sobota, 11 września 2021

Sylwia Kubik Tajemnica z przeszłości

Data wydania:23-08-2021
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 400 
ISBN: 9788381351133

66.

Jak ja czekałam na drugą część Cyklu żuławskiego. Zacierałam ręce i nie mogłam się doczekać kiedy zacznę czytać. Zycie jak zwykle zweryfikowało moje tempo czytelnicze, bo teraz Mama i jej powrót do zdrowia są najważniejsze. No, ale w końcu Tajemnicę z przeszłości skończyłam i przyznaję szczerza, że odczuwam niedosyt i z niecierpliwością czekam na kontynuację, bo przecież to nie może się tak skończyć.
Pokochałam twórczość autorki od Jej pierwszej książki. Za co? ano za to, że w cudownie plastyczny sposób pisze o zwyczajnych ludziach., o wydarzeniach, które mogłyby być udziałem każdego z nas, a to wszystko jest w otoczeniu przepięknych polskich krajobrazów, przyrody i zieleni. Książki autorki koją i działają jak balsam na skołataną duszę, pozwalają oderwać się od codzienności i zapomnieć o troskach. Przenosimy się w świat bohaterów i ani na chwilę nie możemy o nich zapomnieć.
Tajemnica z przeszłości jak już pisałam jest drugą częścią Cyklu żuławskiego. O pierwszej książce, Krok do miłości pisałam Wam tutaj:

http://rudabiblioteczka.blogspot.com/2021/07/sylwia-kubik-krok-do-miosci.html

Osobiści nie jestem fanem kontynuacji, bo mam obawy, że coś się nie uda, że będzie przekombinowane albo nie będę pamiętała co było w poprzedniej części. W przypadku Cyklu żuławskiego tak nie było. Wystarczyło, że otworzyłam książkę, a historia Ewy stanęła mi przed oczami i otworzyła się jakaś szufladka w głowie, z której wyleciała cała historia.
To wydarzyło się w Tajemnicy z przeszłości? Ewa powoli staje na nogi, aklimatyzuje się w domu odziedziczonym po babci i coraz lepiej radzi sobie w gospodzie należącej do Kamila. Stara się zapomnieć o przeszłości i nie rozpamiętywać tego co spotkało ją u boku Michała. Przy Kamilu odzyskuje poczucie bezpieczeństwa i stara się zaufać swojemu nowemu chłopakowi. Ufa mu, ale nie na tyle, aby wyjawić to co spotkało ją i przed czym ucieka. A tajemnice mają niestety to do siebie to wychodzą na jaw w najmniej spodziewanym momencie. Przeszłość zapukała do drzwi i Ewa musiała stanąć z nią oko w oko. Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sięgając po Cykl żuławski Sylwii Kubik, a jestem przekonana, że pokochacie twórczość autorki tak samo jak ja.
Uwielbiam twórczość Pani Sylwii za jej trzeźwe spojrzenie na otaczającą rzeczywistość i za to jak przybliża nam bliskie jej sercu Żuławy. Z każdą przeczytaną stroną nabierałam ochoty, aby tam pojechać i na własne oczy zobaczyć to co autorka opisuje w swoje powieści. Nie wiem czy rzeczywiście istniej dom Wacława, ale chyba byłabym pierwsza chętna, aby tam wejść i stanąć oko w oko z duchem. Lubię książki owiane tajemnicą z przeszłości, a tej tutaj nie brakuje. 
To książka, która z pewnością zajmie honorowe miejsce na półce obok pozostałych tytułów Sylwii, bo kocham autorkę całym sercem i z niecierpliwością czekam na kolejne tytuły. Ma we mnie oddanego czytelnika i nic tego nie zmieni. Po każdą kolejną książkę będę sięgać w ciemno, bo wiem, że nigdy się nie zawiodę.
Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać twórczości Sylwii Kubik to nadróbcie to koniecznie. Polecam ze szczerego serca.


Moja ocean 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte


 

środa, 1 września 2021

Magdalena Wala Pani z wieży


 Data wydania: 28-07-2021
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 304
ISBN: 978832484819

65.

Wracam do Was po długiej nieobecności. Są niestety takie momenty w  życiu człowieka, że nie jest w stanie ani myśleć o książkach, ani skupić się na czytaniu i każdą myśl kieruje ku najbliższym. Nie miałam głowy do książek, nie miałam głowy do pisanie. Co prawda coś tam podczytywałam, ale ciężko nazwać to czytaniem. Na szczęście moja Mama już jest w domu, wróciła ze szpitala i mam nadzieję, że jest kwestią tygodni jak wstanie i zacznie samodzielnie funkcjonować. Zanim opowiem Wam o Pani w wieży Magdaleny Wala to przyznam się Wam, że chorowanie najbliższej osoby w dobie COVID-u to jest koszmar. Nie ma odwiedzin imo tego, że jestem zaszczepiona, nie ma rozmowy z lekarzem innej niż ta przez telefon, a przecież takich pacjentów ma dziesiątki wiec wyobraźcie sobie jakie jest tempo takiej informacji. Najgorszemu wrogowi nie życzę choroby, a już w tym czasie to w szczególności.
Pani z wieży Magdaleny Wali wydana zostało pod skrzydłami Książnicy co już samo w sobie jest najlepszą rekomendacją, bo jeszcze nigdy, ale to nigdy nie zawiodłam się na książkach z tego Wydawnictwa. Już jako młode dziewczę zaczytywałam się w ich książkach i tak już mi chyba zostanie do śmierci:) W Książnicy nie natkniecie się  na chłam i barachło, które niestety często można spotkać na półkach w księgarniach. U nich wydane książki przechodzą jakąś specjalna selekcję. Ja w każdym bądź razie jestem dumna, że mogę recenzować książki wychodzące spod skrzydeł Książnicy.
Pani z Wieży może kojarzyć się z baśnią o Kopciuszku, w którego rolę wcieliła się Eliza Baranowska mieszkająca w rodzinny majątku z macochą i przyrodnią siostrą.. I jak w baśni o Kopciuszku macochę i jej córkę Modestę nie interesuje nic poza balami, kieckami i świecidełkami. Nasza bohaterka natomiast to kobieta, na której młode barki spadło o wiele za dużo. To ona zajmuje się zarządzaniem majątkiem, który przepisała jej nieżyjąca mama. Jeśli spodziewacie się pantofelka i księcia z bajki to niestety nie w Pani z wieży. Eliza stara się utrzymać rodzinne Janowice położone na Kresach w trudnych czasach wojny polska - bolszewickiej, a zbuntowani chłopi podnoszą widły i kosy na bogaczy. To właśnie podczas ataku na rodzinny dom Eliza wyprowadza tajnym przejściem macochę, przyrodnią siostrę i najwierniejszą służbę. Zamieszkują w okrytej złą sławą wieży. To właśnie pogłoski o tym, że w rzekomej wieży straszy pozwalają im mieć złudne poczucie bezpieczeństwa, bo nikt z miejscowego chłopstwa nie ośmiel się podejść.
Bardzo polubiłam postać głównej bohaterki. Eliza zdaje się wyprzedzać czasy, w których przyszło jej żyć. To racjonalnie myśląca i wyjątkowo opanowana młoda kobieta, dla której nie ma sytuacji bez wyjścia. Jak każda młoda dziewczyna marz i miłości, ale Eliza chce mężczyzny, dla którego byłaby partnerką, a nie tylko własnością. Czy jej się to uda? Przekonajcie się sami i sięgnijcie po Panią z wieży Magdaleny Wali.
To przepięknie opowiedziana historia nie tylko o bohaterskiej Elizie, ale i historia o sekretach rodziny Baranowskich i smutna legenda o kniaziównie Sońce. Magdalena Wala ma niesamowity dar snucia opowieści z dbałością o każdy historyczny szczegół. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem pióra Pani Magdaleny i z niecierpliwością czekam na kolejne jej tytuły, które mam nadzieję niedługo ujrzą światło dzienne.
Jeśli nie znacie jeszcze twórczości autorki to polecam Wam z całego serca.

Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica



piątek, 20 sierpnia 2021

Natalia Thiel Walc dla Izabeli

Data wydania: 08-09-2021
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 472
ISBN: 9788382023176

65.

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

9 września będzie miała premierę książka Natalii Thiel Walc dla Izabeli. Dlaczego zdecydowałam się na zrecenzowanie tej książki? Odpowiedź oczywiście jest bardzo prosta, bo po pierwsze jest to debiut autorki, a po drugie akcja powieści rozpoczyna się w 1939 roku, a więc u moim ulubionym okresie historycznym. Czytałam egzemplarz recenzyjny jeszcze bez okładki czyli tak zwaną szczotkę i w zasadzie dopiero teraz zobaczyłam jak pięknie i klimatycznie prezentuje się całość. Okładka oddaje ducha i treść książki. Czy to udany debiut? Po lekturze stwierdzam, że jestem zdecydowanie na tak. Urzekła mnie ta historia, wzruszyła i przypomniała o tamtych czasach.  Nie ukrywam, że niejednokrotnie wycierałam zdradziecką łzę, która pojawiała się nie wiadomo skąd zupełnie niespodziewanie. To bardzo dobrze opowiedziana historia i w życiu nie spodziewałam się, że to debiut. Lubię takie niespodzianki i zaskoczenie. Nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować autorce tak udanego debiutu i mam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie będzie mi dane czytać jej kolejne powieści.
Mamy rok 1939 i to właśnie wtedy poznajemy tytułową Izabelę Langer, młodą beztroską dziewczynę, pannę z dobrego domu, trochę rozpuszczoną i będąca oczkiem w głowie swoich rodziców i braci. Matka dziewczyny jest Polką, a ojciec Niemcem co będzie miało wpływ w najbliższej przyszłości. na letnim balu nasza bohaterka poznaje Jakuba Abramowicza młodego utalentowanego żydowskiego pianistę. Między młodymi ludźmi iskrzy od samego początku. czas pokaże czy miłość między dziewczyną o niemieckich  korzeniach i chłopakiem z żydowskim pochodzeniem będzie miała szansę się rozwinąć. Co tam rozwinąć, czas pokaże czy Jakub przeżyje wojnę, bo doskonale wiemy  jak kończyli Żydzi w tamtych czasach.
Całą historię poznajemy z ust samej Izabeli, która po czterdziestu latach wraca do rodzinnego majątku i opowiada ją dziewczynie, która obecnie tam mieszka. Musicie koniecznie poznać historię Izabeli, bo to opowieść, która na długo zapadnie w mojej pamięci . Historia prawdziwa, w której autorka opisuje bardzo skrupulatnie wojenną rzeczywistość. Pokazuje też przemianę głównej bohaterki, która z trzpiotowatej dziewczyny stała się odpowiedzialną i  zdeterminowaną kobietą. Nie sposób nie zakochać się w historii Jakuba i Izabeli, nie sposób nie polubić głównych bohaterów i chociaż początkowo Izabela irytowała mnie okropnie to z każdą przeczytaną stroną moja sympatia do niej rosła.
To piękna historia, która mam nadzieję zauroczy Was tak jak mnie. Sięgnijcie koniecznie po Walc dla Izabeli zwłaszcza jeśli lubicie takie historie: prawdziwe, odważne i do bólu szczere. Historie, które wywołują w czytelniku skrajne emocje od uśmiechu po łzy i od strachu po ulgę.
Jeszcze raz gratuluję autorce tak udanego debiutu, a Was zachęcam do sięgnięcia po Walc dla Izabeli i jestem przekonana, że nie będziecie żałować ani minuty spędzonej z książką. Mnie ta historia pochłonęła do tego stopnia, że kończyłam ją o 4 nad ranem.

Moja ocena 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka


Monika B. Janowska Diabli wzięli święty spokój


 Data wydania: 22-07-2021
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 496
ISBN: 9788366332508

64.

Moja duma i mój patronat, czyli kolejna książka Moniki B. Janowskiej, której twórczość bardzo lubię. Monika tym razem trafiła idealnie w mój nastrój, bo problemy i kłopoty zdają się spadać na moją biedną głowę z prędkością światła. Lektura Diabli wzięli święty spokój pozwoliła mi nie tylko chociaż na chwilę zapomnieć i oderwać się od rzeczywistości, ale i wywołała u mnie salwy śmiechu, a ostatnio to u mnie rzadkość. Życie to jednak nie bajka i nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Wiadomo, że jak jest góra to musi być i dół, bo w przyrodzie równowaga musi być utrzymana.
Śledzę twórczość Monik B. Janowskiej od jej pierwszej książki, na którą trafiłam parę lat temu przez zupełny przypadek. Już wtedy zaintrygowało mnie jej poczucie humoru i pomyślałam sobie, że to musi być niesamowicie pozytywna osoba. Okazało się, że mieszkamy kilka kilometrów od siebie, a że w dobie internetów nie jest problemem nawiązać kontakt, a już zwłaszcza z ulubioną i prywatną pisarką, umówiłyśmy się na kawę, wymieniłyśmy telefonami i zupełnie nie zaskoczył mnie telefon od autorki ze stwierdzeniem: wiesz, że patronujesz mojej książce. Pewnie, że wiem i każdą biorę w ciemno, będę głosić wszem i wobec: ludzie czytajcie książki Moniki, bo to antydepresant, pocieszacz i zabawiacz w jednym. Mam tylko jedno zastrzeżenie i zarazem prośbę: Szanowna Pani Moniko dlaczego wydaje pani książki tak rzadko? Czy nie może brać pani przykładu z innych pisarzy i wydawać chociaż raz na kwartał? Nie musiałabym wtedy czekać jak dziecko na Boże Narodzenie. 
Diabli wzięli święty spokój rozgrywa się jak zwykle w Legnicy i to tutaj poznajemy dwie przyjaciółki: Irminę i Almę. Są tak różne jak dzień i noc. Irmina to autorka książek o miłości, której mieszkanie przypomina muzeum PRL-u, zakręcona jak słoik smalcu, lekko oderwana od rzeczywistości i niekwestionowana właścicielka samochodu marki: BMW. Zdawałoby się, że to spełniona kobieta, ale niestety chociaż pisze o miłości to w życiu prywatnym nie ma szczęścia do facetów, ale to do czasu sławetnego Sylwestra kiedy to trafia do szpitala na oddział chirurgii. To tutaj rezyduje przystojny chirurg: Jakub ( miłośnik twórczości Irminy, ale to tak na marginesie, bo facetowi nie wypada czytać romansów).
Alma to z kolei rozwódka, która spędza owego Sylwestra w towarzystwie alkoholu różnorakiej marki, maści i procentów. W szale procentów, gdy zobaczyła ilu obserwatorów ma wywłoka ( kobieta, która zabrała jej męża) zaprasza do grona znajomych tabuny ludzi z całego świata. Niby nic takiego, ale wysłane zaproszenia będą miały odbicie w przyszłości i to  nie tak odległej. Gdy u skacowanej Almy na progu pojawia się były małżonek z dziecięciem na ręku i stwierdzeniem, że  obecna małżonka zginęła bez śladu akcja przyśpiesza i sprawy nabierają rumieńców.
Nie opowiem Wam treści, ale gwarantuję, że przygody Irminy i Almy przypadną Wam do gustu i będziecie płakać ze śmiechu tak jak ja., bo autorka ma niesamowite poczucie humoru i lekkie pióro. Tutaj nic nie jest wymuszone, akcja toczy się tak, że mamy wrażenie, że uczestniczymy w życiu bohaterek. To idealna książka nie tylko na schyłek lata, ale przede wszystkim na chwile kiedy chcemy zapomnieć .To Komedia przez duże K z elementami kryminału i romansu. Tutaj nie ma miejsce na nudę, a z każdej strony po oczach wali humor. Lekka, zabawna i taka swojska.
Powiem Wam, że prywatnie Monika jest taka jak jej książki : zabawna, uśmiechnięta i emanująca pozytywną energią, którą zaraża wszystkich dokoła.
Jeśli jeszcze nie znacie twórczości Monik B. Janowskiej to nadróbcie to koniecznie i jestem przekonana, że pokochacie jej książki tak jak ja.
Na marginesie Wam powiem, że idę przeczytać rozdział, gdy Alma wyjechała z Zoltanem w góry, bo potrzebuję dawki uśmiechu. Nie wiecie kto to Zoltan?  Sięgnijcie po Diabli wzięli święty spokój i poznajcie bohaterów tej rewelacyjnej książki :)

Moja ocena 9/10

Za zaufanie i możliwość przeczytanie książki dziękuję z całego serca autorce Monice B. Janowskiej i Wydawnictwu Lucky

środa, 18 sierpnia 2021

Małgorzata Oliwia Sobczak Czerwień


 Data wydania: 04-09-2019

Wydawnictwo: W.A.B.

Ilość stron: 384

ISBN: 9788328070035


63.


Pora nadrobić zaległe recenzje, które nagromadziły mi się po urlopie. Na pierwszy ogień trafia pierwsza część Kolorów zła Małgorzaty Oliwii Sobczak Czerwień. Książka miała swoją premierę w 2019 roku, a ja dopiero teraz się za nią zabrałam i przyznaję, że to był błąd, ale na szczęście mam dwie kolejne części i mam zamiar w najbliższym czasie nadrobić własne i prywatne gapiostwo. Mało tego gdzieś tam przeczytałam, że Czerwień jest debiutem autorki i musiałam zbierać szczękę z podłogi, bo to było takie dobre, że aż smaczne. Po kiego mamy sięgać po zagranicznych autorów jak nasi rodzimi twórcy piszą tak, że aż ma się ciarki na całym ciele. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i mogę sobie tylko pluć w brodę, że dopiero teraz Czerwień wpadła w moje ręce, ale z drugiej strony to może i dobrze, bo nie będę musiała czekać na kolejne części, bo mam je wszystkie i moje ci one. Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że kocham polskich autorów, ich twórczość i nigdy to się nie zmieni. Małgorzata Oliwia Sobczak wkroczyła na polską scenę kryminalna z ogromnym przytupem i jestem przekonana, że autorki, które dzierżą pierwsze miejsca mogą zacząć się bać, bo konkurencja nie śpi i rośnie w siłę.

Pierwsza część Kolorów zła, Czerwień to kryminał, którego akcja toczy się dwutorowa. Autorka zabiera nas na Wybrzeże w lata 1996 i 2003. Dwa morderstwa, dwie podobne do siebie kobiety i siedemnaście lat różnicy. Czy możliwe, że zamordowała ta sama osoba, czy może pojawił się naśladowca? Młode kobiety są tak samo okaleczone, z chirurgiczną precyzją mają wycięta czerwień wargową. Rozwikłania tej makabrycznej zbrodni podejmuje się prokurator Leopold Bliski, ale czy to się jemu uda? Jeśli jeszcze nie mieliście okazji sięgnąć po Kolory zła to przeczytajcie je koniecznie i gwarantuję, że tak jak mnie i Was książka wciągnie od pierwszej strony.

Czerwień to genialnie napisany kryminał, w którym autorka tak przeprowadziła akcję, że czytelnikowi wydaje się, że wie kto jest mordercą, ale tylko na chwile, bo za moment dopadają go wątpliwości. Mnie zaskoczył finał i zabójcą okazał się osoba, o której nawet przez moment nie pomyślałam, że jest zdolna do tak makabrycznego czynu.

Książkę czyta się rewelacyjnie i zachłannie . Jest w niej wszystko to, co powinno być w dobrym kryminale. Ja jestem zdecydowanie na tak i już lecę sięgnąć po Czerń, bo polubiłam się z Panem prokuratorem.


Moja ocena 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.




piątek, 30 lipca 2021

Magdalena Witkiewicz Srebrna łyżeczka

 


Data wydania: 14-07-2021
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 352
ISBN: 9788381955683

62.

To druga książka Pani Magdaleny Witkiewicz jaką dane mi było przeczytać w tym miesiącu. I tak jak od Wizjera nie mogłam się oderwać, tak w Srebrną łyżeczkę początkowo nie mogłam się wczytać. Jakoś na początku nie zaiskrzyło między mną a główną bohaterką i pewnie stąd taka niemoc czytelnicza. Lidia z jednej strony irytowała mnie aż do bólu zębów, a z drugiej współczułam jej i chciałam, aby w końcu zaczęła żyć tak jak zasługuje na to każdy z nas. Jednak po lekturze Srebrnej łyżeczki mogę stwierdzić, że to książka, którą napisało samo życie, bez retuszu i ubarwień, bez blichtru i świecidełek. To kolejna dobra książka w wykonaniu autorki i wcale mnie nie dziwi fakt, że Pani Magda ma takie grono czytelniczek.
Lidia wychowuje się w domu, gdzie pierwsze skrzypce gra alkohol. Już jako nastolatka zamiast spotykać się z rówieśnikami, bawić się, śmiać i szaleć musiała zajmować się matką, domem, zakupami i całym tym dorosłym światem, który nie powinien dotyczyć nastolatki. Lidia dojrzała przedwcześnie i stała się matką dla swojej matki. Gdy matka doznaje rozległego wylewu na miejscu pojawia się pogotowie i pełniący tego dnia dyżur Konrad. Dojrzały, poukładany, dużo starszy od naszej bohaterki, z liczną rodziną, na której wsparcie może liczyć. Od pierwszego spojrzenia na Lidię w Konradzie rozbudza się ta czuła struna, którą nazywamy miłością. I tak w cieniu śmierci i kolejnego kopniaka od losu między naszymi bohaterami rodzi się uczucie. Myślicie, że żyli długo i szczęśliwie?  Sięgnijcie po najnowszą książkę Magdaleny Witkiewicz Srebrna łyżeczka i przekonajcie się sami, a ja gwarantuję Wam, że wzruszeń nie zabraknie.
Dorosła Lidia prowadzi swój biznes, a w jej w miarę uporządkowane życie wkrada się list napisany przez nieznajomą kobietę z Bydgoszczy.  Odręcznie napisany, w niebieskiej kopercie przewraca życie naszej bohaterki do góry nogami. Przyjaciółka rodziny, bo tak przedstawia się autorka listu jest już u kresu swojej ziemskiej wędrówki i chce przekazać naszej bohaterce w spadku swoje mieszkanie. Dlaczego? tego dowiadujemy się wgłębiając się w historię Srebrnej łyżeczki, bo;

" Na wszystko w życiu jest czas. I na naukę, i na miłość i na szaleństwo."

Czy w życiu Lidii na wszystko była pora, a może kobieta musiała dojrzeć do pewnych etapów w swoim życiu? Przeczytajcie koniecznie.
To mądra i pełna wzruszeń książka, w której autorka po raz kolejny udowadnia, że w pełni zasługuje na miano specjalistki od szczęśliwych zakończeń. Ja po chwilowej niemocy czytelniczej nie mogłam się oderwać od lektury, bo byłam niezmiernie ciekawa finału tej historii. Nie ukrywam, że parę razy jakaś zdradziecka łza zakręciła mi się w oku. Za to właśnie kocham naszych rodzimych autorów i ich twórczość, za wzruszenia, za mądrość i za genialne postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości.
To książka o miłości i samotności, o wybaczaniu i przyjaźni, a także o tym, że na wszystko w życiu przychodzi właściwa pora, nie należy nic przyśpieszać. To też książka o alkoholizmie i jego wpływie na najbliższe otoczeni, na dzieci, które dorastają zbyt szybko. Ale to też książka, która daje nadzieję na lepsze jutro. Oczywiście w odpowiednim czasie i o odpowiedniej porze.
Sięgnijcie koniecznie po najnowszą książkę Magdaleny Witkiewicz, polecam.

Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia







sobota, 24 lipca 2021

Katarzyna Misiołek Już cię kiedyś kochałam


 Data wydania: 14-07-2021
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 368
ISBN: 9788381955676

61.

Najnowsza książka Pani Katarzyny Misiołek Już cię kiedyś kochałam to nie tylko lekka, wakacyjna lektura, która zabiera nas do mojego ukochanego Trójmiasta i na Kaszuby, ale to też książka, która niesie ze sobą przesłanie. Przesłanie dla wszystkich kobiet, ale i tez dla mężczyzn. Utarło się w naszym społeczeństwie, że kobieta musi być żoną, że kobieta musi być matką, że kobieta musi zajmować się domem i dbać o ognisko domowe. Otóż moi kochani my kobiety nic nie musimy, a ewentualnie możemy jeśli mamy na to ochotę. Ile to jeszcze musi minąć pokoleń, żeby kobieta, która wybrała samotność nie miała łatki starej panny, żeby kobieta, która nie chce mieć dzieci nie słyszała na każdym kroku, że zegar biologiczny tyka ?  Nie mam pojęcia. Ja osobiście lubię być zoną i matką i chociaż nie zawsze jest idealnie i mam zapędy mordercze to nie wyobrażam sobie życia w samotności. ja lubię tak, ale może Kowalska czy Nowak lubi inaczej. I zanim ktokolwiek z Was zada pytanie: kiedy ślub, kiedy dziecko?? to pora najwyższa sobie uświadomić, że każdy jest wolnym człowiekiem i każdy ma wybór. jeden lubi lato, a inny lubi zimę. Czy ktokolwiek jest gorszy? NIE, bo każdy ma prawo do wyboru własnej drogi i ma do tego prawo. A debilne pytania o ślub i dzieci świadczą o tym, kto to pytanie zadaje. To tak samo jak z bankami, które dzwonią nieustannie z propozycją super kredytu, który koniecznie powinniśmy mieć. Ja mam zawsze jedną odpowiedź: chętnie wezmę, bardzo dziękuję, ale mam nadzieję, że Państwo będą za mnie spłacać raty. Zawsze odkładają słuchawkę, ciekawe dlaczego?
A teraz wróćmy do najnowszej książki Pani Katarzyny Misiołek Już cię kiedyś kochałam. Dominika jest po trzydziestce i właśnie rozstała się z wieloletnim partnerem. Wróciła ze Szkocji do Gdyni i próbuje na nowo poukładać sobie życie. I tak jak spełnia się zawodowo to każda wizyta w domu rodzinnym na Kaszubach kończy się awanturą. Matka Dominiki za każdym razem wbija jej szpilę, że nie na partnera, że nie ma męża, że nie ma dzieci...bla, bla bla. Przypadek sprawia, że po latach spotyka swoją pierwszą nastoletnią miłość, Konrada. Może tym razem im się uda i jak to w piosence kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością będą kroczyć wspólną drogą? A może chłopak, z którym Dominika spędziła wile lat na obczyźnie nie będzie chciał jej wyjść z głowy? Sięgnijcie po najnowszą książkę Pani Katarzyny i przekonajcie się sami.
Ja jestem niezmiernie wdzięczna autorce, że po raz kolejny miałam możliwość wrócić na moje ukochane Kaszuby, bo to tam jest moje miejsce na ziemi i znowu byłam w Trójmieście, które kocham całym sercem. Mam nadzieje, że za tydzień o tej porze już będziemy w trasie, bo właśnie Gdańsk i Gdynia są w tym roku celem naszego urlopu. Ja już się nie mogę doczekać i odliczam z niecierpliwością dni.
Już cię kiedyś kochałam to kolejna książka Pani Katarzyny, którą miałam przyjemność przeczytać. Lubię styl autorki i z przyjemnością sięgam po jej powieści, bo chociaż z pozoru lekkie to są mądre i przemyślane. Nie miałam przyjemności przeczytać wszystkich książek autorki, ale być może kiedyś nadrobię.
Polubiłam się z Dominiką i przyznaję szczerze, że kibicowałam jej od pierwszej strony. Od pierwszej też strony miałam ochotę udusić jej mamusię, która niby z troski i miłości krzywdziła naszą bohaterkę. I tak sobie myślałam, że takich mamuś, babek, ciotek czy innych upierdliwych członków rodziny staje na naszej drodze. To jest straszne i mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni. Tylko kiedy?
Jeśli mocie ochotę na książkę utrzymaną w letnim klimacie, ale niosącą ze sobą coś jeszcze to sięgnijcie koniecznie po Już cię kiedyś kochałam Katarzyny Misiołek .
Polecam!!!

Moja ocena 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia