piątek, 18 września 2026

Katarzyna Janus Francuski spadek


 Data wydania: 26-08-2026
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 432

38/2026

Katarzyna Janus to znana mi autorka, ale przyznaję, że dawno nie sięgałam po jej książki, więc nie ukrywam, że sporo tytułów mam do nadrobienia. Czy mi się to uda to nie mam pojęcia, bo wydawnictwa dosłownie bombardują nas nowościami wydawniczymi. Wczoraj, czyli 17.09.2026 przeżyłam szok, że już pokazują się zapowiedzi książek świątecznych. Ludzie ja jeszcze nie przeczytałam wszystkich z ubiegłego roku, sprzed dwóch lat i trzech też nie. Nie wiem czy ja jestem jakaś inna, ale nie panuję nad ilością tytułów, które pojawiają się w księgarniach. Chciałabym przeczytać wszystko, ale doba ma u mnie tylko 24 godziny i oprócz książek mam dom, pracę, opiekę nad mamą i czas na życie. Dobra pożaliłam się, a teraz wróćmy do bohaterki tego wpisu czyli do najnowszej książki Katarzyny Janus Francuski spadek.
Do sięgnięcia po Francuski spadek skusiło mnie nazwisko autorki i oczywiście okładka. Przeczytałam i przyznam się szczerze, że czuję się trochę rozczarowana, Nie dlatego, że to była zła książka, bo napisana jest ona dobrze, temat ciekawy, ale między mną, a głównym bohaterem nie zaiskrzyło ani na sekundę. Do bólu cebulek we włosach irytowało mnie jego zachowanie: zakochał się, nie zakochał, będzie się spotykał, a może tylko przyjaźnił. Nie umiałam go rozgryźć, a może też i nie chciałam, A może brakowało mu wzorca matki i stąd jego rozterki. 
Głównym bohaterem jest Antoni, który zupełnie niespodziewanie dostaje w spadku kampera i dom z restauracją położone gdzieś tam we Francji. Spadkodawczynią jest jego matka, która bez słowa porzuciła jego i dwójkę rodzeństwa. Odeszła w siną dal, a oni pozostali pod opieką ojca alkoholika. Antoni pamięta matkę jak przez mgłę i teraz dla dorosłego mężczyzny jest szokiem, że zostawiła ona coś po sobie. Wiedziony wrodzoną ciekawością porzuca Polskę i udaje się na drugi koniec Europy, aby zobaczyć miejsce, w którym żyła jego matka. Czy zadomowi się we Francji i postanowi przyjąć spadek od tak naprawdę obcej mu kobiety> Co kierowało matką Antoniego, że porzuciła własne dziecko? Tego dowiecie się sięgając po Francuski spadek Katarzyny Janus.
W tej książce nie ma miejsca na nudę, bez przerwy coś się dzieje, Antek miota się i waha. Nie ukrywam, że bardzo przeszkadzała mi pierwszoosobowa narracja. Anto opowiadał swoja historię jakby był moim kolegą z podwórka, ale niestety nie jest i jakoś mnie to uwierało. Ta historia ma potencjał i  z pewnością zyska rzesze zwolenniczek, ale mnie niestety nie do końca przypadła do gustu, a już czarę goryczy przelał stwierdzenie "mój wojownik" . W jakim kontekście?? Sięgnijcie po Francuski spadek Katarzyny Janus i przekonajcie się sami. 
Łatka skradła moje serce od pierwszego spotkania, ale to chyba nic dziwnego, bo jako dumna posiadaczka siedmiu kotów nie umiem przejść obojętnie. 
Czytałam kilka tytułów autorki, ale ten dla mnie jest niestety najsłabszy. Znacie twórczość Katarzyny Janus?? A może już jesteście po lekturze Francuskiego spadku? Dajcie mi koniecznie znać.

Moja ocena 6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

wtorek, 15 września 2026

Zbigniew Zborowski Zanim się zakochamy


 Data wydania:12-08-2026
Wydawnictwo: Gyldendal Astra
Ilość stron: 403/2026

37/2026


Nazwisko autora nie jest mi obce, bo sprawdziłam, ze miałam przyjemność czytać już książki Zbigniewa Zborowskiego. A jako znana sroka okładkowa wiedziałam, że musze sięgnąć po Zanim się zakochamy, a już opis wydawcy dopełnił ciekawości i tak oto dane mi było poznać tę niesamowitą historię. Dlaczego niesamowitą? Ano jak wiecie, kocham w książkach jak teraźniejszość miesza się z przeszłością, a duchy przodków mają wpływ na to co się dzieje w naszym życiu. Zanim się zakochamy wciąga od pierwszej strony, bawi, wzrusza i sprawia, że chcemy jak najszybciej przewracać strony, aby dowiedzieć się jak potoczą się losy bohaterów, Przyznaję, że autor ma niesamowity dar snucia opowieści i robi to z taką lekkością, że ma się wrażenie, że jesteśmy w samym środku wydarzeń.
Poznajemy Olę, młodą dziennikarkę, która marzy o prawdziwej karierze dziennikarskiej, a nie tylko o wklepywaniu wierszówek i zapychaniu stron popularnymi tematami. Chce być dziennikarką z krwi i kości, a nie wyrobnicą w poczytnym magazynie. Widomo, że musi być i on. Tak więc na scenę wkracza Kuba, który próbuje utrzymać na powierzchni ziemi swój podupadający biznes i przetrwać. Ich drogi krzyżują się pewnego dnia w jednej z telewizji śniadaniowej, gdzie tematem ma być pochodzenie, przodkowie i więzi rodzinne. I tak jak Ola wychowana w pełnej rodzinie zna historię swoich przodków do entego pokolenia wstecz. Tak Kuba nie może pochwalić się taką znajomością, wychowany samotnie przez matkę, z ojcem, który gdzieś tam jest, ale nie był zainteresowany ani młodą kobietą, ani dzieckiem, która nosiła pod sercem. Między młodymi iskrzy od pierwszego wejrzenia i odkrywają wspólnie historię  sprzed ponad stu pięćdziesięciu lat. Poznają historię Maciej i odkrywają jego grób, zwiedzają zamki na Dolnym Śląsku i odkrywają zalaną fabrykę w podziemiach pawłowickiego zamku. Szukają skarbu, który zostawił potomnym Maciej. Czy uda im się go odnaleźć? Tego dowiecie się sięgając po najnowszą książkę Zbigniewa Zborowskiego Zanim się zakochamy.
Gwarantuję Wam, że nie pożałujecie ani sekundy spędzonej z książką, bo to kawał dobrze napisanej powieści, która nie tylko sprawia, że chcemy ją poznać jak najszybciej, ale i też pokazuje, że pamięć o przodkach należy pielęgnować. Trzeba pamiętać bez względu na to kim byli, bo nosimy w sobie ich cząstkę. Zbigniew Zborowski stworzył świetną historię o miłości, tajemnicach, sekretach sprzed lat i pamięci. Po lekturze Zanim się zakochamy wiem, że muszę sięgnąć po inne tytułu autora, bo to gwarancja nie tylko dobrze spędzonego czasu, ale i możliwość poznania tego co nieznane.
Polecam serdecznie.

Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania ebooka dziękuję Wydawnictwu Gyldendal Astra

niedziela, 6 września 2026

Sylwia Kubik Sierociniec pełen nadziei


 Data wydania: 26-08-2026
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 336


36/2026

Myślę, że Sylwii Kubik nikomu nie trzeba przedstawiać, bo to marka sama w sobie. Autorka ma na swoim koncie ponad 30 książek i nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Niestety nie przeczytałam wszystkich tytułów wydanych przez Panią Sylwię czego ogromnie żałuję, ale żyję nadzieją, że kiedyś będę na bieżąco z tytułami moich ulubionych pisarzy, bo do takich z pewnością należy Pani Sylwia, ale z czasem coś u mnie ostatnio kruchusieńko. Liczę na jesień i dłuższe popołudnia, ale czy uda mi się zrealizować moje plany to oczywiście pokaże czas .
Sierociniec pełen nadziei to najnowsza książka Sylwii Kubik i nie ukrywam, że przeczołgała mnie ona emocjonalnie w tę i z powrotem . Matko kochana nie zliczę ile razy ją odkładałam po to, aby za pół godziny do niej wracać i dowiedzieć się ja potoczą się losy rodzeństwa, które los tak ogromnie wystawił na próbę. Cecylia i Czesio, bo o nich mowa musieli przedwcześnie dorosnąć, a wojna, głód i strach pozbawiły ich nie tylko dzieciństwa, ale i dachu nad głową, i najbliższych. Żyli w oblężonym mieście razem z matką, która starała się zapewnić im pożywienie i choć odrobinę ciepła. Kobieta za suchara albo dwa całe noce pruła, szyła i tworzyła coś z niczego wraz z setką innych zdesperowanych matek. Za swoją ciężką pracę dostawała suchara, czasami brukiew, a czasami udało jej się ukradkiem wynieść skrawki skór. Robiła to wszystko z myślą o swoich dzieciach o tym, aby chociaż raz dziennie zjadły coś co na chwilę oszuka żołądek. Los jednak ma inne plany wobec rodziny i dzieci trafiają do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Dlaczego? Tego dowiecie się sięgając po najnowszą książkę Sylwii Kubik Sierociniec pełen nadziei.
To przepiękna i trudna książka o ludziach, ich wytrwałości i determinacji. To przestroga dla nas, którzy mamy wszystko, a ciągle wydaje nam się, że czegoś nam brakuje. Nie potrafimy docenić tego co mamy i szukamy ciągle nowych bodźców, aby przez chwilę poczuć się lepiej. Nie zliczę ile razy otarłam przy tej książce łzy. Ten obraz dzieci, które z dnia na dzień tracą dom, najbliższych i poczucie bezpieczeństwa jeszcze długo będzie mi się śnił po nocach. Tęsknota za najbliższymi, głód i nieustanne zimno na długo pozostaną w mojej głowie. A już z pewnością sen z oczu spędzi mi postawa ojca dwójki naszych bohaterów, który po latach powrócił z wojny i... zrezygnował z bycia rodzicem. Dlaczego? Tego dowiecie się z Sierocińca pełnego nadziei Sylwii Kubik. 
Przyznaję, że była to dla mnie trudna lektura. Trudna, a jednocześnie piękna, a gdy na końcu książki dowiedziałam się, że jest ona oparta na faktach to serce mi pękła na milion kawałków. Jestem pod ogromnym wrażeniem warsztatu Pani Sylwii i podziwiam ją za to, że umie tak plastycznie pisać. Czytając miałam wrażenie, że jestem w środku wydarzeń, czułam przejmujący smutek i w myślach dziękowałam niebiosom za to, że mam dom, zawsze pełny talerz i nie wiem co to zimno.
Czytajcie koniecznie Sierociniec pełen nadziei Sylwii Kubik, bo to piękna i wartościowa książka. Zostanie ona z pewnością ze mną na długo.

Moja ocena 10/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia