piątek, 19 października 2018

Czaromarownik 2019


Wydawnictwo:Kobiece
Data wydania: X.2018



Taki prezent dostałam od TaniaKsiążka.pl. Kalendarz na nadchodzący rok i mam nadzieję, że będzie mi dane zapisywać w nim same dobre dni, takie kiedy człowiek budzi się z uśmiecham i z uśmiechem na ustach zasypia.
Czaromarownik jest przecudnie wydany, piękny ciemny filet z układem słonecznym na okładce. Oprawa jest twarda co sprawia, że w końcu nie będę miała oślich rogów i idealnie pasuje pod względem wielkości do mojej torebki.
Czaromarownik w tym roku to ezoteryka. I jak mówi Wikipedia ezoteryka to cecha wierzeń związanych z wiedzą tajemną, hermetyczną lub ezoteryczną przekazywaną jedyne wybranym osobom :)  Mamy tu jak w każdym kalendarzu horoskop na nadchodzący rok, a każdy dzień zaczyna sentencja.
Mam nadzieję, że z Czromarownikiem czekają mnie same dobre dni,a ezoteryka będzie odganiać czarne chmury znad mojej głowy.


Podoba Wam się??

Za przecudny kalendarz dziękuję serdecznie księgarni internetowej TaniaKsiążka.pl

środa, 17 października 2018

Dorota Gąsiorowska Karminowe serce



Data wydania: 24-09-2018
Wydawnictwo : Między Słowami
Ilość stron: 448
ISBN: 9788324048397

2/2018

" Niestety, rzadko kiedy życie jest piękną niespodzianką zapakowaną w kolorowy papier. Dużo częściej przypomina szary znoszony pulower, który jesteś zmuszona ubierać każdego dnia, bo zwyczajnie nie stać cię na inny".

Tym razem Pani Gąsiorowska opowiada nam historię Laury, artystycznej duszy pracującej jako grafik, wolny strzelec. Młoda kobieta całe życie mieszkająca w Warszawie pragnąc uciec od przykrych wspomnień za namową matki decyduje się  przeprowadzić do urokliwej Bukowej Góry, wioski nieopodal Krakowa.
Zostawiając za sobą szarą Warszawę nie spodziewa się jakie niespodzianki przyniesie jej ta prześliczna, sielankowa miejscowość.
Dość szybko udaje jej się odnaleźć w Bukowej Górze bezinteresownie pomagając ludziom, których dopiero poznała. Wielkie znaczenie w jej życiu odgrywa rodzinna cukiernia "Złote serce", do której trafia zupełnym przypadkiem. To właśnie dzięki niej poznaje wspaniałych ludzi i odnajduje swoje miejsce na ziemi oraz ...może miłość i spokój  duszy? O tym musicie przekonać się sami sięgając po Karminowe serce.
W końcu jak mawia Pan Gabriel, właściciel cukierenki, wszystkie drogi prowadzą do "Złotego serca". W tym przyjaznym miejscu est ta odrobinka magii, na którą zasługuje każdy z nas.
Autorka wprowadza nas w przyjemy klimat urokliwej polskiej wsi. Książka dosłownie porwała mnie na cały dzień i noc. I to nie szkodzi, że oczy trzeba podpierać zapałkami, bo same się zamykają. Dla książek takich jak ta warto zarwać noc.
Karminowe serce Doroty Gąsiorowskiej polecam każdemu kto chce poczuć tę odrobinkę magii. To idealna lektura na jesienne wieczory, lektura która podnosi na duchu i niesie ze sobą nadzieję.

Moja ocena 10/10



Za możliwość przeczytania książki bardzo serdecznie dziękuje Wydawnictwu Znak



wtorek, 16 października 2018

Marcin Lewandowski Księga Światła



Data wydania: 09-12-2017
Wydawnictwo: MyBook
Ilość stron: 607
ISBN: 9788375645279

109/2018

"...jak tak się obracam, to mam wrażenie, że jestem sama na świecie i nic mnie nie może zniechęcić do pędu za marzeniami"

Posiadanie bloga ma swoje bardzo dobre strony. Jakiś czas temu zwrócił się do mnie z pytaniem autor Księgi Światła z pytaniem czy nie przeczytałabym jego książki. Wyraziłam zgodę chociaż nie miałam pojęcia co mnie czeka. Przyznam szczerze, że lekko mnie przeraziła ilość stron, ale dałam radę. Czy było to spotkanie udane? Przekonajcie się sami.
Książka zaczyna się świetnie. Siłą napędową jest choroba starszej pani, która w konsekwencji trafi do szpitala i tam umiera. W tym samym czasie jej wnuczka rodzi swoje pierwsze dziecko. To starsza pani Oksana opowiada nam całą historię. Historię jej wojennych losów, historię tego jak znalazła się w Polsce, historię adopcji jej dzieci, a wreszcie historię jej miłości do człowieka, którego przypadkiem spotkała na drodze swojej wędrówki. W tej książce jest wszystko : miłość i zdrada, wojna i życie w komunistycznej Polsce, Żydzi i agenci różnej narodowości, są diamenty i Koh - i noor, czyli jeden z największych diamentów na świecie.
Koh - i noor to inaczej Góra Światła. Pan Lewandowski zatytułował swoją książkę Księga Światła.Myślę, że stąd wzięły się wizje, w których autor przedstawia dzieje diamentu i w zasadzie wpływu na mapę świata.
Generalnie książkę czytało się dobrze.Nie umiem powiedzieć jaki to gatunek i jak ją zakwalifikować, bo była to i powieść historyczna, romans, kryminał, a nawet thriller. Takie wymieszanie gatunków sprawiło, że czytało się lekko. Może język chwilami był zbyt prosty, taki którym posługujemy się w życiu codziennym, ale myślę, że z każdą kolejną książką będzie lepiej. Mnie osobiście razi taka mowa, ale sądzę, że znajdą się i zwolennicy takiego stylu pisania.
Fabuła jest wielowątkowa, ale nie sprawia to trudności w czytaniu, bo autor wręcz łopatologicznie wyjaśnia poszczególne sprawy, z którymi dane było nam się spotkać w Księdze Światła. Rozrzut czasowy też jest duży, bo powieść dzieje się na przełomie XIX i XX wieku aż do lat 70.
Zjawiska paranormalne, spotkanie duchów, działalność wojskowa i szpiegowska to wszystko składa się na Księgę Światła. Podobały mi się "wstawki" z II wojny światowej. Byłam w bunkrze Hitlera, spacerowałam ulicami wojennego Berlina i brałam udział w zakończeniu wojny, a wszystko to za sprawą wizji i zjawisk nadprzyrodzonych.
Może trochę za dużo było kontaktów damsko - męskich, ale z drugiej strony przecież wokół związków kręci się cały świat.
Zabieram się za drugi tom i dam Wam znać co tym razem wymyślił dla nas autor.


Moja ocena 6/10.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi Panu Marcinowi Lewandowskiemu.

niedziela, 14 października 2018

Joanna Gawrych-Skrzypczak Może kiedyś innym razem



Data wydania: 18-04-2018
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 367
ISBN: 9788379768981

108/2018

"Patrz bliżej, nie sięgaj po nieosiągalne, licz tylko to, co da się policzyć".

Może kiedyś innym razem to kontynuacja losów bohaterów Księżyc jest kobietą , którą miałam przyjemność czytać w lutym ubiegłego roku. Nie lubię długo czekać na kontynuacje, bo przy ilości książek, które czytam zawsze mam nieodparte wrażenie, że nie będę wiedzieć o co chodzi.
Ale z ogromną przyjemnością wróciłam znowu do Mięt i miałam wrażenie, że spotkałam dawno niewidzianych znajomych. Anna i Aśka to dwie przyjaciółki. Jedna jest właścicielką stadniny koni, a druga dziedziczy w spadku dom, dom który skrywa w sobie tajemnicę. To ona krok po kroku odkrywa tajemnicę z przeszłości, z drugiej wojny światowej, którą czytało się jak najlepszą opowieść. Opowieść o czasach, o których nie wolno zapominać chociażby z szacunku dla osób, którym przyszło żyć w tych okrutnych czasach.
Mimo, że książek z tajemnicą w tle jest na kopy to jednak styl autorki sprawia, że kocha się bohaterów od pierwszej strony i czyta z wypiekami na twarzy. Tajemnicze losy krewnych Asi poruszają najczulsze strony, a wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. To w zasadzie na tajemnicy opiera się cała książka, ale nie brakuje i współczesności. I chociaż zdaje się być ona przewidywalna to nie umniejsza to w niczym książce.
Posiadaczka Mięt spotyka na swojej drodze miłość swojego życia i choć nie była to droga prosta i przyjemna to jednak znalazła swój finał tak jak to być powinno

" Jeśli dotąd myślał, że ją kocha, to dopiero teraz uświadomił sobie, jak bezgraniczna jest to miłość. Bez niej nie istniał, nie miał czego szukać na świecie."

Jeśli jesteście ciekawi jakie to wydarzenia skłoniły Łukasza do takich wniosków to koniecznie sięgnijcie po Może kiedyś inny razem, bo to kawał świetnej literatury nie tylko dla miłośniczek powieści obyczajowych, ale także dla miłośników rodzinnych tajemnic. Książka napisana jest bardzo przyjemnym językiem, a bohaterowie zdają się żyć obok nas. To idealna lektura na długi jesienny wieczór z kubkiem herbaty i ciepłym kocem.
A okładka? no sami powiedzcie czy nie można się w niej zakochać. Ja jak tylko ją ujrzałam to wiedziałam, że książkę dorwę prędzej czy później w swoje łapki. I chociaż milion razy powtarzam sobie, że nie okładka zdobi książkę to.... :)
Ja już wiem, że kolejne książki, które napisze Pani Joanna kupuję w ciemno.


Moja ocena 8/10

niedziela, 7 października 2018

Anna Trojanowska Człowiek z brzytwą



Data wydania: 17-09-2018
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 472
ISBN: 9788381164429

1/2018

" Tak to już jest, kto wodzi innych na pokuszenie ginie marnie."

Tak, tak numeracja książki zgadza się jak najbardziej, bo to kolejny debiut na moim osobistym blogu. Tym razem książkę przeczytała Dominika i pora sprawdzić co sądzi o Człowieku z brzytwą Anny Trojanowskiej.
Przyznaję, że nie często sięgam po książki wydane przez rodzimych autorów. Po przeczytaniu " Człowieka z brzytwą" Anny Trojanowskiej biję się w piersi i obiecuję sobie samej, że jednak najwyższa pora to zmienić.
Historia rozpoczyna się pod koniec XIX wieku, w niewielkim mieście na Mazowszu. Fala letnich upałów daje się we znaki mieszkańcom, otacza ich woń rozkładu z pobliskiej fabryki mączki kostnej a zło zamiast się kryć w ciemności, roztacza mroczną aurę w biały dzień.
Gdy w pobliskim Zakładzie Przyrodniczym w Suchej Woli dochodzi do dziwnego przypadku śmierci młodej kuracjuszki, poznajemy naszych głównych bohaterów komisarza policji kryminalnej Połżniewicza oraz jego zastępcę. Na miejscu wmawia im się samobójstwo młodziutkiej dziewczyny wywołane zapewne nieszczęśliwą miłością. Problem w tym, że od początku sam komisarz ani trochę nie wierzy w taką wersję wydarzeń jaką próbuje mu przedstawić nieco wycofany doktor Libaszko oraz wyrazista siostra Urszula. Przeczucie okazuje się nie mylić funkcjonariusz, lecz bez przerwy coś im ( oraz nam samym) umyka. Coś tak niedostrzegalnego jak refleksy słońca we włosach. Właśnie, ptak? Włosy? Co wspólnego mogą mieć ptaki i włosy ze śmiercią spokojnej, cichej rudowłosej dziewczynki? To stara się odkryć komisarz Położniewicz wraz ze swoim zastępcą. Niestety ofiar jest więcej, a wszystkie teorie obydwu panów po kolei się sypią. Prawie do samego końca naszym bohaterom towarzyszy jakaś "irytująca niezgodność".
To świetny kryminał w stylu retro, w którym nastrój grozy towarzyszy nam od samego początku,a akcja niezmiernie zaskakuje i płynie wartko jak rzeka podczas ulewy. Autorka w doskonały sposób oddała atmosferę prowincjonalnego miasteczka i czaruje nas słowem z każdej kartki. To świetna lektura na długie jesienne popołudnia nie tylko dla miłośników kryminałów.


Moja ocena 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka


piątek, 5 października 2018

Robert Kornacki, Lidia Liszewska Zaczekaj na mnie


Data wydania: 19-09-2018
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 360
ISBN: 9788379760442

107/2018

"Każdy ma jakieś dziury w sercu (..) Nie wszystkie trzeba zasypać za wszelką cenę"


W lutym tego roku ukazała się książka debiutującej pary autorów Napisz do mnie, o której mogliście przeczytać tutaj
https://rudabiblioteczka.blogspot.com/2018/03/robert-kornacki-lidia-liszewska-napisz.html

Długo autorzy kazali nam czekać na kontynuację losów Matyldy i Kosmy.Czy było warto? Przekonajcie się sami.
Jak pamiętacie o spotkaniu dwójki naszych bohaterów zadecydował los, a listy zgubiony przypadkowo przez Matyldę stał się początkiem ich wspólnej przyszłości. Przyszłości? Sami wiecie doskonale jak to jest, człowiek planuje, układa, tęskni, marzy i....los potrafi w okrutny sposób z nas zadrwić, za nic ma nasze plany i wszystko staje do góry nogami, odwraca się o 180 stopni. To Kosma dowiedziawszy się, że jest chory podjął decyzję za nich oboje. Zniknął z życia Matyldy tak niespodziewanie jak się w nim pojawił

" Otaczało ją tylko pragnienie wypełnienia ciszy wokół siebie czyimś oddechem, kogoś, kto dobrze ją zna, kto zechce chociaż z nią pomilczeć. Byleby to milczenie było wspólne".

Tak właśnie Matylda próbuje żyć bez Kosmy tęskni nieprzytomnie i nie ma dnia  ani godziny, aby nie kierowała swych myśli ku niemu. Na pocieszenie ma dwie urocze istotki, które nie tylko nie pozwalają jej dać chwili oddechu, ale sprawiają, że każdego dnia musi podnieść się z łóżka i na przekór ranom w sercu toczyć codzienną walkę z samą sobą. Na szczęście ma dla kogo żyć, bo inaczej....brrr nawet nie chcę o tym myśleć.

"Świat mnie przyciąga i odpycha, uszczęśliwia i rani, daje nadzieję i zraz potem odbiera. Chwytam się życia jak tonący brzytwy. Miłość stała się dla mnie udręką i jedynym, co mnie trzyma przy życiu. Tęsknota..."

Kosma tak jak Matylda tęskni przeogromnie i ...decyduje się podjąć leczenie w jednej ze szwajcarskich klinik.
Czy los pozwoli im być chociaż przez chwilę razem? Czy będę mieli szansę zamieszkać w swoim miejscu na ziemi w otoczeniu dzieci i wnuków tak jak o tym oboje marzyli.
Ta część jest zupełnie inna od Napisz do mnie. Tu akcja choć toczy się leniwie to emocje buzują jak podczas burzy z piorunami. Czytając czułam jak niewidzialna ręka ściska mnie za gardło i do oczu cisną się zdradzieckie łzy. Ktoś powie,że banalna i sentymentalna? I co z tego? To chyba najpiękniejsza książka o miłości tej na całe życie i tej, która zdarza się tylko raz, o tęsknocie wtedy kiedy bolą nawet cebulki włosów i o wyborach czasami trudnych, nieprzewidywalnych, a także o tym jakie niespodzianki pisze dla nas los.
Mam wrażenie, że dwójka autorów zna się jak "łyse konie", ciężko się domyślić kiedy pisze Pan Robert, a kiedy Pani Lidia. To życiowa i mądra powieść, ale chciałabym aby chociaż o trzeciej części można powiedzieć żyli długo i szczęśliwie. I tak jak w pierwszej części Kosma denerwował mnie tak w tej pokochałam go cały sercem i kibicowałam mocno, aby podjął właściwą decyzję i dał szansę.. tylko komu? losowi, Bogu, a może lekarzom.
Ta historia będzie miała swój koniec w przyszłym roku. Jaki? to wie chyba tylko nasza dwójka autorów. Ja tylko mogę zaapelować do ich sumień, dajcie im szansę, bo taka miłość zdarza się raz na tysiąc lat. A Wam radzę, że jeśli będziecie sięgać po Zaczekaj na mnie to zaopatrzcie się w pudełko chusteczek, bo bez nich się nie obędzie.
Napisz do mnie było świetnie napisanym debiutem, w Zaczekaj na mnie zauroczyłam się emocjami uderzającymi nas z każdej strony i przyznam szczerze, że mam obawy przed sięgnięciem po trzeci tom, który ukaże się w przyszłym roku. I już tak sobie wymyśliłam, że poczekam na pierwsze recenzje, bo jestem za wrażliwa na taki emocjonalny rollercoaster. Książkę skończyłam dwa dni temu i dwa dni musiałam poczekać, aby zebrać myśli i się pozbierać. To najpiękniejsza książka o miłości, którą dane było mi czytać.

Moja ocena 10/10

Za egzemplarz dziękuję dwójce autorów, a dedykację, którą mi napisali zeskanuję i oprawię sobie w ramki:) Pani Lidio i Robercie dziękuję z całego serca za książkę, która jest gotowym scenariuszem na film. Tylko kto podjąłby się to wyreżyserować tak, żeby nie zrobić kolejnego gniotu?


wtorek, 2 października 2018

Remigiusz Mróz Testament


Data wydania: 14-03-2018
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 536
ISBN: 9788379768776

106/2018

"Zdobyłeś mnie nie swoimi oczami, tylko tym, że przezwyciężyliśmy odwieczny paradoks w relacjach damsko-męskich,
- Paradoks? - Wszyscy faceci chcą, żeby grzeczne kobiety były dla nich niegrzeczne. A wszystkie kobiety, żeby niegrzeczni faceci byli dla nich grzeczni".

Z premedytacją i pełną świadomością sięgnęłam dopiero teraz po Testament Remigiusza Mroza, bo od pierwszego tomu pokochałam Chyłkę i kurczę zakończenia są zawsze takie, że ciekawość mnie zżera co dalej. Wyszedł już nowy tom to doszłam do wniosku, że śmiało mogę przeczytać Testament. Czy było to spotkanie udane?
Joanna Chyłka tym razem podejmuje się obrony jednego z warszawskich ginekologów. Mężczyzna otrzymał ogromny spadek od jednej z pacjentek, którą podobno widział raz na oczy.  I kiedy udał się na miejsce, oby obejrzeć odziedziczoną nieruchomość na miejscu odkrywa zwłoki, które sądząc po stanie rozkładu musiały trochę poleżeć. Nasza bohaterka podejmuje się sprawy,ale tylko dlatego, że Kranz oferuje jej w zamian pomoc w wyciągnięciu z więzienia....Oryńskiego. Nie będę Wam opowiadać treści od A do Z, bo ten kto zna twórczość Pana Mroza to doskonale wie, że autor potrafi rewelacyjnie wpleść w treść bieżące wydarzenia. Tym razem sięgnął po reprywatyzację warszawskich nieruchomości, a więc temat, który jest ostatnio mocno medialny.
Ostatnio głośno jest o Panu Remigiuszu i o jego twórczości, nie wiem czy wynika to z zazdrości, z niechęci, a może są inne ukryte powody, o których nie mam pojęcia. Ja wiem jedno, że cykl o Chyłce i Zordonie uwielbiam i czytam każdy z zapartym tchem. I chociaż Testament jest już siódmym tomem 7 to mam nadzieję, że tych tomów będzie przynajmniej raz tyle, bo Chyłkę mogę jeść łyżkami i to trzy razy dziennie. Uwielbiam ją za jej cięty język i bystrość, sarkazm i ironię,  no i za te podchody z Zordonem

"..adwokat ma obowiązek bronić klienta. Dla dobra nie tylko jego, ale całego, kurwa, systemu".

Chyłka w tym tomie trzyma się dzielnie i stawia czoła przeszkodom, które napotyka na swej drodze. Autor oczywiście zakończył tak, że ma się ochotę go zabić, ale... na szczęście mam w zanadrzu kolejny tom.
Mroza się albo kocha albo nienawidzi. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy i mam wrażenie, że to się nie zmieni. To inteligentny kryminał, który mimo objętości czyta się z zapartym tchem. Akcja toczy się z prędkością strzałów z karabinu maszynowego i nie ma tu absolutnie czasu na nudę.
Remigiusz Mróz po raz kolejny udowodnił, że potrafi pisać i robi to w sposób tak naturalny i lekki że sięgam po jego książki z przyjemnością.


Moja ocena 8/10