poniedziałek, 31 marca 2025

Katarzyna Majewska-Ziemba Dotyk marcepanowych marzeń


 Data wydania: 11-03-2025
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 400
Cykl: Lwowska opowieść

16/2025

Czy macie też tak, że przeczytanie parę stron i już wiecie, że ta konkretna książka pozostanie z Wami na dłużej. Przez zupełny przypadek sięgnęłam po Dotyk marcepanowych  marzeń Katarzyny Majewskiej - Ziemba i zupełnie przepadłam. Najpierw czytałam zachłannie jakby to był ostatni dzień mojego życia, a za chwilę odłożyłam książkę na bok, bo za szybko ubywało mi stron. To jest książka, która chłonie się całym sobą, napisana przepięknym językiem, przeplatana lwowską gwarą i z bohaterami, którym kibicuje się od pierwszej strony. Strasznie było mi smutno, że przewróciłam ostatnią kartkę, ale trochę mi się humor poprawił jak zobaczyłam, że 6 maja będzie miała premierę druga część Gorzki smak rosolisu. Niby do maja nie tak daleko, ale ja chciałaby mieć możliwość poznania dalszych losów Rebeki, Soni i Danusi już teraz i natychmiast. Jak tu cierpliwie dotrwać do maja? Zna ktoś z Was receptę, a może podrzucicie mi jakiś tytuł, który też pochłonie mnie bez reszty. Chociaż obawiam się, że z Dotykiem marcepanowych marzeń długo żadna książka nie będzie mogła konkurować.
Pani Katarzyna Majewska - Ziemba zabrała mnie w niezapomnianą podróż do przedwojennego Lwowa. Miasta, które mam zamiar odwiedzić, a już w szczególności Cmentarz Łyczakowski, bo kocham stare metropolie za ich majestat, ciszę i historie, które ukryte są pod każdym nazwiskiem. Autorka z precyzją zegarmistrza oddała klimat Lwowa miasta pełnego kontrastów, tętniącego życiem, gdzie ścierały się różne nacje i choć z pozoru żyły w zgodzie to widać było podziały.
Katarzyna Majewska - Ziemba zaprosiła mnie do świata Rebeki młodej Żydówki, która nie bała się marzyć i nie bała się walczyć o swoje marzenia. Wychowana w tradycyjnej żydowskiej rodzinie nie poddała się woli ojca, który jak przystało na bogobojnego Żyda planowała wydać naszą bohaterkę za mąż. Rebeka od zawsze kochała gotować, miała głowę pełna pomysłów, smaków i przepisów. Jednego czego jej brakowało to pieniędzy na realizację marzeń i przyzwolenia rodziców. Rebeka pewnego dnia opuszcza dom w czym pomaga jej Sonia, sąsiadka mieszkająca piętro wyżej. To z jej pomocą Rebeka trafia do Anette. To pod jej czujnym okiem stawia pierwsze kroki w tworzeniu ciast, tart, tortów i innych słodkości, od których na samą myśl cieknie ślina. Jak poradzi sobie Rebeka bez wsparcia rodziców? Czy uda jej się spełnić marzenia? Sięgnijcie po Dotyk marcepanowych marzeń i przekonajcie się sami. Zakochajcie się w każdym zdaniu tak jak ja, dajcie się porwać w świat zapachów, smaków i wielokulturowego Lwowa.
Autorka stworzyła książkę, która jest gotowym scenariuszem filmowym. Widać ogrom pracy włożony w jej napisanie i z pewnością długie przygotowania. To książka, która utwierdza mnie w przekonaniu, że warto czytać , bo nie ma nic piękniejszego niż możliwość przeniesienia się do świata, który już nie istnieje, do świata pełnego zapachów i smaków, do świata pełnego uprzedzeń. Ta książka czyta się sama. Ja sięgnęłam po nią na Legimi, ale już wiem, że koniecznie muszę kupić wersję papierową, bo to jedna z tych książek, które koniecznie musze mieć na półce.
Dziękuję autorce, że dzięki niej miałam okazję przeżyć niezapomnianą przygodę i za to, że stworzyła historię, która na długo pozostanie w mojej pamięci. To książka, która z przytupem weszła na podium najlepszej tegorocznej trójki.
Żeby już był maj, żeby już była maj , żeby już był 6 maja i żebym mogła sięgnąć po Gorzki smak rosolisu.

Moja ocena 10/10

wtorek, 25 marca 2025

Marta Szarejko Masz to po mnie


 Data wydania: 26-02-2025

Wydawnictwo: Literackie

Ilość stron: 208

15/2025



Masz to po mnie Marty Szarejko to to rewelacyjna książka , która skłania do refleksji i przemyśleń. To książka dla kobiet i o kobietach, dla matki i córki o przekonaniach jakie dostałyśmy od naszych matek i babek. To forma rozmowy przeprowadzonej przez Martę Szarejko z psychoterapeutkami i psycholożkami.  Każdy rozdział to wypowiedź kobiety w wieku około czterdziestu lat, są matki, które urodziły się po wojnie, ale i te które urodziły się w latach 70 i 80, a więc moje pokolenie.

Moja babcia urodziła się długo przed wojną, moja mama urodziła się na jej początku, ja w latach 70. Babcia i mama dorastały w trudnych warunkach, dotknęły je bieda, głód i wojna. Pamiętam do dzisiaj jak moja Babcia mi opowiadała, że pruła worki jutowe, a z nich robiła swetry i sprzedawała po to, aby móc kupić chociaż trochę jedzenia dla mojej mamy i dwójki jej rodzeństwa, a mieszkała na wsi, więc teoretycznie powinno być jej łatwiej. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że moja Babcia przekazała mojej Mamie, że o najbliższych należy dbać w każdych warunkach i na każdy sposób. To przekazała mi moja Mama, która dorastająca już po wojnie miała okazję się kształcić, podjąć pracę zawodową i wychować dwoje dzieci: ja i moja siostra. Wychowane zostałyśmy w czasach, gdy zmieniał się ustrój, obydwie skończyłyśmy studia, założyłyśmy rodziny i staramy się dbać o swoje gniazda. Czy współczesne czasy mi się podobają? Absolutnie nie i chociaż mamy wiele udogodnień i żyje się lepiej, łatwiej to ja zupełnie nie nadaję się do współczesności. Ani Babcia, ani Mama nie nauczyły mnie, że muszę przepychać się łokciami, nie nauczyły mnie braku szacunku i nie nauczyły mnie asertywności. Tego ostatniego akurat żałuję, bo czasami przydałoby się powiedzieć nie.

Marta Szarejko uświadomiła mi i otworzyła oczy jak proste zdania wypowiedziane przez Babcię czy Mamę wryły mi się w pamięć i wypowiadam jej równie chętnie jak one. To z jednej strony straszne i przerażające, a z drugiej uświadamiające nam fakt, że genów nie oszukasz. Ileż to razy dziwiłam się zachowaniu mojej Mamy, która wracała z pracy na etacie i potem skakała wokół ojca i nas. Myślałam sobie: rety kobieto weź i usiądź, tato ma ręce i może sobie sam zrobić herbatę czy kolację. Teraz zachowuję się zupełnie jak moja Mama. Mówię na to kwoczy instynkt, bo zawsze każdy musi się meldować czy dojechał na miejsce, czy nie jest głodny, czy nie jest mu zimno. 

Masz to po mnie Marty Szarejko to nie jest poradnik, ale zbiór uświadamiających wywiadów, otwierających oczy na wiele aspektów naszego życia. Świat idzie do przodu i to co było aktualne dla mojej babci czy mamy odeszło już do lamusa, ale wartości wpojone nam przez poprzednie pokolenia zostaną z nami i będziemy je przekazywać naszym dzieciom i wnukom. Nie wszystko co przekazywały nam matki, babki czy prababki było tylko dobre czy tylko złe. Trzeba to wszystko wyważyć i znaleźć złoty środek, który sprawi, że nam i naszym najbliższym będzie się żyło jak najlepiej.

Sięgnijcie koniecznie po Masz to po mnie Marty Szarejko, bo to mądra i wartościowa lektura.

Polecam!!!


Moja ocena 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu





Gerald Durrell Groch z kapustą


 Data wydania: 29-01-2025
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Ilość stron: 192
Tłumacz: Ewa Horodyska


14/2025

Opowiadania to forma literacka, po którą sięgam rzadko, a to z tego względu na to, że ledwo zacznę czytać,  a tu już koniec i jakoś ciężko mi się zawsze wciągnąć w treść. To chyba błąd, bo przy Grochu z kapustą Geralda Durrella bawiłam się doskonale. To kolejne nazwisko autora, po którego lekturę sięgnęłam po raz pierwszy. Gerald Durrell to nieżyjący już brytyjski autor, a także zoolog, konserwator przyrody, propagator wiedzy przyrodniczej i założyciel ogrodu zoologicznego na wyspie Jersey. W Grochu z kapustą na każdej stronie widać ogromne zamiłowanie autora do przyrody, świata roślin i zwierząt.
Groch z kapustą to zbiór pięciu opowiadań, które przenoszą nas w świat Durrella pełen szalonych przygód i świata zaskakujących zwrotów akcji. Każde opowiadanie toczy się też w innym zakątku świata. Już pierwsze opowiadanie przenosi nas na Korfu, gdzie autor opisuje wycieczkę urodzinową swojej matki, gdzie od samego początku nic nie jest zgodne z planem, a opis przenoszenia i przewożenia na łodzi zamrażarki sprawił, że banan nie schodził mi z ust. Moja chora wyobraźnia już to widziała. Należy tu również podkreślić niesamowity zmysł obserwacyjny autora i jego opis podejścia do życia Greków, a także jak na przyrodnika przystało przecudnych opisów wysp i morza. Aż chce się rzucić wszystko i spędzić malowniczy urlop na Korfu.
Drugie opowiadanie przenosi nas do Londynu, gdzie 16- letni już Gerald terminuje w sklepie ze zwierzętami i oprócz ogromnej wiedzy w tym zakresie wykazuje się też niezwykłym zmysłem strategicznym. Dlaczego? Sięgnijcie po Groch z kapustą i przekonajcie się sami.
W Grochu z kapusta wybierzemy się też do Afryki, do kliniki leczącej zaburzenia nerwowe i oczywiście na randkę i to z dziewczyną, która została z autorem na kilka lat.
Generalnie Groch z kapustą Geralda Durrella to świetny zbiór opowiadań, który bawi, przenosi w świat pasji Durrella, ale i zmusza do refleksji. Wydawca zapewnia, że nie spocznę dopóki nie poznam wszystkich opowieści autora. Ale czy tak się stanie? Pewnie tak, ale w natłoku nowości wydawniczych nie jest to moim priorytetem. Niemniej książka sprawiła, że oderwałam się od codziennych zmartwień i kłopotów i spędziłam z nią bardzo przyjemnie czas. Czas ostatnio dla mnie niełatwy, ale takie niestety jest życie.

Moja ocena 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Noir sur Blanc

niedziela, 23 marca 2025

Max Czornyj Escobar


Data wydania: 26-03-2025
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron:304
ISBN: 9788384020739

13/2025


Nazwisko Max Czornyj jest znane miłośnikom literatury, ale dla mnie to było pierwsze spotkanie z twórczością autora. Pierwsze, ale nie ostatnie, bo po lekturze Esobara, który będzie miał premierę 26 marca moja lista książek do przeczytania znowu się wydłużyła. Jezu mi naprawdę życia nie wystarczy ma przeczytanie chociaż  części książek, które ciągle dopisuję i dopisuję. Nie wspomnę  już o tym, że marnuję czas oglądając jakieś bzdury w internecie i dopiero potem przychodzi refleksja, że znowu godzina uciekła mi z życia i przez ten czas mogłam przeczytać pół książki Jak mówi stare przysłowie "mądry Polak po szkodzie".
Książka Maxa Czornyj oparta jest na faktach i przedstawia nam życie Pablo Esobara, o którym każdy z nas chociaż raz słyszał. Kolumbijski baron narkotykowy  zwany "królem kokainy" , który stał się jednym z najbogatszych ludzi dzięki przemytowi kokainy do USA . Najbardziej bezwzględny i brutalny, który nie wahał się przed niczym i jak sam siebie określał był Bogiem, panem życia i śmierci. Z jednej strony morderca, a z drugiej mąż i ojciec kochający żonę i dzieci. Chociaż zupełnie nie przeszkadzało mu mieć tabuny kochanek na boku. Za pieniądze mógł mieć wszystko. Nie będę Wam opowiadać o życiu i śmierci tego człowieka o skomplikowanej osobowości, bo jeśli lubicie książki oparte na faktach to z pewnością sięgniecie po Escobara Maxa Czornyj.
Zachwycił mnie styl autora, jego lekkość pióra i pierwszoosobowa narracja, które sprawiły, że od książki nie sposób się było oderwać. Autor z precyzją balansuje między fikcją, a prawdą. Przedstawia nie tylko losy Pablo Escobara, ale i Kolumbie lat 80 i 90 co pozwala zrozumieć motywy, które kierowały bohaterami . Ta książka wymagała niesamowitego nakładu pracy autora co widać w każdym szczególe. Lubię książki, z których dowiaduję się czegoś nowego, które mnie czegoś uczą, a Escobar to swoiste kompendium wiedzy o baronie narkotykowym.
To nie tylko opowieść o zbrodni, ale i o miłości, lojalności i zdradzie. To książka dla tych, którzy lubią zagłębiać się w psychologię i umysł morderców. Ja swoje pierwsze spotkanie uważam za bardzo udana, ale załamałam się lekko faktem ile książek ma Pan Max na swoim koncie. Kiedy ja to wszystko nadrobię?? Że już nie wspomnę o serii Filia na faktach, która ma wiele interesujących tytułów. Chyba napiszę do mojego pracodawcy podanie z prośbą o rok bezpłatnego urlopu.

Moja ocena 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia