piątek, 4 marca 2022

Agata Kołakowska Ballada o dwóch miastach


 Data wydania: 02-02-2022

Wydawnictwo: Oblicza

Ilość stron: 430

ISBN: 9788396098207


14.


Agata Kołakowska to znana i lubiana pisarka, która tym razem wydała książkę we własnym Wydawnictwie Oblicza. Po lekturze najnowszej książki Pani Agaty mam wrażenie, że jeszcze niejednokrotnie o nim usłyszymy usłyszymy , czego sobie i przede wszystkim autorce życzę z całego serca.  Ballada o dwóch miastach zachwyca od pierwszej strony, bo przecież każdy z nas ma w sobie coś z dziecka i kocha baśnie. A taka właśnie jest Ballada: baśniowa i zmuszająca do refleksji, pełna życiowych mądrości, ironiczna i pokazująca jacy tak naprawdę jesteśmy. Nie ukrywam, że ogromnie zaskoczyła mnie ta książka i chociaż przeczytałam ją już jakiś czas temu to wystarczy, że zamknę oczy i mam przed nimi Miasto i City. Do którego mi bliżej? Dwa miasta i dwie skrajności, ale czy i my nie jesteśmy pełni sprzeczności? Czy jest nam łatwo we współczesnym świecie żyć w zgodzie z samym sobą i własnymi przekonaniami? Czy czasami nie musimy postępować wbrew sobie, bo tego wymaga od nas środowisko, w którym żyjemy. Właśnie mówiłam do męża, że w strasznych czasach przyszło nam żyć, bo najpierw wirus, który nie daje o sobie zapomnieć, teraz wojna i tak naprawdę nie można żyć spokojnie i być pewnym jutra. To jest straszne i nie pozwala oddychać pełną piersią. Jak wiecie pracuję w Niemczech i wczoraj małżonek mówi do mnie, że po raz pierwszy cieszy się, że wyjeżdżam, bo... Boże, co za czasy.

Wróćmy jednak do Ballady o dwóch miastach. Poznajcie Petronelę Złudną, która mieszka w Mieście i właśnie ma odziedziczyć piekarnię, która należy od ich rodziny od pokoleń. Miasto jest smutne i pozbawione uśmiechu, nie dociera tu słońce i nikt nie umie marzyć. Nikt, ale nie Petronela. Petronela miała marzenia. Marzyła by zostać baletnicą. Chciała się śmiać, ale w Mieście nikt się nie umie uśmiechać. Pewnego dnia do okna Petroneli przylatuje gołąb i tak zaczyna się korespondencja z tajemniczym Franzem. Franz mieszka w City, które jest zupełną przeciwnością Miasta. Tu ludzie śmieją się, mówią tylko o dobrych rzeczach, a każdy ich dzień jest przepełniony szczęściem. Franz jednak odbiega od wizerunku przeciętnego mieszkańca City. Franz lubi czasami pogrążyć się w smutku i wyrzucić z siebie trudne emocje, ale w City tak nie wypada. Które z nich odważy się przekroczyć granicę lasu, który oddziela Miasto od City? Sięgnijcie po Balladę o dwóch miastach i przekonajcie się sami. Kim jesteście mieszkańcami Miasta czy City? 

Agata Kołakowska stworzyła książkę na miarę naszych czasów i pokazuje nam, że to co na zewnątrz nie zawsze jest odzwierciedleniem tego co w nas tkwi. Dwa miasta i dwie skrajności sprawiają, że zatracamy się w tych dwóch światach i czytamy z ogromnym zainteresowaniem. Ta książka zmusiła mnie do myślenia, a emocje pozostały we mnie do dziś.

Polecam Wam serdecznie, bo to kawał dobrej literatury 


Moja ocena 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce Pani Agacie Kołakowskiej

czwartek, 3 marca 2022

Zofia Mąkosa Makowa spódnica. Kamień w wodę

Data wydania: 26-01-2022
Ilość stron: 416
Wydawnictwo; Książnica
ISBN: 9788327161857


13.

Są autorzy, po których książki sięgam w ciemno i są wydawnictwa, które wydają jakoś szczególnie wyselekcjonowane książki i wiem, że nigdy nie trafię na szmirę. Tak właśnie jest w przypadku Pani Zofii Mąkosy i książek wydawanych w Książnicy. Już kiedyś Wam pisałam, że Książnica wydaje nie tylko książki, które mogą poszczycić się piękną okładką, ale przede wszystkim książki mądre, piękne i napisane cudownym językiem. A już na książki Pani Zofii Mąkosy czekam jak dziecko na bożonarodzeniowy prezent. Poprzedni cykl Wendyjska Winnica mnie urzekł, a jak było w przypadku nowego cyklu autorki?
Przenieśmy się do roku 1647, gdzie w Karge rządzi Baltazar von Lest. Karge to niewielka wieś leżąca na pograniczu Królestwa Polskiego i Brandenburgii. To właśnie tutaj właściciel ziemski, a zarazem kuzyn właściciela, Unrug marzy o wybudowaniu  miasta. To też w Karge mieszka Wiga - zielarka i miejscowa znachorka, której los niestety nie oszczędza. Wiga szuka swojej ukochanej córki, Doroty, która przepadłą jak kamień w wodę i o której nikt nic nie wie. Dorota przepadła jak kamień w wodę pozostawiając malutką Rozalkę, której wychowaniem musi zająć się babka. Cała wieś plotkuje, że Dorota zniknęła by pojawić się z kolejnym nieślubnym dzieckiem, ale wiadomo, wieś wie lepiej. Czy Dorota się odnajdzie? i czy Wiga będzie umiała pokochać wnuczkę? no i czy powstanie wymarzone Unruhstadt? tego wszystkiego dowiecie się sięgając po Makową spódnicę Zofii Mąkosy.
Chyba żaden ze współczesnych autorów nie umie tak jak Pani Zofii snuć opowieści, w której wszystko się zazębia, a bohaterowie są na właściwym miejscu.  Tu akcja snuje się powoli, a wręcz leniwie, ale to wszystko skład się na powieść, która na długo zapadnie w pamięci czytelnikowi. To rozbudowana i wielowarstwowa powieść, w której zakochałam się od pierwszego zdania. Ogromnym walorem książki jest tło historyczne i obyczajowe, na którym opiera się akcja powieści. Widać ogrom pracy włożony przez autorkę w Makową spódnicę . Wszystko jest realne i mamy wrażenie, że przenosimy się do tamtych czasów. Czasów kurnych chat, biedy, głodu, zaraz i wojen. Razem z bohaterami uprawiamy pola, wyrabiamy chleb i boimy się tego co nieznane, cierpimy głód i modlimy się o zdrowie.
Tu język współczesny miesza się z dawnymi pojęciami. 
To piękna i magiczna opowieść o ludziach chociaż niewykształconych to mądrych mądrością doświadczenia. To opowieść o Widze, która pomaga wszystkim nawet tym, którzy tego nie doceniają. To opowieść o Marcie, wiejskiej kucharce, która chociaż nie potrafi ani czytać ani pisać to jej mądrość przebija z każdej strony. To opowieść o Rozalce, która przesiąknięta jest mądrością babki, radzi sobie od najmłodszych lat i marzy o makowej spódnicy. I wreszcie to opowieść o Dorotce, której nie ma, ale której obecność odczuwamy w każdym rozdziale. To opowieść o kobietach, którym przyszło żyć w cieniu mężczyzn, bez prawa do marzeń i własnego głosu.
Ja jestem zachwycona i oczarowana. W zapowiedziach wydawniczych  nie znalazłam nazwiska autorki i bardzo żałuję, bo są autorzy, których książki mogę czytać nieustannie. Po Makową spódnice pewnie jeszcze sięgnę, ale wiem, że przy najbliższej wizycie w księgarni kupie wersję papierową, bo to jedna z tych książek, które muszę mieć w papierze, a nie tylko w wersji elektronicznej.
Jeśli jeszcze nie znacie twórczości Pani Zofii Mąkosy to musicie nadrobić to koniecznie. 


Moja ocena 9/10

środa, 2 marca 2022

Jolanta Maria Kaleta Tron we krwi. Zdrada


 Data wydania: 09-03-2022

Wydawnictwo: Otwarte

Ilość stron: 540

ISBN: 9788381351546


12. 

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA


Jolanta Maria Kaleta to kolejne nazwisko odkryte przeze mnie w tym roku. Właśnie przeglądałam moje przeczytane książki i nie znalazłam autorki. Kolejny błąd do naprawienia i kolejne książki do dopisania w niekończącej się liście.

Tron we krwi. Zdrada to pierwszy tom nowego cyklu autorki. Przyznam szczerze, że nie zdawałam sobie sprawy, że ta książka wciągnie mnie niemal od pierwszej strony. Czytało się jak najlepszą baśń połączoną z thrillerem, gdzie krew leje się gęsto, a trup pada strona za stroną. Spójrzcie tylko na okładkę, która aż prosi żeby wziąć ją do ręki. Tak wydawca zachęca nas do lektury:

" Oto opowieść o intrygach na najwyższych szczeblach władzy, o ambicjach, które prowadzą do najbardziej nikczemnych czynów.

Po wygnaniu Bolesława Szczodrego na tronie zasiada Władysław Herman. Jego władzę pomaga wzmacniać Sieciech, jednak ambicje wojewody wzbudzają niechęć możnowładców, w wyniku której wybucha bunt. Na jego czele staje Zbigniew, starszy syn Władysława uznany za pochodzącego z nieprawego łoża. Wspiera go Bolesław - następca tronu. Bracia podejmują drastyczne kroki, by zyskać to, na czym im zależy. Zwrócą się nawet przeciwko własnemu ojcu.

Czas poznać historię, w której wszystko może być grą pozorów."

Tron we krwi. Zdrada to tytuł adekwatny do tego o czym czytamy. Krew leje się gęsto, a komu ufać? Kto przyjaciel, a kto wróg? Z kim można wejść w układy, a kto zdradzi, gdy zobaczy garść srebrników? Zakochałam się w tej historii i dałam porwać się pasjonującym wydarzeniom, które swój początek miały w 1080 roku. To wtedy rządzi Władysław Herman, ale jego dwaj synowie upominają się o władzę. Zbigniew i Bolesław. Któremu z nich przypadnie ona w udziale? Z lekcji historii wiemy kto zasiadł na tronie Polski, ale z Tronu we krwi dowiemy się jak to wyglądało. Akcja toczy się niesamowicie wartko i czytelnik nie ma chwili na złapanie oddechu. Brutalność, przekupstwo, intrygi i zdrady to codzienność w tamtym czasie. Ale czy nie możemy odnieść tego do współczesności do wydarzeń, które mają miejsce tu i teraz? mam wrażenie, że nic nie nauczyły nas wydarzenia z przeszłości, nie wyciągnęliśmy wniosków i historia znowu się powtarza.

Jolanta Maria kaleta stworzyła historię, w której świat chrześcijański przeplata się z wierzeniami Słowian. Z jednej strony mamy Boga, którego gniewu bali się katolicy, a z drugiej świat zabobonów i bożków, którzy wymagali złożenia ofiary. Mnogość bohaterów początkowo sprawiała mi trudność e wgryzienie się w tę historię, ale był to tylko ułamek sekundy. Tu postaci historyczne przeplatają się z tymi fikcyjnymi. Pani Jolanta Maria kaleta na początku książki wyraźnie zaznaczyła, które z postaci są tymi autentycznymi, bo mogło to man umknąć z lekcji historii.

Jolanta Maria Kaleta stworzyła historię, od której nie mogłam się oderwać. Intrygi, knowania, brutalna i krwawa przeszłość, a przede wszystkim walka o władzę, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone wszystko to sprawiło, że czytałam książkę z wypiekami na twarzy i zaglądałam kiedy będzie kolejna jej część. Widać tu ogrom pracy jaki włożyła autorka w stworzenie tej historii, ale jak na historyka przystało zrobiła to z rozmachem i genialnym pomysłem. 

Jeśli jesteście ciekawi tej historii to koniecznie sięgnijcie po Tron we krwi. Zdrada, która będzie miała premierę 9 marca. Jestem przekonana, że historia stworzona przez autorkę wciągnie Was równie mocno jak mnie. Chciałam jeszcze tylko dodać, że jakoś nigdy nie byłam fanką powieści historycznych, bo wydawało mi się, że będę się nudzić. Nic bardziej mylnego :)

Moja ocena 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte




piątek, 18 lutego 2022

Katarzyna Puzyńska Trzydziesta pierwsza


Data wydania: 24-02-2015
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 560
ISBN: 9788379611614


11.


Kolejny tom serii o Lipowie za mną. trzecia część nosi tytuł Trzydziesta pierwsza.  Katarzyna Puzyńska przybliża nam tutaj okoliczności śmierci głównego bohatera i jego dwóch kolegów. Na jaw wychodzą szczegóły, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Ojciec daniela zginął podczas pożaru bohaterską śmiercią ratując koleżankę z pracy. czy aby wydarzenia tamtego wieczoru rzeczywiście miały miejsce, a może prawda jest zupełnie inna?
Do Lipowa powraca Tytus Weiss, mężczyzna skazany za owo podpalenie. Nie spotyka się on z przychylnym nastawieniem mieszkańców Lipowa tym bardziej, że powrót ten zbiega się z kolejnym pożarem. Czyżby Tytus dokonał znowu tego co przed laty? A zapowiadały się dla policjantów z Lipowa spokojne i rodzinne święta.

Do Lipowa przyjeżdża także naukowiec , Jerzy Grala, który zajmuje się badaniem sekt. To tutaj właśnie w Cichym Lasku przed laty członkowie sekty dokonali zbiorowego samobójstwa. Jerzy Grala chce napisać pracę o tamtym tragicznym wydarzeniu. Ile było ofiar? trzydzieści czy może jak sugeruje tytuł trzydzieści jeden? Czy Jerzy Grala okaże się być dociekliwym badaczem czy może łączy go z tym miejscem coś więcej?

Przyznam, że jak dotychczas twórczość Katarzyny Puzyńskiej jest dla mnie tegorocznym odkryciem. Z każda kolejną książką jest tylko lepiej i aż się boję co mnie czeka w ostatniej części. Autorka genialnie kreuje swoich bohaterów, a podejrzenia rzuca tak, że w pewnym momencie wszyscy wydawali mi się podejrzani. Uwielbiam takie wodzenie czytelnika za nos i wprowadzanie mylnych tropów.

Polubiłam się z Danielem Podgórskim. Nie daje mu autorka spokojnie żyć. W tej części jak królik z kapelusza wyskakuje ... jego syn. Nastoletni chłopak nie wiedział o Danielu, a i Daniel nie miał pojęcia o jego istnieniu. Jakie będą ich relacje? przeczytajcie Trzydziestą pierwszą i przekonajcie się sami.

Podoba mi się sposób w jaki autorka przedstawia małą społeczność Lipowa, w której każdy każdego zna. Znam to sama z autopsji i w obrazie społeczeństwa jaki wykreowała Puzyńska nie ma ani krzty przesady. Samo życie.

Żeby nie było, że tylko chwalę. Irytowało mnie do bólu zębów określenie " chłopiec w ciele mężczyzny", ale po kilku rozdziałach nazywałam go po imieniu i zrobiło się sympatyczniej. Cierpiałam z powodu braku Klementyny, ale zaczęłam czwartą część i widzę, że wróciła.

Poznaję dalej twórczość Pani Katarzyny Puzyńskiej, bo mam zamiar w tym roku przeczytać całość serii o Lipowie. Czytaliście już? jeśli tak, to jakie są Wasze wrażenia? Dajcie proszę znać.


Moja ocena 7/10


wtorek, 15 lutego 2022

Monika Kowalska Wrocławskie tęsknoty


 Data wydania: 09-02-20222
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 304
ISBN: 9788324584482


10.

Wrocławskie tęsknoty Moniki Kowalskiej to drugi tom cyklu Dwa miasta. Poprzednia książka autorki Lwowska kołysanka była debiutem autorki i przyznaje, że byłam niezwykle ciekawa kolejnej książki Pani Moniki. Jej debiut był bardzo udany, a na kontynuacji losów rodziny Szubów nie zawiodłam się w ani jednym zdaniu. Zawsze mam obawy, gdy trzeba czekać na kolejną część, że coś mi ucieknie i o czymś nie będę pamiętać. W przypadku Wrocławskich tęsknot tak jednak nie było, a z bohaterami witałam się jak z dawno niewidzianymi przyjaciółmi.
Po II wojnie światowej rodzina Szubów, tak jak i wiele innych, zostaje zmuszona do opuszczenia ukochanego Lwowa. Z Kresów wyjeżdżają wagonami towarowymi na Ziemie Odzyskane. Julia i Piotr wraz z córkami początkowo osiedlają się w Opolu. Gdy jednak Piotr dostaje pracę na kolei we Wrocławiu to właśnie tutaj starają się ułożyć sobie życie i odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Nie jest to jednak proste, bo zrujnowany Wrocław w niczym nie przypomina ukochanego Lwowa, powietrze pachnie tutaj inaczej i inaczej się oddycha, nie ma zniesieńskich wzgórz i znajomych uliczek. I choć tęsknota jest ogromna to wiedzą, że powrotu nie ma i muszą dostosować się do otaczającej ich rzeczywistości i iść do przodu.
Siostry Szubówny dorastają i podejmują decyzje, które na zawsze odmienią ich życie. Ada wychodzi za mąż i szybko okazuje się ,że jej życie nie będzie usłane różami, a mąż okaże się być z pewnością nie księciem z bajki. Nela rozpoczyna naukę w liceum, ale na jej nastoletnie życie padają cienie z przeszłości. Józia po traumatycznych przeżyciach stara się odnaleźć w miejscu, gdzie przyszło jej żyć.
Autorka przedstawiła nam lost bohaterów na przestrzeni lat 1944-1962. Pokazała nam obraz zdewastowanego miasta, w którym straszyły ruiny. Pokazała obraz odbudowującego się Wrocławia, który teraz zachwyca nas architekturą. Pani Monika snuje swoja opowieść tak, jakby siedziało się w fotelu i słuchało opowieści uczestników tamtych wydarzeń.
To książka napisana nie tylko z rozmachem, ale i znajomością tematu. Pełna wyraźnie zarysowanych bohaterów, którzy przeżywają radości i smutki, którzy po prostu żyją. To książka, w której na pierwszy plan wyłania się tęsknota. Sami wyobraźcie sobie jak byście się czuli, gdyby ktoś kazał Wam spakować najpotrzebniejsze rzeczy i wywiózł w nieznane. Ja chociaż wiele czasu spędzam na walizkach to wiem, że wrócę do miejsca, które kocham i znam - do domu. Szubowie takiej możliwości nie mieli i musieli od podstaw stworzyć dom w miejscu, w którym przyszło im żyć.
Wrocławskie tęsknoty czarują pięknem języka, są przepełnione emocjami i nie ukrywam, że niejednokrotnie wzruszenie ściskało mi gardło, a zdradziecka łza toczyła się po policzku.
Autorka zakończyła Wrocławskie tęsknoty tak, że z pewnością będzie kolejna część. Nie pozostaje mi nic innego jak sprawdzać zapowiedzi wydawnicze i uzbroić się w cierpliwość, a Wam jeśli jeszcze nie znacie twórczości Moniki Kowalskiej polecam lekturę z całego serca.


Moja ocena 10/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Książnica



piątek, 11 lutego 2022

Caroline Bernard Frida Kahlo i kolory życia


 Data wydania: 05-04-2021
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Ilość stron: 352
ISBN: 9788324079360
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska


9.

Wydawnictwo Znak Horyzont wydało serię książek pod wspólnym tytułem Wyjątkowe Kobiety. Jako sroka okładkowa wiedziałam, że muszę je przeczytać  i to nie tylko ze względu na okładki, ale przede wszystkim na kobiety, o których opowiadają te książki. Jako pierwszą kupiłam Fridę Kahlo i kolory życia autorstwa Caroline Bernard.
Myślę, że Fridy Kahlo nie trzeba nikomu przedstawiać, bo każdy, kto choć trochę interesuje się malarstwem natrafi na autoportrety kobiety ze zrośniętymi brwiami. Czy odpowiada ona współczesnym kanonom piękna. Z pewnością nie, ale Frida miała piękne wnętrze. Była silna, zdeterminowana, walczyła o prawa kobiet i równouprawnienie, ale przede wszystkim żyła na przekór konwenansom. Żyła tak jak chciała, a nie tak jak od niej oczekiwano. Żyła przez duże Ż i choć jej ciało nie zawsze z nią współpracowało to czerpała z życia pełnymi garściami.
Frida Kahlo to meksykanka i to jej rodzinny kraj stanowił w większości inspirację do jej obrazów. Urodziła się w 1907 roku, a zmarłą w 1954. Zmarła jako młoda czterdziestosiedmioletnia kobieta, której drugie imię to był ból.
W 1925 roku wracając ze szkoły uległa wypadkowi autobusowemu, który unieruchomił ją na wiele długich miesięcy. To już wtedy powinna umrzeć, bo lekarze nie dawali jej żadnych szans na przeżycie. Frida jednak była silna i zdeterminowana - przeżyła. To właśnie długie miesiące spędzone w łóżku skierowały ją ku malarstwu. Początkowo był to gipsowy gorset, który okrywał jej ciało, a pokryła go radosnymi malunkami. Potem przyszła pora na portret kucharki i starszej siostry. Gdy wokół zaczęło brakować inspiracji Frida zaczęła malować samą siebie.
Dwa lata po koszmarnym wypadku Frida stanęła na nogi, a gipsowy gorset powiesiła nad łóżkiem.
Na jednym ze spotkań partii komunistycznej, której była członkiem poznała, Diego Riverę. Mężczyznę starszego o dwadzieścia lat, charyzmatycznego i pełnego poczucia humoru. Pobrali się po raz pierwszy w 1929 roku. To było burzliwe małżeństwo pełne zdrad z obu stron. Żadne z nich nie umiało pozostać wierne. Diego zdradzał Fridę, Frida zdradzała Diego, ale żadne z nich nie wyobrażało sobie życia w pojedynkę.
To dzięki Diego, który był znany i rozpoznawany, Frida rozwinęła i udoskonaliła swój warsztat malarski. Swoje obrazy prezentowała w Nowym Jorku i Paryżu. W swoich obrazach poszukiwała siebie. Z jednej strony Fridy niezależnej, a z drugiej Fridy bezbronnej i zakochanej w Diego.
Frida Kahlo to była kobieta silna, która z pewnością przerastała swoja epokę. Życie rzucało jej nieustannie kłody pod nogi, a ona je kochała. Prowokowała strojami i stylem, krucha i bezbronna. Jedna Frida i dwie kobiety zamknięte w jej ciele.
Znak Horyzont wydał pod swoimi skrzydłami genialna serię, którą powinien przeczytać każdy. Ja w najbliższym czasie zabieram się za kolejną książkę o wyjątkowej kobiecie. Jakiej?? Zaglądajcie na bloga i przekonajcie się sami. Sięgnijcie koniecznie po Fridę Kahlo i kolory życia, polecam serdecznie.

Moja ocena 8/10

czwartek, 10 lutego 2022

Monika Cieluch Niepokorna


 Data wydania: 25-01-2020
Wydawnictwo: Amare
Ilość stron: 457
ISBN:9788382196221


8.

Do sięgnięcia po Niepokorną skłoniło mnie nazwisko autorki. Miałam okazję już czytać książki Pani Moniki Cieluch i jeszcze żadna mnie nie rozczarowała.
Opis z okładki też zachęca do lektury:

" Dla Ivy Strom ten rok nie mógł zacząć się gorzej. Właśnie rzucił ją narzeczony, a marzenie o posiadaniu dziecka stało się niemożliwą do zrealizowania mrzonką. Z pomocą najlepszej przyjaciółki odzyskuje jednak równowagę i postanawia zawalczyć o własne szczęście. Daje sobie dwanaście miesięcy, by zostać matką. Nawet jeśli potencjalnego ojca swojego dziecka miałaby znaleźć w ekskluzywnym klubie dla swingersów...Jedna noc, jedna nieodwracalna decyzja i konsekwencje, które przerosłyby każdego. Życie Ivy dopiero teraz nabiera prędkości, a każdy kolejny wiraż jest po stokroć bardziej niebezpieczny niż poprzedni...
Ta zwariowana, romantyczna i bardzo pikantna powieść udowodni wam, że koniec jest początkiem czegoś nowego, a miłość...cóż, ona zwykle przychodzi w najmniej spodziewanym momencie."

Treść jaką znajdziecie w środku będzie Was bawić i wzruszać, będziecie zaciskać pięści w bezradności i uśmiechać się od ucha do ucha. Ta książka to prawdziwy koktajl emocjonalny, który czyta się zachłannie i ze zdziwieniem patrzy, że to już koniec. I chociaż książka z pozoru jest lekka to porusza wiele trudnych i skomplikowanych tematów. To książka pełna sprzeczności, bo z jednej strony to pikantny erotyk, a z drugiej historia o potrzebie miłości, przyjaźni i podejmowaniu trudnych wyborów. Monika Cieluch zamknęła swoją opowieść na ponad czterystu stronach, a ja żałowałam, że to już koniec.
Przenieśmy się zatem do Londynu i poznajmy Ivy Storm. Ivy właśnie rzucił narzeczony, ale dziewczyna nie załamuje się tylko postanawia, że w ciągu dwunastu miesięcy zostanie mamą. Być może jest to dziwne postanowienie zważywszy na fakt, że Ivy jest sama, ale dziewczyna czuje, że dorosła już do tej odpowiedzialnej roli. Tylko skąd wziąć potencjalnego tatusia, który ma być dawcą genów, bo przecież o wielkiej miłości nie może być mowy. Najlepiej poszukać go w miejscu, gdzie pozostaje się w jakiś sposób anonimowym. Tak, takim miejscem jest klub dla swingersów. Czy Ivy uda się spełnić swoje marzenie, a może los spłata jej figla i zmieni życie o 180 stopni? Sięgnijcie po najnowszą książkę Moniki Cieluch i przekonajcie się sami.
Ivy ma też życie zawodowe, które ulega całkowitej zmianie, gdy na czele Holding Enterprise staje Ashton McCain, nowy dyrektor generalny. Nasza bohaterka ma go za wyjątkowego gbura i dupka, a on ją za nieodpowiedzialną i wiecznie spóźniającą się pannicę. Między tą dwójką nieustannie dochodzi do spięć, ale i iskrzy tak, że można się spodziewać pożaru.
Czy losy Ivy i Ashtona się skrzyżują i będą żyć długo i szczęśliwie, a może Ivy zajdzie w ciążę i ich drogi rozejdą się na zawsze?
Monika Cieluch stworzyła genialną książkę, którą czyta się zachłannie, aby nie uronić ani jednego zdania. Ta książka, która z pozoru jest błaha to porusza wiele ważnych i istotnych tematów. To książka, która porusza najczulsze struny: wzrusza i bawi, wywołuje skrajne emocje. Autorka porusza temat singli i samotne macierzyństwo, choroby genetyczne i problemy z jakimi muszą zmagać się ich rodzice .To książka o trudnych relacjach na linii rodzic - dziecko i książka o śmierci i etapach żałoby. Ja osobiście jestem zachwycona piórem Pani Moniki i z przyjemnością dodaję ją do grona ulubionych pisarek.


Moja ocena 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Amare