piątek, 22 maja 2026

Monika Hakowska Miłość, wino i mój były

 

Data wydania: 13-05-2026
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: Filia


23/2026

Książki autorki wpadły mi w oko na Legimi, ale jak dotąd nie miałam okazji przeczytać żadnej powieści, która wyszła spod jej pióra. Miłość, wino i mój były to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością i musze przyznać, że było bardzo udane. To idealna książka na nadchodzące upalne lato, napisana lekko i z niesamowitym poczuciem humoru. Ja bawiłam się przy niej świetnie, a momentami bolał mnie brzuch ze śmiechu. To naprawdę dobrze napisana obyczajówka z nutką romansu. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że to komedia romantyczna i moim zdaniem to gotowy scenariusz filmowy. Ja czytając Miłość, wino i mój były oczami wyobraźni byłam we Włoszech, a w ustach czułam smak wina. 
Autorka zabrała mnie w niezapomnianą podróż do świata Eleny, która wiedzie poukładane życie między Londynem, a Krakowem, gdzie wraz z mężem tworzą swój dom i azyl. Podczas jednego z powrotów z delegacji Elena dostaje maila od kancelarii adwokackiej z ....pozwem rozwodowym. Ukochany mężczyzna nie miał nawet odwagi powiedzieć jej tego prosto w oczy, a może to synonim naszych czasów? Widmo rozwodu jest dla naszej bohaterki nie tylko synonimem porażki, Elena czuje, że straciła grunt pod nogami i dręczą ją wyrzuty sumienia. Z pomocą przychodzi jej przyjaciółka, która znalazła w samym sercu Toskanii ośrodek dla złamanych serc, gdzie za pomocą niekonwencjonalnych metod przywraca się wiarę w siebie i na nowo buduje poczucie własnej wartości. Czy może być lepsze miejsce dla uleczenia złamanego serca? Włoskie jedzenie, wino, winnice i malownicze widoki, dla których chce się wstać kolejnego dnia pod warunkiem, że nie przesadziło się z nektarem bogów. To w tym urokliwym miejscu pojawia się Aleks przystojny jak senne marzenie, ubrany jak z katalogu mód i pachnący jak milion dolarów. Czy może być plastrem na złamane serce Eleny? Sięgnijcie po Miłość, wino i mój były i przekonajcie się sami.
TO była udana i przyjemna lektura o zapachu lawendy. Lektura, która być może zabrzmi jak truizm, ale pokazująca, że wraz z rozwodem nasz świat się nie kończy tylko otwierają się przed nami kolejne drzwi i kolejne możliwości. Tylko od nas samych zależy jak to wykorzystamy. Monika Hakowska stworzyła genialną książkę, przy której się nie tylko doskonale odpoczywa i nabiera ochoty na podróż do Włoch, ale i stworzyła książkę, która może podziałać terapeutycznie. Przy tej książce nie sposób się nudzić, jest dynamicznie, a niektóre sceny wywołują atak śmiechu. Uwielbiam ludzi  z poczuciem humoru i coś czuję, że nadajemy z autorką na tych samych falach.
Sięgnijcie koniecznie po Miłość, wino i mój były, bo to idealna lektura na letni wieczór. Ja z pewnością sięgnę po poprzednie tytuły autorki, bo spodobało mi się to co dostałam w Miłości, winie i moim byłym.
Polecam.

Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz