niedziela, 2 sierpnia 2026

Gabriela Feliksik Paryska sukienka


 Data wydania: 15-07-2026
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Ilość stron: 336

32/2026

Po Paryską sukienkę Gabrieli Feliksik sięgnęłam w zasadzie przez przypadek, bo zaintrygował mnie opis i moja czytelnicza intuicja podpowiadała mi, że to będzie przyjemna lektura. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale niezwykle udane. Zachwyciła mnie ta książka i oczarowała. Kocham, gdy przeszłość miesza się z teraźniejszością, uwielbiam tajemnice, które gdy ujrzą światło dzienne zmieniają życie bohaterów, a zupełny przypadek sprawia, że losy ludzi krzyżują się i nic nie jest już takie samo. Autorka miała genialny wręcz pomysł na książkę i moim zdaniem wykorzystała go w 100%. Paryska sukienka to jedna z tych książek, które najpierw czytasz zachłannie jakby jutra miało nie być tylko po to by za chwilę wydzielać sobie ilość stron, aby książka nie skończyła się zbyt szybko. Autorka prowadziła mnie przez historię powoli ujawniając wszystkie sekrety i sprawiając, że świat bohaterów stal się moim światem.
Czy dostaliście kiedyś spadek od nieznajomej Wam osoby?  Podejrzewam, że nie i z pewnością niewielu z nas może pochwalić się takim wydarzenie w swoim życiu. To właśnie spotkało główną bohaterkę Paryskiej sukienki Rozalię Lemańską, która właśnie skończyła studia i postanowiła wyprowadzić się z rodzinnego domu do Terzebini, gdzie zamieszkuje w domu ukochanej zmarłej babci Heleny. To tutaj planuje rozpocząć swoje dorosłe życie, podjąć pracę w szkole i być może założyć rodzinę tym bardziej, że na jej drodze staje przyjaciel z dzieciństwa, Michał. Domek wydaje się lekko zapuszczony, więc na pierwszy ogień idą porządki. To właśnie podczas "odgruzowywania" domu Rozalia natrafi na pamiętniki babci, które między swoimi stronami skrywają historię, która odmieni życie dziewczyny.
W tym samym czasie poznajemy we Francji Wiktora de Lamartin, który dowiaduje się od umierającego dziadka, że w testamencie zapisał mu pół majątku, a druga część ma przypaść w udziale nieznanej mu Polce, Rozalii Lemańskiej. Aby wypełnić prośbę ukochanego dziadka Wiktor wyrusza do Polski po to, aby wypełnić jego wolę.
Losy Rozalii i Wiktora krzyżują się i choć oboje różnią się jak ogień i woda to znajdują wspólny język i razem poznają historię ukochanych najbliższych. Adam i Helena to ich historia jest w zasadzie kanwą tej niesamowitej powieści. Przyszło im żyć w okupowanej Francji, ale potrafili odnaleźć siebie. Czy dane im będzie długie i szczęśliwe życie? Tego dowiecie się z pamiętników czytanych przez Rozalię i Wiktora. Czy naszych bohaterów łączy pokrewieństwo? Jaką historię skrywają pamiętniki Heleny? Sięgnijcie koniecznie po Paryską sukienkę Gabrieli Feliksik, bo to przepięknie napisana książka o sile miłości i tajemnicach, które nawet po latach potrafią zmienić życie ludzi. Z każdą czytaną strona widziałam niezwykłą wrażliwość autorki i ogrom pracy włożony w jej napisanie, bo tło historyczne ma solidne podstawy. Jak wiecie ja lubię książki z II wojną światową w tle i Paryska sukienka zapadła mi głęboko w sercu. To jedna z tych książek, która pozostaje na długo z czytelnikiem,
Polecam Wam gorąco.

Moja ocena 10/10

niedziela, 19 lipca 2026

Ewa Lange Grzechy przodków


 Data wydania: 15-07-2026

Wydawnictwo: Książnica

Ilość stron: 304


31/2026

Nie ukrywam, że z ogromną niecierpliwością czekałam na nową książkę Ewy Lange, bo poprzednie dwie książki autorki pochłonęły mnie bez reszty i byłam bardzo ciekawa jak będzie tym razem. Czy dobrze? Czy lepiej? A może beznadziejnie? Cóż w dużym skrócie powiem tak: będąc dzieckiem kochałam Boże Narodzenie i błyszczące pudełka pod choinką. Z wieku dziecięcego dawno wyrosłam, prezenty są u mnie symboliczne, a ja w głębi serca nadal jestem dzieckiem i każda książka Ewy Lange jest dla mnie długo wyczekiwanym prezentem.  Zaczęłam czytać Grzechy przodków tak zachłannie jakby to miała być ostatnia książka w moim życiu po cym powiedziałam sobie stop i delektowałam się każdą stroną, wydzielając sobie rozdziały tylko po to, aby historię byłą ze mną jak najdłużej. Książkę skończyłam wczoraj, ale nie ukrywam, że przeczołgała mnie lekko ta historia i musiałam ją sobie poukładać w głowie. To jak w przypadku poprzednich książek autorki powieść obyczajowo - historyczna z tajemnicą rodzinną w tle i II wojną światową. Moim zdaniem Ewa Lange ma niezwykły dar snucia opowieści, który sprawia, że jej książki pochłaniają bez reszty, historie przez nią stworzone pozostają z czytelnikiem na zawsze i skłaniają go do refleksji.

Grzechy przodków toczą się na kilku płaszczyznach czasowych, a ja kocham tak poprowadzoną narrację . Klaudia Borzym, którą poznajemy współcześnie to młoda lekarka, która wcześnie owdowiała, a teraz żegna siostrę, z którą nie utrzymywała kontaktu i która zerwała z rodziną wszelkie kontakty. Siostra przepisała jej dom, a w zasadzie rozpadającą się ruderę. To tutaj Klaudia znajduje pamiętnik, który pozwala poznać rodzinne tajemnice i zrozumieć ucieczkę siostry.

Mamy też rok 1923 i niemiecką rodzinę, która wierzy w poczynania Hitlera i nie tylko wiernie mu kibicuje, ale też jest jego zagorzałym wyznawcą, a członkowie tej rodziny wiernie służą wodzowi.

Co wspólnego ma Klaudia Borzym z rodziną Hardenbergów? Tego dowiecie się sięgając po najnowszą książkę Ewy Lange Grzechy przodków.

Autorka stworzyła całą plejadę bohaterów i tak zręcznie plecie nitki wydarzeń, że można utkać z nich cały kobierzec.  Sprawnie porusza się w ramach czasowych i nie ma tutaj przypadku, wszystko jest po coś, a każdy z bohaterów ma ściśle wyznaczone zadanie. Nawet Filip, który od samego początku wydawał mi się podejrzany i nie pomyliłam się w swojej ocenie. Zapytacie kim jest Filip? Mogę Wam zdradzić, że mężem najbliższej przyjaciółki Klaudii, a reszty dowiecie się z książki. 

Autorka stworzyła powieść, którą pokochałam od pierwszej strony. Piękny język i sprawność pisarska sprawiły, że przez książkę się płynie i z żalem patrzy na ubywające strony. To bohaterowie są jej siłą napędową. Lektura skłania do refleksji i zastanowienie się czy można się uwolnić od rodzinnego dziedzictwa. Każda tajemnica ujrzy kiedyś światło dzienne, a przeszłość nigdy nie zapomina. Zgadzacie się z tym stwierdzeniem?

Jeśli lubicie powieści obyczajowo - historyczne to sięgnijcie po najnowszą powieść Ewy Lange Grzechy przodków i jestem przekonana, że pokochacie tę powieść tak jak ja. Polecam Wam serdecznie.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica


Moja ocena 10/10



sobota, 18 lipca 2026

Danuta Chlupowa Słoneczne tarasy

 

Data wydania: 12-03-2025

Wydawnictwo: Książnica

Ilość stron: 320

Cykl: Pielęgniarki


30/2026


Okazuje się, że nie samymi nowościami człowiek żyje. Na Słoneczne tarasy Danuty Chlupowej trafiłam zupełnie przypadkiem, gdy zauważyłam, że na legimi pojawił się drugi tom cyklu. Pomyślałam, podumałam i postanowiłam po niego sięgnąć  i dacie wiarę, że to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Ja już sama nie wiem pod jakim kamieniem się schowałam. Pierwsze, ale z pewnością nie ostatnie, bo autorka kupiła mnie od pierwszego rozdziału. To przepięknie opowiedziana historia osadzona w okresie międzywojennym, pełna detali historycznych i ludowej gwary. Czytałam jednym tchem i muszę powiedzieć, że jestem zachwycona nie tylko tematyką, ale i lekkością pióra autorki.

Joanna po śmierci ojca przeprowadza się wraz z matką do wujostwa. Wuj od samego początku darzy dziewczynkę ogromną sympatią i zaangażowaniem, To co początkowo wydawało się być całkiem niewinne wraz z dojrzewanie Joasi przeradza się w niezdrową fascynację tego dorosłego mężczyzny. Joanna ma ogromny talent malarski i rozpoczyna studia na ASP w Krakowie jednak zachowanie jej wuja sprawia, że porzuca studia i podejmuje naukę w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek. Warunkiem koniecznym jest zamieszkanie w internacie i dziewczynie bardzo to odpowiada, bo nie musi przebywać pod jednym dachem z "kochającym wujem:" i zdającą się być ślepą ciotką. Po zakończeniu edukacji Joanna przeprowadza się do Istebnej, gdzie podejmuje pracę w dziecięcym sanatorium przeciwgruźliczym. To tutaj poznaje Stanisława niewiele młodszego od jej wuja i zakochuje się w nim. Ale czy po doświadczeniach jakie przeżyła będzie w stanie zaufać i zaangażować się w jakikolwiek związek? Tego dowiecie się sięgając po Słoneczne tarasy Danuty Chlupowej.

Danuta Chlupowa stworzyła przepiękną historię, która czyta się właściwie sama. Pokazała mi świat górników z kopalni Giesche, którzy w 1937 roku podjęli strajk najpierw okupacyjny, a potem głodowy po to, aby zapewnić swoim rodzinom lepszy byt. Pokazała mi sanatorium przeciwgruźlicze , gdzie leczone były przede wszystkim dzieci ze Śląska . Ja lubię jak z książek dowiaduję się rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Książka Danuty Chlupowej nie tylko pogłębiła moją wiedzę, ale i sprawiła, że mam ochotę sięgnąć po inne tytuły autorki. Polubiłam główną bohaterkę za to, że miała odwagę sięgnąć po swoje marzenia i odnaleźć swoje miejsce na ziemi. To niezwykle ciepła i empatyczna osoba, którą nie sposób nie lubić.

Polecam !!!

Moja ocena 8/10

środa, 15 lipca 2026

Eduardo Mendoza Trzy zagadki dla Organizacji

 

Data wydania: 15-07-2026

Wydawnictwo: Znak Literanova

Ilość stron: 400

Przekład: Tomasz Pindel


29/2026

Dzisiaj ma premierę książka Eduarda Mendozy Trzy zagadki dla Organizacji. Ja wiecie rzadko sięgam po książki autorów nie z naszego podwórka, ale dostałam tak kreatywnego maila od Wydawnictwa Znak Literanova, że postanowiłam wyjść ze swojej strefy komfortu i sprawdzić co kryje się pod tak chwytliwym hasłem " najzabawniejsze śledztwo roku w słonecznej Barcelonie"!". Powiem Wam tylko łamiąc zasady konspiracji, że w tym haśle nie ma ani krzty kłamstwa. Jest zabawnie, wciągająco i tak absurdalnie i groteskowo. Bawiłam się wybornie i muszę sięgnąć po inne tytuły autora, bo wstyd się przyznać, ale to było moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Może powinnam stworzyć własną organizację, w której jeden z pierwszych punktów będzie brzmiał: jedna książka polskiego autora, jedna zagraniczna.  Może ma to sens, przemyślę to jeszcze.

Wróćmy jednak do słonecznej Barcelony, gdzie działa tajemnicza Organizacja, która zajmuje się rozwiązywaniem dziwnych spraw. Agenci i Agentki mają do rozwiązania trzy sprawy: śmierć turysty w szemranym hoteliku, zaginięcie milionera i spadek przychodów firmy produkującej konserwy. Z pozoru wszystko wydaje się proste, a jednak za sprawą dzielnych agentów wszystko zmienia się w serie nieporozumień i pomyłek. Akcja jest tak dynamiczna, że czytelnik nie ma czasu na odrobinę nudy i złapania oddechu.

To główni bohaterowie są siłą napędową tej powieści , są tak przerysowani, że aż wzbudzają sympatię, a ich nieudolność staje się ich zaletą. Jeśli szukacie ideału tajnego agenta to  z pewnością nie znajdziecie go w Trzech zagadkach dla Organizacji. Jeśli natomiast lubicie inteligentny i ironiczny humor to koniecznie sięgnijcie po najnowsza książkę Eduarda Mendozy.

Ja początkowo  nie mogłam się "wgryźć" w powieść, ale ze strony na stronę było tylko lepiej. Autor doskonale pokazuje współczesny świat i społeczeństwo, z precyzją zegarmistrza trafia w ludzkie przywary. Brawa za ironię. Sięgnijcie koniecznie po Trzy zagadki dla Organizacji, bo to idealna lektura nie tylko na urlop. Czytajcie i bawcie się tak dobrze jak ja.


Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Liternova



piątek, 19 czerwca 2026

Karolina Tomaszewska Sobie pisani


 Data wydania: 17-06-2026
Ilość stron: 312
Wydawnictwo: Dobre Strony
Cykl: Amor fati

28/2026

Po przeczytaniu Na siebie skazani wzięłam w łapki Sobie pisani Karoliny Tomaszewskiej, bo nie mogłam się doczekać dalszych losów Kaliny i Piotra. Powiem Wam, że pierwsza część cyklu była super, ale druga to już skradła moje serce na zawsze. Jezu jakie to było dobre, wysmakowane, pełne inteligentnych dialogów i ciętych ripost. Cud, miód i orzeszki . W tym miejscu mam apel do Pani  Karoliny Tomaszewskiej: Szanowna Pani Autorko jeśli pracuje Pani na etacie to moim zdaniem powinna Pani go porzucić i zająć się tylko pisaniem książek. Myślę, że swoimi nieszablonowymi pomysłami skradnie Pani serca milionów czytelniczek na całym świecie. Ja osobiście śmiałam się i płakałam na przemian i już sama zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie cierpię na jakąś dwubiegunówkę. Żałuję ogromnie, że te książki czytają się same, a na kolejne części przyjdzie mi poczekać, bo chciałaby jedną kończyć, a kolejną zaczynać. Myślę, że pióro autorki nie znudzi mi się nigdy i podejrzewam, że nawet gdyby napisała fantasy to pewnie też bym przeczytała.
Kalina i Piotr nie należą do par, u których iskrzy od pierwszego wejrzenia. Ich relację można nazwać raczej wojną podjazdową, od początku nie szczędzą sobie uszczypliwości, złośliwości i pokazywania środkowego palca. Niespodziewane pojawienie się ojca Kaliny zmienia jednak ich relację o sto osiemdziesiąt stopni. W zasadzie dawcę nazwiska trudno nazwać ojcem, bo matka Kaliny rozwiodła się z nim, gdy ta była małą dziewczynką. To właśnie Piotr pośredniczył w rozmowach z Podhorodeckim, bo nasza bohaterka nie chciała mieć z nim nic do czynienia co akurat wcale mnie nie dziwi. Dlaczego zjawił się po latach? Nagły przypływ uczuć ojcowskich? Nic z tych rzeczy. Sięgnijcie po Sobie pisani i przekonajcie się sami. Swoją droga to byłam pełna podziwu dla Kaliny za decyzję, którą podjęła. Przed naszymi bohaterami długa droga do żyli razem długo i szczęśliwie, ale autorka doskonale pokazała jak rodzi się zaufanie i uczucie, które dla Kaliny i Piotra jest trudne do nazwania. Czy uda im się przezwyciężyć wszystko, aby w pełni móc cieszyć się tym co mają? A może no drodze do ich szczęścia staną przeciwności losu, które nie pozwolą im być razem? Sięgnijcie koniecznie po Sobie pisani Karoliny Tomaszewskiej i przekonajcie się sami.
To książka idealna, z bohaterami tak autentycznymi, że z pewnością w każdym z nich odnajdziecie cos znajomego. Dialogi to już absolutna petarda i gdyby na jednym ze znanych portali była ocena milion na milion to z pewnością bym ją dała. Poczucie humoru, błyskotliwość i wzajemne złośliwości to jest to co tygryski lubią najbardziej. Ciepła, błyskotliwa i napisana z takim smakiem, że z pewnością wrócę do niej niejednokrotnie. To lektura idealna na lato, jesień, zimę i wiosną. Kocham z całego serca i zachęcam Was do sięgnięcia po książki Karoliny Tomaszewskiej.

Moja ocena 10/10

środa, 17 czerwca 2026

Katarzyna Majewska - Ziemba Cienie zostaną za nami


 Data wydania: 16-01-2024
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 352
Cykl: Saga kresowa

27/2026


Wszystkie książki Katarzyny Majewskiej - Ziemby są już za mną, ale została mi do przeczytania Saga kresowa, która była również debiutem autorki i jakoś mi niestety umknęła. Na szczęście mam Legimi i postanowiłam nadrobić braki, bo jestem wielbicielką pióra Pani Kasi. Uwielbiam rzetelność autorki i sposób w jaki przedstawia historię, o której należy pamiętać i nikt nie wymaże  nam jej z pamięci. Ja generalnie lubię powieści w historią w tle i przyznaję, że w przypadku pióra Katarzyny Majewskiej - Ziemby nie umiem być obiektywna, bo kocham każdą literkę, która wychodzi spod jej ręki i pióra. Lwowska opowieść, Dom wyjątkowy i teraz Saga kresowa, gdyby ktoś kazał mi powiedzieć, która z serii jest najlepsza to z zamkniętymi oczami powiem, że wszystkie.
Cienie zostaną za nami to pierwsza część Sagi kresowej, która składa się z trzech części ( drugą część zaczęłam już czytać) Autorka zabrała mnie w podróż na wschodnią granicę do małej wsi położonej niedaleko Baranowicz. To tutaj mieszka Stefania wraz z mężem i dziećmi. Wiodą spokojne i poukładane życie. On jest szewcem, a ona zajmuje się domem, ogrodem i sadem. Mają też dochód z Krakowa, bo stamtąd pochodzi Stefania, która na kresach znalazła dom, przystań i drugiego męża. Miejsce, w którym mieszkają to tygiel kulturowy: Polacy , Białorusini, Żydzi mieszkają obok siebie, pomagają sobie, toczą spory, żenią się między sobą i jakoś toczy się dzień za dniem. Do czasu, gdy nadchodzi wojna, która zmienia nie tylko ich codzienność, ale i zachowanie sąsiadów. Już nie wiadomo kto wróg, a kto przyjaciel. Podczas tych niespokojnych czasów Stefania ponownie wdowieje i cały jej świat runął jak domek z kart. Zostaje sama z 17- letnią Janką i młodszym synem. Janka to urodziwa, młoda dziewczyna, którą szybko zaczyna się interesować jeden z radzieckich żołnierzy. Czy aby uchronić siebie i dzieci Stefania odda córkę w ręce wroga? A może znajdzie inne rozwiązanie dla tej trudnej dla wszystkich sytuacji? Tego dowiecie się sięgając po Cienie zostaną za nami Katarzyny Majewskiej - Ziemby.
To powieść pełna bólu i troski o każdy dzień  tak wyraziście wykreowanymi bohaterami, że nie da się przejść obok tej książki obojętnie. Z zapartym tchem śledziłam lost Stefanii i jej rodziny, a jeszcze smaczku powieści dodają strony pamiętnika pisane przez bohaterkę. Jeśli lubicie powieści z historią w tle to sięgajcie koniecznie po książki Katarzyny Majewskiej - Ziemby, bo są one warte każdej sekundy. 
Uciekam czytać drugi tom i z pewnością podzielę się z Wami wrażeniami.

Moja ocena 10/10

poniedziałek, 15 czerwca 2026

Karolina Tomaszewska Na siebie skazani


 Data wydania: 13-05-2026
Wydawnictwo: Dobre Strony
Ilość stron: 320
Cykl: Amor fati


26/2026

Moje zaległości w recenzjach sięgają już prawie kosmosu, ale ostatnio cos mi się lepiej czyta niż pisze. Mam za sobą wiele ciekawych książek i muszę się z Wami zacząć dzielić tym co przeczytałam, bo za chwilę zbliżają się wakacje i z pewnością większość z Was będzie miała więcej czasu na lekturę. Dziś przychodzę do Was z kolejnym debiutem i to kolejnym Debiutem przez duże D, bo ja osobiście jestem zachwycona piórem Karoliny Tomaszewskiej i przyznaję, że zarwałam dla tej książki noc. Bawiłam się przecudownie i wcale mi nie przeszkadzało, że następnego dnia miałam worki pod oczami tak samo wielkie jak święty Mikołaj ma napchany wór prezentami. Mało tego to zupełnie się nie spodziewałam, że cykl Amor fati będzie liczył cztery części i wiem, że po każdą z nich sięgnę z ogromną przyjemnością. Autorka wchodzi tanecznym krokiem na literackie salony i z pewnością pozostanie tutaj na długo. We mnie ma już wierną czytelniczkę i z pewnością nie tylko we mnie, bo jak ktoś pisze tak lekko i sprawnie to z pewnością skradnie serca wielu czytelniczek. 
To książka obyczajowa, ale śmiało można powiedzieć, że to komedia romantyczna bez lukru i różu, o życiu tak naprawdę każdego z nas. Wydawałoby się, że na polu powieści obyczajowej nic nie da się już wymyślić, ale Pani Karolina Tomaszewska nie tylko nadała powiewu świeżości temu gatunkowi, ale i zrobiła to w sposób jakby wydawała setną powieść, a nie pierwszą. Za to właśnie kocham debiuty, bo z nimi jest jak z pudełkiem czekoladek: nigdy nie wiesz na co trafisz czy na znienawidzoną gorzką czekoladę, czy może na ukochany marcepan. W przypadku Na siebie skazani zdecydowanie trafiłam na marcepan z ogromną ilością orzechów laskowych, mniam.
Nie będę Wam streszczać powieści, bo po pierwsze każdy musi zakochać się w tej powieści, a po drugie musicie koniecznie poznać bohaterów, których nie sposób nie kochać. Powiem Wam tylko, że Karolina Podhorodecka i Piotr Kazanecki to prawdziwi bohaterowie z krwi i kości, nie pozbawieni wad, czasami irytujący do granic możliwości, ale z językami jak brzytwy i te ich utarczki słowne ( i nie tylko) są jak wiśnia na torcie. Kocham ironię, humor i przezabawne sytuacje wykreowane przez autorkę, a pomysł na fabułę z pewnością gwarantuje Pani Karolinie podpisanie praw do ekranizacji. Ja osobiście jestem o tym przekonana w dwustu procentach.
Sięgnijcie konieczne po Na siebie skazani Karoliny Tomaszewskiej, bo to lektura warta uwagi. Gwarantuję Wam, że będziecie zachwyceni tak jak ja. Zabieram się za drugą część, bo jestem ciekawa co tam autorka przygotowała dla naszych bohaterów. 
Gratuluję autorce tak dobrego debiutu, a Wydawnictwu Dobre Strony genialnego nosa do wyłapywania perełek.

Moja ocena 10/10