niedziela, 4 października 2026

Zuzanna Samulska Jeszcze zakwitną mimozy


 Data wydania: 02-09-2026
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 416

39/2026

Z przyjemnością sięgnęłam po książkę Zuzanny Samulskiej Zanim zakwitną mimozy, bo to moje pierwsze spotkanie z autorka, ale z pewnością nie ostatnie. To książka, która wzrusza i zmusza nas do refleksji. Ja osobiście jestem zachwycona lekkością pióra autorki i nie ukrywam, że zdarzyło mi się podczas lektury ocierać łzy. Ta książka czytała się w zasadzie sama, a wzruszenie przeplatało się z atakami śmiechu, pachniało cynamonem i jesienią, były zwierzęta i miłość, która przyszła wraz z mimozami. Czego można więcej chcieć od dobrej lektury? 
Autorka zaprasza nas do Rudzic, gdzie miesza Luiza wraz ze swoim małym synkiem. To tutaj Luiza układa sobie życie: prowadzi kawiarnie i hoduje alpaki, ale przede wszystkim wychowuje swojego synka. Luiza nosi w sobie wspomnienia z przeszłości, które nie pozwalają jej zaangażować się w żaden związek. Nie chce o tym ani rozmawiać, ani wspominać przeszłości. Wierzy, że do pełni szczęścia wystarczy jej syn, a samotność jest jej po prostu pisana.
Przez zupełny przypadek w jej życiu pojawia się Aleks i jego matka. Aleks jest przystojny , wykształcony, pewny siebie, uwielbiający adrenalinę i kobiety, które spędzają z nim noc. Aleks nie angażuje się w żaden związek do czasu, gdy spotyka Luizę. Ich relacja rozwija się powoli, zbliżają się do siebie po to, by za chwilę stanąć po przeciwnych stronach. Czy dane będzie im być razem? Czy kobieta z przeszłością będzie w stanie zaufać? Dowiecie się tego sięgając po Jeszcze zakwitną mimozy Zuzanny Samulskiej.
Książka jest przeplatana zapiskami z przeszłości. Od początku nie wiadomo kto jest ich autorem, ale czytanie ich autentycznie boli. Ze wspomnień wyłania się obraz rodziny z dominującym ojcem i matką, która boi się własnego cienia, a w środku jest mały zagubiony chłopiec, który pragnie akceptacji, miłości i chce najzwyczajniej w świecie się nie bać. Te fragmenty bolały, wzburzały i sprawiały, że miało się ochotę potrząsnąć matką, aby się ocknęła z chorego uzależnienia od przemocowego mężczyzny, ale przede wszystkim ojcem, który nie potrafił zapewnić bezpieczeństwa krwi ze swojej krwi. Jesteście ciekawi kto jest autorem tych wspomnień, Wyjaśnienie znajdziecie w Jeszcze zakwitną mimozy.
to dobrze napisana książka, która przeczytałam z niekłamanym zainteresowaniem, polubiłam się z główną bohaterką i kibicowałam jej od pierwszych stron. Polubiłam  rezolutnego Maksa, ale moim zdaniem całe show skradła matka Aleksa, a już jej spotkanie z policjantami śniło mi się po nocach.
To idealna lektura dla miłośniczek powieści obyczajowych z klimatycznymi dyniami, zapachem cynamonek i domowych wypieków. 
Polecam na jesienne wieczory.

Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz