piątek, 29 października 2021

Mirosława Kareta Gorzej urodzona


 Data wydania: 15-09-2021
Wydawnictwo: MANDO
Ilość stron: 368
ISBN: 97888327719515

73.

Po książki Mirosławy Karety sięgam w ciemno. Przekonałam się, że autorka nie tylko dobrze pisze, ale i swoje książki opracowuje do perfekcji. Widać ogrom pracy i przygotowań, a czytelnik chłonie wiedzę jak gąbka
Gorzej urodzona to pierwsza część z cyklu Wydziedziczone. Nie mam zielonego pojęcia z ilu tomów będzie składał się cykl, ale z pewnością sięgnę po każdy z nich z takim samym zainteresowaniem jak Gorzej urodzoną.
Autorka zabiera nas w trudną i bolesną podróż do XIX wieku. Przenosimy się do podkrakowskiej wsi, gdzie poznajemy Józię, ale nie spodziewajcie się wsi spokojnej i wesołej. To bolesny obraz życia, ciężkiej i niekończącej się pracy i historia dziewczyny, która urodziła się bąkiem. Nie mam tu na myśli owada, ale fakt, że Józia urodziła się bękartem. Znienawidzona przez ojczyma, wytykana palcami przez współmieszkańców od najmłodszych lat Józia ciężko pracuje tak na roli jak i sprawując opiekę nad młodszym rodzeństwem. Józia ma marzenia, pragnienia i ukochanego, z którym niestety nie będzie jej dane spędzić życia. Nastoletnią Józię ojczym wysyła na służbę do Krakowa. Tutaj pracuje w pocie czoła piorąc, gotując, sprzątając i przede wszystkim będąc posłuszną swoim państwu. Życie naszej bohaterki od samego początku nie jest łatwe, ale to co spotyka ją na służbie przechodzi wszelki wyobrażenia. Jesteście ciekawi? Sięgnijcie po Gorzej urodzoną i wtopcie się w niesamowitą opowieść jaką stworzyła Mirosława Kareta.
Czy można być Gorzej urodzoną? okazuje się, że tak, a już zwłaszcza w XIX - wiecznej Polsce. Autorka ukazała nam obraz życia na wsi. Wsi zacofanej, wierzącej w zabobony i gusła. Obraz ludzi ciężko pracujących, aby przeżyć każdy dzień. Obraz wsi, który wyznaczają pory roku i wsi przywiązanej do tradycji. Obraz miasta, w którym życie wydaje się być łatwiejsze i z pewnością tak jest, ale tylko dla lepiej urodzonych, bo życie służącej od początku skazane jest na harówkę od świtu do nocy. 
Powieść Mirosławy Karety mnie zachwyciła i urzekła. Zachwycił mnie język jak i realizm historyczny, a już strzałem w dziesiątkę były cytaty z poradników czy książek dla służby. Aż mi zęby cierpły od czytania tych " genialnych" porad , ale tak niestety to wszystko wtedy wyglądało. Bękarty, służące, chłopstwo i kobiety na samym dnie hierarchii społecznej. Brak prawa głosu, brak możliwości decydowania o sobie, poniżenie czy gwałt to tylko czubek góry lodowej w Gorzej urodzonej.
Polubiłam historię Józi i mam nadzieję, że autorka nie każe czekać biednemu czytelnikowi zbyt długo na kolejne części. To nie tylko bolesna i tragiczna historia Józi, bo w tamtych czasach takich Józek było na pęczki. 
Jak wiecie lubię jak z książki coś wynoszę i czytam o czymś nowym. W Gorzej urodzonej prawda historyczna przebija z każdej strony. Sięgnijcie koniecznie po najnowszą książkę Mirosławy Karety. Polecam gorąco!

Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MANDO

niedziela, 10 października 2021

Daniel Muniowska Gra o marzenia

Data wydania: 29-09-2021
Wydawnictwo: LUNA
Ilość stron: 352
ISBN: 97883663620

72.  

Jak wyczytałam w internecie Daniel Muniowski prowadzi wraz z żoną kanał książkowy Strefa Czytacza. Nie znam i nie miałam przyjemności oglądać, ale myślę, że po lekturze Gry o marzenia zdecydowanie powinnam nadrobić braki edukacyjne, bo przypadło mi do gustu specyficzne poczucie humoru autora. Gra o marzenia ukazała się 29 września nakładem Wydawnictwa LUNA, które jest imprintem znanym wszystkim Marginesom. Jak można przeczytać Wydawnictwo obiecuje kilkadziesiąt tytułów rocznie i będą to zarówno romanse, powieść obyczajowa, kryminały, thrillery i poradniki. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie, bo nazwiska autorów brzmią obiecująco. Sam kupiłam sobie książkę, która miała premierę równolegle z Grą o marzenia, a mianowicie moją ukochaną Annę Sakowicz. Mam nadzieję, że na dnia się do niej zabiorę, bo coś ostatnio cierpię na chroniczny brak czasu.
Wróćmy jednak do Gry o marzenia Daniela Muniowskiego. Poznajcie Maćka i Anetę. Maciek to weterynarz, który mimo, że kocha zwierzęta, nie pała sympatią do swojej pracy. To facet po trzydziestce, który studia weterynaryjne skończył, bo mamusia uznała, że powinien mieć dobry fach w rękach. Maciek ma młodszą siostrę Miłkę - uczennicę bygdgoskiej podstawówki. Maćka i Miłkę dziel spora różnica wieku, ale czasami miałam wrażenie, że dzielą ich lata świetlne. Ich rozmowy  były takie jak czasami moje z moim synem, za diabła nie rozumiem o czym on do mnie mówi. nawet jak użyje w rozmowie dużych liter to do mnie nie dociera.
Aneta przeprowadziła się do Bydgoszcze po to, aby wyrwać się od toksycznej rodzinki i po to, aby realizować swoje marzenia i pasje. Rozwija swoją nietypową karierę i chociaż nie ujawnia swojej tożsamości to znajduje się w topce gamerów w Polsce.
Przypadek sprawia, że do Maćka dociera paczka adresowana do Anety. W Bydgoszcze jak się okazuje są dwie ulice o takiej samej nazwie. To za namową Miłki jej starszy brat postanawia dostarczyć paczkę adresatce. Co wyniknie z przypadkowego spotkania? Czy między naszymi bohaterami zaiskrzy  i chociaż pochodzą z dwóch różnych światów połączy ich miłość?  Sięgnijcie po Grę o marzenia Daniela Muniowskiego i przekonajcie się sami.
To lekka i niezobowiązująca lektura, którą czyta się błyskawicznie. Pełna humoru powieść z przesłaniem, które z pewnością nie wywoła rewolucji w literaturze, ale sprawi, że może sami zaczniemy walczyć o swoje marzenia. Bo przecież marzenia są po to, aby je realizować i nie należy oglądać się za siebie i słuchać, że czegoś nie wypada.
Podobała mi się kreacja bohaterów, a już matka Maćka podbiła moje serce. Bohaterowi wykreowani przez autora są z krwi i kości, mają swoje problemy i marzenia, porażki i sukcesy.
To udany debiut i idealna lektura na długie jesienne  popołudnie z kubkiem herbaty i pod ciepłym kocykiem. 
Jeśli znacie Czytacza to z pewnością sięgniecie po Grę o marzenia. Ja nie znam i nie wiedziałam czego można się spodziewać po książce. I chociaż książka zbiera różne opinie na najbardziej opiniotwórczym portalu to myślę, że nie będziecie żałować czasu spędzonego z książką.


Moja ocena 6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu LUNA

wtorek, 5 października 2021

Svenja ODonnell Wojna Inge


 Data wydania: 08-09-2021

Wydawnictwo: Świat Książki

Ilość stron: 340

ISBN: 9788381396928


71.


Po książki z II wojną światową w tle sięgam chętnie i często, bo jakkolwiek to brzmi najzwyczajniej w świecie lubię.  Już sama okładka jest hipnotyzująca. Te ruiny i młoda kobieta na ich tle zapowiadało ciekawą historię. Czy rzeczywiście tak było? 

Ciężko nazwać Wojnę Inge reportażem czy powieścią, bo książka jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i historią, która zdarzyła się naprawdę. Sama autorka powieści jest wnuczką tytułowej Inge. Jak możemy przeczytać w nocie wydawcy autorka wychowała się w Paryżu i jest córką Niemki i Irlandczyka. Historia rodziny ze strony matki zawsze owiana była tajemnicą. Wiedziała tylko, że tuż przed zakończeniem II wojny światowej jej pradziadkowie, babcia i matka wyjechali z Królewca i nigdy tam nie powrócili. Tajemnica ujrzała światło dzienne, gdy autorka podczas wycieczki do Kaliningradu zadzwoniła do swojej babci. Ta wycieczka otworzyła drzwi do tajemniczej przeszłości.

Główna bohaterka powieści, Inge lata młodości spędziła w Królewcu. Pochodzi z dobrego domu, a na ziemiach niemieckich króluje nazizm, a świat pogrążony jest w nienawiści. Inge wyjeżdża na pensję do Berlina i to tutaj z dala od czujnego oka rodziców przeżywa soją pierwszą miłość. Miłość, która zaważyła na całym dalszym życiu naszej bohaterki. Inga wie co znaczy wojna, ale oprócz wuja, który pozuje w mundurze Luftwaffe i żołnierzy w których towarzystwie się obraca, nie ma z nią styczności. Wyjazd ukochanego Wolfganga na front wschodni zmienia wszystko. Mamy roku 1942, gdy Inge z powodu ciąży wraca do Królewca, a gdy do miasta zbliża się front pozna i smak ucieczki. Ucieczki w nieznane i walki o przetrwanie. Okrucieństwo wojny, strach, lęk o najbliższych i próba przetrwania kolejnego dnia.

Tak czytałam i sobie myślałam, że jakby zmienić nazwiska i imiona bohaterów, postawić ich po przeciwnej stronie barykady to historia mogłaby być równie dobrze o babci mojej czy Twojej. To okropny czas i oby nigdy się nie powtórzył, i żebyśmy nigdy nie musieli doświadczać tego co przeszli ci ludzie. Jak wiecie pracuję w Niemczech i niejednokrotnie spotykam się z opowieściami moich podopiecznych o wojnie. I szczególnie utkwiło mi w pamięci, że oni wszyscy mówią, że bali się bomb i tego, że musieli chować się w piwnicach. Opowiadają też o propagandzie, którą szerzyły władze Rzeszy i od małego wpajały swoim obywatelom nienawiść do innych nacji, a już w szczególności do Żydów. Bez względu po której stronie barykady to byli ludzie z krwi i kości, mieli marzenia i chcieli żyć. Ginęli na obu frontach, a najbliżsi ich opłakiwali. 

To świetnie napisana historia rodzinna, od której nie sposób się oderwać. To nie tylko książka o najstraszniejszym okresie w historii, ale i książka o utraconej miłości. To też historia o odkrywaniu swoich korzeni i relacji łączącej członków rodziny.

Jeśli lubicie opowieści z czasów II wojny światowej i jeszcze do tego z tajemnicą rodzinną w tle to uważam że Wojna Inge jest dla Was. Wojna Inge to także źródło wiedzy o historii Niemiec. Nie da się uciec od przeszłości i zawsze ujrzy ona światło dzienne.

Ja lubię takie książki i nie żałuję ani sekundy spędzonej z Wojną Inge.

Moja ocena 8/10


Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl




piątek, 1 października 2021

Elżbieta Rodzeń Życie do zwrotu

Data wydania: 28-07-2021
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 368
ISBN: 9788381037860


70.

Sielska okładka nie zapowiadała takiej dawki emocji, które książka w sobie zawiera. Przeczołgała mnie i rozwaliła emocjonalnie. Nie ma co ukrywać, ale chusteczki poszły w ruch. Autorka tak skonstruowała swoją powieść, że kochałam i nienawidziłam, kibicowałam im, a jednocześnie momentami napawali mnie wstrętem. Jak dotychczas przeczytałam dwie książki autorki, ale muszę koniecznie nadrobić pozostałe tytuły. Życie do zwrotu napisane jest w sposób, który nie pozwala czytelnikowi na nudę, napisana jest rewelacyjnym piórem przez co czyta się lekko i zachłannie, bo czytelnik chce wiedzieć jaki finał będzie miała ta historia. Na szczęście zakończyła się happy endem, bo jak jeszcze skończyłaby się tragicznie to obawiałabym się o stan swojej psychiki.
Zapłodnienie in vitro to trudny i kontrowersyjny temat. Dla jednych błogosławieństwo, a dla innych przekleństwo. Ja osobiście uważam , że każdy powinien mieć szanse na posiadanie potomstwa i nie powinien w tym przypadku decydować status społeczny. To obowiązkiem państwa jest dbanie o dobro swoich obywateli i metoda ta powinna być dostępna dla każdego. Ile jest par , które chciałyby mieć dzieci, ale naturalne metody zawodzą. A ile z tych par stać na zapłodnienie in vitro, które niekoniecznie za pierwszym razem kończy się sukcesem?  To właśnie o in vitro i oddawaniu zarodków opowiada najnowsza powieść Elżbiety Rodzeń Życie do zwrotu
Magda, Hubert i Kacper, bo tak nazywają się bohaterowie książki opowiadają nam ze swojej perspektywy historię, która mogła zdarzyć się  w życiu każdego z nas.
Magda to rozwódka, która doskonale realizuje się w życiu zawodowym, Jest chirurgiem dziecięcym i kocha dzieci nad życie. Przewrotny los nie pozwolił jej być matką, każda ciąża kończyła się poronieniem. To kobieta niezwykle wrażliwa, empatyczna i tak zwyczajnie ludzka. Nie da się jej nie lubić. Jest nam jej żal, jej samotności. Co z tego, że ma pracę, prestiż, dom i pieniądze. Pewnego dnia Magda otrzymuje pozew sądowy, który przewraca jej życie do góry nogami, ale i finalnie sprawia, że znowu będzie szczęśliwa i będzie miała dla kogo żyć.
Hubert to z kolei właściciel dobrze prosperującego zakładu samochodowego, wdowiec i ojciec dorosłego już syna. Jego żona zmarła, gdy ich syn był małym dzieckiem. Hubert jednak nie poddał się i sam wychował chłopaka. I chociaż udało mu się to doskonale to nie popiera wszystkich decyzji dorosłego syna. Drogi Magdy i Huberta przecinają się pewnego dnia na przyszpitalnym parkingu. Przypadek? W życiu nie ma przypadków, a ludzi, których spotykamy na swojej drodze są tam po coś. Czy droga Magdy i Huberta będzie wspólna drogą, czy kobieta po przejściach i mężczyzna z przeszłością mają szansę na prawdziwe uczucie czy może ktoś stanie na ich drodze?
No i jest Kacper, syn Huberta to młody chłopak, który jest studentem malarstwa i pracuje w studiu tatuażu. To utalentowany młody człowiek, który szuka swojej drogi w życiu. Narwany, trochę lekkoduch, ale z ogromnym talentem. Po kim go odziedziczył? Przeczytajcie koniecznie Życie do zwrotu Elżbiety Rodzeń i przekonajcie się sami.
Tak jak polubiłam Magdę, miałam sympatię to Huberta, tak Kacpra miałam ochotę udusić gołymi rękoma i potrząsnąć chłopakiem tak, że zobaczyłby siebie pięć żyć wstecz. Dlaczego?? Musicie sami ocenić jego postępowanie.
To piękna, mądra i wzruszająca książka, która jak napisałam na wstępie przeczołgała mnie emocjonalnie, ale nie żałuje ani sekundy z nią spędzonej.
Jeśli jeszcze nie czytaliście Życia do zwrotu Elżbiety Rodzeń to zróbcie to koniecznie.


Moja ocena 10/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Pascal
 

wtorek, 28 września 2021

Katarzyna Kostołowska Nadal czterdzieści

Data wydania: 15-09-2021
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron:303
ISBN: 97888324584833

69.


Uwielbiam, kocham i tęskniłam. Tak nie powinna zaczynać się żadna recenzja, ale to ciśnie mi się na usta po skończeniu kolejnej książki Pani Katarzyny Kostołowskiej. Nadal czterdzieści to czwarta z serii o czterech przyjaciółkach z Wrocławia. Magda, Karola, Anita i Aśka...nawet sobie nie zdawałam sprawy jak ja za nimi tęskniłam. Zżyłam się z tymi dziewczynami i nawet się nie spodziewałam, że będzie kolejna część, a tu proszę niespodzianka. Nie mogłam przejść obok niej obojętnie i gdy tylko dostałam maila z Wydawnictwa to odpisałam natychmiast, że jednej z moich ulubionych pisarek nie mogę po prostu nie przeczytać. O to był jak zwykle strzał  w dziesiątkę, bo po raz kolejny autorka udowadnia, że nie tylko potrafi pisać, ale i że wzrusza i bawi. U mnie huśtawka emocjonalna podczas lektury była taka, że i śmiałam się, i płakałam na przemian. Pani Katarzyna pisze o zwyczajnych ludziach i ich problemach w sposób niezwykły i daje się też poznać jako wnikliwa obserwatorka otaczającej nas rzeczywistości. A poza tym tak jak ja jest mieszkanką Dolnego Śląska, a u mnie patriotyzm lokalny jest silnie rozwinięty :).
Akcja powieści toczy się w rodzinnym mieście autorki, Wrocławiu. Jest czas pandemii, a jak wiemy z autopsji niejednemu z nas daje on popalić. Na szczęście akcja rozpoczyna się latem i razem z dziewczynami i ich najbliższymi wybieramy się nad morze, a konkretnie do Kuźnicy. Jeśli jednak myślicie, że dla wszystkich będzie to beztroski czas to jesteście w błędzie, bo przeszłość ma to do siebie, że atakuje człowieka w najmniej spodziewanym momencie. Jedna z matek naszych bohaterek odnajduje właśnie podczas letnich wojaży człowieka, o którym chciałaby zapomnieć i chociaż zawdzięcza mu wiele, bo córkę, którą kocha nade wszystko to ta niestety nie wie o jego istnieniu. Czy się dowie i nawiąże relacje córki z ojcem to musicie sami sprawdzić. A jakby Wam tego było mało to młoda mężatka też odkrywa, że jej mąż nie zachowuje się tak jak powinien szczęśliwy człowiek, chodzi zamyślony i sprawia wrażenie nieobecnego. Dlaczego? Co takiego skrywa Adam, ze spędza mu to sen z powiek? 
Ja polubiłam się z Magdą, Karola, Anitą i Aśką już od pierwszego spotkania i gdybym miała wybierać, która jest najsympatyczniejsza czy którą lubię najbardziej to miałaby problem, bo one są nierozerwalne i stanowią całość, której nic ani nikt nie jest w stanie rozdzielić. I chociaż każda ma swoje życie i swoje problemy to mogą liczyć na siebie w każdej sytuacji i myślę, że jedna poszłaby za drugą w ogień. Babska przyjaźń jest jednak rewelacyjna. Nie zna ani granic, ani nie liczy się status społeczny. Wśród naszych bohaterek nie ma oceniania czy rywalizacji. One są i trwają przy sobie. Zazdroszczę im tej przyjaźni takiej przez duże P, a autorce gratuluję, że potrafi w tak niezwykły sposób przekazać historię zwyczajnych kobiet, którą równie dobrze mogłabym być ja czy Ty.
Jako miłośnik wszystkich czworonogów, nie bez znaczenia jest dla mnie fakt jak autorka pięknie pisze o przywiązaniu człowieka do zwierzęcia. Sama mam stado kotów i wiem ile każdy z nich dla mnie znaczy i ile jestem w stanie dla nich zrobić. Ostatnio czwórka miała zapalenie oskrzeli i wiem jak drżałam o każdy oddech każdego z nich. Chociaż niejednokrotnie miałabym ochotę je udusić za dewastowanie domu to kocham je wszystkie razem i każdego z osobna.
Nadal czterdzieści jest jak już mówiłam czwartą z kolei częścią, ale myślę, że spokojnie można je czytać nie po kolei. A jak już sięgniecie po którąkolwiek część to jestem przekonana, że przeczytacie je wszystkie. Nie mam pojęcia czy będzie kontynuacja, ale mam nadzieję, że autorka jeszcze mnie zaskoczy, bo o Magdzie, Karoli, Anicie i Aśce mogę czytać bez końca. I jeszcze te przecudne okładki... i jak tu nie kochać rodzimych twórców???
Polecam serdecznie i gwarantuję, że pokochacie bohaterki tak jak ja.

Moja ocena 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica



wtorek, 21 września 2021

Małgorzata Oliwia Sobczak Czerń


 Data wydania: 06-05-2020
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 416
ISBN: 9788328072619


68.

Czerń Małgorzaty Oliwii Sobczak to druga część Kolorów zła. O matko kochana co tutaj się zadziało. Czapki z głów panie i panowie, bo jesteśmy świadkami narodzin gwiazdy kryminału. I tutaj zapisuję się do grona wielbicieli twórczości Pani Małgorzaty. Na szczęście na czytniku mam jeszcze Biel i mam zamiar dzisiaj wieczorem zaszyć się pod kocem z kubkiem herbaty i właśnie Bielą. Już czuję, że to będzie super wieczór, bo niestety ciekawość zwyciężyła i zerknęłam na recenzje ostatniej części Kolorów zła. Z tego co udało mi się wyczytać będzie dobrze jeśli nie rewelacyjnie. Sprawdzę i dam Wam znać.
A teraz wróćmy do Czerni, najciemniejszej z palety barw i tak właśnie było w drugiej części Kolorów zła: było mrocznie, było tajemniczo, było groźnie i niebezpiecznie, a przede wszystkim działo się na Kaszubach, a więc w moim wymarzonym miejscu na ziemi, które pokochałam od pierwszej wizyty i gdzie jeśli moje marzenia się spełnią kiedyś zamieszkam. To do Kartuz trafił prokurator Leopold Bilski po sprawie Skalpela z pierwszej części, Czerwieni. Dla młodego i ambitnego prokuratora banicja z pełnego życia Sopotu do sennych Kartuz to problem nie tylko urażonej dumy, ale i problem z odnalezieniem się w nowym środowisku, gdzie wszyscy patrzą na niego wilkiem.
Na Kartuzy pada strach, ginie trzynastoletnia Amelia Stępień, która jest mieszkanką Sopotu, ale w kartuzach mam babcie i to tutaj uczestniczy w próbach chóru. Amelia znika jak kamień w wodzie i to właśnie Bilskiemu przypada sprawa odnalezienia dziewczynki. Nastoletni bunt czy może coś więcej? Sięgnijcie po Czerń i sami się przekonajcie.
Do Kartuz powraca po latach Julia Sarman. Wraca po latach ze Stanów wraz z synkiem, Piotrusiem. Sarman to pisarka, która robi błyskotliwą karierę jednak po śmierci męża stare śmieci wydają się być najlepszym miejscem do lizania ran. Próbuje wieść beztroskie życie chociaż z każdego kąta wyglądają wspomnienia: mroczne i bolesna. To właśnie w Kartuzach podczas corocznego festynu, który postanowiła odwiedzić z synem, Piotruś ginie. Do akcji wkraczają Bilski, jego koleżanka po fachu Ania Górska i znajomi z poprzedniej części policjanci. Czy uda się odnaleźć zaginione dzieci? Kto je porwał i dlaczego ? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po Czerń Małgorzaty Oliwii Sobczak. Czy prokuratorzy wygrają walkę z czasem czy sprawa zakończy się fiaskiem.
Według mnie druga część trzyma czytelnika w jeszcze większym napięciu niż pierwsza. Czytałam z wypiekami na twarzy i do końca nie wiedziałam kto stoi za porwaniem dzieci. Ja się nawet nie domyślałam, a każdy mój podejrzany okazywał się być niewinny. Już tak autorka prowadzała mnie w błąd, że miałam wrażenie, że bawimy się w kotka i myszkę. Czerń wciąga i uzależnia. Każdą wolną chwilę spędziłam z książką i każdego dnia musiałam przeczytać chociaż rozdział. ja jestem zachwycona twórczością autorki i wiem, że po każdą kolejną książkę sięgnę w ciemno, bo samo nazwisko autorki jest najlepszą rekomendacją. To genialny materiał na film i coś czuję, że z pewnością zobaczymy ekranizację Kolorów zła.
Ja jestem zdecydowanie na tak i biorę się za Biel. Czuję, że będę musiała oszczędnie czytać tak, żeby mi wystarczyło na dłużej.
Polecam Wam Kolory zła na długie jesienne wieczory.


Moja ocena 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu W.A.B.



sobota, 18 września 2021

Klaudia Bianek Jeśli tylko Ty

Data wydania: 11-08-2021
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 344
ISBN: 9788366982140


67.

Jestem w szoku, że dopiero teraz trafiłam na książkę autorki. Zupełnie nieznane mi nazwisko, cukierkowa i pastelowa okładka, a w środku sztos Jeśli tylko Ty to pierwsza część cyklu Pani Klaudii zatytułowanego Nieobojętność. Nie znalazłam w internecie informacji kiedy ukaże się kolejna część, ale wiem, że z pewnością po nią sięgnę, bo zakończenie wbiło mnie  nie tylko w fotek, ale i wieszałam na autorce wszystkie psy świata, bo nie zostawia się czytelnika w takim momencie . Takie zakończenia powinny być karalne i powinny mieć odpowiednie paragrafy, a kara powinna być na tyle dotkliwa, aby autorzy albo wydawali natychmiast kolejną część albo zakończenie wyjaśniałoby wszystko. No nic póki co uzbroję się w cierpliwość i nadrobię poprzednie tytułu autorki, bo podoba mi się jej styl pisania: lekki i sprawiający, że zatapiamy się w świecie bohaterów i ciężko wrócić do codzienności. Czytając wtapiamy się w tło i czujemy tak jakbyśmy znaleźli się w samym centrum tornada. Wiecie, że kocham dobrze napisane obyczajówki, a Jeśli tylko Ty doskonale wpisuje się w ten kanon i nie brakuje jej niczego, ma wszystko to co mieć powinna, a wszystko to okraszone doskonale wykreowanymi bohaterami, którym kibicowałam od samego początku.
Agata Targosz zdawałoby się, że ma wszystko: apartament, pracę i męża. Powinna wieść życie sielskie i anielskie okraszone ptasi mlekiem, a jednak tak nie jest. Mąż, dużo od niej starszy, świetnie zarabia, jest właścicielem poczytnej gazety, chyba kocha swoją żonę, mam dobre stosunki z teściową. Zdawałoby się, że ideał. Czy faktycznie? Tego dowiecie się podczas lektury Jeśli tylko Ty. Agata jest dziennikarką, zatrudnioną w piśmie jej męża i to jej przypada w udziale napisanie reportażu o sprawie, którą żyje cały kraj. Co to za sprawa? Otóż po 20 latach z więzienia wychodzi Kamil Przybora skazany za brutalne morderstwo syna lokalnego polityka. Nikt nie dał wiary w jego zapewnienia o niewinności, a i po 20  latach sprawa ta budzi ogromne zainteresowanie. Winny czy nie? Zamordował czy był tylko przypadkowo wplątanym chłopakiem w sprawie, która musiała szybko znaleźć swój finał? To łatwe znaleźć kozła ofiarnego i złożyć go w ofierze. Nikt nie zastanawia się co przeżyje młody człowiek skazany za niewinność/ Kiedy zamykały się bramy więzienia Kamil był młodym chłopakiem, który dopiero stawał na własne nogi: pierwsza praca, pierwsza miłość, pierwsze mieszkanie. A kto wychodzi? Poraniony, zamknięty w sobie i wycofany dojrzały mężczyzna, który tak naprawdę nie miał okazji pożyć i nacieszyć się życiem. Człowiek zahukany i bojący  się  zaufać drugiemu człowiekowi. Agata, która początkowo sceptycznie podchodzi do rzekomej niewinności dociera do Kamila i krok po kroku odkrywa prawdę. A co jeszcze wydarzy się między naszymi bohaterami? Sięgnijcie koniecznie po Jeśli tylko Ty Klaudii Bianek i przekonajcie się.
Matko kochane jakie to było dobre, jak to się rewelacyjnie czytało. Z żalem patrzyłam jak szybko ubywają mi kartki i wczoraj wieczorem doszłam do wniosku, że ostatnie parę stron zostawię sobie na dzisiaj. I dobrze zrobiłam, bo książka jest tak naszpikowana emocjami, że nie sposób o niej zapomnieć.
Wyczytałam, że Pani Klaudia to młoda mama, zona i na dodatek miłośniczka i posiadaczka kotów ( te koty mnie ujęły, bo kociarz kociarza pozna i w ciemnym zaułku). Książka jest niesamowicie dojrzała i przemyślana. Autorka porusza niezwykle ważny i jakże bolesny temat nie tylko zdrady , ale i tego jak wielki wpływ ma dzieciństwo na nasze dalsze życie. To książka o karze i wybaczaniu, ale przede wszystkim o prawdzie, do której droga jest bolesna. To też książka, która pokazuje jak łatwo człowiekowi przypiąć łatkę w przypadku Kamila mordercy. Odwrócili się od niego wszyscy i nikt mu nie chciał uwierzyć oprócz jednej, jedynej sąsiadki. Czytanie tej książki momentami boli  sprawia, że zaciskamy ręce z bezsilności. 
Uważam, że to rewelacyjnie napisana książka i jeśli jej jeszcze nie znacie to nadróbcie to koniecznie. Ja biorę się za przeglądanie innych tytułów Pani Klaudii, którą dopisuję do moich ulubionych autorek. To zdecydowanie nazwisko, które warto znać, bo coś podskórnie czuję, że jeszcze wiele namiesza w świecie literatury. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa.

Moja ocena 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo Wydawnictwu Czwarta Strona