Data wydania: 13-10-2026
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 440
Cykl: Dwór Bergmannów
43/2026
Przez zupełny przypadek sięgnęłam po książkę zupełnie nieznanej mi Elwiry Dresler - Janik. Jesienne liście dostałam od Wydawnictwa Replika i po pierwszym szoku, który na szczęście minął dość szybko zabrałam się za czytanie. Książka zachwyciła mnie od pierwszego rozdziału i jak to w moim przypadku bywa najpierw czytałam zachłannie, a potem włączyłam tryb oszczędzania, bo szkoda mi było ją kończyć. Na szczęście zobaczyłam już w zapowiedziach wydawniczych kolejny tom i moja skołatana dusza doznała ukojenia. Co prawda Zimowy blask będzie miał premierę w styczniu przyszłego roku, ale na dobre książki warto czekać.
Autorka zabrała mnie w podróż do mojego ukochanego Gdańska, a w zasadzie do Danzig, bo tak nazywał się w 1896roku. Poznajemy rodzinę Bergmannów, Gustawa i Josephine, a także czwórkę ich dzieci. To mennonici, którzy w swoich założeniach kładli nacisk kładli na pokorę, miłość bliźniego, skromność, życie w pokoju i uczciwość. Bergmannowie to zamożna rodzina, która jest właścicielem browaru.
Matka to kobieta chłodna, oddana Bogu i wierze mennonickiej, ale czy tak naprawdę jest aż tak pobożna i przestrzega reguł, gdy patrzy się jak traktuje najmłodszą córkę Margaretę? Dziewczyna nie może liczyć na czułość i wsparcie matki to do ojca zwraca się ze wszystkimi problemami, ale ten pozostaje niestety pod wpływem Josephine. Chwilami miałam wrażenie, że to ona, a nie on nosi w tym domu spodnie. Niby Gustaw ma własne zdanie, ale nie wiedzieć czemu boi się przeciwstawić despotycznej małżonce. Margareta największe wsparcie ma w najstarszym bracie Johannesie, który dla kariery wojskowej zrzekł się majątku. Tego też Josephine nie potrafi zaakceptować i dwójkę naszych bohaterów traktuje okropnie.
Margareta ma zostać ochrzczona i przyjęta do wspólnoty mennonickiej. W tym najważniejszym dla dziewczyny dniu nie może zabraknąć jej ukochanego brata. Gdy ten pojawia się dzień wcześniej w progach rodzinnego domu nie zostaje przyjęty ciepło przez matkę. Dochodzi między nimi do kłótni i wzburzony mężczyzna opuszcza rodowe włości. Nie pojawia się na chrzcie, nie pojawia się w koszarach, w których był zakwaterowany. Znika jak kamień w wodzie? Czy naprawdę tak się stało czy może spotkało go coś złego? Tego dowiecie się sięgając po Jesienne liście Elwiry Dresler - Janik.
Jesienne liście to rewelacyjny początek sagi Dwór Bergmannów, którą czyta się jednym tchem. To opowieść o rodzinie i wierze, ale także o rodzicielskiej miłości, a w zasadzie w przypadku Josephine jej braku. To typowy przykład kobiety, która zrobi wszystko, aby tylko jej rodzina nie była wzięta na języki. Dewotka jakich mało ( chyba, że u mennonitów jest inne określenie na taką osobę). Ja jej nie polubiłam od pierwszego rozdziału i chociaż nie zdarza mi się życzyć nikomu śmierci to tym razem nie pogniewałabym się na autorkę, gdyby dopadła ją kostucha. Polubiłam natomiast młodziutką Margaretę i było mi jej niewyobrażalnie żal. Ta dziewczyna żyje w wiecznym strachu i jest całkowicie podporządkowana despotycznej matce, która nawet za niebieską wstążkę we włosach potrafiła ją ukarać.
Autorka genialnie oddała ducha tamtego Danzig, a ja z ogromną przyjemnością spacerowałam znanym mi uliczkami. Ta książka to prawdziwa perełka dla miłośników sag, polecam Waszej uwadze Jesienne liście, bo to książka, która zasługuje na jak najszersze grono czytelników.
Moja ocena 10/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Replika

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz