Data wydania: 12-08-2026
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 624
Cykl: Córki żywiołów
35/2026
Ja nie wiem pod jakim kamieniem się chowałam, ale zupełnie przeoczyłam cykl Doroty Gąsiorowskiej Córki żywiołów. Na szczęście mogę nadrobić swój błąd dzięki uprzejmości Znak Literanova. Co prawda zaczęłam cykl od ostatniej części, ale już się domyśliłam, że każdą część można spokojnie czytać oddzielnie. Przyznaję, że zupełnie zapomniałam, że kocham książki autorki za ich magiczność i przepiękny język, za niesamowitą mieszankę emocji i historię, którą pokochałam od pierwszego rozdziału. Był czas, gdy sięgałam po każdą książkę autorki jak tylko ujrzała światło dzienne. W natłoku nowości wydawniczych gdzieś mi książki Pani Doroty umknęły, ale już dopisuję do mojej sięgającej kosmosu listy poprzednie tytuły Córek żywiołów. Jak dobrze, że zbliża się jesień, a z nią więcej czasu na czytanie, bo i dni zaczną być coraz krótsze, a wieczory coraz dłuższe. A jak wiecie książki Pani Doroty nigdy nie należą do najcieńszych, nie jest to zarzut absolutnie, bo są autorki, które czyta się chętnie bez względu na objętość książki.
W Córce wody świat rzeczywisty miesza się ze światem magii, realizm miesza się z fantazją, a współczesność z przeszłością. Wszystkie te elementy sprawiły, że przez książkę się płynie i nie sposób jej odłożyć. Przeczytałam ją jak to ja jakiś czas temu, ale ostatnio coś mi się lepiej czyta niż pisze, życie mnie lekko pokonuje, że o nadmiarze obowiązków nie wspomnę. W Córce wody poznajemy Leę, młodą utalentowana wokalistkę, którą rozczarowuje świat show biznesu. Chce się od wszystkiego odciąć i postanawia uciec. Kierunkiem jej podróży jest Kreta. Tu tutaj trafia na ślad tajemniczej kobiety, która łudząco ją przypomina. Zmiana otoczenia sprawia, że Lea znów zaczyna śpiewać i zaczyna inaczej czuć. Jak? tego dowiecie się sięgając po Córkę wody Doroty Gąsiorowskiej.
PO drugiej stronie mamy historię piękną i smutną zarazem, że nie jestem w stanie zliczyć ile razy pociły mi się oczy i to nie był wynik upału. Nilayi przyszła na świat w środku burzy, która pochłonęła życie wielu rybaków z jej rodzinnej wioski. Była uważana za wyklętą i prawie wszyscy się od niej odwracali. Miała ona wiele talentów, a wśród nich był śpiew. Została oddana kapłanką czczącym Matkę Boginię. Poznajcie koniecznie historię Nilayi, która czuje się całym sobą.
Autorka zabrała mnie w niezapomnianą podróż na słoneczną Kretę, czułam muśnięcia grackiego wiatru i rozkoszowałam się smakiem oliwek. Dane było mi przechadzać się po malowniczy miasteczkach i wsłuchiwać w szum fal. Dorot Gąsiorowska nie tylko maluje słowem, ale i nim czaruje. Chociaż akcja książki toczy się leniwe to czyta się ją z zapartym tchem i z żalem patrzy na ubywające strony. W moim przypadku mam jeszcze przed sobą lekturę trzech Córek, a mianowicie ziemi, powietrza i ognia. Już się cieszę na tę niezapomnianą podróż.
Jeśli macie ochotę na niespieszną lekturę to polecam całym serduchem Córkę wody Doroty Gąsiorowskiej. Znacie poprzednie tytuły autorki???
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova
Moja ocena 8/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz