wtorek, 6 października 2026

Karolina Tomaszewska Na całe szczęście

 

Data wydania: 23-09-2026
Wydawnictwo: Dobre Strony
Ilość stron: 328
Cykl: Amor fati

40/2026

Na książkę Karoliny Tomaszewskiej czekałam jak mała dziewczynka na świętego Mikołaja i przyznaję, że przeczytałam ją już przed premierą, ale okazuje się, że jestem jakoś mało zorganizowana. Najpierw byłam w pracy i po zmianie nie bardzo wiedziałam jak się nazywam, teraz jestem w domu, ale przytłoczył mnie nadmiar obowiązków. Jednym słowem pokonało mnie życie, a cykl Karoliny Tomaszewskiej zasługuje nie tylko na recenzję, ale i na milion zachwyconych czytelniczek, bo to jedna z tych książek przy której nie tylko się odpoczywa, ale i wzrusza i parska niekontrolowanym śmiechem. Ten miks emocji sprawia, że prze lekturę się płynie i z żalem patrzy na ubywające strony. Ja osobiście do pewnego momentu czytałam zachłannie jakby jutra miało nie być, ale potem powiedziałam sobie stop i dawkowałam rozdziały. I tak sobie podczas lektury postanowiłam, że w tym roku kupię sobie wszystkie części pod choinkę, bo muszę koniecznie mieć Amor fati na półce po to, aby móc do niego wracać jak mi będzie do d... Karolina Tomaszewska kupiła mnie od pierwszej części inteligentnymi dialogami, niesamowitym poczuciem humoru i darem, który ma, bo pisze dziewczyna tak, że czytelnik wsiąka w świat bohaterów i zaczyna im towarzyszyć w ich codzienności. Ale żeby nie było tak różowo to muszę odnieść się bezpośrednio do Karoliny Tomaszewskiej, aby już tak nie mieszała w życiu bohaterów, bo za chwilę ani melisa, ani relanium mi nie pomogą. 
Autorka znowu zabrała mnie do świata Zuzy, Wojtka i ulubionego Franka, którego mogę jeść łyżkami.  I tak jak Wojtek jest ojcem na medal tak biologiczną matkę Franka najchętniej wysłałabym w kosmos za to co robi ze swoim synem. Chociaż czy kobieta, która porzuca dziecko tuż po porodzie zasługuje ma miano matki? Nie wiem i nie mnie to oceniać, ale jak dla mnie to autorka mogłaby ją... uśmiercić? Żebym ja stara baba miała podczas czytania książki zapędy mordercze to chyba jeszcze tego nie grali. Ale jeśli jeszcze nie znacie cyklu Karoliny Tomaszewskiej to sięgnijcie po niego koniecznie i sprawdźcie sami co to za jedna ta "matka" Franka. Między Wojtkiem i Zuzą iskrzy już od poprzedniego tomu, ale czy ona będzie umiała zaufać i się otworzyć, a on będzie w stanie przygarnąć kogoś pod dach, który jest królestwem jego i Franka? Czytajcie koniecznie.
Karolina Tomaszewska stworzyła cykl, który w moim mniemaniu mógłby mieć milion tomów i jestem przekonana, że każdy kolejny czytałabym z wypiekami na twarzy. Autorka pisze o ludziach takich jak my i z pewnością z niejedną sytuacją można się utożsamiać. Pisze prawdziwie i szczerze, jest miejsce ma uśmiech i łzy, jest paczka przyjaciół, której niejeden z nas może pozazdrościć. Mnie Karolina kolejny raz zachwyciła i wiem jedno, że chcę jak najszybciej kolejny tom.
Czytajcie koniecznie i zakochujcie się tak jak ja w piórze autorki.


Moja ocena 10/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz