czwartek, 18 lipca 2019

Kasia Bulicz - Kasprzak Muszę wiedzieć


Data wydania: 04-07-2019
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 352
ISBN: 9788381690669

92/2019

" Dom to nie ściany, tylko ci, co go tworzą. Wspaniali ludzie, którzy cię kochają, wspierają, którzy pomimo wszystko w ciebie wierzą. Jeśli masz przy sobie takie osoby, to nie potrzebujesz drogiego apartamentu z ogrodem na dachu, wystarczy ci ziemianka czy szałas w lesie. Nawet kartonowe pudło może być domem, byle w nim była rodzina."

Kasia Bulicz - Kasprzak to nazwisko, które obiło mi się o uszy, ale żebym znała twórczość autorki to chyba niekoniecznie. Cóż biję się w klatę i obiecuję, że nadrobię braki. Kiedy nie wiem, ale uczynię to z pewnością.. Do przeczytania Muszę wiedzieć skłonił mnie krótki opis, który widnieje na okładce: "Matka, córka i wnuczka, a się nie znają" Strasznie mnie to zaintrygowało i przyznam szczerze, że zastanawiałam się jak to możliwe. Już wiem, a Wam z całego serca poleca Muszę wiedzieć, bo to kawał dobrej literatury obyczajowej, który wciąga od pierwszej strony i nie pozwala o sobie zapomnieć.

" Kłamstwa to cegły, z których budujemy mury, by móc się za nimi schronić. Dają nam poczucie bezpieczeństwa, złudne, ale jakże potrzebne."

Zastanawialiście się kiedyś jakby wyglądało Wasze życie gdyby okazało się, że rodzice, których kochacie najbardziej na świecie okazaliby się Waszymi rodzicami adopcyjnymi. Czy coś by to zmieniło w Waszych wzajemnych relacjach? Mówić czy nie mówić oto jest pytanie. Jeśli tak to kiedy? Czy jak dziecko jest małe czy jak wchodzi w okres dojrzewania i hormony buzują jak w piecu martenowskim, a każde zdanie obraca się przeciwko rodzicom? Nie mówić i całe życie iść w zaparte? Strasznie to trudne i ciężko znaleźć chyba tu złoty środek.
Tak właśnie dorastała Patrycja. Rodzice okazali się ją adoptować,a ona za wszelką cenę chciała odnaleźć swoją biologiczną matkę. Chciała się dowiedzieć co ją skłoniło do tego, że zostawiła ją w szpitalu czy jej nie kochała? Czy była dziełem przypadku i niechcianym dzieckiem? Z Wrocławia do Warszawy wiedzie droga naszej bohaterki. Pod adresem, pod którym powinna mieszkać jej matka Dominika okazuje się, że mieszka niekoniecznie miła i sympatyczna starsza pani, Halina. To właśnie od nie zaczyna opowieść autorka. Halina to matka Dominiki, samotnie mieszkająca wdowa, która właśnie straciła pracę.To strasznie samotna kobieta, której spokój burzy pojawienie się naszej Patrycji, która mówi tak dziwne rzeczy, że Halina nie jest w stanie uwierzyć w ani jedno słowo, które pada z ust młodej kobiety. Jak potoczą się losy Haliny i Patrycji? Gdzie jest Dominika i czy faktycznie jest matką Patrycji? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po Muszę wiedzieć.
Muszę wiedzieć to rewelacyjnie napisana powieść, w której tajemnica goni tajemnicę. Autorka stworzyła powieść, która na długo zapadnie w mojej pamięci. To mądra i życiowa powieść o miłości i rodzinnych relacjach, o sile kobiet i przyjaźni. To powieść, którą czyta się dosłownie jednym tchem. Historia chwyta za serce i zostawia nas z pytaniem: co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze.
Polecam z całego serca wszystkim, którzy lubią niebanalne powieści. Jak dla mnie rewelacja.


Moja ocena 9/10

wtorek, 16 lipca 2019

Agnieszka Olszanowska Wianek z dmuchawców


Data wydania: 02-07-2019
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 336
ISBN: 9788381691079

91/2019

Agnieszka Olszanowska to dla mnie zupełnie nowe nazwisko. Chociaż Wianek z dmuchawców nie jest debiutem Pani Agnieszki to ja miałam przyjemność po raz pierwszy sięgnąć po twórczość autorki. I chociaż w serwisie Lubimy czytać książka zbiera niekoniecznie dobre opinie to ja jak zwykle pod prąd i muszę przyznać, że czytało mi się ją wyjątkowo dobrze i przyjemnie. Jakie to szczęście, że ludzie mają odmienne gusta, bo sugerując się opiniami nie powinnam nawet wziąć do ręki Wianka z dmuchawców. A ja nie dosyć, że wzięłam, przeczytałam to jeszcze z niecierpliwością będę czekać na kolejne części, bo jak wyczytałam chyba na stronie wydawcy przewidziane są cztery części, które z przyjemnością przeczytam, bo jestem ciekawa jak potoczą się losy bohaterów.
Akcja powieści toczy się w Gradowie niewielkiej miejscowości położonej kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy. I jak to bywa w małych miejscowościach każdy każdego zna i wie o każdym wszystko.To własnie na losach mieszkańców Gradowa skupia uwagę autorka, a trzeba przyznać, że mamy tu ich całe mnóstwo.
Wójt Gradowa chce zlikwidować bibliotekę, bo przecież komu jest ona potrzebna. Stare Czytadło jak pieszczotliwie nazywa bibliotekarkę odchodzi na emeryturę i jest to znakomity pretekst do zamknięcia tego nikomu nie potrzebnego tworu. Ale najpierw trzeba znaleźć godnego następcę Starego Czytadła, a już najlepsza będzie osoba niekoniecznie zainteresowana literaturą, życiowa niedojda i nieudacznik. Na kogo pada wybór? Otóż na syna Pani Uli, Jarka. Czy faktycznie ów jarek okaże się sierotą życiową, która pozwoli na zamknięcie biblioteki?  Oby nie, bo to cios w samo serce dla każdego maniaka literatury.
W Gradowie mieszka też Jagoda, zona Krzysztofa, matka trojga dzieci i pracownica oświaty. Po zauroczeniu i miłości dwojga ludzi zostało tylko wspomnienie. Ich dni jeśli tylko są razem płyną w milczeniu, a każda rozmowa kończy się koszmarną awanturą. Gdzie podział się Krzysztof, którego Jagoda pokochała całym sercem i który obiecał jej wianek z dmuchawców? Gdzie podziała się Jagoda z którą Krzysztof mógł rozmawiać godzinami, a teraz zdaje się być zamknięta w swoim świecie? Ułoży im się czy przyjdzie każdemu żyć osobno, a może los ma zgoła odmienne plany?
A już największym hitem wśród mieszkańców Gradowa jest Maria Blanche, która pełni rolę kościelnej i jest lepsza od niejednego wywiadu. Wie wszystko i o wszystkich, nic nie umknie jej czujnemu oku. Ta urocza staruszka bawiła mnie momentami do łez.Jesteście jej ciekawi to sięgnijcie koniecznie po Wianek z dmuchawców, bo to świetnie zapowiadający się początek czterotomowej serii.
Autorka w rewelacyjny sposób oddała wiejską społeczność, nic tu nie jest przejaskrawione ani polukrowane, Autorka świetnie splotła losy bohaterów którzy są prawdziwi jak Ty czy ja. To nie jest słodka obyczajówka, ale powieść w której odnajdziemy czasami fragmenty własnego życia. Mamy tu chorobę i śmierć, miłość i niespełnione marzenie, przyjaźń i sąsiedzkie złośliwości czyli to wszystko z czym mamy do czynienia każdego dnia. Wiem powiecie, że książek o prowincji jest cała masa, ale Wianek z dmuchawców wciąga od pierwszej strony i pozostaje mi mieć nadzieję, że autorka nie każe nam długo czekać na kolejną część. Ja jestem zdecydowanie na tak.\


Moja ocena 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

czwartek, 11 lipca 2019

Agnieszka Cubała Miłość 44. 44 prawdziwe historie powstańczej miłości


Data wydania: 16-07-2019
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 468
ISBN: 9788381691192

90/2019

"Jeśli w życiu czegoś się chce, naprawdę chce, to nigdy nie jest za późno. Bo chcieć to móc."

Powstanie Warszawskie wybuchło 1 sierpnia 1944 r. Był to największy zryw militarny w okupowanej przez Niemców Europie. Uczestnikami Powstania byli w większości młodzi ludzie, których marzeniem było żyć. Żyć w wolnej Polsce i kochać pierwszą młodzieńczą miłością.
Agnieszka Cubała na kartach powieści zebrała 44 prawdziwe historie powstańczej miłości. To była dla mnie niesamowita przyjemność, że miałam okazję przeczytać książkę tuż przed premierą i na parę dni przed wybuchem Powstania. Autorka zafundowała mi  niezapomnianą wędrówkę po okupowanej Warszawie.Ja lubię książki z historią II wojny światowej w tle i chociaż lubię nie jest dobrym określeniem, bo nie można lubić bólu, głodu i śmierci, ale można być dumnym z tego czego dokonali młodzi warszawiacy. I nie ważne jest tutaj czy wygrali czy przegrali. Najważniejsze według mnie jest to, że potrafili się zjednoczyć i stanąć ramię w ramię przeciwko wrogowi. pamiętam jak niesamowite wrażenie zrobiły na mnie groby powstańców na Warszawskich Powązkach. Las krzyży brzozowych to widok, który na trwałe wrył się w moją pamięć i nie daje o sobie zapomnieć.
Miłość 44 to historie miłości ludzi, którzy nie wiedzieli czy dane im będzie oglądać jutro. Żyli tu i teraz, nie mieli gwarancji na długie i szczęśliwe życie. Jutro mogło dla nich już nie istnieć, a jednak kochali pierwszą miłością i z desperacją, że będzie im wspólnie dożyć starości. To wzruszająca książka podczas czytania której jakaś dziwna mgła stawała mi przed oczami. Wzruszyła mnie bardzo historia jednej z uczestniczek powstania, która będąc w ciąży każdym kawałkiem chleba czy garstką kaszy dzieliła się ze swoim mężem.Dla niej nie ważna była ona, ważny było on.
Młodzi ludzie bardziej niż śmierci bali się samotności. Bali się, że nie uda im się poznać smaku miłości. Historię Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i jego ukochanej Basi zna prawie każdy chociażby z lekcji języka polskiego. I tej historii nie brakuje w Miłości 44, ale oprócz nich mamy innych znanych ludzi jak Mirę Ziemińską Sygietyńską i jej męża Tadeusza czy Romana Bratnego, ale i takich zwyczajnych młodych ludzi, którym przyszło żyć w tamtych okropnych czasach.
Nie wszystkie z tych związków przetrwały. W większości przerwała je śmierć, która czaiła się z każdego rogu i z każdego dachu. Nie wiadomo było kogo sięgnie kula gołębiarza.
Śluby w tamtym czasie były brane spontanicznie. On w panterce, ona w bluzce i spódniczce, a za bukiet służyły ukradzione kwiaty
To książka, którą powinien przeczytać każdy. Wzrusza od pierwszej strony,a każda historia spisana przez autorkę to historia nas, Polaków. Nie należy zapominać, ze Powstanie to ludzie i to tacy przez duże L. ludzie, którzy poświęcili swoje życie po to, abyśmy mogli żyć w niepodległej Polsce. Tylko czy my umiemy to docenić?
Mnie ta książka oczarowała i wiem, ze pewnie niejednokrotnie po nią sięgnę, bo są książki, które należy znać tak po prostu.
Widać tu ogrom pracy włożony przez autorkę, bo samo zebranie tych historii to już nie lada wyczyn. Nie sposób tez nie wspomnieć o zdjęciach, które znakomicie oddają obraz tamtych dni i pokazują jak wyglądała Warszawa.


Moja ocena 10/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Prószyński i S-ka


Iwona Anna Dylewicz Teatr snów


Data wydania: 18-10-2017
Wydawnictwo: Dygresje
Ilość stron: 341
ISBN: 9788365419873

89/2019

Jakiś czas temu dostałam maila od autorki z pytaniem czy chciałabym przeczytać jej książkę Teatr snów i muszę przyznać, że nie wahałam się ani minuty, bo to debiut, zupełnie nieznane mi nazwisko, że już o wydawnictwie nie wspomnę. Biała kartka normalnie:) ale jak już doskonale wiecie debiuty kocham miłością dozgonną to i wpadł w moje ręce Teatr snów.
Początkowo miałam problem z przebrnięciem i pierwsza moja myśl: o matko no to się załatwiłam, ale na szczęście to było krótkotrwałe rozczarowanie,bo... no właśnie. Teatr snów to książka inna niż wszystkie. To mieszanka wielu gatunków i podczas czytania ma się wrażenie jakby się brało udział w spektaklu teatralnym, balansowało na granicy jawy i snu i to nie zawsze przyjemnego. To wybuchowa mieszanka, w której nic nie jest łatwe i proste, nic nie jest oczywiste, a magia w tej książce przebija z każdej strony. To książka, która wymaga uwagi i skupienia. Nie da się jej pochłonąć w jeden wieczór i zapomnieć.
Główną bohaterką powieści jest Ruda, kobieta  o krwisto czerwonych włosach, która nie przemknie niezauważona. Być może za sprawą koloru włosów, a być może dzięki niebanalnej urodzie, którą została obdarzona.Jej życie to ciągła wędrówka między światami tym realnym i tym ze snów. Zostaje oskarżona o czary, a to za sprawą okrutnego Pana Cairo. Ścigają ją zakapturzone szkielety, ale nasza Ruda nie poddaje się bez walki o własne życie. Czy jej się to uda? Przekonajcie się sięgając po Teatr snów.
Jeśli szukacie książki niebanalnej to myślę, że Teatr snów jest własnie dla Was. To prawdziwa uczta dla zmysłów. To niebanalny i niepowtarzalny spektakl, który dzieje się w naszej wyobraźni. To książka o przeznaczeniu i walce dobra ze złem, o nieprzewidywalności losu i o tym, że nie należy się poddawać.
Iwona Dylewicz stworzyła książkę, która jest dla czytelnika prawdziwym wyzwaniem. Dziewięć części to dziewięć wędrówek wraz z Rudą w innym miejscu i w innym czasie. Nie sposób tu też nie wspomnieć o ilustracjach, które znajdziemy na kartach powieści. Oddają one duszę artystyczną autorki, która z pewnością jest osobą niebanalną i nietuzinkową, bo stworzenie i napisanie Teatru snów do tego zobowiązuje.
Spróbujcie sięgnąć po książkę, która sprawi, że czytając ją kolejny raz odkryjecie coś nowego i cos innego Was zaskoczy.


Moja ocena 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce Pani Iwonie Dylewicz

środa, 10 lipca 2019

Agata Polte Na przekór


Data wydania: 25-06-2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 296
ISBN: 978838166607

88/2019

Nazwisko autorki nie jest mi obce, bo miałam okazję czytać Nowe jutro o czym miałam okazję pisać tutaj

https://rudabiblioteczka.blogspot.com/2019/02/agata-polte-nowe-jutro.html
Po Na przekór sięgnęłam z czystej ciekawości, bo byłam niezmiernie ciekawa jak rozwija się warsztat pisarki tej młodej autorki i oczywiście urzekła mnie okładka. No sami powiedzcie czy nie jest cudna? Mnie urzekła piękna dziewczyna o kasztanowych włosach i czekoladowych oczach :)
Na przekór to bardzo dobrze napisana młodzieżówka, która czyta się z niekłamana przyjemnością. Autorka wie o czym pisze i nie ma tu nic przesłodzonego. Ot życie przeciętnej nastolatki. Ale czy Laurę można nazwać przeciętną? To musicie ocenić już sami.
Laura to dziewczyna wkraczająca w dorosłość. Jest uczennicą klasy maturalnej. Los nie było jednak łaskawy dla naszej Laurki Dziewczyna mieszka z ukochana babcią i dwójką czworonogów, kotem i psem.Życie jej nie oszczędzało, bo kiedy była mała odszedł od niej  i jej matki - mąż i ojciec. Kiedy zdawałoby się, że matka po rozstaniu wyszła na prostą i zdaje się radzić z rzeczywistością ta pod pretekstem szukania pracy w Anglii wyjeżdża zostawiając córkę pod opieką babci. Początkowo pisze, dzwoni i wysyła pieniądze na utrzymanie jedynaczki, mami ją obietnicami rychłego wyjazdu, ale to tylko czcze słowa, ot tak rzucone na wiatr.To babcia stworzyła jej rodzinny dom, była opoką i wspierała w trudnych chwilach. W domu na wszystko brakowało pieniędzy, było biednie i skromnie, ale nie brakowało miłości i ciepła, a to chyba ważniejsze od wszystkich pieniędzy świata.Laura też starała się dokładać do rodzinnego budżetu pracując po szkole w gabinecie weterynaryjnym po to, aby wspomóc ukochaną babcię tym bardziej, że ta podupadała na zdrowiu. Pewnego dnia podczas powrotu z pracy na jej drodze staje Filip. I zdaje się, że w życiu Laury wszystko wskakuje na właściwe tory. Do czasu, bo przewrotny los nie lubi, gdy wszystko jest poukładane i na swoim miejscu. Jesteście ciekawi co wydarzyło się w życiu Laury? Sięgnijcie koniecznie po Na przekór, bo to kawał dobrej literatury młodzieżowej .
I chociaż nastoletnie lata mam dawno za sobą to fajnie było się cofnąć do czasów liceum, do szkoły i znienawidzonej matematyki, do wypracowań, kartkówek i sprawdzianów. Fajnie się znowu było przygotowywać do matury i po raz kolejny wkraczać w dorosłość.
Autorka mimo młodego  wieku dała nam książkę, która zmusza do myślenia i zastanowienia się nad tym co tak naprawdę jest ważne. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdzie młodzi ludzie wartość człowieka oceniają po metkach ubrań, które tan ma na sobie. Co jest ważne mieć czy być? Dla mnie odpowiedź jest oczywista, ale w tym zwariowanym świecie, który serwuje wyścig szczurów już od najmłodszych lat czasami warto zatrzymać się i zastanowić i ta książka właśnie pozwala nam na chwilę zadumy. Autorka w bardzo obrazowy i plastyczny sposób opowiada o wkraczaniu w dorosłość, o miłości i zapomnieniu, o poświęceniu i próbie zapomnienia, a także o wyobcowaniu w środowisku rówieśniczym.
Tu nie znajdziecie bezsensownego slangu ani przekleństw, które są tak obecne w życiu większości młodych ludzi, że słowo na k... niektórzy traktują jak przecinek. Autorka posługuje się prostymi zdaniami w sposób lekki i przyjemny, a bohaterowie wykreowani w powieści są wyraziści i nie sposób ich nie zauważyć. Polubiłam Laurę za jej miłość do babci i zwierząt. Ona nie dosyć, że pomaga w przychodni weterynaryjnej to jeszcze udziela się jako wolontariusz w schronisku dla zwierząt, że już nie wspomnę, że marzy o studiach. Zgadniecie jakich?:) Polubiłam Filipa i Adama. Chociaż ten ostatni oczarowany pierwszą miłością działał w drugiej części jak w jakimś amoku, ale cóż miłość ma swoje prawa . Natomiast Ulka (była przyjaciółka Laury) i matka naszej bohaterki mogłyby spokojnie grać do jednej bramki. Jesteście ciekawi dlaczego? Sięgnijcie po Na przekór, a z pewnością nie będziecie żałować.


Moja ocena 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Zysk i S-ka

piątek, 5 lipca 2019

Katarzyna Zyskowska Historia złych uczynków


Data wydania: 26-02-2018
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 512
ISBN: 9788324037919


87/2019

Nie tak dawno czytałam Sprawę Hoffmanowej, która mnie szczerze zachwyciła i o której pisałam tutaj

https://rudabiblioteczka.blogspot.com/2019/04/katarzyna-zyskowska-sprawa-hoffmanowej.html

Przypomniałam sobie, że na czytniku mam Historię złych uczynków Pani Katarzyny i w końcu zdecydowałam się po nią sięgnąć. Nie jest to żadna super nowość, bo książka swoją premierę miała w lutym ubiegłego roku, ale przecież nie samymi nowościami człowiek żyje i czasami warto sięgnąć po książki wydane jakiś czas temu. Już teraz wiem, że warto sięgać po książki Pani Katarzyny, bo są po prostu genialne i na długo zapadają w pamięci. Swego czasu było bardzo głośno o tej książce wszyscy pisali, że super i hiper. Przekonałam się osobiści, że nie były to wyłącznie działania marketingowe wydawnictwa.
To  nie jest książka typu lekka, łatwa i przyjemna. Nie jest ani zwykła ani przeciętna. Historia złych uczynków to wielowątkowa powieść, w której pierwsze skrzypce grają ludzkie namiętności. To historia młodej kobiety, którą ścigają demony przeszłości. Nina, bo tak ma na imię główna bohaterka to młoda kobieta, która wyjeżdża z rodzinnej miejscowości na studia do Warszawy. To mądra, zaradna i pracowita dziewczyna dla której priorytetem są studia i nauka . Sama utrzymuje się w stolicy, aby odciążyć matkę, a w rodzinnym domu nigdy się nie przelewało. Pewnego dnia los stawia na jej drodze Miłosza. Miłosz jest wykładowcą na uczelni, na której studiuje nasza bohaterka. Bogaty, mądry, dojrzały, charyzmatyczny, ale i niesamowicie tajemniczy. Związek naszej dwójki nie należy do najłatwiejszych z racji tego, że Miłosz jest niesamowicie dominujący i despotyczny w stosunku do Niny. Tej jednak zdaje się to nie przeszkadzać i funkcjonują na zasadach ustalonych przez Miłosza. Pewnego dnia jednak on znika zostawiając Ninie zdawałoby się na otarcie łez samochód i...ciążę.
Świat Niny w jednej sekundzie przewrócił się do góry nogami. Zakochana dziewczyna próbuje odnaleźć Miłosza, szuka jakiegoś śladu. Trafia do Anina do rodzinnego domu Miłosza zamieszkiwanego przez jego matkę. Ta jednak od wielu lat nie ma z synem kontaktu.
To właśnie willa w Aninie była świadkiem ogromnych tragedii i gdyby ściany umiały mówić to opowiedziały by historię Florentyny i Bronka młodych ludzi, którym przyszło dorastać w czasie II wojny światowej. To własnie ich "związek" sprzed siedemdziesięciu laty zapoczątkował lawinę zdarzeń, które ciągną się do współczesności i są także udziałem Niny i Miłosza. Jesteście ciekawi?? Sięgnijcie po Historię złych uczynków, a przekonacie się, że historia zatacza koło, coś co ma swój początek musi mieć swój koniec, a przeszłość choćby i najmroczniejsza zawsze znajdzie odbicie w teraźniejszości.
Katarzyna Zyskowska stworzyła historię niesamowitą i niebanalną gdzie teraźniejszość miesza się z przyszłością. Wszytko to jest niesamowicie spójne i logiczne, ale trzeba przeczytać całość, aby zrozumieć jak historia zatoczyła koło.To nie jest lukrowata książka obyczajowa. To przemyślana w każdym calu powieść, od której nie sposób się oderwać. Ciężko zaszufladkować Historię złych uczynków do jakiegokolwiek gatunku, bo mamy tu miłość i romans, śmierć i morderstwo, smutek i tęsknotę, a także zło, które przechodzi z pokolenia na pokolenie i wydaje się być motorem napędowym powieści.
Jeśli szukacie książki lekkiej to nie sięgajcie po Historię złych uczynków, jeśli jednak oczekujecie czegoś więcej, czegoś niesztampowego i napisanego pięknym językiem to gwarantuję, że książka Pani Katarzyny jest zdecydowanie dla Was. Mnie urzekła i po raz kolejny stwierdzam, że nie mamy powodu do wstydu. Nasi rodzimi pisarze są rewelacyjni :)


Moja ocena 9/10


czwartek, 4 lipca 2019

Agnieszka Lingas - Łoniewska Kastor


Data wydania: 05-06-2019
Wydawnictwo: Burda Książki
Ilość stron: 292
ISBN: 9788380535541


86/2019

Agnieszki Lingas -Łoniewskiej nie trzeba nikomu przedstawiać. Już dawno została okrzyknięta przez czytelniczki dealerką emocji i coś w tym stwierdzeniu jest. Kastor to pierwsza część nowej trylogii, która zapewne znajdzie grono zwolenniczek. Seria Bezlitosna siła opowiada o mężczyznach uprawiających walki MMA - każdy z nich ma za sobą mroczną historię , która go prześladuje. A także o kobietach, które doświadczyły przemocy, a pomoc znajdują w fundacji FemiHelp, wspierającej ofiary agresji ze strony mężczyzn. Tak brzmi opis serii na skrzydełku obwoluty.
I chociaż zdawałoby się, że książki autorki są napisane wszystkie według jednego schematu: on silny, ona krucha, oboje pokrzywdzeni przez los to czyta się je z przyjemnością i zainteresowaniem. Być może wpływ ma na to styl pisarki. Osobiście muszę przyznać, że drażnią mnie określenia mała czy zajob, bo język polski jest tak bogaty, że z pewnością da się znaleźć inne określenie czy to dotyczące osoby czy też obsesji na czyimś punkcie. Mnie to osobiście denerwuje, bo mam wrażenie, że autorzy idą na łatwiznę posługując się takimi niewyszukanymi określeniami, ale to tylko moje subiektywne odczucie. Nie żeby przeszkadzało to w odbiorze lektury, ale ja czuję lekki niesmak.
Generalnie kastor to dobrze napisana książka chociaż jak już wcześniej wspomniałam schematyczna. Konstanty "Kastor" Lombardzki bezwzględny biznesmen, który nie wierzy w miłość. Wydaje mu się ona czymś zupełnie abstrakcyjnym. Mężczyzna wychowywany był po śmierci rodziców przez wuja, który za punkt honoru postawił sobie wychować Konstantego na człowiek zimnego, pozbawionego uczuć i wyrachowanego, takiego, który całe życie musi być silny bez względu na okoliczności, które napotka na swojej drodze. Mało Kostek,a teraz dorosły Konstanty nienawidzi wuja całym sercem i po wylewie oddał go do domu opieki. Czeka z niecierpliwością na jego śmierć, a to co spotkało go w dzieciństwie ze strony "ukochanego" wuja odreagowuje walcząc w podziemiach jednego z wrocławskich klubów.
Ona, Anita Sokół pracuje w klubie, gdzie odbywają się walki. Przeszłość jednak depcze jej po piętach i żeby zarobić zatrudnia się dodatkowo jako pani sprzątająca w firmie, której właścicielem jest Konstanty.
Ich drogi krzyżują się, ale czy dane będzie byś razem mężczyźnie po przejściach i kobiecie z przeszłością. Czy demony siedzące w ich głowach pozwolą przełamać im barierę strachu, lęku i niepewności. Czy Konstanty zrozumie słowo miłość? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po najnowszą książkę Pani Agnieszki.
Kastor może się podobać, bo czyta się się rzeczywiście z zainteresowaniem. To, że mnie denerwowały pewne określenia nie znaczy, że książka jest zła. Zdaje się być dopracowana, a autorka włożyła wiele wysiłku, aby opisać na stronach powieści walki MMA.  To książka , a w zasadzie historia o Kopciuszku, który na swojej drodze spotkał księcia. Ale mam wrażenie, że wszyscy lubimy bajki bez względu na wiek. Autorka po raz kolejny pokazał nam jaki wpływ na całe dorosłe życie ma dzieciństwo to czego doświadczamy ze strony najbliższych. Gra na naszych emocjach od pierwszej strony. Wiem, że sięgnę po kolejną część mimo drobnych mankamentów, o których napisałam wcześniej.

Moja ocena 5/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Burda Książki