czwartek, 13 czerwca 2019

Piotr Liana Echo serca


Data wydania: 10-10-2018
Wydawnictwo: Oficynka
Ilość stron: 400
ISBN: 9788365891310


77/2019

Jakiś czas temu otrzymałam od Wydawnictwa Oficynka Echo serca Piotra Liana i jedyne czego żałuję to fakt, że książka odczekała swoje na półce. Jakoś tak mi się zapodziała i wiecie co to był błąd, bo Echo serca jest jak dla mnie rewelacyjne. Napisany przepięknym językiem thriller medyczny czy kryminał, sama nie umiem tego określić. Jednak język, którym posługuje się jest niesamowicie staranny, a i prowadzeniu fabuły nie można nic zarzucić.
Głównym bohaterem Echa serca jest znany tarnowski kardiolog Piotr Rota, kiedyś szczęśliwy mąż i ojciec. Teraz został sam, bo najpierw traci żonę, by chwilę potem patrzeć na śmierć córki. Okoliczności jej śmierci nie są do końca znane, ale wszystko wskazuje na to, że popełniła ona samobójstwo. Nasz bohater jest jednak przekonany, że było do doskonale upozorowane morderstwo. Piotr nie może pogodzić się z faktem, iż policja nie chce zająć się sprawą i zaczyna na własna rękę prowadzić śledztwo. Czy uda mu się wyjaśnić sprawę śmierci jego córki? Czy prawda ujrzy światło dzienne? Przekonajcie się sami, bo Echo serca to rzeczywiście kawał dobrej roboty.

Ta książka to prawdziwa uczta dla zmysłów. Autor w genialny sposób wodzi nas za nos, pokazuje nam prawdziwe emocje i bezduszność mediów, pokazuje nam czym jest ojcowska miłość, która nie zna granic i kompromisów. Zaskakuje też umiejętność obserwacji otoczenia przez autora. Ta historia wciąga od pierwszej strony, nic nie jest tu jednoznaczne . Nie ma tu bohaterów czarnych czy białych, wszyscy mają coś za uszami .
To książka, w której nie ma miejsca na nudę,a przede wszystkim to książka, która na długo zapada w pamięci i nie da o sobie zapomnieć. A już finał to prawdziwy majstersztyk. Aż strach pomyśleć co stworzy w swojej kolejnej powieści autor ( oby tylko nie obniżył lotów)
Echo serca mogę polecić wszystkim miłośnikom thrillerów z wątkiem obyczajowym, bo to kawał dobrej literatury obok której nie sposób przejść obojętnie.
no właśnie zobaczyłam ,że Pan Piotr ma swoim dorobku Personę Non Grata. Co prawda pierwszy raz o niej słyszę, ale wiem, że muszę koniecznie po nią sięgnąć. :)
Zapamiętajcie koniecznie nazwisko autora, bo to jeden z tych autorów, który ma niesamowity potencjał i zapewne o nim usłyszymy. A jeśli nie czytaliście Echa serca to koniecznie sięgnijcie po lekturę. Jedyna moja rada to taka, że zarezerwujcie sobie czas, bo żal Wam będzie odłożyć książkę na bok.

Moja ocena 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Oficynka

środa, 12 czerwca 2019

Fuzja Adam Tatur



Data wydania: 04-2019
Wydawnictwo: e-bookowo
Ilość stron: 170
ISBN: 9788381660310


76/2019

Jakiś czas temu napisał do mnie autor Pan Adam Tatur maila z zapytaniem czy nie zechciałabym przeczytać jego książki. A jak już doskonale wiecie jestem niezmiernie łakoma na debiuty to zgodziłam się ochoczo. I wiecie co ( przepraszam Panie Adamie) popełniłam błąd i to taki przez duże B. Co ja się naklęłam na własną głupotę to tylko ja wiem. Książka ma 170 stron i wydana jest tylko w formie e-booka. I ja te 170 czytałam prawie dwa tygodnie, no kurde za nic mi nie szło, a przede wszystkim zupełnie nie po drodze mi z tą książką. Może jakaś ograniczona umysłowo jestem, ale ja jej kompletnie nie zrozumiałam.
Nie umiem i nie lubię pisać krytycznych recenzji, bo zdaję sobie sprawę, że ktoś włożył dużo pracy w to, aby stworzyć całość, ale no mimo najszczerszych chęci nie dam rady napisać, że to było super i rewelacja, bo według mnie nie było.
Z opisu wydawcy:
Nastolatek Kuba Bielenik, dzięki naukowej działalności swojego ojca oraz obsesyjnemu zadurzeniu we własnej siostrze, przez którą od dziecka jest molestowany, odkrywa świat pełen groteskowych wynaturzeń i okrucieństwa, w którym zacierają się granice między zahamowaniami chłopaka, a jego brutalną naturą.  Wybawieniem jawi się symboliczna ucieczka, która finalnie nie przynosi niczego dobrego.
No i wszystko się zgadza jest Kuba i jego siostra Anka, którzy nie zachowują się jak rodzeństwo, są rodzice i Rosjanie, i Niemcy, i nie należy zapomnieć o Dagmarze, koleżance Anki, która darzy ją miłością lesbijską. Wszystko jest w tej książce i stosunki kazirodcze, i sny erotyczne, i obsesja na punkcie własnej siostry. Kuba skutecznie eliminuje potencjalnych kandydatów do ręki siostry, rodzice giną w tajemniczych okolicznościach  być może dlatego, że ojciec grał na dwa fronty, trup ściele się gęsto , a już przekleństwo  goni przekleństwo.
Pan Adam na niewątpliwie świetny warsztat pisarski i być może są osoby, którym lektura tej książki sprawi przyjemność. We mnie wzbudzała jedynie obrzydzenie. Zupełnie mi nie po drodze z tego typu literaturą. A już zupełnie zmyliły mnie wysokie oceny na Lubimyczytac pl, skąd?? może mi ktoś wytłumaczyć ten niewątpliwy fenomen.
Podsumowując książka zupełnie nie przypadła mi do gustu. Zapewne Pan Adam coś miał na myśli, ale ja tego najzwyczajniej nie zrozumiałam. Zawsze staram się znaleźć w książce coś wartościowego, a tym razem mi się nie udało. Wymęczyłam się okrutnie. Zastanawiacie się dlaczego nie rzuciłam jej w kąt? miałam taki zamiar, ale moja zawziętość na szczęście zwyciężyła i po prawie dwóch tygodniach dobrnęłam ku końcowi :) z czego jestem niesamowicie dumna.
Być może komuś ta lektura przypadnie do gustu. Nie byłam to niestety ja.


Moja ocena 2/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi Panu Adamowi Tatur

wtorek, 11 czerwca 2019

Małgorzata Falkowska Nagranie


Tytuł: Nagranie
Data wydania: 15-05-2019
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 304
ISBN: 9788366234697


75/2019

" Życie pisze smutne scenariusze, polegające na wyborach. I wcale nie złych czy dobrych, lecz tych nieuniknionych."

Tak się przez chwilę zastanawiałam czy czytałam już jakąś książkę Pani Małgorzaty i szczerze mówiąc nie pamiętam. Nie znaczy to wcale, że nazwisko jest mi zupełnie obce, bo wielokrotnie przewijało się w serwisach poświęconych książkom. Jak przeczytałam w podziękowaniach od autorki to jest to jej pierwsza powieść kryminalna. Chociaż czy to jest tak do końca kryminał to ja osobiście bym polemizowała. Owszem są trupy, jest policja, jest śledztwo, ale jakoś zabrakło mi tu kropki nad i, czegoś mrocznego i strasznego. Ja bym książkę określiła jako obyczajowa z wątkiem kryminalnym, ale to moje zdanie.
Autorka zabiera nas do Torunia, gdzie w niewyjaśnionych okolicznościach giną młodzi mężczyźni. Wszyscy prawie w tym samym miejscu, są i z chwile jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ślad po nich ginie. Śledztwo prowadzi jeden z toruńskich policjantów, komisarz Maciej Gorczyński, któremu pomaga jasnowidzka i kochanka w jednym, Sylwia Trojanowska. Zaginionych jest coraz więcej, portale i dziennikarze podchwycili temat "seryjnego mordercy",  a rodziny zaginionych otrzymują kolejno nagranie z ich udziałem i kartki z życzeniami wesołych świąt.
Policja staje prawie na głowie, a nasz komisarz robi co może, aby rozwikłać tę zagadkę. Kto stoi za porwaniami młodych mężczyzn?? Czy komisarzowi i Sylwii uda się się znaleźć porywacza? Jeśli tak to jakimi motywami się kierował? Wszystkiego tego dowiecie się sięgając po Nagranie Małgorzaty Falkowskiej.
Nie powiem, że książkę czyta się źle, bo tak nie jest. Czyta się bardzo dobrze pod warunkiem, że nie nastawimy się na kryminał.
Autorka mocno skupiła się na życiu rodzinnym komisarza Gorczyńskiego, jego chorej na raka żonie i dramatycznym liście w końcówce książki jego córki do kochanki. I nasz komisarz jak to mężczyzna miota się między umierającą żoną,a kochanką zamiast skupić się na śledztwie. Jakoś też nie przemówiło do mnie dzielenie się efektami z pracy komisarza rodzinie.
Nagranie Małgorzaty Falkowskiej czyta się dobrze, lekko i przyjemnie, a że mnie nie do końca przypadła do gustu. Cóż.. po kryminale czy sensacji oczekuję zdecydowanie czegoś innego. Przekonajcie się sami co sądzicie o Nagraniu Małgorzaty Falkowskiej i dajcie znać co sądzicie. Myślę, że książka znajdzie wielu zwolenników,a mnie najzwyczajniej w świecie brakowało kropki nad i.

Moja ocena 6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej taniaksiazka.pl




sobota, 8 czerwca 2019

Marta Kruczek Ci inni za murem


Data wydania: 12-03-2019
Wydawnictwo: Poligraf
Ilość stron: 196
ISBN:9788381590884

74/2019

" Świat jest wystarczająco przerażający i dlatego powinno się robić co tylko można, żeby uczynić go piękniejszym".

Wiecie, że kocham debiuty, ale też wiecie, że nie sięgam po fantastykę czy fantasy, bo to zupełnie nie moja bajka. Jakiś czas temu autorka, Pani Marta Kruczek szukała recenzentów na instagramie i pomyślałam sobie: hmm dlaczego by nie spróbować. Sięgnęłam po Ci inni za murem zupełnie w ciemno i nie mając jakiś wygórowanych oczekiwań, w zasadzie to nie wiedziałam co mnie czeka. Ot takie jajko niespodzianka.
Nie zdawałam sobie nawet sprawy, że książka będąca połączeniem horroru, kryminału i powieści psychologicznej tak mnie wciągnie. Muszę przyznać, że to zdecydowanie udany debiut i mam wrażenie, że o Pani Marcie usłyszymy jeszcze nie raz.
Czwórka przyjaciół: Mila i Michał, a także Ewelina i Tomek postanawiają pewnego razu wybrać się..do miasta zombi. Miasta, które z pozoru funkcjonuje normalnie, ale to tylko w ciągu dnia, bo w nocy jego mieszkańcy przemieniają się w bestie, które nie pamiętają tego co robiły. Mila od początku jest dosyć sceptycznie nastawiona do tego wyjazdu i nie wzbudza w niej takiego entuzjazmu jak w pozostałych uczestnikach wycieczki.
Miasto zombi zapewnia swoim turystom różnorakie atrakcje: wspinaczki, są kawiarnie, sklepy i wszystko z pozoru wygląda zwyczajnie. Mieszkańcy miasta wyróżniają się tylko czerwoną opaską, którą noszą na ręce.
Nasi bohaterowie korzystają z wszystkiego bardzo chętnie do czasu, gdy dwoje z nich zostaje zamordowanych. Czy zrobili to mieszkańcy miasta? Czy może ktoś spośród " normalnych"? Mila chwyta się wszystkiego, aby wyjaśnić tę zagadkę, ale czy jej się to uda? przekonajcie się sami sięgając po Ci inni za murem.
Marta Kruczek stworzyła książkę, która stawia przed nami trudny temat : odmienność? Boimy się jej czy jesteśmy w stanie ją zaakceptować. Pod zombi można w zasadzie wstawić wszystkich tych, którzy wyróżniają się od tak zwanych "normalnych".
To zdecydowanie udany debiut, który czyta się płynnie i gładko. Bohaterowie są wyraziści i nie można im nic zarzucić. Ale mało tego koniec zapowiada kontynuację, po którą zdecydowanie sięgnę chociażby po to, aby zobaczyć jak rozwija się warsztat autorki.
To wybuchowy debiut, który mogę polecić każdemu kto szuka wciągającej lektury i każdemu kto stara się w książkach znaleźć drugie dno.


Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce Pani Marcie Kruczek


poniedziałek, 3 czerwca 2019

Małgorzata Manelska Barwy Mazur


Data wydania 03-06-2019
Wydawnictwo; WasPos
Ilość stron: 380
ISBN: 9788366070714


73/2019

" Moja rodzina jest idealnym przykładem na to, że wojna odziera ludzi z uczuć, z wyrzutów sumienia, wyzwala w nich najbardziej dzikie instynkty, uczy bezwzględności."

Prawie rok temu debiutowała Pani Małgorzata Manelska Zapachem Mazur, którego recenzję znajdziecie tutaj
https://rudabiblioteczka.blogspot.com/2018/07/magorzata-manelska-zapach-mazur.html

W zasadzie to boję się książek, na których kontynuację trzeba tak długo czekać, bo mam wrażenie, że zupełnie nie pamiętam bohaterów i wydarzeń, o których czytałam niemal przed  rokiem. I wiecie co? nic bardziej mylnego. Wystarczyło, że przeczytałam parę stron, a obrazy jak żywe stanęły mi przed oczami. Myślę, że to zasługa autorki, która tak pięknie potrafi malować słowem. Tak cudnie oddaje obraz mazur, że ma się wrażenie, że jest się w środku wydarzeń, uczestniczy się w nich i razem z bohaterami przeżywa ich radości i dramaty.
Autorka splotła w magiczny wręcz sposób wydarzenia ze współczesności z tymi, które rozgrywały się siedemdziesiąt lat temu. Tu nic nie jest wymuszone, a każde słowo ma swoje miejsce i  czas.
Mazury kojarzą nam się z beztroską i wakacjami, szumem jeziora i szelestem trzcin, ale to kraina, która była świadkiem tak strasznych tragedii, że zupełnie nie mieści mi się to w głowie. Autorka ustami jednej z bohaterek opowiada wydarzenia, które miały miejsce tuż przed wkroczeniem Sowietów na Ziemie odzyskane.Opowiada straszną historię zbiorowego samobójstwa całej rodziny. To historia, która tak mną wstrząsnęła, że długo nie mogłam sobie znaleźć miejsca ani nie umiałam znaleźć wytłumaczenia, a świadek tej historii całe życie borykał się ze świadomością, że ojciec zabił najpierw żonę i matkę, a potem synów i dzieci, by na końcu samemu odebrać sobie życie. Rodzice z całą świadomością i premedytacją dokonali tego zbiorowego samobójstwa.

" Nasze przeznaczenie jest zapisane w gwiazdach. Kiedy przychodzimy na świat, gdzieś tam w innym wymiarze zakładają nam kartotekę, w której zaznaczają, jaki los nas czeka."

Jak pamiętacie może z pierwszej części powieści główną bohaterką jest Julia, która właśnie na Mazurach odnalazła swoje miejsce na ziemi, swój dom, swoją rodzinę, a także człowieka, u którego boku chce się zestarzeć. Julka to młoda, wrażliwa kobieta, która ma otwarte serce i oczy na drugiego człowieka, nie potrafi przejść obojętnie wobec innych. Polubiłam ją właśnie z jej prawdziwość, nie ma w niej nic wymuszonego i na siłę. To ona pomaga babci swojego byłego męża, to ona wyciąga pierwsza rękę do siostry Trudy. To, mam wrażenie, że dzięki niej ludzie stają się bardziej otwarci na drugiego. To dzięki niej babcia wybrała się do Hamburga, aby spotkać się z dawno niewidzianą siostrą. I to w końcu ona postanowiła pomóc ojcu byłego męża w spotkaniu po latach. Sama nie prosi o nic w zamian, a los zsyła jej brata, którego ostatnio widziała, gdy byli małymi dziećmi. ta kobieta to dobro w czystej postaci. Jesteście ciekawi jak ułoży się życie Julki? Sięgnijcie koniecznie po Barwy Mazur i zapewniam Was, że pokochacie opowieści Pani Małgorzaty tak jak ja.
Książka przeplatana jest opowieściami Trudy, Anny i Elzy, które są jak opowieści babci, których z zapartym tchem słuchało się wieczorami. To opowieści pełne bólu i krzywd, których doznały kobiety, ale to też opowieść o miłości do rodzinnego domu i mężczyzn, z którymi się związały.
Książka urzeka i zachwyca, którą się pochłania. To książka, która wzrusza i można ją czytać bez końca.
Pani Małgorzata czaruje prostotą i pięknem, czuć że autorka włożyła w książkę całe serce i duszę.
Ja osobiście pokochałam twórczość Pani Manelskiej od jej debiuty i pozostaję jej wierną fanką. Uwielbiam historie, w których rzeczywistość przeplata się z tym co było i w tej książce znalazłam wszystko to co kocham.


Moja ocena 10/10


Za możliwość przeczytania książki w formie ebooka dziękuję wydawnictwu WasPos



sobota, 1 czerwca 2019

Remigiusz Mróz Listy zza grobu



Data wydania: 15-05-2019
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 520
ISBN: 9788380756830

72/2019

" Wszystko ma swój czas"

Remigiusz Mróz nie zwalnia tempa i wydaje kolejną książkę. Z Panem Mrozem to jest tak, że albo się go lubi albo nienawidzi. Ja należę do tej zdecydowanie pierwszej grupy i chociaż seria z Chyłką jeszcze jest nie skończona to Listy zza grobu musiałam przeczytać i basta. Strasznie byłam ciekawa co tym razem Pan Mróz zaserwował swoim czytelnikom. I chociaż książka nie zbiera zbyt wysokich not na lubimy czytać to ja przyznaję, że czytało mi się świetnie, a przecież chyba o to w czytaniu chodzi.   I wiem też, że po kolejne książki będę sięgać i koniec kropka. Lubię jak ten facet pisze i mogą na nim ostatnie psy wieszać, a mnie nic nie przekona do zmiany zdania. fakt, że mało który pisarz wydaje tyle książek rocznie, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie czekam na każdą z niecierpliwością. I muszę Wam powiedzieć, że nawet ostatnio moje dziecko sięgnęło po Listy zza grobu i było to jego pierwsze spotkanie z autorem. Z rekomendację może posłużyć fakt, że młody skończył książkę o 2 nad ranem i zapytał kiedy kolejna część. Może skończą się teksty : " mamo Twój ulubiony grafoman znowu wydał książkę".
Listy zza grobu otwierają nowy cykl z patomorfologiem Sewerynem Zaorskim.  Nasz główny bohater po latach wraca wraz z córeczkami do rodzinnej miejscowości Żeromice. Chce zacząć nowe życie w czym ma mu pomóc nowa praca i nowo nabyty dom. Jak się okazuje w trakcie czytania ma przed czym uciekać. Ale czy da się uciec od przeszłości wpadając prosto w ręce licealnej miłości? Kaja Burzyńska, bo o niem mowa to policjantka, matka Dominika i żona Michała, burmistrza i przyjaciela Seweryna w jednym. Kaja co roku we wrześniu dostaje list i być może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że autorem owych listów jest jej nieżyjący od dwudziestu lat ojciec.  Seweryn w swoim nowym domu, który należał do Kai i jej rodziców, podczas remontu garażu napotyka na tajemnicze dyskietki, które z pewności ukrył przed oczami przypadkowych osób ojciec naszej bohaterki.
Kaja i Seweryn łączą siły, bo wiadomo, że co dwie głowy to nie jedna i jak po nitce do kłębka wpadają na kolejne wskazówki, potem na następne i następne i w końcu pojawia się trup. Życie obojga mocno się  komplikuje i to nie tylko na polu zawodowym. Co takiego kryją listy zza grobu? Co odkryją Kaja i Seweryn? Dlaczego on po latach wraca do rodzinnej miejscowości? Tego wszystkiego dowiecie się z Listów zza grobu, po które moim zdaniem zdecydowanie warto sięgnąć.
To nie lada gratka dla fanów twórczości Mroza i zapowiedź kolejnej serii, którą czyta się zdecydowanie za szybko i znowu z niecierpliwością będę wyglądać zapowiedzi wydawniczych. Autor wykreował bohatera, którego polubiłam od pierwszej strony. To twardy i zdecydowany facet, z przeszłością, uwikłany w dziwne układy, ale też i opiekuńczy, i zdawałoby się, że twardo stąpa po ziemi.Ja go polubiłam i nie mnie oceniać jego postępowanie. Jesteście ciekawi co spotkało Seweryna?
I chociaż książka zbiera dużo krytyki to ja jestem przekonana, że z całą pewnością sięgnę po kolejną część, bo jak to u Mroza bywa akcja wciąga od pierwszej strony i jakoś nie ma miejsca na nudę. To książka to zdawałoby się kolejny gotowy scenariusz filmowy. Tylko kogo by tu obsadzić w roli Kai i Seweryna? Ja już mam swój typ, a Wam proponuje sięgnąć po Listy zza grobu i przekonać się samemu.


Moja ocena 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serwisowi internetowemu jakkupowac.pl


środa, 29 maja 2019

Marek Stelar Blask


Data wydania: 14-05-2019
Wydawnictwo: Videograf
Ilość stron: 400
ISBN: 9788378357094

71/2019

" Nad niektórymi zdarzeniami z przeszłości trzeba czasem przejść do porządku. Pogodzić się z nimi. Inaczej to cię zmęczy. Nie ma sensu się nad tym umartwiać, trzeba skupić się nad tym co tu i teraz."

Niniejszym ogłaszam tegoroczne odkrycie, Marek Stelar od dzisiaj należy do moich ulubionych autorów chociaż poznawanie jego twórczości zaczęłam od Blasku. Ogłaszam wszem i wobec, że muszę koniecznie i zdecydowanie przeczytać poprzednie książki autora, bo już od pierwszego zdania ujął mnie swoim świetnym piórem i podejściem do tematu.
Akcja Blasku rozgrywa się w trzech planach czasowych w Szczecinie, a mianowicie w roku 1946, czyli tuż po wojnie. Wtedy to Wiktor Krugły zostaje zamieszany w śmierć małego żydowskiego chłopca.Cóż w tamtych czasach znaczyła śmierć jednego dziecka, milicja niekoniecznie była zainteresowana znalezieniem sprawcy i Wiktor na własną rękę próbuje rozwikłać tę zagadkową śmierć. Zagadkową o tyle, że przy ofierze znaleziono brylant całkiem pokaźnych rozmiarów.
I mamy roku 1978 - kolejna zbrodnia. Na ulicach Szczecina giną w tajemniczych okolicznościach dwie prostytutki. Obydwie zostały uduszone sznurem o bardzo charakterystycznym splocie. Podejrzenie pada na obywatela ówczesnych Niemiec Zachodnich, ale zostaje on oczyszczony z zarzutów, a jeden z oficerów SB postanawia sam przeprowadzić śledztwo. Wycofuje się z tego jednak, bo tajemnica sprzed trzydziestu lat znowu daje o sobie znak. I w końcu autor zabiera nas do współczesności. Mamy rok 2018 i poznajemy szczecińską prawniczkę Agatę Prażmowską. I znowu w tajemniczych okolicznościach ginie młoda dziewczyna, w której nasza bohaterka rozpoznaje swoją byłą klientkę. Niedługo po tym zdarzeniu umiera ojciec Agaty. I tak jak w śmierci nie ma nic dziwnego tak papiery, a w zasadzie dowody osobiste dwóch kobiet, które Agata znalazła w pudełku należący do zmarłego są już lekko szokujące. Tym bardziej, że jak się okazuje należały do zamordowanych prostytutek. Dlaczego ojciec Agaty tak pieczołowicie przechowywał je prze tyle lat? Czyżby to ona był mordercą? A może kryje kogoś z przeszłości? Krok po kroku, strona po stronie zagadka zostaje rozwiązana.
Blask zachwycił mnie retrospekcją, którą wręcz uwielbiam. Lubię jak zdarzenia z przeszłości mieszają się z rzeczywistością. Autor zrobił to w sposób tak zachwycający, że ja nie mogłam się oderwać od książki. I muszę przyznać, że ostatnie sto stron sobie dawkowałam, bo żal mi było kończyć. Podczas czytania tej książki nie sposób się nudzić. Autor nieustannie zaskakuje i trzyma czytelnika w napięciu do samego końca. Rewelacyjnie wykreowane postacie sprawiają, że książkę czyta się wręcz zachłannie. To wielowątkowa powieść, w której wszystkie elementy tak jak puzzle w odpowiednim momencie wskakują na swoje miejsce.

" Jeśli masz w życiu kilka rzeczy, które są twoim celem albo radością, to strata jednej z nich nie zaboli cię zbyt mocno".

Czy aby na pewno? Jeśli lubicie książki z tajemnicą z przeszłości w tle to Blask jest zdecydowanie dla Was.
Ja przeczytałam i jedyne czego żałuję to to, że to moje pierwsze spotkanie z autorem, którego dopisuję nie tylko jako mojego ulubionego, ale tez jako tegoroczne odkrycie.

Moja ocena 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Videograf