2/2026
Wiem, że już mówiłam, że Monika Raspen to moje zeszłoroczne odkrycie i zdania nie zmieniam. Kocham każde zdanie i każdą literkę napisaną przez autorkę. Piękność z lodu to trzeci tom Kobiet Romanowów i tak jak nie jestem miłośniczką kontynuacji i cyklów to w tym przypadku muszę zadać fundamentalne pytanie: jak żyć w oczekiwaniu na kolejną książkę autorki. Monika Raspen to czarodziejka słowa, pełna kultury i takiej niespotykanej dzisiaj wrażliwości na drugiego człowieka. Wiem co mówię, bo od czasu do czasu piszemy do siebie, a w zasadzie ja piszę, a Monika nagrywa mi głosówki, a jej głos to balsam na moją duszę: kojący spokojny i z taką niesamowitą iskrą, która sprawia, że można jej słuchać na okrągło.
Nie ukrywam, że Piękność z lodu czytałam długo, ale to nie dlatego, że książka jest nudna czy mało zajmująca. Taki mam czas, że życie pokonuje mnie w starciu z książką. Są obszary, na których muszę się mocniej skupić, a na lekturę zastaje mi czas wieczorem jak już kładę się do łóżka. Wierzą głęboko, że ten trudny czas minie i będę mogła się bardziej skupić na moich ukochanych książkach tym bardziej, że wraz z nastaniem nowego roku wydawnictwa jak zwykle prześcigają się w premierach.
Wróćmy jednak do Piękności z lodu i niesamowitych kobiet z rodu Romanowów. Nie będę Wam streszczać książki, bo uważam, że każdy powinien sięgnąć po książki Moniki Raspen. Autorka solidnie przygotowała się do napisania cyklu i widać to w drobnych detalach, w które obfituje książka. Chociażby Jajka Faberge, które dostawała rodzina carska na każdą Wielkanoc są opisane z dbałością o najmniejszy detal, kolor, a nawet kamień, z którego zostały wykonane. Autorka wykreowała całą plejadę bohaterów, pokazała ich słabości i siłę, w każdym z nich można było emocje, które im towarzyszyły, brać udział w podniosłych wydarzeniach, ale i w machlojkach, które na dworze carskim wyglądały z każdego kąta. Autorka skupia się nie tylko na carze Aleksandrze i jego żonie, ale i na dzieciach, pociotkach i krewnych i znajomych królika. O każdej z postaci dowiadujemy się czegoś nowego, nawet Rasputin, który do tej pory kojarzył mi się jako czarny charakter tutaj ukazany jest tak, że nie tylko go polubiłam, ale i było mi go żal, bo padł ofiarą intryg i knowań w otoczeniu carskiego dworu. To on nie patrząc na to jak odbija się to na jego zdrowiu niejednokrotnie pozwolił uciec bohaterom spod kosy.
Ja jestem zakochana w piórze Moniki Rapsen i podejrzewam, że gdyby napisała książkę z gatunku fantastyki (oby nie) to też bym ją przeczytała. Przyznaję, że już przepatrzyłam wszystkie dostępne portale czytelnicze żeby sprawdzić kiedy można się spodziewać kolejnej książki autorki, ale niestety nic nie znalazłam. Pozostaje mi uzbroić się w cierpliwość i czekać, ale już dzisiaj wiem, że warto. Są autorzy i Autorzy. Monika zalicza się zdecydowanie do tych przez duże A. We mnie ma wierną czytelniczkę już do końca moich dni. Jeśli jeszcze nie znacie twórczości Moniki Raspen to nadróbcie to koniecznie, bo Jej książki są napisane sercem i trafiają w sam jego środek.
Uwielbiam i czekam.
Moja ocena 10/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce i Wydawnictwu Replika

Widać, że piszesz o tej książce prosto z serca. Twoja relacja z twórczością Moniki Raspen brzmi niesamowicie – po tak emocjonalnej recenzji aż chce się natychmiast zanurzyć w świat Romanowów. Bardzo współczuję tego zabieganego czasu i mam nadzieję, że niedługo odzyskasz upragniony spokój na wieczorne czytanie.
OdpowiedzUsuńW wolnej chwili wpadnij też do mnie na bloga, wiesz, że zawsze miło Cię tam widzieć.
Cała seria jest wręcz magiczna.Kocham każde zdanie w tej książce.
UsuńDziękuję ❤️