piątek, 19 czerwca 2026

Karolina Tomaszewska Sobie pisani


 Data wydania: 17-06-2026
Ilość stron: 312
Wydawnictwo: Dobre Strony
Cykl: Amor fati

28/2026

Po przeczytaniu Na siebie skazani wzięłam w łapki Sobie pisani Karoliny Tomaszewskiej, bo nie mogłam się doczekać dalszych losów Kaliny i Piotra. Powiem Wam, że pierwsza część cyklu była super, ale druga to już skradła moje serce na zawsze. Jezu jakie to było dobre, wysmakowane, pełne inteligentnych dialogów i ciętych ripost. Cud, miód i orzeszki . W tym miejscu mam apel do Pani  Karoliny Tomaszewskiej: Szanowna Pani Autorko jeśli pracuje Pani na etacie to moim zdaniem powinna Pani go porzucić i zająć się tylko pisaniem książek. Myślę, że swoimi nieszablonowymi pomysłami skradnie Pani serca milionów czytelniczek na całym świecie. Ja osobiście śmiałam się i płakałam na przemian i już sama zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie cierpię na jakąś dwubiegunówkę. Żałuję ogromnie, że te książki czytają się same, a na kolejne części przyjdzie mi poczekać, bo chciałaby jedną kończyć, a kolejną zaczynać. Myślę, że pióro autorki nie znudzi mi się nigdy i podejrzewam, że nawet gdyby napisała fantasy to pewnie też bym przeczytała.
Kalina i Piotr nie należą do par, u których iskrzy od pierwszego wejrzenia. Ich relację można nazwać raczej wojną podjazdową, od początku nie szczędzą sobie uszczypliwości, złośliwości i pokazywania środkowego palca. Niespodziewane pojawienie się ojca Kaliny zmienia jednak ich relację o sto osiemdziesiąt stopni. W zasadzie dawcę nazwiska trudno nazwać ojcem, bo matka Kaliny rozwiodła się z nim, gdy ta była małą dziewczynką. To właśnie Piotr pośredniczył w rozmowach z Podhorodeckim, bo nasza bohaterka nie chciała mieć z nim nic do czynienia co akurat wcale mnie nie dziwi. Dlaczego zjawił się po latach? Nagły przypływ uczuć ojcowskich? Nic z tych rzeczy. Sięgnijcie po Sobie pisani i przekonajcie się sami. Swoją droga to byłam pełna podziwu dla Kaliny za decyzję, którą podjęła. Przed naszymi bohaterami długa droga do żyli razem długo i szczęśliwie, ale autorka doskonale pokazała jak rodzi się zaufanie i uczucie, które dla Kaliny i Piotra jest trudne do nazwania. Czy uda im się przezwyciężyć wszystko, aby w pełni móc cieszyć się tym co mają? A może no drodze do ich szczęścia staną przeciwności losu, które nie pozwolą im być razem? Sięgnijcie koniecznie po Sobie pisani Karoliny Tomaszewskiej i przekonajcie się sami.
To książka idealna, z bohaterami tak autentycznymi, że z pewnością w każdym z nich odnajdziecie cos znajomego. Dialogi to już absolutna petarda i gdyby na jednym ze znanych portali była ocena milion na milion to z pewnością bym ją dała. Poczucie humoru, błyskotliwość i wzajemne złośliwości to jest to co tygryski lubią najbardziej. Ciepła, błyskotliwa i napisana z takim smakiem, że z pewnością wrócę do niej niejednokrotnie. To lektura idealna na lato, jesień, zimę i wiosną. Kocham z całego serca i zachęcam Was do sięgnięcia po książki Karoliny Tomaszewskiej.

Moja ocena 10/10

środa, 17 czerwca 2026

Katarzyna Majewska - Ziemba Cienie zostaną za nami


 Data wydania: 16-01-2024
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 352
Cykl: Saga kresowa

27/2026


Wszystkie książki Katarzyny Majewskiej - Ziemby są już za mną, ale została mi do przeczytania Saga kresowa, która była również debiutem autorki i jakoś mi niestety umknęła. Na szczęście mam Legimi i postanowiłam nadrobić braki, bo jestem wielbicielką pióra Pani Kasi. Uwielbiam rzetelność autorki i sposób w jaki przedstawia historię, o której należy pamiętać i nikt nie wymaże  nam jej z pamięci. Ja generalnie lubię powieści w historią w tle i przyznaję, że w przypadku pióra Katarzyny Majewskiej - Ziemby nie umiem być obiektywna, bo kocham każdą literkę, która wychodzi spod jej ręki i pióra. Lwowska opowieść, Dom wyjątkowy i teraz Saga kresowa, gdyby ktoś kazał mi powiedzieć, która z serii jest najlepsza to z zamkniętymi oczami powiem, że wszystkie.
Cienie zostaną za nami to pierwsza część Sagi kresowej, która składa się z trzech części ( drugą część zaczęłam już czytać) Autorka zabrała mnie w podróż na wschodnią granicę do małej wsi położonej niedaleko Baranowicz. To tutaj mieszka Stefania wraz z mężem i dziećmi. Wiodą spokojne i poukładane życie. On jest szewcem, a ona zajmuje się domem, ogrodem i sadem. Mają też dochód z Krakowa, bo stamtąd pochodzi Stefania, która na kresach znalazła dom, przystań i drugiego męża. Miejsce, w którym mieszkają to tygiel kulturowy: Polacy , Białorusini, Żydzi mieszkają obok siebie, pomagają sobie, toczą spory, żenią się między sobą i jakoś toczy się dzień za dniem. Do czasu, gdy nadchodzi wojna, która zmienia nie tylko ich codzienność, ale i zachowanie sąsiadów. Już nie wiadomo kto wróg, a kto przyjaciel. Podczas tych niespokojnych czasów Stefania ponownie wdowieje i cały jej świat runął jak domek z kart. Zostaje sama z 17- letnią Janką i młodszym synem. Janka to urodziwa, młoda dziewczyna, którą szybko zaczyna się interesować jeden z radzieckich żołnierzy. Czy aby uchronić siebie i dzieci Stefania odda córkę w ręce wroga? A może znajdzie inne rozwiązanie dla tej trudnej dla wszystkich sytuacji? Tego dowiecie się sięgając po Cienie zostaną za nami Katarzyny Majewskiej - Ziemby.
To powieść pełna bólu i troski o każdy dzień  tak wyraziście wykreowanymi bohaterami, że nie da się przejść obok tej książki obojętnie. Z zapartym tchem śledziłam lost Stefanii i jej rodziny, a jeszcze smaczku powieści dodają strony pamiętnika pisane przez bohaterkę. Jeśli lubicie powieści z historią w tle to sięgajcie koniecznie po książki Katarzyny Majewskiej - Ziemby, bo są one warte każdej sekundy. 
Uciekam czytać drugi tom i z pewnością podzielę się z Wami wrażeniami.

Moja ocena 10/10

poniedziałek, 15 czerwca 2026

Karolina Tomaszewska Na siebie skazani


 Data wydania: 13-05-2026
Wydawnictwo: Dobre Strony
Ilość stron: 320
Cykl: Amor fati


26/2026

Moje zaległości w recenzjach sięgają już prawie kosmosu, ale ostatnio cos mi się lepiej czyta niż pisze. Mam za sobą wiele ciekawych książek i muszę się z Wami zacząć dzielić tym co przeczytałam, bo za chwilę zbliżają się wakacje i z pewnością większość z Was będzie miała więcej czasu na lekturę. Dziś przychodzę do Was z kolejnym debiutem i to kolejnym Debiutem przez duże D, bo ja osobiście jestem zachwycona piórem Karoliny Tomaszewskiej i przyznaję, że zarwałam dla tej książki noc. Bawiłam się przecudownie i wcale mi nie przeszkadzało, że następnego dnia miałam worki pod oczami tak samo wielkie jak święty Mikołaj ma napchany wór prezentami. Mało tego to zupełnie się nie spodziewałam, że cykl Amor fati będzie liczył cztery części i wiem, że po każdą z nich sięgnę z ogromną przyjemnością. Autorka wchodzi tanecznym krokiem na literackie salony i z pewnością pozostanie tutaj na długo. We mnie ma już wierną czytelniczkę i z pewnością nie tylko we mnie, bo jak ktoś pisze tak lekko i sprawnie to z pewnością skradnie serca wielu czytelniczek. 
To książka obyczajowa, ale śmiało można powiedzieć, że to komedia romantyczna bez lukru i różu, o życiu tak naprawdę każdego z nas. Wydawałoby się, że na polu powieści obyczajowej nic nie da się już wymyślić, ale Pani Karolina Tomaszewska nie tylko nadała powiewu świeżości temu gatunkowi, ale i zrobiła to w sposób jakby wydawała setną powieść, a nie pierwszą. Za to właśnie kocham debiuty, bo z nimi jest jak z pudełkiem czekoladek: nigdy nie wiesz na co trafisz czy na znienawidzoną gorzką czekoladę, czy może na ukochany marcepan. W przypadku Na siebie skazani zdecydowanie trafiłam na marcepan z ogromną ilością orzechów laskowych, mniam.
Nie będę Wam streszczać powieści, bo po pierwsze każdy musi zakochać się w tej powieści, a po drugie musicie koniecznie poznać bohaterów, których nie sposób nie kochać. Powiem Wam tylko, że Karolina Podhorodecka i Piotr Kazanecki to prawdziwi bohaterowie z krwi i kości, nie pozbawieni wad, czasami irytujący do granic możliwości, ale z językami jak brzytwy i te ich utarczki słowne ( i nie tylko) są jak wiśnia na torcie. Kocham ironię, humor i przezabawne sytuacje wykreowane przez autorkę, a pomysł na fabułę z pewnością gwarantuje Pani Karolinie podpisanie praw do ekranizacji. Ja osobiście jestem o tym przekonana w dwustu procentach.
Sięgnijcie konieczne po Na siebie skazani Karoliny Tomaszewskiej, bo to lektura warta uwagi. Gwarantuję Wam, że będziecie zachwyceni tak jak ja. Zabieram się za drugą część, bo jestem ciekawa co tam autorka przygotowała dla naszych bohaterów. 
Gratuluję autorce tak dobrego debiutu, a Wydawnictwu Dobre Strony genialnego nosa do wyłapywania perełek.

Moja ocena 10/10

czwartek, 4 czerwca 2026

Katarzyna Majewska - Ziemba Po stronie piekła


 Data wydania; 12-05-2027

Wydawnictwo: Replika

Ilość stron: 384

Cykl: Dom wyjątkowy


25/2026


Po genialnej pierwszej części Domu wyjątkowego Katarzyny Majewskiej - Ziemby z niecierpliwością czekałam na kontynuację, bo to nie tylko dom jest wyjątkowy, ale i książka niesamowita . Wiedziałam, że będzie trudna, bo dzieje się podczas II wojny światowej, ale byłam zupełnie nieprzygotowana na ogrom nieszczęścia, bólu i łez. Katarzyna Majewska - Ziemba ma niesamowity dar snucia opowieści i wplatania prawdy historycznej w fikcję literacką. Robi to z kunsztem zegarmistrza, gdzie najmniejsza śrubka musi znaleźć swoje miejsce tak u autorki każde zdanie jest ważne, a każdy z bohaterów powieści jest na swoim miejscu.

Pani Katarzyna zabiera nas znowu do Domu Wyjątkowego i jak pamiętacie jest to sierociniec prowadzony przez siostry zakonne. Mamy rok 1939 i wybucha wojna, która zmieniła nie tylko życie zakonnic i ich podopiecznych, ale i życie mieszkańców stolicy. Część z podopiecznych znalazła już swoje miejsce na ziemi, ale Dom Wyjątkowy jest dla nich miejscem, do którego wracają i wiedzą, że będą przyjęci z otwartymi ramionami. Bohaterowie, których poznaliśmy w poprzedniej części dorośli i mają swoje życie, ale nigdy nie zapominają o miejscu, które pozwoliło im wyjść na ludzi. Jak mogą pomagają zakonnicom i ich podopiecznym, podrzucają żywność, leki i środki czystości. Może i nie ma tego w ilościach wystarczających dla wszystkich, ale w Domu Wyjątkowym nigdy się nie przelewało. Dla zakonnic najważniejsze jest dobro dzieci i nie raz same sobie odejmują od ust byleby dzieci były w miarę syte. Nasila się prześladowanie Żydów i w konsekwencji powstaje getto. Tam też zostaje przeniesiony Korczak wraz ze swoją gromadką, Gerszon z żoną i córką. Zakonnice nie zapominają o przyjaciołach zza muru. Podrzucają jedzenie, leki i dobre słowo, które ma nie tylko nieść otuchę, ale i wspierać i sprawić, żeby ci, których zamknięto nie zapomnieli, że są ważni i mają na kogo liczyć. To trudny czas dla wszystkich, każdy stara się przeżyć, a w niektórych wyzwala najgorsze cechy. Kto okaże się być podatnym na wpływy rasy panów, a kto pozostanie człowiekiem? Tego dowiecie się sięgając po Po stronie piekła Katarzyny Majewskiej - Ziemby.

Książka mimo tematyki czyta się w zasadzie sama i z przykrością odwracamy ostatnią kartkę, a to wszystko za sprawą autorki i jej umiejętności wciągnięcia czytelnika w fabułę. Autorka nie ocenia, nie wybiela i pokazuje wojenną rzeczywistość taką jaka była. Głód, bród, wszawica i niepewność jutra to wszystko towarzyszyło bohaterom Po stronie piekła każdego dnia. Katarzyna Majewska - Ziemba dba o szczegóły i nie ma tutaj miejsca na potknięcie. Stworzyła autentycznych bohaterów, z których nikt nie jest wyjątkowy. Mają swoje wady, przywary i przyzwyczajenia. Uwielbiam Benedyktę, a jej zapiski p każdym rozdziale są doskonałym uzupełnieniem treści. Postacie historyczne występujące w książce są tak umiejętnie wprowadzone w jej treść, że bez nich nic nie byłoby takie samo.

Żałuję tylko tego, że znowu muszę uzbroić się w cierpliwość żeby móc spotkać z bohaterami po raz trzeci.

Gratuluję z całego serca autorce nie tylko za doskonały pomysł, bo ta książka to prawdziwa perełka wśród książek o tej tematyce.

Czytacie koniecznie, bo ta wyjątkowa książka.


Moja ocena 10/10

niedziela, 31 maja 2026

Jaga Tuliszka Jak nie teraz, to kiedy?


 Data wydania: 17-06-2026
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 384

24/2026


RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Taka jestem bystra, że dopiero jak dotarła do mnie książka Jagi Tulisza Jak nie teraz, to kiedy? to dopiero zorientowałam się, że to debiut. Moja bystrość czasami mnie samą zaskakuje. Kojarzyłam, że nigdzie nie rzuciło mi się w oczy takie nazwisko, ale przy ilości wydawanych książek mogło mi umknąć chociaż staram się być na bieżąco w zapowiedziach i nowościach, które zalewają nasz rynek. Jak wiecie kocham debiuty i bardzo chętnie po nie sięgam. Gdy zajrzałam do książki Pani Jagi to juz po pierwszym akapicie czułam, że to będzie dobra książka, ale zupełnie nie spodziewałam się, że aż tak dobra. W Jak nie teraz, to kiedy znalazłam wszystko to za co kocham książki: było wzruszająco, było otulająco i była historia, w której każde zdarzenie miało znaczenie. To historia, która skradła moje serce i jestem przekonana, że pokochają ją miliony czytelniczek, autorka na dobre zagości na naszych półkach i z pewnością będzie pretendentem do nagrody " debiut roku". Koniecznie zapiszcie sobie nazwisko autorki, bo jak ktoś debiutuje z wysokiego c to z każdą kolejną książką będzie jeszcze lepiej. Obawiam się, że w przypadku Pani Jagi to się jednak nie sprawdzi, bo już jest doskonale. We mnie autorka znalazła wierna czytelniczkę i z niecierpliwością wyglądam kolejnych tytułów. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie długo czekać, bo znalazłam na okładce zapowiedź W samą porę, nie ma niestety daty premiery, ale okładka już zachwyca. Liczę, że w środku znajdę kolejną historię, która skradnie moje serce.
Wróćmy jednak do Jak nie teraz, to kiedy?, bo to historia, w której każdy znajdzie cząstkę siebie. To historia o zwykłym życiu, napisana w niezwykły sposób. Mira Kolska to młoda kobieta, szczęśliwa żona, kochająca matka i fryzjerka, która kocha swoją pracę. Wydawać by się mogło, że bohaterka ma poukładane życie i do szczęścia brakuje jej tylko ptasiego mleka. Pochodząca z Podhala Mira znalazła swoje miejsce na ziemi w Poznaniu. To tutaj mieszka w maleńkiej kawalerce z Michałem i dwójką niesfornych chłopców. Między małżeństwem dobrze się układa chociaż Mira ma pretensje do męża o to, że nigdy nie ma go w domu, bo pracuje w nienormowanym czasie pracy, ale kocha go cały sercem i czuje się przy nim bezpiecznie. Mira kocha swoją pracę i czuje się w niej spełniona. To tutaj zwierzają jej się klientki między strzyżeniem, farbowaniem włosów, a ich układaniem. Poznaje wiele osób, ale najbardziej do serca przypadłą jej Maria, która mimo niełatwego życia zdaje się być wieczną optymistką. Pomimo różnicy wieku kobiety zaprzyjaźniają się i uwierzcie mi ta przyjaźń będzie działać w dwie strony. Dlaczego? Dowiecie się tego sięgając po Jak nie teraz, to kiedy? 
Największym marzeniem Miry jest większe mieszkanie, bo ciężko im się żyje na kilkunastu metrach kwadratowych w czwórkę. Małżonkowie poważne rozmowy mogą prowadzić tylko szeptem kiedy dzieci zasną, a o chwile intymności jest im naprawdę trudno. Gdy teść proponuje im wyłożenie pewnej kwoty na zakup mieszkania, które ma być nie tylko spełnieniem marzeń, ale i doskonałą okazją Mirze wydaje się, że już teraz będzie tylko lepiej, Nie dotarli jednak do wymarzonego lokum, zdarzył się wypadek, w którym zginął ukochany teść i ojciec Michała, a Mira będzie się zmagać nie tylko z traumą, ale i z nienawiścią osób, które powinny jej być najbliższe. Z kim i dlaczego?? Sięgnijcie po książkę i przekonajcie się sami.
Historia Jagi Tuliszki to historia o ludziach: o mnie, o Tobie, o starszej Pani, która spaceruje z pieskiem, o sąsiadce z parteru, która działa lepiej niż lokalne media. To opowieść, która od pierwszej strony skradła moje serce i w której pokochałam bohaterów od pierwszego spotkania ( z małymi wyjątkami, ale tego dowiecie się sami). Polubiłam Mirę i chociaż chodzę do mojej fryzjerki Moniki od lat to z przyjemnością oddałabym swoją głowę w jej ręce. To kobieta z krwi i kości, nie jest idealna, jest zwyczajna jak każdy z nas, ma swoje lęki, zmaga się z atakami paniki, ale dzielnie prze do przodu To  pełna emocji powieść o tym, że nie należy odkładać życia na później. Jesteśmy tu i teraz i powinniśmy żyć tak, aby korzystać z każdego dnia nie w stu, a w dwustu procentach, bo nie wiemy, kiedy któryś dzień będzie naszym ostatnim. Sama zauważyłam, że im jestem starsza tym czas płynie jakoś szybciej i nieubłagalnie mija dzień za dniem. 
Pokochałam powieść Jagi Tuliszki Jak nie teraz, to kiedy? Jeśli lubicie historie, które nie tylko pozwalają zapomnieć o całym świecie, a świat bohaterów staje się Waszym światem to z pewnością jest to historia dla Was. Jeśli lubicie książki, która pozwalają Wam się zatrzymać i przypominają o tym co jest ważne to jest to powieść dla Was. Polecam z całego serca i jestem przekonana, że pokochacie tę książkę tak jak ja.
Z całego serca dziękuję Pani Marlenie z Wydawnictwa Znak z możliwość poznania tej niezapomnianej historii.


Moja ocena 10/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak

piątek, 22 maja 2026

Monika Hakowska Miłość, wino i mój były

 

Data wydania: 13-05-2026
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: Filia


23/2026

Książki autorki wpadły mi w oko na Legimi, ale jak dotąd nie miałam okazji przeczytać żadnej powieści, która wyszła spod jej pióra. Miłość, wino i mój były to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością i musze przyznać, że było bardzo udane. To idealna książka na nadchodzące upalne lato, napisana lekko i z niesamowitym poczuciem humoru. Ja bawiłam się przy niej świetnie, a momentami bolał mnie brzuch ze śmiechu. To naprawdę dobrze napisana obyczajówka z nutką romansu. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że to komedia romantyczna i moim zdaniem to gotowy scenariusz filmowy. Ja czytając Miłość, wino i mój były oczami wyobraźni byłam we Włoszech, a w ustach czułam smak wina. 
Autorka zabrała mnie w niezapomnianą podróż do świata Eleny, która wiedzie poukładane życie między Londynem, a Krakowem, gdzie wraz z mężem tworzą swój dom i azyl. Podczas jednego z powrotów z delegacji Elena dostaje maila od kancelarii adwokackiej z ....pozwem rozwodowym. Ukochany mężczyzna nie miał nawet odwagi powiedzieć jej tego prosto w oczy, a może to synonim naszych czasów? Widmo rozwodu jest dla naszej bohaterki nie tylko synonimem porażki, Elena czuje, że straciła grunt pod nogami i dręczą ją wyrzuty sumienia. Z pomocą przychodzi jej przyjaciółka, która znalazła w samym sercu Toskanii ośrodek dla złamanych serc, gdzie za pomocą niekonwencjonalnych metod przywraca się wiarę w siebie i na nowo buduje poczucie własnej wartości. Czy może być lepsze miejsce dla uleczenia złamanego serca? Włoskie jedzenie, wino, winnice i malownicze widoki, dla których chce się wstać kolejnego dnia pod warunkiem, że nie przesadziło się z nektarem bogów. To w tym urokliwym miejscu pojawia się Aleks przystojny jak senne marzenie, ubrany jak z katalogu mód i pachnący jak milion dolarów. Czy może być plastrem na złamane serce Eleny? Sięgnijcie po Miłość, wino i mój były i przekonajcie się sami.
TO była udana i przyjemna lektura o zapachu lawendy. Lektura, która być może zabrzmi jak truizm, ale pokazująca, że wraz z rozwodem nasz świat się nie kończy tylko otwierają się przed nami kolejne drzwi i kolejne możliwości. Tylko od nas samych zależy jak to wykorzystamy. Monika Hakowska stworzyła genialną książkę, przy której się nie tylko doskonale odpoczywa i nabiera ochoty na podróż do Włoch, ale i stworzyła książkę, która może podziałać terapeutycznie. Przy tej książce nie sposób się nudzić, jest dynamicznie, a niektóre sceny wywołują atak śmiechu. Uwielbiam ludzi  z poczuciem humoru i coś czuję, że nadajemy z autorką na tych samych falach.
Sięgnijcie koniecznie po Miłość, wino i mój były, bo to idealna lektura na letni wieczór. Ja z pewnością sięgnę po poprzednie tytuły autorki, bo spodobało mi się to co dostałam w Miłości, winie i moim byłym.
Polecam.

Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

poniedziałek, 18 maja 2026

Maria Madej Nie nazywaj tego miłością


 Data wydania: 29-04-2026
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 352

22/2026


Z ciekawości sięgnęłam po książkę Marii Madej Nie nazywaj tego miłością i powiem szczerze, że spodziewałam się lekkiej, banalnej książki, przy której spędzę popołudnie albo dwa, a dostałam tak potężną dawkę emocji, że musiałam ją na chwilę odłożyć, żeby złapać oddech i móc powrócić do czytania, To nie jest łatwa książka, to nie jest książka o niczym. To jedna z tych lektur, które zmuszają do myślenia i czasami być może przewartościowania swojej hierarchii ważności. To mądra i potrzebna książka, która mogła zdarzyć się naprawdę, ba jestem przekonana, że w wielu domach się ona toczy, gdzieś za zamkniętymi drzwiami, bez świadków, ale zostawiająca blizny na całe życie.
Karolina, Lena i Patrycja właśnie zdają maturę i po raz ostatni przed wkroczeniem w studenckie życie spotykają się pod pomnikiem Mickiewicza w Krakowie i składają sobie przysięgę, że za dwadzieścia lat w tym samym miejscu się spotkają. Każda wyrusza w swoją drogę, każda do innego miasta i każda podejmie inne studia. Czy spotkają się rzeczywiście za dwadzieścia lat? Czy taka młodzieńcza przyjaźń ma szansę przetrwać? Dwadzieścia lat wydaje się jakimś kosmosem, ale gdy popatrzymy jak rok za rokiem mija to okazuje się, że to tylko chwila. 
Razem z Patrycją wybieramy się do mojego ukochanego Gdańska. Dziewczyna wie od zawsze, że chce pisać i dlatego rozpoczyna studia dziennikarskie, które mają nauczyć ją jak dotrzeć do ludzi i jak pisać by być czytanym. To tutaj też poznaje Marka, który wydaje się być ideałem: uważny na na jej potrzeby, czuły, opiekuńczy i miły. Życie wydaje jej się być bajką. W relacji z Markiem pojawiają się rysy, podcina on jej na każdym kroku skrzydła i dziewczyna staję się bezwolną marionetką w jego rękach. Pisanie schodzi na drugi plan,a najważniejsze staje się jak nie zdenerwować partnera, jak go zadowolić i nie pozwolić się upokorzyć.
Czytając Nie nazywaj tego miłością zastanawiałam się nad postawą Marka. I mimo całej niechęci do niego nie umiałam go winić. On nie znał innego postępowania. Od najmłodszych lat upokarzany przez ojca, z matką, która bała się własnego cienia chyba najzwyczajniej nie umiał być inny. Nie znał pojęcia szacunku, a miłość oznaczała bezwarunkową kontrolę. Wszystko musiało być tak jak on chciał, musiał o wszystkim decydować, nie znosił słowa sprzeciwu. Myślę, że traumy wyniesione z domu nie pozwalały mu być innym. Czy Patrycja może być szczęśliwa przy takim człowieku? A może los wybrał dla niej inną drogę? Sięgnijcie po Nie nazywaj tego miłością Marii Madej i przekonajcie się sami.
To świetnie napisana książka o życiu, o odnajdywaniu własnej drogi, o przyjaźni, która nie zna pojęcia upływu czasu i o nadziei, że po burzy przychodzi słońce, a nawet po najczarniejszej nocy nastaje dzień. To wzruszająca książka o relacjach. To książka, przy której wycierała łzy i musiałam ją odłożyć po to, aby złapać oddech. 
Polecam Wam z całego serca.


Moja ocena 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia