poniedziałek, 28 września 2020

Małgorzata Nocuń Wczesne życie


 Data wydania: 25-03-2020

Wydawnictwo: Czarne

Ilość stron: 224

ISBN: 9788380499850


101/2020

Wczesne życie to książka, która ukazała się nakładem Wydawnictwo Czarne z serii Bez fikcji o.... Ja osobiście lubię od czasu do czasu sięgnąć po reportaż albo książkę opartą na faktach, bo zawsze mogę nauczyć się czegoś nowego. Przyznam szczerze, że zdecydowanie za rzadko sięgam po tego typu literaturę i to jest błąd, duży błąd..

tak wydawnictwo zachęca nas do sięgnięcia po Wczesne życie:
" W Polsce co dziesiąty noworodek przychodzi na świat przedwcześnie. Dzięki postępowi neonatologii przeżywają dzieci, których jeszcze dekadę temu nie można było uratować - urodzone w dwudziestym drugim czy dwudziestym czwartym tygodniu ciąży (próg przeżycia). Jeśli - dzięki rehabilitacji - rozwijają się prawidłowo, mówi się o cudzie. Jeśli ciężko chorują, ich życie zmienia się w uporczywą terapię. Nikt w chwili narodzin nie wie, jak będzie.

To, czego doświadczają matki wcześniaków, można porównać ze stresem bojowym. Są słabe, bezsilne, pełne poczucia winy, dręczone wątpliwościami. Muszą szybko zapomnieć o sobie, by pomóc dziecku, które zaczyna najcięższą walkę - o życie. Na Oddziale Intensywnej Terapii Noworodka wcześniaki spędzają nieraz wiele tygodni, a nawet miesięcy. Najgorsze są poranki i wieczory. Poranki - bo trzeba wejść na oddział i dowiedzieć się, czy przez noc nie stało się nic złego. Wieczory - bo zostawia si dziecko. Rodzicom każdego dnia towarzyszy niepewność i poczucie zagrożenia. Jedno i drugi może nigdy ich nie opuścić."

Małgorzata Nocuń to matka wcześniaka, a jej Wczesne życie to swojego rodzaju terapia. która miała za zadanie pomóc uporać się z traumą z okresu kiedy walczyła dzień po dniu o życie swojego dziecka. Nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić jak to jest żyć w nieustannym lęku i strachu o życie maleństwa, trzymać kciuki o każdy oddech. Nie móc przytulić, pocałować czy chociażby pogłaskać po główce. 

Ciąża to szczególny okres w życiu każdego i przyjście na świat młodego człowiek przewraca poukładany świat rodziców do góry nogami. Jeśli dziecko urodzi się zdrowe to powinniśmy dziękować za to Bogu na gołych kolanach, a i tak narzekamy na nie przespane noce, na zbędne kilogramy, które nie chcą zniknąć jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale wszystko to pryszcz w porównaniu z tym co muszą przeżywać matki wcześniaków. Ich życie to przecież nieustanna walka, walka o każdy dzień, niepewność co przyniesie nawet nie następny dzień, a kolejna godzina. Ile to trzeba mieć w sobie siły i determinacji, ile odwagi.

Ta walka jest okupiona łzami, wyrzutami sumienia i obwinianiem samej siebie za to co się wydarzyło. To nie jest równa walka, bo nie widomo po czyjej stronie będzie zwycięzca. Dla mnie matki wcześniaków to bohaterki, które w jednej chwili muszą przewartościować swoje życie. Muszę z nieludzką wręcz siłą podejmować decyzje. Strach, ból i niepewność to wszystko towarzyszy matkom, które niejednokrotnie mogą tylko patrzeć na swoje dziecko leżące w inkubatorze, podłączone do miliona kabli, rurek i nieustannie pikającej aparatury.

Autorka w swojej książce pokazuje wyboistą drogę i walkę o każdy dzień życia swojego wyczekanego potomka. To ciężka lektura, po której z pewnością niejeden z nas przewartościuje swoje życie. Chociaż moje dziecko już jest dorosłe i co najważniejsze zdrowe to jak każda matka każdego dnia drżę i musze chociaż go usłyszeć i dowiedzieć się czy wszystko jest w porządku.

Wczesne życie Małgorzaty Nocuń to jedna z tych książek, które z pewnością na długo zapadną w pamięci.

Nie jestem w stanie wystawić gwiazdek, bo ma ile można wycenić ból i strach? Na 2 czy może 10? tutaj żadna skala się nie sprawdzi. Przeczytajcie sami, ale nastawcie się na niesamowite emocje, żal, ból i łzy.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarne



niedziela, 27 września 2020

Barbara Mikulska Przekupić wiedźmę


Data wydania: 18-08-2020

Wydawnictwo: Inanna

Ilość stron: 249

ISBN: 9788379955220


100/2020

To moje pierwsze spotkanie z autorką i muszę przyznać, że to było spotkanie bardzo udane. Już nie będę się chwalić moim czytelniczym nosem czy intuicją, ale po Przekupić wiedźmę to wyjątkowa książka, ciepła i pełna urok, którą czyta się jednym tchem.

Tak wydawnictwo zachęca nas do sięgnięcia po lekturę:

" Życie Konstancji Myszńskiej po raz kolejny legło w gruzach. Po dwóch latach - wydawałoby się - szczęśliwego związku przyłapuje swojego chłopaka na zdradzie. Zemsta tylko na chwilę wyrywa ją z psychicznego dołka. By odreagować ucieka na wieś i zaszywa się w opustoszałym ośrodku agroturystycznym.

Czy w dwudziestym pierwszym wieku można uwierzyć w czary? Czy proszenie wiedźmy o pomoc ma jakikolwiek sens? I co wiejska szeptucha może wiedzieć o tym, czego potrzebuje współczesna młoda kobieta?"

Powiecie, że książek o zdradzie i ucieczce na wieś jest na tony. Owszem, muszę się z tym zgodzić, ale Przekupić wiedźmę zdecydowanie odbiega od schematu, bo i główna bohaterka jest z krwi i kości. Nie sposób nie polubić Kostki, która po dwóch latach związku znowu zostaje sama. Swoje siły postanawia zregenerować w jakimś zapyziałym gospodarstwie agroturystycznym, gdzieś na końcu świata, gdzie diabeł mówi dobranoc. To tutaj chce zapomnieć o stracie i bólu. Gospodarstwo prowadzi Wiktor, który mieszka wraz z mała, rezolutna córeczką, Klarą. Między naszą bohaterką, a właścicielem gospodarstwa nawiązuje się cos na kształt przyjaźni, ale czy na pewno?

Sięgnijcie koniecznie po Przekupić wiedźmę, bo ta książka to balsam na zranioną duszę i miód na serce. Wciągająca, fascynująca i ekscytująca. Nie znajdziecie tu miejsca na nudę, odnajdziecie chwilę relaksu z doskonale wykreowanymi bohaterami i jeszcze lepszymi dialogami. A już Klarę to mogłabym jeść łyżkami, bo uwielbiam takie pyskate nieletnie osoby, które wiedzą co chcą i potrafią postawić na swoim.

To kolejny przykład na to, że polską literaturę warto i powinno się czytać, bo zawsze można trafić na perełki. Przekupić wiedźmę polecam każdemu i o każdej porze, bo to genialnie napisana książka nie tylko o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, ale i o miłości tej człowieczej, ale i tej do czworonogów, które też zasługują na uczucia.

Jeśli zdecydujecie się na lekturę książki to koniecznie zarezerwujcie sobie czas, bo jestem przekonana, że ją pochłoniecie i dacie się porwać w wir życia Kostki.

Polecam gorąco!

Moja ocena 9/10

"Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie. pl."

Ewa Grocholska Uprowadzone życie


 Data wydania: 08-07-2020

Wydawnictwo: Sonia Draga

Ilość stron: 448

ISBN: 9788381109864


99/2020

" Chyba nie zawsze warto ujawniać prawdę. Czasami życie w kłamstwie jest mniej straszne."

Na Uprowadzone życie już od dłuższego czasu miałam ochotę. Po pierwsze zaintrygował mnie opis, a po drugie okładka ma w sobie coś magicznego, pociągającego i zachęcającego. I w piątek moje marzenie się spełniło. Do drzwi zapukał kurier z paczką od Wydawnictwa Sonia Draga. Otworzyłam paczkę z niecierpliwością i dosłownie rzuciłam się na czytanie. Czy było warto? 

" Jest grudzień 1981 roku, zaledwie kilka dni po ogłoszeniu stanu wojennego. Życie w mieście zamiera, dodatkowo utrudnione przez wyjątkowo mroźną zimę. Młode małżeństwo wraca autem od przyjaciół, by zdążyć do domu przed godziną milicyjną. W śnieżnej zamieci dochodzi do tragicznego zderzenia na przejeździe kolejowym. Milicja bada wypadek, jednak nie dość wnikliwie, by wszelkie okoliczności tego wydarzenia zostały wyjaśnione.

Szesnaście lat później, w podobnie śnieżną noc, Ewelina, artystka, malarka, potyka tajemniczą kobietę błąkającą się po tych samych torach jakby kogoś szukała. A potem znika nagle pośród śniegowej zawieruchy. Ewelina postanawia namalować z pamięci jej portret. Kilka dni później, podczas sylwestrowego przyjęcia, goście podziwiają jej dzieło. Ale tylko jeden z nich, z zawodu policjant, dostrzega w nim coś więcej niż udany portret. Jest przekonany, że Ewelina sportretowała kobietę, którą już kiedyś widział w policyjnej... kartotece. A najdziwniejsze, że wiele lat temu zginęła w wypadku.."

Prawda, że brzmi dobrze, a może nawet jeszcze lepiej? Na jednym z portali książkowych Uprowadzone życie jest sklasyfikowane jako sensacja, thriller, kryminał. Nie mogę się zgodzić. Uważam, że jest to książka obyczajowa z elementami kryminału. 

Autorka zabrała mnie w podróż w przeszłość do czasów stanu wojennego kiedy to panowała straszna zima. Genialnie udało się Pani Ewie Grochowskiej wprowadzić klimat tamtych dni, gdy dla milicji ważniejszym od poszukiwań zaginionego dziecka było zamykanie za posiadanie bibuły. Nikogo tak naprawdę nie obchodziła tragedia rodziny i lepiej było uznać małą Basię za zaginioną. Zaginioną i to przez szesnaście lat. Zupełny przypadek, a może przeznaczenie sprawiło, że po latach Ewelina napotyka w tak samo śnieżny dzień na kobietę. Co w tym dziwnego ?? Przecież codziennie kogoś spotykamy i nikt się tym nie ekscytuje. Owszem, ale gdy spotykamy nieżyjącą kobietę to już nie jest to do końca normalne i raczej wymaga opinii psychiatry. Ewelina z każdym dnie coraz bardziej wikła się w rozwiązanie tej zagadki.. Czy uda jej się wyjaśnić co tak naprawdę wydarzyło się szesnaście lat temu? czy uda jej się odnaleźć zaginioną Basię, a może mała nie żyje? tego wszystkiego dowiecie się sięgając po Uprowadzone życie Ewy Grocholskiej.

Autorka dawkuje nam emocje i chociaż w pewnym momencie wszystko wydaje się być jasne i proste to zupełnie nie umniejsza to przyjemności czytania. Jedną wadą jest fakt, że nie polubiłam się z Eweliną. jak mnie ta kobieta strasznie irytowała. Niby miła i sympatyczna, ale mojego serca nie zdobyła, ale tak to już w życie jest, że jednych lubimy , a innych nie i staramy się ich omijać szerokim łukiem.

Mój czytelniczy nos jednak po raz kolejny mnie nie zawiódł. Wiedziałam, że to będzie dobra książka i taka była o czym najlepiej niech świadczy fakt, że przeczytałam ją w niespełna dwa dni. Każda wolną chwile spędziłam z Uprowadzonym życiem, bo byłam niezmiernie ciekawa czy zagadka po tylu latach zostanie rozwiązana. Lubię książki, które wciągają od pierwszej strony i nie pozwalają się odłożyć dopóki nie poznamy zakończenia. Podobał mi się również lekki styl pisarski Pani Ewy i  realizm. Czytając miałam wrażenie jakbym była naocznym świadkiem tamtych wydarzeń.

Jeśli jeszcze nie czytaliście Uprowadzonego życia Ewy Grochowskiej to polecam z całego serca na długie jesienne wieczory.


Moja ocena 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Sonia Draga



czwartek, 24 września 2020

Katarzyna Kostołowska Czterdzieści plus

 


Data wydania: 18-09-2019

Wydawnictwo: Książnica

Ilość stron: 288

ISBN: 9788324583942


98/2020


W ubiegłym troku miałam przyjemność przeczytać książkę Katarzyny Kostołowskiej Czterdzieści minus, o której pisałam tutaj

http://rudabiblioteczka.blogspot.com/2019/04/katarzyna-kostoowska-czterdziesci-minus.html

Nie jestem przekonana do kontynuacji, bo sami doskonale wiecie, że różnie to bywa. Jedne są genialne, a jeszcze inne nie powinny ujrzeć światła dziennego. Czterdzieści minus mnie zachwyciło, bawiłam się doskonale i oceniłam wysoko tym bardziej, że było to debiut Pani Katarzyny. Z pewną nieśmiałości sięgnęłam po Czterdzieści plus, ale po paru pierwszych stronach wiedziałam, że to strzał w dziesiątkę.\

Tak wydawnictwo zachęca nas do sięgnięcia po lekturę:

" Czterem przyjaciółkom znanym z " Czterdzieści minus" przybyło kilka lat, dwoje dzieci i jeden pies. Czy to pora na nudną stabilizację? W żadnym razie! Prawdziwe życie dopiero się zaczyna, a Magda, Anita, Karolina i Aśka są przecież specjalistkami od kłopotów. W " Czterdzieści plus" zamiast nudy czeka nas ucieczka do Londynu, pojednanie z trudną przeszłością, nieoczekiwana przeprowadzka i nadzieja na prawdziwą miłość. Poleje się dużo wina i jeszcze więcej łez, ale będzie można się także szczerze pośmiać."

Czy życie po czterdziestce musi być nudne? Od Czterdzieści minus minęło sześć lat i w życiu naszych bohaterek bardzo dużo się pozmieniało. Jedno jednak pozostało niezmienne, a mianowicie przyjaźń między Magdą, Anitą, Karoliną i Aśką. Jedna za drugą wskoczyłaby w ogień i każdą ważną decyzję omawiają za pomocą komunikatora internetowego, bo jedna z nich wyprowadziła się z ich ukochanego Wrocławia. Aśka, która nigdy nie chciała mieć dzieci została matką dwójki urwisów, Joanna wyjechała do Londynu, Magda prowadzi Czekoladziarnię i układa sobie życie z nowym partnerem, a Karolina niezmiennie poszukuje miłości. Czy nasze bohaterki spełnia swoje marzenia, bo przecież każdy o czymś marzy? Czy sprawy przybiorą taki obrót o jakim marzyły. Sięgnijcie koniecznie po Czterdzieści plus, bo to genialna kontynuacja Czterdzieści minus.

Kolejna książka, która czyta się sama, a już najlepszą rekomendacją niech będzie fakt, że zrobiłam sobie dzisiaj pobudkę o 3 nad ranem tylko po to, aby poznać zakończenie. Wiedziałam, że dzisiaj mam zabiegany dzień i będzie kiepsko z czasem na lekturę, a przecież musiałam koniecznie przeczytać co autorka zgotowała naszym bohaterkom. 

Magda, Aśka, Anita i Karolina to dziewczyny, z którymi chciałoby się przegadać całą noc ( koniecznie przy lampce wina) . To dziewczyny, z którymi spotkanie było czystą przyjemnością. I chociaż są zupełnie inne, każda ma swoje problemy, te wyimaginowane i te prawdziwe, to nie sposób ich nie lubić. Polubiłam wszystkie razem i każdą z osobna, a już Aśka z Napompowaną Dziunią przebiła wszystko. Chcecie wiedzieć kim jest Napompowana Poznajcie ją koniecznie.

I chociaż bawiłam się przy książce świetnie to nie sposób nie zwrócić uwagi na trudne problemy, które autorka przemyciła w treści: bezdzietność, trudne macierzyństwo, tolerancja czy relacje damsko - męskie to tylko niektóre z tematów, które Pani Katarzyna poruszyła w Czterdzieści plus.

To książka, która mogłaby się wydarzyć. Wiarygodna i prawdziwa bez nadmuchanych zwrotów akcji, chociaż bez miejsca na nudę. Mnie bardzo odpowiada styl pisania Pani Katarzyny i wiem, że po kolejne jej książki sięgnę bez wahania.

\Jeśli jeszcze nie znacie książek Katarzyny Kostołowskiej to sięgnijcie po nie koniecznie. Polecam !!!!

Moja ocena 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica





 


poniedziałek, 21 września 2020

Katarzyna Kalista Ostatni rozdział


 Data wydania:16-09-2020
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 368
ISBN: 9788381433822

97/2020

Jak tylko zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych Ostatni rozdział Katarzyny Kalisty mój czytelniczy instynkt się obudził i miałam przeczucia, że to będzie to co tygryski lubią najbardziej. Jestem z siebie dumna, bo ani na jotę się nie pomyliłam. To genialny debiut, który czyta się sam i długo nie pozwoli o sobie zapomnieć. Zakochałam się w tej książce i coś czuję, że sięgnę po nią jeszcze nie raz. Już nawet mówiłam do męża, że jak ludzie debiutują z taki wysokiego c to co będzie dalej. Ja z pewnością będę wyglądać kolejnych książek Pani Katarzyny, bo bardzo podoba mi się jej styl pisarski. Jest magiczny i zmusza do myślenia. Ostatni rozdział ma w sobie wszystko to co kocham w książkach, za co je cenię i bez czego nie wyobrażam sobie życia.
Taki wydawnictwo zachęca nas do sięgnięcia po książkę:
" Fascynujący debiut. Powieść w powieści, w której przenikają się dwie historie.
Porzucona przed laty Olga chce rozliczyć się z przeszłością i mężczyzną, który ją zranił. Pisze książkę, by zrozumieć, dlaczego nie potrafi zbudować trwałego związku.
Tak powstaje Germanicus. Historia Oli, właścicielki księgarnio - kawiarni, tłumaczki literatury niemieckiej, partnerki Pawła i mamy czteroletniej Hani. Gdy kobieta decyduje się na ślub, jej spokój burzy telefon od dawnego kochanka. Mężczyzna pragnie wyjaśnić dlaczego ją zostawił. Choć na początku Ola nie chce z nim rozmawiać, perspektywa poznania prawdy i zaznania spokoju jest bardzo kusząca.
Bohaterki obu historii staną twarzą w twarz z mężczyznami, którzy je porzucili. Jak wpłynie to na ich życie?"

Przyznaję bez bicia, że to pierwszy przykład powieści pudełkowej jaki miałam przyjemność przeczytać i wiem że będę szukać kolejnych, bo jak dla mnie to genialny sposób na książkę, która z całą pewnością zyska rzesze czytelniczek. Powieść w powieści, a całość się zazębia i jedna nie może istnieć bez drugiej. Fenomenalne i odnoszę wrażenie, że trzeba nie lada umiejętności literackich, aby stworzyć powieść, która komponuje się idealnie i sprawia, że czytelnik odpływa w zupełnie inny świat. Świat pierwszej miłości, która podobno nigdy nie rdzewieje i jak w przypadku bohaterek powieści ma ogromny wpływ na dalsze kontakty z płcią przeciwną.
To słodko - gorzka powieść, która zmusza czytelnika do chwili refleksji i zadumy, na jesień idealna, bo chociaż jeszcze za oknami mamy słońce to lada moment zrobi się szaro, buro i nijako. Kocyk, kubek herbaty i Ostatni rozdział będą idealnie współgrać z jesienną aurą. I wiecie co? Chociaż Ostatni rozdział już za mną to jestem przekonana, że w deszczowy dzień sięgnę po nią ponownie, aby delektować się historią jaką stworzyła Katarzyna Kalista.
Nie opowiem Wam fabuły, bo nie można odbierać przyjemności czytania czytelnikom, którzy lekturę mają jeszcze przed sobą. Gwarantuje jednak, że będziecie zachwyceni i oczarowani debiutancka powieścią Pani Katarzyny. To książka, która zdecydowanie zasługuje na uwagę i według mnie to najlepszy debiut tego roku, a wiecie doskonale, że po debiuty sięgam często i chętnie.
Jeśli nie mieliście okazji przeczytać to zachęcam gorąco i trochę Wam zazdroszczę, że ta cudna historia jeszcze przed Wami. Nie pozostaje mi nic innego jak wyglądać kolejnych tytułów autorki.


Moja ocena 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca











niedziela, 20 września 2020

Linda Szańska Siła honoru


 Data wydania: 02-09-2020

Wydawnictwo: Burda Książki

Ilość stron: 464

ISBN: 9788380537491


96/2020

Do sięgnięcia po Siłę honoru skłonił mnie napis na okładce " najbardziej tajemniczy debiut roku" autorstwa Lindy Szańskiej. To pseudonim debiutującej pisarki, a że ja jestem zakochana w debiutach to było wiadome, że książka prędzej czy później wpadnie w moje ręce.Sami doskonale wecie, że z debiutami różnie to bywa, ale Siła honoru przyciąga wręcz magnetyczną okładką, w której pierwsze skrzypce grają kolory. Już sama okładka jest tajemnicza i w zasadzie nie wiadomo czego się spodziewać. A tak wydawca zachęca nas do lektury:
" Kalina Boraczyńska mieszka we Wrocławiu i jest córką posła prawicowej partii, która na równi z władzą ceni sobie brudne interesy i nieletnie dziewczyny. Po samobójstwie Marii, siostry Kaliny, ojciec próbuje zrobić z młodszej córki zabawkę dla swoich kolegów, dzięki którym wspiął się na szczyty politycznej hierarchii. Gabriel Kreis od dziecka był przygotowany przez swojego ojca i wuja do roli bosa przestępczego syndykatu kontrolującego poznańskie podziemie. Dla jego rodziny obrót narkotykami czy żywym towarem to codzienność - od lat 90, kiedy władzę trzymał Gwidon Krei, wiele się zmieniło. Gabriel musi być bezwzględny i wyrachowany, by liczyć się w świecie, ale wbrew pozorom tkwią w nim jeszcze resztki człowieczeństwa. Kalina i Gabriel poznają się przypadkowo. Nie zdają sobie sprawy, że łączy ich tajemnica z przeszłości. Dziewczyna chce zacząć nowe życie z dala od toksycznego ojca. Przeprowadza się do innego miasta, studiuje tanie i pracuje w klubach. Nie wie, że wiążąc się z Gabrielem, stanie się częścią świata, od którego tak bardzo chciała uciec, a romans z przestępcą sprowadzi na nią śmiertelne niebezpieczeństwo. Gangster i córka polityka - czy można wyobrazić sobie bardziej ryzykowne połączenie?"

Po lekturze Siły honoru muszę przyznać, że to debiut przez duże D. Autorka w swojej powieści zabiera nas do świata polityki i gangsterów. Momentami zbierałam szczęką z podłogi jaki czytałam o tym co jest w stanie zrobić człowiek, aby wspiąć się wyżej po szczeblach politycznej hierarchii. Nie od dzisiaj wiadomo, że władza deprawuje, ale żeby do tego stopnia? Byłam w ciężkim szoku czytając co Boraczyński robił ze swoją żoną, córką Marią, a po jej samobójczej śmierci próbował zrobić z Kaliną. na szczęście Kalina to inteligentna młoda osoba, która umiała postawić na swoim. Jesteście ciekawi co wzburzyło mnie w Boraczyńskim? Sięgnijcie po Silę honoru, a jestem przekonana, że nie będziecie żałować. Poznajcie historię Kaliny i Gabriela, córki polityka z pierwszych stron gazet i gangstera, który chociaż bezwzględny i cyniczny to pozostał człowiekiem honoru.

To bardzo dobry polski debiut, mroczny i pełen przemocy, w którym nie brakuje szczypty pieprzu. To nie jest tak, że jest to debiut idealny, bo mnie osobiście raziła ilość słów uważanych powszechnie za niecenzuralne. Jasne, że były momenty, że przekleństwa były nieodzowne, aby podkreślić dobitnie ważność wypowiadanych kwestii, ale chwilami wydawały mi się one zupełnie zbędne. Może się czepiam? Autorka pokazała nam brudny świat przestępczości bez koloryzowania i z cała obrzydliwą prawdą: z handlem żywym towarem, narkotykami,  dopalaczami i rola kobiety w przestępczym półświatku.

Nie sposób nie wspomnieć o głównych bohaterach: Kalinie i Gabrielu, którzy są niesamowicie wyraziści i prawdziwi. Polubiłam i ją i jego wraz z mrocznym charakterem.. Akcja toczy się wartko i wciąga od pierwszej strony, a jak się okazało będzie kontynuacja zatytułowana Siła przeznaczenia, po którą z pewnością sięgnę.

Jeśli jesteście ciekawi debiutu Lindy Szańskiej to sięgnijcie koniecznie po Siłę honoru. Jestem niesamowicie ciekawa Waszej opinii.

 

Moja ocena 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Burda Książki




niedziela, 13 września 2020

Melissa Darwood Mój szef

 


Data wydania: 13-09-2020

Wydawnictwo: Melissa Darwood

Ilość stron: 360

ISBN: 9788395681622


95/2020

To nie jest moje pierwsze spotkanie z autorką. Przyznaję, że po książkę sięgnęłam zupełnie przypadkowo podczas przeglądania Legimi i powiem Wam,że to był strzał w dziesiątkę, bo po ciężkim dniu pracy potrzebowałam czegoś co pozwoli mi się zrelaksować i odpocząć. Nie spodziewałam się jednak, że będzie mnie bolała przepona ze śmiechu, bo teksty głównej bohaterki rozłożyły mnie na łopatki.

" Cięte riposty, skrywane pożądanie, namiętny seks.

Romans biurowy, który rozpali Twoje zmysły, rozmiękczy serce i rozbawi do łez.

Mówi się, że nie szata zdobi człowieka, a jednak spora grupa kobiet z mojego działu ma odmienne zdanie. Uważają, że mój szef wygląda niczym senne, mokre marzenie. Fakt, że jest wkurzająco przystojny i irytująco inteligentny, do tego zawsze zjawia się w firmie w nienagannie skrojonym garniturze, pod krawatem i z zegarkiem za milion monet. Perfekcyjny boss wyjęty z okładki magazynu " Buinessman."

Niestety to tylko pozory. Juz pierwszego dnia pracy zorientowałam się, że jest zimnym draniem z kalkulatorem zamiast serca. Po tygodniu wyszło na jaw, że jest również bezwzględnym, wymagającym, pedantycznym i sztywnym jak kij od szczotki szefobotem!

Nie znoszę go! I mojej pracy też! Codziennie zaciskam zęby i robię to, za co mi płacą - analizy, wykresy, zestawienia. Oraz to, za co mi nie płacą - tyranie po godzinach i złorzeczenie na przełożonego.

Ale mam plan. Pokręcę się w tym korpowrotku jeszcze przez kilka miesięcy, odłożę zarobione pieniądze na własny biznes i odchodzę.

I nie chcę już nigdy więcej widzieć mojego szefa!

Jeden wieczór spędzony z nim sam na sam w biurze sprawił jednak, że nieoczekiwanie zmieniam o nim zdanie. Pytanie tylko, czy słusznie?"

Maria i Jan to główni bohaterowie najnowszej książki Melissy Darwood Mój szef. Ona i on, wspólna praca i to nie tylko w wyznaczonych godzinach. Ta książka od samego początku jest dla mnie ogromną niespodzianką. Potrzebowałam czegoś na zupełne odmóżdżenie i relaks, a dostałam książkę, od której nie tylko nie mogłam się oderwać, ale i zarwałam pól nocy, żeby poznać teksty głównej bohaterki, bo to według mnie ona jest motorem napędowym tej powieści. Rozsądek tylko nakazał mi odłożyć dalsze czytanie na następny dzień, bo w innym przypadku noc byłaby zarwana. 

Maria jest jedyna w swoim rodzaju, od pierwszej strony zapalałam do niej sympatią i nie zmieniło się to ani n jotę, a nawet więcej z  każdym kolejnym monologiem moja sympatia do niej rosłą,. Autorka stworzyła nietuzinkową postać, której z pewnością nie znajdziecie gdzie nigdzie indziej: inteligentna, dowcipna, sarkastyczna, z genialnym poczuciem humoru, ale i z dystansem do siebie i jak się okazało z empatią na drugiego człowieka. Dawno żadne teksty mnie tak nie ubawiły i nie doprowadziły do łez jak udało się to autorce. Leżałam i kwiczałam dosłownie ze śmiechu, ale musicie koniecznie sami ocenić sięgając po Mojego szefa zwłaszcza jak dopadnie Was jesienna depresja, brak słońca i zero ochoty na uśmiech. Mój szef powinien być obowiązkowo wypisywany z lekami na depresję, bo to najlepszy "lek"  jaki udało mi się ostatnio przeczytać .

Nie należ też zapominać o Janie, szefie naszej Marii, który delikatnie mówiąc jest specyficzny i może śmiało stawać w konkury  z perfekcyjną panią domu i jestem przekonana, że zdetronizowałby ją bez najmniejszego wysiłku. Musicie koniecznie go poznać i sprawdzić czy monologi wygłaszane pod jego adresem przez Marię były słuszne. 

Mogę śmiało polecić Wam Mojego szefa i jestem przekonana, że nie będziecie żałować ani jednej minuty spędzonej z książką. Powiecie , że to romans biurowy, a i owszem, ale to też książka, z której wiele się dowiedziałam, bo autorka  wyjątkowy sposób poruszyła też ważny temat. Jaki? Tego Wam nie zdradzę, ale jestem przekonana, że oprócz dobrej zabawy wiele z książki wyniesiecie tak jak ja.

Jak pisze sama autorka to jej trzynasta powieść. Mam nadzieję, że Pani Melissa nie jest przesądna, a trzynastka będzie od dzisiaj jej szczęśliwą liczbą, bo to książka, która zasługuje na uwagę. Do tej pory udało mi się przeczytać trzy książki autorki... cóż moja lista " do przeczytania" nigdy się nie skróci.

Gratuluję autorce  genialnego poczucia humoru.


Moja ocena 8/10