środa, 19 lutego 2020

Jennifer Rosner Żółty ptak śpiewa


Data wydania:11-03-2020
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Aleksandra Wolnicka
Ilość stron:368
ISBN: 9788381350341


22/2020


RECENZJA PRZEDPREMIEROWA


" W oczach Boga twoje dziecko nie różni się niczym od moich. Zasługuje na to, żeby przeżyć."


11 marca będzie miała premierę niezwykłą książka Żółty ptak śpiewa. To książka, której czytanie normalnie boli i ściska coś w gardle. Wiecie doskonale,że czytam w zasadzie wszystko jeśli tylko akcja dzieje się podczas II wojny światowej,a jak już bohaterami są Żydzi to wiadomo, że koniecznie, bo może dowiem się czegoś o czym nie wiem. Powiecie, że książek o Holokauście jest na tony, a temat wydaje się być ostatnimi czasy " modny", bo z Auschwitz w tytule jest już chyba wszystko. Nie mnie oceniać.
Żółty ptak urzekł mnie swoim opisem:
" Lato 1941 roku, trwa druga wojna światowa. Gdy w jednej z polskich wsi nazistowscy żołnierze organizują obławę na Żydów. Róża i jej pięcioletnia córka Szira ukrywają się w stodole Nie mogą stamtąd wychodzić i muszą być bardzo cicho,by nie zdradzić kryjówki. Zafascynowana muzyką dziewczynka nie rozumie, dlaczego nie może jak inne dzieci bawić się , tańczyć, śpiewać. Wtedy Róża opowiada córce o zaczarowanym ogrodzie, w którym żółty ptak wyśpiewuje wszystkie melodie, jakie dziewczynka sobie wymarzy. Nadchodzi jednak dzień, gdy muszą opuścić kryjówkę w stodole.Róża staje wówczas przed najgorszym dla maki wyborem: aby chronić córeczkę, musi ją opuścić."
Róża i jej córeczka jako jedyne z rodziny przeżyły i znalazły schronienie w pobliskiej wsi u Krystyny i Henryka. Mieszkają na strychu w stodole, gdzie przebywają dwadzieścia cztery godziny na dobę, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu bez względu na porę roku czy to zima, gdy wiatr wpadał przez każda szparę czy lato, gdy zapach siana nie pozwalał oddychać. Wyobraźcie sobie pięcioletnie dziecko, które musi żyć w tych warunkach bez świeżego powietrza, bez odpowiedniego jedzenia, bez spacerów, a przede wszystkim bez słowa, a w najlepszym wypadku słowa wypowiadane są szeptem, bo przecież każdy może je usłyszeć i wydać. Koszmar, horror i dramat, którego nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Jak to wytłumaczyć córce? Szira kocha muzykę. W ciszy, w której musi żyć i której nie rozumie towarzyszy jej mały, żółty ptaszek, który śpiewa za nią. i pewnie wegetowałyby w tej stodole do końca wojny gdyby nie fakt, że miejsce to przestało być bezpieczne. 
Z pomocą Krystyny znajduje kryjówkę dla córki. Róża i Szira rozdzielają się. Matka ma karteczkę z adresem wszytą głęboko w spodnie z adresem, gdzie przebywa córka. A Szira na drogę dostaje kocyk z wyhaftowanym swoim imieniem. 
Czy przetrwają wojnę? Czy Róża odnajdzie ukochaną córeczkę i jak Szira poradzi sobie z rozłąką? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po książkę. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że nie byłam   w stanie oderwać się od Żółtego ptaka.
To niezwykła historia matki i córki, których winą było tylko to, że urodziły się w niewłaściwych czasach, że przyszło były Żydówkami. To książka o niezwykle silnej więzi, więzi jaka łączy tylko matkę z jej dzieckiem. To książka, w której cisza miesza się z dźwiękami muzyki. To książka, którą czyta się ze łzami w oczach i z niecierpliwością czeka się na koniec, aby dowiedzieć się czy nasze bohaterki przeżyły.
Żółty ptak śpiewa to książka, którą powinien przeczytać każdy. To książka, która poruszy nawet najbardziej zatwardziałe serca.
A bo zapomniałam; właśnie przeczytałam na obwolucie, że Żółty ptak śpiewa jest debiutem powieściowym Jennifer Rosner. Brawo!!!!
Nie lubię ocieniać książek o tematyce II wojny światowej, ale według mnie Żółty ptak śpiewa zasługuje na najwyższą notę.
Jeśli jesteście ciekawi to sięgnijcie koniecznie po Żółtego ptaka, który premierę będzie miał 11 marca.



Moja ocena 10/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte







wtorek, 18 lutego 2020

Magdalena Witkiewicz Jeszcze się kiedyś spotkamy


Data wydania: 15-05-2019
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 450
ISBN: 9788380756823


21/2020

" ...nie warto czekać całe życie.Nie warto chować swojego życia za szkło i czekać na lepsze okazje, by z niego korzystać. Trzeba chłonąć każdy dzień i się nim cieszyć. Rano być wdzięcznym za to, że się obudziliśmy, a wieczorem dziękować za to,że mamy zapisaną kolejną kartkę z kalendarza naszego życia."

Magdalena Witkiewicz to kolejna nazwisko, którego nie komu nie trzeba przedstawiać. Przeczytałam wszystkie książki autorki i jeszcze nigdy nie byłam na nie. Czy jeszcze się kiedyś potkamy też spełniło moje oczekiwania i czy rzeczywiście jest takie jak rekomendacja Pani Bondy " Wzruszenie gwarantowane! Najlepsza historia Magdaleny Witkiewicz."
Jest rok 2017. Poznajcie Justynę, własnie kończy studia, a jej ukochany Michał postanawia wyjechać do USA. Namawia naszą bohaterkę na wspólny wyjazd, ale Justyna to poukładana dziewczyna chce skończyć to co zaczęła. Gdy chłopak wyjeżdża mają ze sobą kontakt mailowy i telefoniczny, a Justyna czeka... czeka tak jak kiedyś jej babcia na powrót męża, ukochanego Franciszka. Pobyt Michała przedłuża się co chwilę znajduje się nowa przeszkoda, która trzyma go za oceanem. Czy związek przetrwa próbę czasu? Czy Michał i Justyna znajdą kogoś innego? Czy jej pozostanie czekanie?
I tu autorka przenosi nas do roku 1939 gdzie poznajemy młoda Adelę, babcię Justyny, która mieszka w Grudziądzu i tutaj ma grono najbliższych przyjaciół: Rachelę , Franciszka, Janka, Joachima i Sabinę. Są różnych narodowości i wyznań, ale łączy ich przyjaźń, mają marzenia, a przede wszystkim chcą być szczęśliwi. Wybucha wojna, która zmienia wszystko. Trzeba zmienić priorytety, bo najważniejsze jest żeby przetrwać. Czy przyjaźń ich przetrwa? Czy okrutna wojna zmieni na zawsze ich życie? Przekonajcie się, bo Magdalena Witkiewicz stworzyła wyjątkową powieść. Powieść, która wzrusza i pokazuje nam jak wiele w naszym życiu zależy od przodków, od tego co przeżyli. To ma nawet swoją nazwę, o której dowiedziałam się podczas czytania książki, a mianowicie epigenetyka.
To piękna i niesamowicie wzruszająca powieść o tęsknocie i wielkiej miłości . Autorka pokazuje nam, że wszystkie życiowe doświadczenia są po coś, a ludzie których spotykamy na naszej drodze nie są przypadkowi. Autorka stworzyła powieść od której nie sposób się oderwać z całą plejadą bohaterów, których nie sposób nie lubić ( z wyjątkiem Sabiny). To historia, w której teraźniejszość łączy się z okresem II wojny światowej, a to jest to co uwielbiam w książkach.
To kolejna w dorobku Magdaleny Witkiewicz powieść obyczajowa tak ciepła jak herbata pita z filiżanek w niebieskie niezapominajki, które po latach może i wyblakły, ale przypominają o tych, których kochało się całym sercem.
Jeśli nie mieliście okazji przeczytać Jeszcze się kiedyś spotkamy to zróbcie to jak najszybciej.Polecam


Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serwisowi internetowemu jakkupowac.pl



niedziela, 16 lutego 2020

Joanna Jax Krzyk zagubionych serc


Data wydania: 25-02-2020
Wydawnictwo: Videograf
Ilość stron: 432
ISBN: 9788378357339


20/2020

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA


Już 25 lutego będzie miała premierę druga część Prawdy zapisanej w popiołach. Krzyk zagubionych serc jest kontynuacją Milczenia aniołów, o których pisałam tutaj. Jak już wiecie doskonale po książki polskich autorów sięgam najczęściej, a Joanna Jax jest na szczycie listy moich ulubionych autorów.
" Początek lat sześćdziesiątych. Zima wojna się zaostrza, na świecie wrze, a Polacy próbują odnaleźć się w gomułkowskiej " małej stabilizacji". Dla bohaterów nadszedł jednak czas, gdy życie zaczyna wystawiać rachunek za popełnione błędy. Niektórzy, szargani wyrzutami sumienia, starają się naprawić sytuację, innym los nie pozostawia wyboru. Jedynie najbliższe sercu osoby rozumieją motywy postępowania, a okoliczności często nie wydają się jednoznaczne. Mimo swoich wad i przewinień każdy z nich szuka oparcia w drugim człowieku i akceptacji. Czy uda im się wybrnąć z problemów, czy przyjdzie im za swe występki płacić przez resztę życia?"
Lata sześćdziesiąte nie są łatwe dla naszych bohaterów. Jedni spełniają swoje marzenia, inni pakują się w kłopoty, a jeszcze innym świat wali się na głowę. Chociaż od premiery pierwszego tomu minęło prawie pół roku to sięgając po Krzyk zagubionych serc miałam wrażenie, że spotkałam się z dawno niewidzianymi przyjaciółmi i wystarczył mi rozdział, aby historia pierwszego tomu stanęła mi przed oczami. Wydawało mi się, że znam ich wszystkich doskonale i nic nowego nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Byłam w błędzie, bo autorka po raz kolejny mnie zaskoczyła. Zaskoczyła pomysłem na to jak skomplikować życie naszych bohaterów. Szukają szczęścia nie tylko w ojczyźnie, starają się odnaleźć swoje miejsce na ziemi . I tak jak w przypadku Kuby myślałam, że spełnił swoje marzenia za oceanem to autorka szybko sprowadziła mnie na ziemię. Nelka wiadomo, że wpakuje się w kłopoty, ale tym razem takie, że nie wiadomo czy wyjdzie z tej opresji cała. Szymek miota się jak zwykle między tym co powinien, a głosem serca. Szymek jak pamiętacie z pierwszego tomu uwikłał się w romans, aby swojej ukochanej Gabrysi przychylić nieba, ale kłamstwo ma zawsze krótkie nogi i prawda zawsze wyjdzie na jaw. Jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić? Nadia Niechowska ukochana córeczka swojej matki. Czy uda jej się wyrwać spod skrzydeł nadopiekuńczej matki? Nie chcę Wam opowiadać treści Krzyku zagubionych serc, bo po pierwsze książka nie miała jeszcze swojej premiery, a po drugie sami przekonacie się jak Pani Joanna pokręciła życiowe drogi naszych bohaterów.
Krzyk zagubionych serc to powieść, którą czyta się z wypiekami na twarzy i z żalem się ją kończy. Z żalem i jednocześnie z nadzieją, że w następnej części wszyscy odnajdą swoje miejsce na ziemi i będą żyli długo i szczęśliwie, a błędy, które popełnili w życiu będą im wybaczone. To piękna epicka powieść, która urzeka od pierwszego zdania. Autorka jak zwykle oddaje nam prawdę historyczną, podaje ją nam na talerzu, nie ocenia, a zmusza do przemyśleń i refleksji.
Prowadzi nas tym razem nie tylko do Warszawy i Olsztyna, zabiera nas do Monachium, Izraela,Londynu i USA,a także w serwuje nam niebezpieczną przygodę w Kongu/ Kto się tam wybrał i dlaczego tego dowiecie się sięgając po Krzyk zagubionych serc.
Ja Wam polecam z całego serca najnowszą powieść Pani Joanny, bo to jak zawsze w przypadku Pani Joanny niezapomniana i fascynująca przygoda.
Ja osobiście z utęsknieniem czekam na kolejną część.


Moja ocena 10/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Videograf



środa, 12 lutego 2020

Chris Cander Ciężar pianina



Data wydana: 29-01-2020
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 360
ISBN: 9788380159969
Tłumaczenie: Elżbieta Frątczak - Nawrotny

19/2020

Tym razem przyszedł czas na recenzję Ciężaru pianina Chris Cander, autorki zupełnie mi nie znanej. Oczywiście moją uwagę zwróciła okładka i zdanie, które znajdujemy na niej " Piękna epicka opowieść od której trudno się oderwać i o której trudno zapomnieć". Zabrzmiało dla mnie jak zaproszenie i chętnie z niego skorzystałam. Przyznam szczerze, że dawno nie czytałam tak plastycznej książki, w której słychać dźwięki muzyki i którą mimo trudnej tematyki czyta się nadzwyczaj przyjemnie. Tej książki się nie czyta dla samej przyjemności czytania, ta książka fraz po frazie tworzy całość: spójną i zwartą.
Ciężar pianina opowiada jak się pewnie domyślacie historię pianina, a dokładniej Bluthnera, jego właścicieli i wielkiej miłości nie tylko do muzyki. Poznajemy ośmioletnią Katję, która dostała owo pianino od swojego niewidomego sąsiada. Katja mieszka z rodzicami w ZSRR.  Pianino towarzyszy jej w dorastaniu. Dzięki muzyce poznała swojego męża, ale w ZSRR nie dzieje się dobrze i po jego namowach emigrują do USA, gdzie ma się spełnić sen o dostatnim i szczęśliwym życiu. Pianino nie towarzyszy naszej bohaterce w podróży, trafia w jej ręce po latach.
Drugą z bohaterek jest 26-letnia Clara,która jest świetnym  mechanikiem  samochodowym. Nie ma ona łatwego życia, czuje się samotna i tęskni za rodzicami, którzy zginęli w pożarze, gdy Clara była dzieckiem, Rozstała się z chłopakiem i właśnie musi się przeprowadzić. Samo znalezienie mieszkania nie jest może trudne, ale w mieszkaniu musi się zmieścić jeszcze pianino, które jako jedyne zostało z rodzinnego domu, reszta spłonęła w pożarze. Jakby tego było mało Clara złamała rękę, nie może przez jakiś czas pracować i sytuacja materialna zmusza ją do sprzedaży pianina. To trudna decyzja, bo jak rozstać się z przedmiotem, który towarzyszy jej od dwunastych urodzin? W akcie desperacji wystawiła instrument na sprzedaż mając jednak nadzieję, że nikt go nie kupi. Próżne to były jednak nadzieje. Pianino szybko znalazło nabywcę, którym okazał się Greg. Kim jest Greg? Co łączy Katję z Clarą? Dlaczego pianino znalazło się w rękach tej drugiej? Na te wszystkie pytania znajdziecie odpowiedź w Ciężarze pianina.
Ciężar pianina to piękna, epicka opowieść o szczęściu, rozpaczy i bólu, o wielkiej paski do muzyki i stracie przedmiotu bez którego nie można żyć. To opowieść o poszukiwaniu samego siebie i tęsknocie. Należy zwrócić uwagę na sposób w jaki napisana jest książka, rozdziały napisane są w raki sposób, że raz poznajemy Katję, by za chwilę móc się spotkać z Clarą . Akcja powieści zaczyna się w roku 1962, a kończy w roku 2002  w USA.
To piękna i poetycka opowieść, po którą warto sięgnąć ze względu na oryginalna fabułę. To niezwykle metaforyczna historia, która składa się z dźwięków i muzyki. To piękna słodko - gorzka historia, która z pewnością na długo zagości w mojej pamięci.



Moja ocena 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca



wtorek, 11 lutego 2020

Natalia Nowak - Lewandowska Miasteczko



Data wydania: 29-01-2020
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 400
ISBN: 9788380759831


18/2020


"....życie pisze różne scenariusze, nie zawsze dobre dla nas, a przynajmniej w pierwszej chwili uważamy, że skoro są nie po naszej myśli, to los nam nie sprzyja. Wszystko dzieje się po coś, z jakiegoś powodu, ale czasem musimy poczekać, aby się o tym przekonać."


Na książki Pani Natalii Nowak -Lewadowskiej czekam zawsze z niecierpliwością, bo dała się poznać jako dobra pisarka, która porusza tematy trudne, o których nie boi się mówić. Jak tylko zobaczyłam Miasteczko to nie wahałam się ani chwili i kupiłam sobie e- booka i jak zawsze w przypadku autorki to była dobra decyzja.
Tytułowe Miasteczko jakich są w Polsce setki tysięcy. Każdy każdego zna, każdy o każdym może coś powiedzieć, życie toczy się zza firanki żeby coś ciekawego nie umknęło najbardziej zainteresowanym. Ot taka zwyczajność, którą znam z autopsji, bo sama mieszkam w niewielkiej miejscowości, o której lubię mówić wieś, ale to tylko w tajemnicy przed tubylcami, bo nie wiem jaka byłaby reakcja.
Monika Romanowska skończyła polonistykę i pracuje w szkole. Mieszka ze swoim chłopakiem w Warszawie ,ale niestety nie układa się między nimi tak jak powinno. Dlatego nasza bohaterka po długim namyśle wraca do rodzinnego Doruchowa, gdzie podejmuje pracę w tamtejszym liceum, którego sama była absolwentką.  ma nadzieję, że przy boku ukochanej babci i ojca odnajdzie spokój i będzie mogła się poświęcić ukochanej pracy. Płonne to jednak nadzieje. Nasza bohaterka wdaje się w romans z jednym z uczniów klasy maturalnej, Michałem. Wie, że może się to dla niej źle skończyć, ale ślepo brnie w romans, który nigdy nie zyska społecznej akceptacji.Jeśli dodamy do tego,że Michał miał dziewczynę i w niewyjaśnionych okolicznościach umiera najlepszy przyjaciel Michała i uczeń Moniki to mamy pełny obraz tego co ukazała nam w swojej najnowszej książce Pani Natalia. Czy przyczynę śmierci uda się wyjaśnić ekscentrycznemu Wolbusowi i oddelegowanemu Kamilowi Jaworskiemu?  Nie należy tu zapominać o roli córki dyrektorki miejscowego liceum, a gra ona tutaj kluczową rolę w sprawie. Jeśli jesteście tego jakie tajemnice kryją się w Doruchowie to sięgnijcie po najnowszą książkę Natalii Nowak - Lewandowskiej Miasteczko.
To powieść obyczajowa z mocno podkreślonym wątkiem kryminalnym. Autorka perfekcyjnie oddaje atmosferę małomiasteczkową. gdzie brakuje anonimowości i lepiej żyć życiem sąsiadów niż zająć się własnym.To książka o zakazanej miłości, która nie powinna się zdarzyć i o zazdrości, a w zasadzie o tym do czego ona doprowadza, ale to także książka o tajemnicach z przeszłości, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. I chociaż od początku wiedziała ( domyślałam się) kto stoi za śmiercią Szymona to nie przeszkadzało mi to w delektowaniu się książką.To mądra i wartościowa powieść, która sprawia, że zapominamy o całym świecie,
Nie należy tu również pominąć wątku historycznego z paleniem czarownic na stosie, został ona mądrze wpleciony w opowieść o małomiasteczkowym życiu jakie toczy się w Doruchowie.
Autorka jak zwykle zaskakuje i intryguje. W Miasteczku odnalazłam to za co kocham książki.


Moja ocena 8/10

poniedziałek, 10 lutego 2020

Mads Peder Nordbo Pustelnik



Data wydania: 27-11-2019
Wydawnictwo: Burda
Ilość stron: 400
ISBN: 9788380536548


17/2020


Pustelnik to powieść kryminalna, której akcja toczy się na Grenlandii.
Dochodzi tutaj do dziwnych, niewyjaśnionych morderstw, a główna podejrzaną staje się kobieta, która odbywała karę więzienia za zabójstwo ojca.
Niedaleko ruin wikingów w studni zostaje odnalezione ciało mężczyzny z odciętą dłonią. Kim jest morderca? wszystkie tropy prowadzą do jednej kobiety i tutaj zaczynają się schody, bo ta nie żyje. Jak dodamy do tego dziennikarza śledczego , który z myśliwego staje się ofiarą to mamy rasowy skandynawski kryminał.
Mads Peder Nordbo zabiera nas na mroźną Grenlandię i przedstawia nam intrygującą zagadkę. Już samo miejsce, gdzie toczy się akcja Pustelnika sprawia wrażenie jakby była martwa, mroczna i przerażająca, a wszędzie biel, że aż bolą oczy. I na tle tej bieli krew... trzeba czegoś bardziej wyrazistego?
Jak zachować zimną krew w obliczu śmierci? Jak zatrzymać spiralę nienawiści skoro przemoc rodzi przemoc? A jeśli dodamy, że wszystkie te morderstwa wiążą się z tajną amerykańską jednostką specjalną?  Nie należy tutaj też zapomnieć o grenlandzkiej legendzie qivittoq - pustelnikiem, stanem głębokiej nieszczącej samotności i składaniem ofiar z ludzi.
Mieszanka iści wybuchowa i w skandynawskim stylu. Jest mrocznie i ciężko, zimno i zło czai się zza każdej kartki.
Pustelnik jest trzecią częścią trylogii, którą Mads Nordbo oddał w ręce swoich czytelników. To ciekawa książka jednak do zrozumienia konieczne będzie przeczytanie poprzednich  Dziewczyny bez skóry i Zimnego strachu.


Moja ocena 7/10



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Burda.




niedziela, 9 lutego 2020

Malwina Chojnacka Karma.Odważne i romantyczne


Data wydania: 12-02-2020
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 416
ISBN: 9788324583935

16/2020

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA


" Jeden za wszystkich! Wszyscy za jednego!"

Malwina Chojnacka to zupełnie nieznane mi nazwisko, ale jak zobaczyłam okładkę i opis to wiedziałam, że będę musiała po nią sięgnąć. Nie wiedziałam natomiast, że będę miała zaszczyt przeczytać Karmę przed premierą :) To była nie tylko przyjemność, ale i prawdziwa uczta, no Karma to książka, która bawi, wzrusza i uwrażliwia na krzywdę innych, a już w szczególności na krzywdę czworonogów. Sama jestem właścicielką, a w zasadzie współwłaścicielką pięciu kotów z czego trzy są ze schroniska. U nas w domu mają już dożywocie.
Wiktoria, Justyna i Ola trzy przyjaciółki, trzy charaktery i trzy osobowości to główne bohaterki Karmy. Odważne i romantyczne Malwiny Chojnackiej. Wiktoria to kobieta po przejściach, matka nastoletniego syna i żona włoskiego męża. Ma za sobą chorobę nowotworową, ale na szczęście pokonaną. To kobieta żywioł dla której nie ma rzeczy niemożliwych, a zamknięte drzwi są po to, aby je otworzyć. Prowadzi szkołę tanga, a swojego obecnego męża Guida poznała w internecie i flirtowała z nim w najlepsze w momencie, gdy.... brała chemię.
Ola to żona tyrana, któremu wydaje się, że jest panem całego świata, a już swojej żony to na pewno. Ola pracuje w szkole na pół etatu, nienawidzi swojej pracy i marzy o własnym dziecku. Patryk ( mąż) tak ją ubezwłasnowolnił, że kobieta boi się własnego cienia, zakupy robi tam gdzie pozwala jej mąż. Na szczęście Ola przychodzi po rozum do głowy i rozstaje się z Patrykiem. Ląduje u swojej przyjaciółki Wiktorii, ale czarujący Patryk nie odpuszcza: grozi i straszy naszą bohaterkę. Ola to wrażliwa kobieta, pozbawiona zupełnie własnej wartości, pogubiona i pełna lęków. Na portalu randkowym poznaje Szweda, a w zasadzie Kurda, który wyemigrował  do Szwecji. Nocna rozmowy, czułe słówka i sms-y sprawiają, że Ola zaczyna się czuć jak kobieta. Ale czy taki związek ma sens?
Jest i Justyna wielka miłośniczka zwierząt, wolontariuszka w pobliskim schronisku, mieszkająca w wynajętym mieszkaniu, które zawsze opłaca z opóźnieniem. Jest właścicielką psa, a już na końcu trzech psów, bo sami powiedzcie co jest lepsze od jednego psa? oczywiście, że dwa psy,a w moim przypadku to koty i czasami sama się pukam w głowę i obiecuję mężowi, że ten jest ostatni, ale ...w życiu nigdy nie należy mówić nie. Schronisko, w którym udziela się Justyna ma zostać zlikwidowane,a jeśli Wam tego mało to w miejscowości giną w bestialski sposób torturowane psy. Niektórych nie daje się niestety uratować, a te którym dane jest przeżyć bestialstwo człowieka w dochodzeniu do zdrowia pomaga dojść Eryk, schroniskowy weterynarz, który w całej historii też odgrywa niebagatelną i znacząca rolę. 
Trzy przyjaciółki: Wiktoria. Ola i Justyna postanawiają założyć Karmę - kawiarnie przyjazną psom i ich właścicielom. Ola szyje ubranka dla psów, które mimo kosmicznych cen sprzedają się jak świeże bułeczki, Justyna pomaga w obsłudze gości,a Wiktoria ogarnia wszystko i wprowadza w życie nowe pomysły. Karma ta świetne miejsce, bo nie dosyć, że można tam przyjść ze swoim pupilem, zjeść coś, napić się herbaty czy kawy to jeszcze skorzystać z pomocy weterynarza Karma to azyl, w którym każdy znajdzie swoje miejsce, nie tylko  właściciele czworonogów, ale wszyscy którzy mają poharatane życie. To takie miejsce, które przyciąga jak magnes.
Malwina Chojnacka stworzyła książkę, od której nie sposób się oderwać. Książkę, po którą się chce sięgnąć natychmiast po jej skończeniu. Stworzyła bohaterów, których albo się kocha albo nienawidzi. Od pierwszej strony polubiłam Wiktorię z jej włoskim mężem i nadopiekuńczą mamusią, kibicowałam Oli, aby udowodniła mężowi, że jest człowiekiem ze wszystkimi wadami, że jest wartościowym człowiekiem, który zasługuje na uwagę, aby odzyskała poczucie własnej wartości. Razem z Justyną zamartwiałam się o pokaleczone zwierzaki. I z całego serca nienawidziłam Patryka,którego od pierwszej sceny miałam ochotę zamordować. Wartka akcja, dopracowane dialogi to wszystko znajdziemy w najnowszej książce Malwiny Chojnackiej. I chociaż zupełnie nie znam twórczości autorki to od dzisiaj dopisuję Panią Malwinę do mojej listy ulubionych autorów.
To dopracowana w każdym calu książka o miłości o przyjaźni,ale nie takiej przypadkowej,a takiej przez duże P. O kobietach, które mimo kłód jakie życie im rzuca pod nogi nie podają się i dążą do celu.. I to książka o zwierzętach tych, które noszą ubranka za niewyobrażalne pieniądze i o tych, które całe swoje życie spędzą w klatce niekochane i nikomu niepotrzebne,a przecież one też mają uczucia i chcą być czyjeś. Ta książka uwrażliwia i otwiera oczy na krzywdę ludzi i zwierząt. Autorka pokazuje nam, że na czym polega prawdziwa przyjaźń, która nie pyta o statu społeczny i grubość portfela, bo przecież:
"Jeden za wszystkich! Wszyscy za jednego!"

Polecam Karmę, bo to dobrze napisana książka,ale jednocześnie ostrzegam: zarezerwujcie sobie czas, bo jak zaczniecie czytać nie będziecie w stanie jej odłożyć. Polecam :)


Moja ocena 10/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat i Wydawnictwu Książnica