanej przeze mnie świątecznej książce Pani Nataszy postanowiłam bliżej zapoznać się z twórczością autorki. W moje ręce na Legimi wpadły Zaczarowane, czyli historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Przyznaję, że czytałam w każdej wolnej chwili, bo to nie tyko genialnie napisana książka, ale i historia, która może być przestrogą dla niejednej z nas. Dlaczego niejednej? Bo to właśnie kobiety najczęściej padają ofiarami oszustów matrymonialnych. Oszuści są doskonali w swoich działaniach, precyzyjni i wiedzą jak trafić w czuły punkt kobiet.
" Ta historia wydarzyła się naprawdę. I nadal wydarza, niemal każdego dnia, w różnych miejscach na świecie. Cztery kobiety, które zaufały oszustowi z portalu randkowego. Które dały się zaczarować obcemu mężczyźnie, oddając mu wszystkie pieniądza, a niejednokrotnie zaciągając gigantyczne długi. Ta miłość była bardzo kosztowna. Zabrała nie tylko pieniądze, ale i wiarę w drugiego człowieka. Odarła z marzeń , pewności siebie, godności. Czy Martyna, Anna , Jadwiga i Karolina będą miały odwagę powiedzieć głośno, co je spotkało? Czy wiedząc, że Dorian dysponuje kompromitującymi nagraniami, rozmowami i seks taśmami, odważą się wyznać prawdę? I czy uda się aresztować człowieka, który zniszczył im życie? Zaczarowane to opowieść o samotności w związku, o niekończącej się nadziei na prawdziwe uczucie i o tym, jak bardzo można oślepnąć w miłości. To także historia o sile i solidarności kobiet. I o tym, że nie wolno się poddawać."
Tyle opis z okładki, który brzmi niezwykle intrygująco, ale powiem Wam, że w środku jest o wiele lepiej. To inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia czterech kobiet: Martyny, Anny, Jadwigi i Karoliny, które miały nieszczęście poznać Doriana. To kobiety wywodzące się z różnych miast, w różnym wieku i o różnym statusie społecznym, które połączyło jedno, a mianowicie pragnienie miłości i chęć poczucia się kobietą przed duże K. jedne w związku, w którym dawno coś się wypaliło i wielkie porywy zastąpiła szara codzienność, a inne samotne i szukające tego jedynego wymarzonego, u boku którego chciały spędzić resztę życia. Poznały go na jednym z portali randkowych. Schemat działania Doriana był podobny. Parę maili, które miały za zadanie wybadać grunt, romantyczne spotkania, kolacje i czułe esemesy. Spotkania zawsze z dala od tłumów, bo przecież ktoś mógł go poznać. Drobne pożyczki, które miały miejsce na początku związku Dorian zawsze oddawał dorzucając do tego drobiazg. Ale przede wszystkim snuł wizje wspólnego życia w domku z ogródkiem, gromadką dzieci i miłością taką, która zdarza się tylko w bajkach. To przy nim kobiety czuły się dowartościowane, pożądane i uwielbiane, rozumiane i traktowane z szacunkiem. Ideał faceta. Wszystko jednak do czasu. Jesteście ciekawi co skłoniło nasze bohaterki do szukania miłości na portalu? Sięgnijcie koniecznie po najnowszą książkę Nataszy Sochy i przekonajcie się. Poznajcie Doriana i jego metody manipulacji. Ale przede wszystkim przekonajcie się jaki finał miała ta historia i jak w takich przypadkach reagują stróże prawa.
Ta historia zdarzyła się naprawdę. Często słyszymy w mediach o kobietach, które padły ofiarami oszustów. Czy są łatwowierne i głupie, czy zasługują na potępienie. Z pewnością nie, ale czasami mogłyby się zastanowić dziesięć razy zanim zrobią krok, który zaprzepaści dorobek całego życia, zanim legnie w gruzach to, co budowały przez lata. Takie historie zdarzają się i zdarzać się będą dopóty, dopóki istnieje ludzkość.
Natasza Socha napisała książkę, od której ciężko się oderwać. Książkę, która nie tylko otwiera oczy na wiele spraw, ale to też lektura ku przestrodze i to zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. To także książka o sile kobiet i ich solidarności, o ciężkiej i nierównej walce o odzyskanie nie tylko dobrego imienia, ale i poczucia własnej wartości, ale i o nadziei, bo przecież z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. 
Bardzo dobrze napisana książka. Mam na Legimi jeszcze serię Nie i myślę, ze lada dzień się na nią skuszę, bo Socha pisze nie tylko dobrze, ale i porusza ważne tematy, o których warto i trzeba pisać.
Polecam Wam gorąco, bo to naprawdę dobra pozycja.


Moja ocena 8/10

czwartek, 18 lutego 2021

Remigiusz Mróz Głosy z zaświatów


Data wydania:29-01-2020
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 448
ISBN: 9788380759893

17.

W końcu przeczytałam drugi tom o patomorfologu Sewerynie Zaorskim. Kupiłam sobie książkę i niestety komuś pożyczyłam, zapomniałam komu i ten ktoś wcale nie kwapi się żeby oddać. Najzwyczajniej w świecie zapomniałam o Głosach z zaświatów, ale na szczęście już jest trzecia część, więc musiałam nadrobić braki . Autora nie trzeba nikomu przedstawiać, bo Remigiusza Mroza albo się kocha albo nienawidzi.  Ja należę zdecydowanie do tej pierwszej grupy, a cykl o Sewerynie Zaorskim skradł moje serce.
Co tutaj się działo. Przyznaję, że czytałam książkę przeważnie nad ranem i były momenty, że oglądałam się za siebie, zwłaszcza jak coś stuknęło. Seweryn wraz z córkami mieszka w Żeromicach i chociaż stara się trzymać z daleka od kłopotów to nie cieszy się ani szacunkiem ani popularnością wśród tubylców. Na szczęście nasz bohater ma to w...nosie Życie toczy się swoim rytmem do czasu, gdy znalezione zostaje ciało siedmioletniej dziewczynki. Sekcja zwłok nie ustaliła przyczyny zgonu i Zaorski robi za konsultanta, a jakby tego było mało Seweryn otrzymuje plik, w którym słychać kołysankę i głos dziewczynki mówiącej po niemiecku. Gina kolejne dwie dziewczynki, a Seweryn angażuje się w śledztwo pełne tajemnic i historii sprzed lat. 
Jakby mało było nieszczęść w życiu Zaorskiego to jego ukochane córeczki trafiają pod "skrzydła" opieki społecznej i nasz bohater musi udowodnić, że nadaje się na ojca. Rozprawa sądowa zakrawa na kpinę i zdaje się, że wszystko jest ukartowane. Czy Seweryn odzyska dziewczynki? Tego dowiecie się sięgając po Głosy z zaświatów.
Lubię twórczość Mroza, a Głosy z zaświatów uważam za jedną z jego lepszych książek. Cała seria o patomorfologu jest genialna. Mam w zanadrzu jeszcze trzecią część i nie wiem co tam się zadzieje, ale od Głosów nie byłam w stanie się oderwać. To mocna i przerażająca książka, w której autor nie boi się jak zwykle poruszyć ważnych i aktualnych tematów. Gwałt na dzieciach czy pedofilia wśród księży sprawiły, że włosy jeżyły mi się na głowie. Nie brak tu historycznych prawd o Dzieciach Zamojszczyzny czy katastrofy w Czarnobylu.
Postacie jak zwykle niezwykle wyraziste i rzeczywiste z Sewerynem i Kają na czele.
Jestem pod ogromny wrażeniem tej książki i już wiem, że dzisiejszy wieczór spędzę z trzecią częścią cyklu.
Jeśli jeszcze nie znacie tej serii to sięgnijcie po nią, a z pewnością nie będziecie żałować. Usiłuję namówić męża na lekturę, ale coś opornie mi to idzie.

Moja ocena 9/10

Katarzyna Grochola Zjadacz czerni 8


 Data wydania: 10-02-2021
Wydawnictwo: Literackie
Ilość stron: 320
ISBN: 9788308073537

16.

Dawno nie miałam okazji czytać książki Katarzyny Grocholi. Kiedyś zaczytywałam się w książkach autorki , ale ostatni jakoś zaniechałam tego. Nie ukrywam, że do sięgnięcia po Zjadacza czerni 8 w dużej mierze skłoniła mnie okładka, która nie tylko przyciąga wzrok, jest subtelna, ale przed wszystkim tajemnicza. W zasadzie nie miałam pojęcia, że jest to zbiór opowiadań, a jak wiecie doskonale z opowiadaniami jest mi niekoniecznie po drodze, bo zanim się zaprzyjaźnię z bohaterem już muszę poznawać nowego.
Zjadacz czerni 8 to zbiór jedenastu opowiadań, z których każde jest inne i każde dotyczy innych ludzi, których różni wszystko: wiek, pochodzenie społeczne czy status materialny. Każdy tworzy jedną historię, które łączą się ze sobą. Łączy je nie tylko rudy kot, ale przede wszystkim miłość. ale nie ta landrynkowa i słodka w stylu i żyli długo, i szczęśliwie, ale miłość u Pani Katarzyny przybiera różne twarze i odcienie. Tu znajdziecie nie tylko miłość kobiety do mężczyzny i mężczyzny do kobiet, ale i miłość matki do dziecka, córki do rodziców czy też miłość do zwierząt. Bo tyle ilu ludzi na świcie tyle jest odcieni miłości.
Przyznaje, że autorka mocno mnie zaskoczyła Zjadaczem czerni 8. Spodziewałam się lekkiego czytadła na jeden wieczór, a dostałam mądrą i dojrzałą książkę, w której z każdej strony walą nas po oczach prawdy uniwersalne. Prawdy, o których często zapominamy, a z których tak naprawdę składa się nasze życie. To książka, której nie przeczytacie w jeden wieczór. To książka, która należy się delektować jak ulubioną czekoladą. Jasne, że można zjeść ją szybko, ale jakże smakuje, gdy delektujemy się kostka po kostce i przyjemny smak towarzyszy nam dłużej. Tak jest i ze Zjadaczem czerni 8. Ja codziennie czytałam jedno opowiadanie, bo każde miałam okazje przemyśleć i przeanalizować.
Zjadacz czerni 8 to poruszająca lektura, która trafia w najczulsze struny odbiorcy o miłości, tęsknocie i żalu. Dla mnie ta książka jest ogromnym zaskoczeniem i bardzo się cieszę, że miałam okazję po nią sięgnąć.


Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu



poniedziałek, 15 lutego 2021

Agata Kołakowska Szczęście na miarę


 Data wydania: 26-01-2021
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 408
ISBN: 97883822340280


15.

Agata Kołakowska to znana mi autorka chociaż dawno nie sięgałam po książki jej autorstwa. Do sięgnięcia po Szczęście na miarę skłonił mnie opis z okładki, bo przecież książka o moich ukochanych sukienkach nie może być zła. Oczywiście żałuję, że kupiłam ebooka, bo tak czy inaczej czeka mnie kolejny wydatek, musze kupić papierową wersję. Już kiedyś Wam pisałam, że lubię mieć na półce wartościowe książki, a taka właśnie jest najnowsza propozycja Pani Agaty.
Lubicie sukienki? Ja osobiście uwielbiam, bo czuję się w nich dobrze i nic nie jest w stanie powstrzymać mnie od zakupu jeśli któraś wpadnie mi w oko. Nie szkodzi, że w szafie wisi ich dwadzieścia, bo dla każdej kolejnej znajdzie się miejsce pod moim dachem. Letnie, jesienne, wieczorowe czy codzienne, kocham je tak samo. Kobieta w dobrze dobranej sukience czuje się po prostu kobieco i wygląda dobrze. Zdecydowanie jestem ich miłośniczką.
W starej kamiennicy jest zakład krawiecki, w którym od lat panuje Leonard Kittay. To spod jego ręki wychodzą sukienki, które są nie tylko projektowane przez właściciela, ale i wykonane z najlepszej jakości materiałów. To małe dzieła sztuki, w których ich właścicielki czują się nie tylko wyjątkowo, ale i za ich sprawą spełniają się najskrytsze marzenia. Tak dobrze przeczytaliście. W sukienkach jest wszyta tasiemka, na której starannie wyhaftowane jest marzenie. To nie jest zwykły zakład krawiecki, do którego można wejść prosto z ulicy. To zadowolona klienta ma podać adres tylko i wyłącznie jednej osobie. Dziwactwo? Być może, ale jakże urokliwe.
Właściciela tego magicznego zakątka poznajemy w chwili, gdy zmuszony jest rozstać się z jedyna, wieloletnią pracownicą. Prawa rynku są bezlitosne i prawdę powiedziawszy zakład Leonarda ledwo przedzie. Mirella zatrudnia się w sklepie z garniturami co nie jest szczytem jej marzeń, a do pracowni mistrza Kittaya trafia dziennikarka Dagna, która nie wierzy w bzdury z sukienkami spełniającymi marzenia. Czy krawiec rzeczywiście oszukuje swoje klientki, a może Dagna zmieni swoje nastawienie? Sięgnijcie koniecznie po Szczęście na miarę i przekonajcie się sami, bo to fantastyczna historia pełna miłości, pragnień, marzeń i nadziei.
Agata Kołakowska po raz kolejny stworzyła historię , która skradła moje serce i w zasadzie nawet się nie obejrzałam, a już był koniec. Autorka sprawiła, że podczas czytania czułam szelest jedwabiu i jego przyjemny chłód. Sprawiła, że mam ochotę poszukać zakład krawiecki i sprawić sobie kolejną sukienkę, ale taką wyjątkową i tylko dla mnie. To niesamowicie ciepła opowieść o marzeniach i trudnych wyborach, które musimy podejmować, o miłości i rozczarowaniach, a także o skomplikowanych relacjach damsko - męskich. 
Jestem oczarowana piórem Pani Agaty, jego lekkością i subtelnością. Na szczęście mam w czeluściach czytnika jeszcze kilka nieprzeczytanych tytułów, które wyszły spod pióra autorki i pędzę nadrobić własne gapiostwo, a Wam polecam gorąco Szczęcie na miarę.

Moja ocena 9/10