niedziela, 22 marca 2026

Kristin Harmel Skradzione życie Colette Marceau


Data wydania: 11-02-2026
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 432

14/2026

Wstyd się przyznać, ale dotychczas nie przeczytałam żadnej książki Kristin Harmel. Dopisywała do mojej niekończącej się listy do przeczytania i na tym moja działalność się kończyła. Skradzione życie Colette Marceau kupiłam przez zupełny przypadek, wrzuciłam na czytnik i postanowiłam dzisiaj w końcu zerknąć czy fantastyczny opis odpowiada równie genialnej książce. I wiecie co? Zaczęłam i przepadłam, warto było wydać każdą złotówkę i warto było spędzić tak niedzielę jak ja dzisiaj. Ależ to było dobre, napisane w przemyślany sposób i wciągające od pierwszej strony.  Mamy tu jeszcze akcję, która toczy się dwutorowo, a więc współcześnie i w okupowanym Paryżu. Mamy tajemnicę, którą odkrywamy krok po kroku i zakończenie takie, że zwala z nóg, a w zasadzie powoduje, że wiemy po co mamy oczy. Muszę teraz sprawdzić inne książki autorki, bo okazuje się, że mam ich sporo na czytniku.
Główną bohaterką powieści jest tytułowa Colette Marceau, którą poznajemy jako młodą dziewczynę w okupowanym Paryżu. Matka wpaja jej zasady przekazywane z pokolenia na pokolenie. Nie tylko zasady, ale uczy ją umiejętności jak odbierać bogatym, a dawać tym, którzy potrzebują pomocy. Szlachetnie, prawda? W 2018 roku Colette ma dziewięćdziesiąt lat i mieszka w Bostonie. Wojenne traumy i obietnica złożona matce nie pozwalają jej zaznać spokoju. Gdy na jednej z wystaw odnajduje bransoletkę w Colette budzą się nie tylko wspomnienia i tęsknota za utraconą siostrą, ale i chęć poznania prawdy. I choć od wydarzeń w Paryżu minęły dziesiątki lat to ona nigdy nie zapomniała, przeżyła swoje dorosłe życie zawieszona między wydarzeniami sprzed lat a próbą odnalezienia sprawców. Czy jej się to uda?? Sięgnijcie koniecznie po Skradzione życie Colette Marceau Kristin Harmel i przekonajcie się sami.
To genialna powieść o poszukiwaniu prawdy, o rodzinnej tradycji, która doprowadziła do tragedii, ale to też powieść o rodzinnych więzach i tęsknocie, o samotności i o tym, że historia zawsze zatoczy koło. Czytało się te książkę jednym tchem. Polubiłam się z Colette i z zazdrością patrzyłam na jej wigor i energię. Ta książka jest pełna zwrotów akcji, tutaj nie ma miejsca na nudę, bo angażuje czytelnika od pierwszej strony. Czytanie tej książki momentami boli i wywołuje łzy.
Jestem zachwycona piórem Kristin Harmel i z pewnością sięgnę po inne powieści, które wyszły spod pióra autorki. Czytajcie, bo zdecydowanie warto.


Moja ocena 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz