Data wydania: 20-01-2026
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 303
Cykl: Gdańska opowieść
3/2026
Wczoraj odebrałam przesyłkę od Wydawnictwa Replika, w której znalazłam m.in. Chłopca z ruin Beaty Zdziarskiej. Zerknęłam tylko na moment i... przepadłam. Tej książki nie da się odłożyć, chce się czytać i czytać, pochłania bez reszty, zapada w głowie na długi czas i z żalem przewraca się ostatnią stronę. Chłopiec z ruin to pierwsza część Gdańskiej opowieści Beaty Zdziarskiej i jednocześnie moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Już znalazłam dwie książki autorki na Legimi, po które sięgnę w najbliższym czasie, bo jak ktoś tak pisze to zasługuje na to, aby poznać pozostałe dostępne pozycje. Przeszukałam też czeluści internetu w poszukiwaniu drugiej części Gdańskiej opowieści, ale niestety jeszcze nic nie znalazłam w zapowiedziach wydawnictwa, a ja potrzebuję kolejnej części jak powietrza do oddychania i snu do normalnego funkcjonowania. Chłopiec z ruin to majstersztyk, powieść utkana z emocji, bólu, strachu. To historia nie tylko ludzi, ale i mojego ukochanego Gdańska. Miasta, w którym staram się być przynajmniej raz w roku i w którym każda uliczka i każdy zaułek opowiada nam swoja historię. Przecudna, mądra i głęboko przemyślana historia, która nie tylko skradła moje serce, ale i na długo zostanie w mojej pamięci.
Friedrich i Helena. Mały Niemiec i Polska. To właśnie ich losu poznajemy w najnowszej książce Beaty Zdziarskiej. Friedrich był świadkiem śmierci swojej matki, która zginęła z rąk radzieckich wyzwolicieli. Samotnie przemierza ulice spalonego Gdańska i wie, że musi być odważny. Próbuje odnaleźć krewnych, których pamięta z czasów, gdy nie musiał być bohaterem. Głodny, zmęczony, wystraszony. Na szczęście na swojej drodze spotyka Helenę Koszek. Ich drogi splatają się w jedną. Friedrich przypomina jej własne dziecko, które straciło życie w bezsensowny sposób. Helena postanawia zaopiekować się Friedrichem, a Friedrich Heleną. Oboje są sobie potrzebni, bo wojna zabrała im wszystko. Czy uda im się stworzyć dom w ruinach miasta, które kiedyś tętniło życiem? Sięgnijcie po Chłopca z ruin Beaty Zdziarskiej i przekonajcie się sami, bo to piękna i wzruszająca książka.
Czytanie tej książki boli. Oczyma wyobraźni widziałam i małego Friedricha, który samotnie przemierzał spalone miasto. Utożsamiałam się z Heleną, która, aby przeżyć musiała udowodnić, że jest przydatna dla Rzeszy, a po wyzwoleniu musiała udowadniać, że jest Polką. Straciła wszystko co było dla niej ważne: dom, rodzinę, bezpieczeństwo, ale nigdy nie straciła najważniejszego: człowieczeństwa. Nie przeszkadzało jej, że Friedrich jest Niemcem, dla niej był małym chłopcem i to dla niego postanowiła stworzyć dom i być dla niego mamą.
Ta książka jest utkana z emocji. To jedna z tych książek, których nie da się odłożyć dopóki nie ujrzy się napisu: koniec. Ta książka to nie tylko lekcja historii, ale i podręcznik empatii i człowieczeństwa. Gratuluje autorce świetnie napisanej powieści i z niecierpliwością czekam na drugą część.
Czytajcie i zachwycajcie się tak jak ja.
Moja cena 10/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Replika

Widać, że historia Friedricha i Heleny mocno cię poruszyła, a twoja miłość do Gdańska tylko dodaje tej recenzji autentyczności. Teraz i ja mam ochotę po nią sięgnąć.
OdpowiedzUsuńPrzeczytaj koniecznie,bo to książka warta każdej munuty z nią spędzonej
OdpowiedzUsuń