czwartek, 27 sierpnia 2026

Dorota Gąsiorowska Córka wody


 Data wydania: 12-08-2026
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 624
Cykl: Córki żywiołów

35/2026

Ja nie wiem pod jakim kamieniem się chowałam, ale zupełnie przeoczyłam cykl Doroty Gąsiorowskiej Córki żywiołów. Na szczęście mogę nadrobić swój błąd dzięki uprzejmości Znak Literanova. Co prawda zaczęłam cykl od ostatniej części, ale już się domyśliłam, że każdą część można spokojnie czytać oddzielnie. Przyznaję, że zupełnie zapomniałam, że kocham książki autorki za ich magiczność i przepiękny język, za niesamowitą mieszankę emocji i historię, którą pokochałam od pierwszego rozdziału. Był czas, gdy sięgałam po każdą książkę autorki jak tylko ujrzała światło dzienne. W natłoku nowości wydawniczych gdzieś mi książki Pani Doroty umknęły,  ale już dopisuję do mojej sięgającej kosmosu listy poprzednie tytuły Córek żywiołów. Jak dobrze, że zbliża się jesień, a z nią więcej czasu na czytanie, bo i dni zaczną być coraz krótsze, a wieczory coraz dłuższe. A jak wiecie książki Pani Doroty nigdy nie należą do najcieńszych, nie jest to zarzut absolutnie, bo są autorki, które czyta się chętnie bez względu na objętość książki.
W Córce wody świat rzeczywisty miesza się ze światem magii, realizm miesza się z fantazją, a współczesność z przeszłością. Wszystkie te elementy sprawiły, że przez książkę się płynie i nie sposób jej odłożyć. Przeczytałam ją jak to ja jakiś czas temu, ale ostatnio coś mi się lepiej czyta niż pisze, życie mnie lekko pokonuje, że o nadmiarze obowiązków nie wspomnę. W Córce wody poznajemy Leę, młodą utalentowana wokalistkę, którą rozczarowuje świat show biznesu. Chce się od wszystkiego odciąć i postanawia uciec. Kierunkiem jej podróży jest Kreta. Tu tutaj trafia na ślad tajemniczej kobiety, która łudząco ją przypomina. Zmiana otoczenia sprawia, że Lea znów zaczyna śpiewać i zaczyna inaczej czuć. Jak? tego dowiecie się sięgając po Córkę wody Doroty Gąsiorowskiej.
PO drugiej stronie mamy historię piękną i smutną zarazem, że nie jestem w stanie zliczyć ile razy pociły mi się oczy i to nie był wynik upału. Nilayi przyszła na świat w środku burzy, która pochłonęła życie wielu rybaków z jej rodzinnej wioski. Była uważana za wyklętą i prawie wszyscy się od niej odwracali. Miała ona wiele talentów, a wśród nich był śpiew. Została oddana kapłanką czczącym Matkę Boginię. Poznajcie koniecznie historię Nilayi, która czuje się całym sobą.
Autorka zabrała mnie w niezapomnianą podróż na słoneczną Kretę, czułam muśnięcia grackiego wiatru i rozkoszowałam się smakiem oliwek. Dane było mi przechadzać się po malowniczy miasteczkach i wsłuchiwać w szum fal. Dorot Gąsiorowska nie tylko maluje słowem, ale i nim czaruje. Chociaż akcja książki toczy się leniwe to czyta się ją z zapartym tchem i z żalem patrzy na ubywające strony. W moim przypadku mam jeszcze przed sobą lekturę trzech Córek, a mianowicie  ziemi, powietrza i ognia. Już się cieszę na tę niezapomnianą podróż.
Jeśli macie ochotę na niespieszną lekturę to polecam całym serduchem Córkę wody Doroty Gąsiorowskiej. Znacie poprzednie tytuły autorki???


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova


Moja ocena 8/10

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Karolina Tomaszewska Nieszczęścia chodzą parami


 Data wydania: 12-08-2026

Wydawnictwo: Dobre Strony

Ilość stron: 336

Cykl: Amor fati


34/2026

Czekałam z niecierpliwością na najnowszą książkę Karoliny Tomaszewskiej Nieszczęścia chodzą parami, która jest trzecią częścią cyklu Amor fati. Czekałam, czekałam i się doczekałam, i co?? Ano to, że musze znowu czekać na kolejną część. Już się zastanawiałam czy nie napisać petycji do rządu, żeby uchwalił jakąś ustawę, która zabraniałaby pozostawiania czytelników w niepewności i nakazywałaby drukowanie całości cyklów. Może to i nie jest głupi pomysł, bo tak ostatnio uświadomiłam sobie, że moje życie to ciągłe czekanie na kolejną część jakiejś książki. Ja wiem, że plan wydawniczy, że promocja, że siamto i owamto, ale czytelnicy mają wiecznie pod górkę> Myślicie, że taki projekt ustawy znalazłby swoich zwolenników?

Karolina Tomaszewska to wschodząca gwiazda literatury obyczajowej, ale ja osobiście wróżę autorce świetlaną przyszłość w blasku reflektorów i z plakatami zapowiadającymi kolejne filmy powstające po podstawie jej książek. Ludzie kochani jak ta kobieta pisze: jest wzruszająco, jest śmiesznie, są dialogi, które sprawiają, że krztuszę się herbatą i są bohaterowie, których chciałoby się mieć obok siebie. Tym razem autorka skupia się na Zuzannie i Wojtku dwójce przyjaciół, których drogi dziwnym trafem często się krzyżują. Wojtek to samotny ojciec, który kocha Franka nad życie i musi nieustannie mierzyć się z przeciwnościami, które los stawia na jego drodze, a w zasadzie przeciwności w postaci matki Franka, która po latach dojrzała do macierzyństwa. A miejscu autorki  w kolejnym tomie wysłałabym Blankę i tego jej fagasa w kosmos, a może jakiś wypadek?? Nie żebym miała instynkt mordercy, ale nikt w tej książce nie irytuje mnie tak jak ona. Przypomniała sobie po siedmiu latach, że ma syna i bardzo chce się z nim spotykać. Przecież dla takiego młodego człowieka jak Franek to szok, ale młody na szczęście na rozsądnego ojca, który wie jak zająć się sprawą. Lubię tego Wojtka za jego dojrzałość, odpowiedzialność i rozsądek. To kawał porządnego faceta. A Franka można jeść łyżkami i nigdy się nie znudzi.

Mamy i Zuzkę, która jest pogubiona w życiu, ale przed przyjaciółmi gra twardzielkę. Żyje w ciągłym poczuciu winy za błędy, których konsekwencje ponosi do dziś.  Ta młoda dziewczyna jest niezwykle empatyczna, pomocna i ma pecha, którym mogłaby obdarzyć kolejne dziesięć osób. Marzy o własnej restauracji i mam nadzieję, że w kolejnym tomie będę na uroczystym otwarciu. Fajna ta Zuzka i kibicuje jej w całego serca.

Zbieg okoliczności sprawia, że drogi Wojtka  i Zuzki krzyżują się coraz częściej i wspólnie stawiają czoła przeciwnością losu. Czy zdecydują się na wspólną drogę? Cóż tego Wam niestety nie powiem, bo autorka skończyła Nieszczęścia chodzą parami w takim miejscu, że w głowie zrodziło mi się milion pytań. Na szczęście jestem cierpliwa (do czasu) i będę wyglądała zapowiedzi wydawniczych.

Amor fati to taki cykl, który jak dla mnie mógłby się nigdy nie  skończyć. To cykl, który działa jak plaster na ranę, rozgrzewa jak ulubiona herbatka i sprawia, że kończąc jeden tom chce się natychmiast sięgnąć po kolejny. Karolina Tomaszewska to czarodziejka słowa, która sprawia, że chce się czytać więcej i więcej. jeśli nie znacie jeszcze cyklu Amor fati to sięgnijcie po niego koniecznie i chociaż autorka Nobla za ten cykl nie dostanie to jestem przekonana, że kiedyś zobaczę na ekranach kin paczke przyjaciół, z którą zżyłam się od pierwszego tomu.

Droga Autorko, pisz proszę szybciej, Szanowne Wydawnictwo, niecierpliwi czytelnicy czekają na kolejne części.


Moja ocena 10/10

niedziela, 9 sierpnia 2026

R.A.Olek Mezalians


 Data wydania: 29-07-2026
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 304
Cykl: Ostatnia księżna


33/2026

Od lat mam słabość do książek, które wychodzą spod skrzydeł Książnicy, bo wiem, że to gwarancja nie tylko dobrej literatury, ale i wspaniała przygoda, która zabiera mnie w podróż w nieznane. R.A.Olek wszedł z przytupem w zeszłym roku na literackie salony swoją Niemrą, która do dzisiaj jest w mojej głowie, bo są książki, o których szybko się nie zapomina. Nie ukrywam, że czekałam na kolejny tytuł autora, byłam ciekawa jak poradzi sobie z kolejną powieścią, bo debiutował z wysokiego C i przyznaje, że po raz kolejny mnie oczarował.
Mezalians to pierwsza część cyklu Ostatnia księżna, która opowiada o losach Marii Krystyny Habsburg i jej młodzieńczej miłości do utalentowanego romskiego skrzypka. Spotkali się na balu u rodziny Czartoryskich. Dzieli ich wszystko: status społeczny, pochodzenie i oczekiwania, które stawiają rodzice dziewczynie. Miłość nie wybiera i nie patrzy na takie błahostki, gdy człowieka ugodzi strzała amora. Wybucha II wojna światowa i ich miłość zostaje wystawiona na najcięższą próbę, bo jak wiecie z lekcji historii Romów mógł spotkać tylko jeden los. Czy tak się stanie ? Dowiecie się tego sięgając po Mezalians R.A. Olek. Autor przepięknie splótł losy bohaterów z historią Żywiecczyzny, losami arystokratów i trudnym losem ludności romskiej. I chociaż historia ta jest fikcją literacką to może się z Mezaliansu wiele dowiedzieć i uzupełnić swoją wiedzę co bardzo cenię w książkach z historią w tle. 
Kupił mnie autor swoją najnowszą powieści, bo pisze nie tylko pięknie i z dbałością o realia to jeszcze prowadzi wiele wątków, które jak nici splatają się w spójną całość. Cała plejada bohaterów z rodziną Habsburgów na czele jest doskonale wykreowana. Polubiłam Marię Krystynę za to, że jest nie tylko silna i odważna, ale i empatyczna. Mano romski skrzypek zachwyca umiłowaniem do muzyki i miłością do ukochanej. Polubiłam Kundzię, młodą mieszkankę Żywiecczyzny za jej prostotę i umiłowanie do zwierząt. Największy jednak szacunek wzbudził we mnie arcyksiążę Habsburg i jego małżonka, Alicja> Dlaczego?? Sięgnijcie koniecznie po Mezalians R.A.Olek i pokochajcie tę powieść tak jak ja.
To mądra i pełna faktów historycznych powieść, od której nie sposób się oderwać. Z niecierpliwością czekam na kontynuację, bo wiem, że R.A. Olek to gwarancja dobrej literatury.

Moja ocena 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica

niedziela, 2 sierpnia 2026

Gabriela Feliksik Paryska sukienka


 Data wydania: 15-07-2026
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Ilość stron: 336

32/2026

Po Paryską sukienkę Gabrieli Feliksik sięgnęłam w zasadzie przez przypadek, bo zaintrygował mnie opis i moja czytelnicza intuicja podpowiadała mi, że to będzie przyjemna lektura. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale niezwykle udane. Zachwyciła mnie ta książka i oczarowała. Kocham, gdy przeszłość miesza się z teraźniejszością, uwielbiam tajemnice, które gdy ujrzą światło dzienne zmieniają życie bohaterów, a zupełny przypadek sprawia, że losy ludzi krzyżują się i nic nie jest już takie samo. Autorka miała genialny wręcz pomysł na książkę i moim zdaniem wykorzystała go w 100%. Paryska sukienka to jedna z tych książek, które najpierw czytasz zachłannie jakby jutra miało nie być tylko po to by za chwilę wydzielać sobie ilość stron, aby książka nie skończyła się zbyt szybko. Autorka prowadziła mnie przez historię powoli ujawniając wszystkie sekrety i sprawiając, że świat bohaterów stal się moim światem.
Czy dostaliście kiedyś spadek od nieznajomej Wam osoby?  Podejrzewam, że nie i z pewnością niewielu z nas może pochwalić się takim wydarzenie w swoim życiu. To właśnie spotkało główną bohaterkę Paryskiej sukienki Rozalię Lemańską, która właśnie skończyła studia i postanowiła wyprowadzić się z rodzinnego domu do Terzebini, gdzie zamieszkuje w domu ukochanej zmarłej babci Heleny. To tutaj planuje rozpocząć swoje dorosłe życie, podjąć pracę w szkole i być może założyć rodzinę tym bardziej, że na jej drodze staje przyjaciel z dzieciństwa, Michał. Domek wydaje się lekko zapuszczony, więc na pierwszy ogień idą porządki. To właśnie podczas "odgruzowywania" domu Rozalia natrafi na pamiętniki babci, które między swoimi stronami skrywają historię, która odmieni życie dziewczyny.
W tym samym czasie poznajemy we Francji Wiktora de Lamartin, który dowiaduje się od umierającego dziadka, że w testamencie zapisał mu pół majątku, a druga część ma przypaść w udziale nieznanej mu Polce, Rozalii Lemańskiej. Aby wypełnić prośbę ukochanego dziadka Wiktor wyrusza do Polski po to, aby wypełnić jego wolę.
Losy Rozalii i Wiktora krzyżują się i choć oboje różnią się jak ogień i woda to znajdują wspólny język i razem poznają historię ukochanych najbliższych. Adam i Helena to ich historia jest w zasadzie kanwą tej niesamowitej powieści. Przyszło im żyć w okupowanej Francji, ale potrafili odnaleźć siebie. Czy dane im będzie długie i szczęśliwe życie? Tego dowiecie się z pamiętników czytanych przez Rozalię i Wiktora. Czy naszych bohaterów łączy pokrewieństwo? Jaką historię skrywają pamiętniki Heleny? Sięgnijcie koniecznie po Paryską sukienkę Gabrieli Feliksik, bo to przepięknie napisana książka o sile miłości i tajemnicach, które nawet po latach potrafią zmienić życie ludzi. Z każdą czytaną strona widziałam niezwykłą wrażliwość autorki i ogrom pracy włożony w jej napisanie, bo tło historyczne ma solidne podstawy. Jak wiecie ja lubię książki z II wojną światową w tle i Paryska sukienka zapadła mi głęboko w sercu. To jedna z tych książek, która pozostaje na długo z czytelnikiem,
Polecam Wam gorąco.

Moja ocena 10/10

niedziela, 19 lipca 2026

Ewa Lange Grzechy przodków


 Data wydania: 15-07-2026

Wydawnictwo: Książnica

Ilość stron: 304


31/2026

Nie ukrywam, że z ogromną niecierpliwością czekałam na nową książkę Ewy Lange, bo poprzednie dwie książki autorki pochłonęły mnie bez reszty i byłam bardzo ciekawa jak będzie tym razem. Czy dobrze? Czy lepiej? A może beznadziejnie? Cóż w dużym skrócie powiem tak: będąc dzieckiem kochałam Boże Narodzenie i błyszczące pudełka pod choinką. Z wieku dziecięcego dawno wyrosłam, prezenty są u mnie symboliczne, a ja w głębi serca nadal jestem dzieckiem i każda książka Ewy Lange jest dla mnie długo wyczekiwanym prezentem.  Zaczęłam czytać Grzechy przodków tak zachłannie jakby to miała być ostatnia książka w moim życiu po cym powiedziałam sobie stop i delektowałam się każdą stroną, wydzielając sobie rozdziały tylko po to, aby historię byłą ze mną jak najdłużej. Książkę skończyłam wczoraj, ale nie ukrywam, że przeczołgała mnie lekko ta historia i musiałam ją sobie poukładać w głowie. To jak w przypadku poprzednich książek autorki powieść obyczajowo - historyczna z tajemnicą rodzinną w tle i II wojną światową. Moim zdaniem Ewa Lange ma niezwykły dar snucia opowieści, który sprawia, że jej książki pochłaniają bez reszty, historie przez nią stworzone pozostają z czytelnikiem na zawsze i skłaniają go do refleksji.

Grzechy przodków toczą się na kilku płaszczyznach czasowych, a ja kocham tak poprowadzoną narrację . Klaudia Borzym, którą poznajemy współcześnie to młoda lekarka, która wcześnie owdowiała, a teraz żegna siostrę, z którą nie utrzymywała kontaktu i która zerwała z rodziną wszelkie kontakty. Siostra przepisała jej dom, a w zasadzie rozpadającą się ruderę. To tutaj Klaudia znajduje pamiętnik, który pozwala poznać rodzinne tajemnice i zrozumieć ucieczkę siostry.

Mamy też rok 1923 i niemiecką rodzinę, która wierzy w poczynania Hitlera i nie tylko wiernie mu kibicuje, ale też jest jego zagorzałym wyznawcą, a członkowie tej rodziny wiernie służą wodzowi.

Co wspólnego ma Klaudia Borzym z rodziną Hardenbergów? Tego dowiecie się sięgając po najnowszą książkę Ewy Lange Grzechy przodków.

Autorka stworzyła całą plejadę bohaterów i tak zręcznie plecie nitki wydarzeń, że można utkać z nich cały kobierzec.  Sprawnie porusza się w ramach czasowych i nie ma tutaj przypadku, wszystko jest po coś, a każdy z bohaterów ma ściśle wyznaczone zadanie. Nawet Filip, który od samego początku wydawał mi się podejrzany i nie pomyliłam się w swojej ocenie. Zapytacie kim jest Filip? Mogę Wam zdradzić, że mężem najbliższej przyjaciółki Klaudii, a reszty dowiecie się z książki. 

Autorka stworzyła powieść, którą pokochałam od pierwszej strony. Piękny język i sprawność pisarska sprawiły, że przez książkę się płynie i z żalem patrzy na ubywające strony. To bohaterowie są jej siłą napędową. Lektura skłania do refleksji i zastanowienie się czy można się uwolnić od rodzinnego dziedzictwa. Każda tajemnica ujrzy kiedyś światło dzienne, a przeszłość nigdy nie zapomina. Zgadzacie się z tym stwierdzeniem?

Jeśli lubicie powieści obyczajowo - historyczne to sięgnijcie po najnowszą powieść Ewy Lange Grzechy przodków i jestem przekonana, że pokochacie tę powieść tak jak ja. Polecam Wam serdecznie.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica


Moja ocena 10/10



sobota, 18 lipca 2026

Danuta Chlupowa Słoneczne tarasy

 

Data wydania: 12-03-2025

Wydawnictwo: Książnica

Ilość stron: 320

Cykl: Pielęgniarki


30/2026


Okazuje się, że nie samymi nowościami człowiek żyje. Na Słoneczne tarasy Danuty Chlupowej trafiłam zupełnie przypadkiem, gdy zauważyłam, że na legimi pojawił się drugi tom cyklu. Pomyślałam, podumałam i postanowiłam po niego sięgnąć  i dacie wiarę, że to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Ja już sama nie wiem pod jakim kamieniem się schowałam. Pierwsze, ale z pewnością nie ostatnie, bo autorka kupiła mnie od pierwszego rozdziału. To przepięknie opowiedziana historia osadzona w okresie międzywojennym, pełna detali historycznych i ludowej gwary. Czytałam jednym tchem i muszę powiedzieć, że jestem zachwycona nie tylko tematyką, ale i lekkością pióra autorki.

Joanna po śmierci ojca przeprowadza się wraz z matką do wujostwa. Wuj od samego początku darzy dziewczynkę ogromną sympatią i zaangażowaniem, To co początkowo wydawało się być całkiem niewinne wraz z dojrzewanie Joasi przeradza się w niezdrową fascynację tego dorosłego mężczyzny. Joanna ma ogromny talent malarski i rozpoczyna studia na ASP w Krakowie jednak zachowanie jej wuja sprawia, że porzuca studia i podejmuje naukę w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek. Warunkiem koniecznym jest zamieszkanie w internacie i dziewczynie bardzo to odpowiada, bo nie musi przebywać pod jednym dachem z "kochającym wujem:" i zdającą się być ślepą ciotką. Po zakończeniu edukacji Joanna przeprowadza się do Istebnej, gdzie podejmuje pracę w dziecięcym sanatorium przeciwgruźliczym. To tutaj poznaje Stanisława niewiele młodszego od jej wuja i zakochuje się w nim. Ale czy po doświadczeniach jakie przeżyła będzie w stanie zaufać i zaangażować się w jakikolwiek związek? Tego dowiecie się sięgając po Słoneczne tarasy Danuty Chlupowej.

Danuta Chlupowa stworzyła przepiękną historię, która czyta się właściwie sama. Pokazała mi świat górników z kopalni Giesche, którzy w 1937 roku podjęli strajk najpierw okupacyjny, a potem głodowy po to, aby zapewnić swoim rodzinom lepszy byt. Pokazała mi sanatorium przeciwgruźlicze , gdzie leczone były przede wszystkim dzieci ze Śląska . Ja lubię jak z książek dowiaduję się rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Książka Danuty Chlupowej nie tylko pogłębiła moją wiedzę, ale i sprawiła, że mam ochotę sięgnąć po inne tytuły autorki. Polubiłam główną bohaterkę za to, że miała odwagę sięgnąć po swoje marzenia i odnaleźć swoje miejsce na ziemi. To niezwykle ciepła i empatyczna osoba, którą nie sposób nie lubić.

Polecam !!!

Moja ocena 8/10

środa, 15 lipca 2026

Eduardo Mendoza Trzy zagadki dla Organizacji

 

Data wydania: 15-07-2026

Wydawnictwo: Znak Literanova

Ilość stron: 400

Przekład: Tomasz Pindel


29/2026

Dzisiaj ma premierę książka Eduarda Mendozy Trzy zagadki dla Organizacji. Ja wiecie rzadko sięgam po książki autorów nie z naszego podwórka, ale dostałam tak kreatywnego maila od Wydawnictwa Znak Literanova, że postanowiłam wyjść ze swojej strefy komfortu i sprawdzić co kryje się pod tak chwytliwym hasłem " najzabawniejsze śledztwo roku w słonecznej Barcelonie"!". Powiem Wam tylko łamiąc zasady konspiracji, że w tym haśle nie ma ani krzty kłamstwa. Jest zabawnie, wciągająco i tak absurdalnie i groteskowo. Bawiłam się wybornie i muszę sięgnąć po inne tytuły autora, bo wstyd się przyznać, ale to było moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Może powinnam stworzyć własną organizację, w której jeden z pierwszych punktów będzie brzmiał: jedna książka polskiego autora, jedna zagraniczna.  Może ma to sens, przemyślę to jeszcze.

Wróćmy jednak do słonecznej Barcelony, gdzie działa tajemnicza Organizacja, która zajmuje się rozwiązywaniem dziwnych spraw. Agenci i Agentki mają do rozwiązania trzy sprawy: śmierć turysty w szemranym hoteliku, zaginięcie milionera i spadek przychodów firmy produkującej konserwy. Z pozoru wszystko wydaje się proste, a jednak za sprawą dzielnych agentów wszystko zmienia się w serie nieporozumień i pomyłek. Akcja jest tak dynamiczna, że czytelnik nie ma czasu na odrobinę nudy i złapania oddechu.

To główni bohaterowie są siłą napędową tej powieści , są tak przerysowani, że aż wzbudzają sympatię, a ich nieudolność staje się ich zaletą. Jeśli szukacie ideału tajnego agenta to  z pewnością nie znajdziecie go w Trzech zagadkach dla Organizacji. Jeśli natomiast lubicie inteligentny i ironiczny humor to koniecznie sięgnijcie po najnowsza książkę Eduarda Mendozy.

Ja początkowo  nie mogłam się "wgryźć" w powieść, ale ze strony na stronę było tylko lepiej. Autor doskonale pokazuje współczesny świat i społeczeństwo, z precyzją zegarmistrza trafia w ludzkie przywary. Brawa za ironię. Sięgnijcie koniecznie po Trzy zagadki dla Organizacji, bo to idealna lektura nie tylko na urlop. Czytajcie i bawcie się tak dobrze jak ja.


Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Liternova