czwartek, 8 października 2026

Justyna Toros Czerwony węgiel


Data wydania: 23-09-2026
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 448
Cykl: Kamienica

41/2026

Kupiłam ebooka debiutującej Justyny Toros i wierzcie mi, że nie żałuję, bo to było tak dobre, tak dojrzałe, tak przemyślane, że kolejna autorka trafia na moją listę ulubionych. Fakt, że Justyna Toros debiutowała w Książnicy utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że  to moje ukochane wydawnictwo i że umie ono w debiuty. To dzięki Książnicy miałam okazję poznać Ewę Lange i R.A. Olek. Książki, które wychodzą spod ich skrzydeł są dopieszczone w każdym calu i jeszcze nigdy nie trafiłam na chłam. 
Czerwony węgiel Justyny Toros otwiera cykl Kamienica i chociaż przeszukałam czeluści internetu to jeszcze niestety nie trafiłam na zapowiedź kolejnego tomu, ale z pewnością nie będzie to w tym roku, a szkoda, bo chciałaby poznać jak potoczą się dalsze losy sióstr Krause. Autorka zabiera na  na Górny Śląsk, a konkretnie do Rudy, gdzie w 1945 roku wkracza Armia Czerwona. Wydarzenia jakie miały miejsce na zawsze zmieniły losy rodziny Krause, a ich świat rozpada się jak domek z kart. Ginie ojciec, Greta wybiera drogę na zachód, a malutką Lusię porywa ludzki tłum. Na nastoletnią Anne spada odpowiedzialność za matkę i siostry. To dzięki niej udaje się przetrwać najtrudniejsze chwile. Kobiety zmuszone są uczyć się życia na nowo w powojennej rzeczywistości. Anna podejmuje pracę w kopalni i to tutaj poznaje Janka, który przybył nie wiadomo skąd, jego ręce nie przypominają rąk górnika z wżartym węglem w każdy zakamarek skóry. Między młodymi szybko iskrzy i pewnie żyli by długo i szczęśliwie gdyby na ich drodze nie stanął Urząd Bezpieczeństwa. Los rzuca kolejne kłody od nogi i po raz kolejny kpi z planów rodziny.
Justyna Toros stworzyła książkę obok której nie da się przejść obojętnie, nie policzę ile razy musiałam ją odłożyć, aby złapać oddech, wylałam morze łez i niejednokrotnie klęłam jak żul spod budki z piwem. Autorka bez lukru pokazuje szarą powojenną rzeczywistość, a dym z kopalnianych szybów aż gryzie w oczy. Powojenna rzeczywistość, stalinizm i komunizm, a wśród tego rodzina Krause przy ulicy Kościelnej w Rudzie, która walczy aby przeżyć każdy dzień. To genialny debiut o więzach krwi trwalszych niż stal, o ludziach, w których nigdy nie gaśnie nadzieja i o rodzinie, która w życiu każdego z nas jest najważniejsza.
Oczarowała mnie autorka Czerwonym węglem i z niecierpliwością czekam na kolejną część chociaż muszę przyznać, że Justyna Toros postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko.
Czerwony węgiel Justyny Tors to jedna z tych książek, które na długo pozostają w naszej pamięci. Gratuluję autorce genialnego debiutu.
Polecam Wam z całego serca.

Moja ocena 10/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz