sobota, 21 marca 2026

Andrzej Krawczyk Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj - sztetel utracony


 Data wydania: 14-01-2026

Wydawnictwo: Znak Horyzont

Ilość stron: 448


12/2026


Jak tylko zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych książkę Andrzeja Krawczyka Jeszcze słychać tę muzykę to wiedziałam, że choćbym musiała stanąć na rzęsach to ją przeczytam. Od lat fascynuje mnie historia Żydów, ich kultura i zwyczaje, Czytam książki z II wojną światową w tle i odnoszę wrażenie, że rola Żydów została zredukowana do ich udziału w Holokauście i tematyki obozów koncentracyjnych. Spójrzmy tylko na tytułu, bo z Auschwitz jest już dosłownie wszystko; baletnica, pięściarz, orkiestra i można tak wymieniać bez końca. Dlatego też koniecznie chciałam przeczytać książkę Andrzeja Krawczyka, bo czułam podskórnie, że wiele nauczę się z tej książki i nie pomyliłam się w moich przeczuciach. To była niezapomniana podróż przez historię, tę zapomnianą i ę, o której nie mówi się zbyt często. Ta książka to dla mnie prawdziwe źródło wiedzy, a ja uwielbiam jak coś wynoszę z książki i chociaż podejrzewam, że ta wiedza do niczego mi się nie przyda to ja odczuwam niesamowitą satysfakcję i wdzięczność, że wiem i że mogłam przeczytać tę niezwykłą książkę Andrzeja Krawczyka.

Biłgoraj to miasto położone w południowo - wschodniej Polsce. To tutaj przed wojną zamieszkiwała ludność Żydowska, która stanowiła ogromną część mieszkańców. To tutaj powstał sztetl. Zapytacie co to jest? To właśnie miasteczko, małe skupisko miejskie zachowujące tradycję i obyczajowość żydowską. Żydzi w takich miasteczkach otrzymywali dożywotnią dzierżawę pod cmentarz, pozwolenie ba budowę synagogi i mykwy. I właśnie do takiego prowincjonalnego miasteczka zabrał mnie Andrzej Krawczyk. To miasteczko było odzwierciedleniem obyczajów i życia społecznego ludności żydowskiej. Po sztetlach obecnie nie pozostało prawie nic, a istniały, toczyło się w nich życie, ludzie rodzili się i umierali. Religia była dla nich esencją życia. jedni byli biedni, a inni opływali w dostatki. Taki świat na kartach swojej książki pokazał mi Andrzej Krawczyk.

Jeszcze słychać tę muzykę nie jest opowieścią o ludziach, jest opowieścią o świecie, który istniał, a zniknął prawie bez śladu. To podróż w głąb miasteczka, które żyło i rozwijało się. Biłgoraj poznajemy nie tylko z perspektywy autora, ale także z zachowanych wspomnień mieszkańców. Smaczku książce dodają ilustracje, które przybliżają nam tamten świat. 

Był i zniknął.....


Moja ocena 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Horyzont

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz