Strony
niedziela, 2 sierpnia 2026
Gabriela Feliksik Paryska sukienka
niedziela, 19 lipca 2026
Ewa Lange Grzechy przodków
Data wydania: 15-07-2026
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 304
31/2026
Nie ukrywam, że z ogromną niecierpliwością czekałam na nową książkę Ewy Lange, bo poprzednie dwie książki autorki pochłonęły mnie bez reszty i byłam bardzo ciekawa jak będzie tym razem. Czy dobrze? Czy lepiej? A może beznadziejnie? Cóż w dużym skrócie powiem tak: będąc dzieckiem kochałam Boże Narodzenie i błyszczące pudełka pod choinką. Z wieku dziecięcego dawno wyrosłam, prezenty są u mnie symboliczne, a ja w głębi serca nadal jestem dzieckiem i każda książka Ewy Lange jest dla mnie długo wyczekiwanym prezentem. Zaczęłam czytać Grzechy przodków tak zachłannie jakby to miała być ostatnia książka w moim życiu po cym powiedziałam sobie stop i delektowałam się każdą stroną, wydzielając sobie rozdziały tylko po to, aby historię byłą ze mną jak najdłużej. Książkę skończyłam wczoraj, ale nie ukrywam, że przeczołgała mnie lekko ta historia i musiałam ją sobie poukładać w głowie. To jak w przypadku poprzednich książek autorki powieść obyczajowo - historyczna z tajemnicą rodzinną w tle i II wojną światową. Moim zdaniem Ewa Lange ma niezwykły dar snucia opowieści, który sprawia, że jej książki pochłaniają bez reszty, historie przez nią stworzone pozostają z czytelnikiem na zawsze i skłaniają go do refleksji.
Grzechy przodków toczą się na kilku płaszczyznach czasowych, a ja kocham tak poprowadzoną narrację . Klaudia Borzym, którą poznajemy współcześnie to młoda lekarka, która wcześnie owdowiała, a teraz żegna siostrę, z którą nie utrzymywała kontaktu i która zerwała z rodziną wszelkie kontakty. Siostra przepisała jej dom, a w zasadzie rozpadającą się ruderę. To tutaj Klaudia znajduje pamiętnik, który pozwala poznać rodzinne tajemnice i zrozumieć ucieczkę siostry.
Mamy też rok 1923 i niemiecką rodzinę, która wierzy w poczynania Hitlera i nie tylko wiernie mu kibicuje, ale też jest jego zagorzałym wyznawcą, a członkowie tej rodziny wiernie służą wodzowi.
Co wspólnego ma Klaudia Borzym z rodziną Hardenbergów? Tego dowiecie się sięgając po najnowszą książkę Ewy Lange Grzechy przodków.
Autorka stworzyła całą plejadę bohaterów i tak zręcznie plecie nitki wydarzeń, że można utkać z nich cały kobierzec. Sprawnie porusza się w ramach czasowych i nie ma tutaj przypadku, wszystko jest po coś, a każdy z bohaterów ma ściśle wyznaczone zadanie. Nawet Filip, który od samego początku wydawał mi się podejrzany i nie pomyliłam się w swojej ocenie. Zapytacie kim jest Filip? Mogę Wam zdradzić, że mężem najbliższej przyjaciółki Klaudii, a reszty dowiecie się z książki.
Autorka stworzyła powieść, którą pokochałam od pierwszej strony. Piękny język i sprawność pisarska sprawiły, że przez książkę się płynie i z żalem patrzy na ubywające strony. To bohaterowie są jej siłą napędową. Lektura skłania do refleksji i zastanowienie się czy można się uwolnić od rodzinnego dziedzictwa. Każda tajemnica ujrzy kiedyś światło dzienne, a przeszłość nigdy nie zapomina. Zgadzacie się z tym stwierdzeniem?
Jeśli lubicie powieści obyczajowo - historyczne to sięgnijcie po najnowszą powieść Ewy Lange Grzechy przodków i jestem przekonana, że pokochacie tę powieść tak jak ja. Polecam Wam serdecznie.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica
Moja ocena 10/10
sobota, 18 lipca 2026
Danuta Chlupowa Słoneczne tarasy
Data wydania: 12-03-2025
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 320
Cykl: Pielęgniarki
30/2026
Okazuje się, że nie samymi nowościami człowiek żyje. Na Słoneczne tarasy Danuty Chlupowej trafiłam zupełnie przypadkiem, gdy zauważyłam, że na legimi pojawił się drugi tom cyklu. Pomyślałam, podumałam i postanowiłam po niego sięgnąć i dacie wiarę, że to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Ja już sama nie wiem pod jakim kamieniem się schowałam. Pierwsze, ale z pewnością nie ostatnie, bo autorka kupiła mnie od pierwszego rozdziału. To przepięknie opowiedziana historia osadzona w okresie międzywojennym, pełna detali historycznych i ludowej gwary. Czytałam jednym tchem i muszę powiedzieć, że jestem zachwycona nie tylko tematyką, ale i lekkością pióra autorki.
Joanna po śmierci ojca przeprowadza się wraz z matką do wujostwa. Wuj od samego początku darzy dziewczynkę ogromną sympatią i zaangażowaniem, To co początkowo wydawało się być całkiem niewinne wraz z dojrzewanie Joasi przeradza się w niezdrową fascynację tego dorosłego mężczyzny. Joanna ma ogromny talent malarski i rozpoczyna studia na ASP w Krakowie jednak zachowanie jej wuja sprawia, że porzuca studia i podejmuje naukę w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek. Warunkiem koniecznym jest zamieszkanie w internacie i dziewczynie bardzo to odpowiada, bo nie musi przebywać pod jednym dachem z "kochającym wujem:" i zdającą się być ślepą ciotką. Po zakończeniu edukacji Joanna przeprowadza się do Istebnej, gdzie podejmuje pracę w dziecięcym sanatorium przeciwgruźliczym. To tutaj poznaje Stanisława niewiele młodszego od jej wuja i zakochuje się w nim. Ale czy po doświadczeniach jakie przeżyła będzie w stanie zaufać i zaangażować się w jakikolwiek związek? Tego dowiecie się sięgając po Słoneczne tarasy Danuty Chlupowej.
Danuta Chlupowa stworzyła przepiękną historię, która czyta się właściwie sama. Pokazała mi świat górników z kopalni Giesche, którzy w 1937 roku podjęli strajk najpierw okupacyjny, a potem głodowy po to, aby zapewnić swoim rodzinom lepszy byt. Pokazała mi sanatorium przeciwgruźlicze , gdzie leczone były przede wszystkim dzieci ze Śląska . Ja lubię jak z książek dowiaduję się rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Książka Danuty Chlupowej nie tylko pogłębiła moją wiedzę, ale i sprawiła, że mam ochotę sięgnąć po inne tytuły autorki. Polubiłam główną bohaterkę za to, że miała odwagę sięgnąć po swoje marzenia i odnaleźć swoje miejsce na ziemi. To niezwykle ciepła i empatyczna osoba, którą nie sposób nie lubić.
Polecam !!!
Moja ocena 8/10
środa, 15 lipca 2026
Eduardo Mendoza Trzy zagadki dla Organizacji
Data wydania: 15-07-2026
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 400
Przekład: Tomasz Pindel
29/2026
Dzisiaj ma premierę książka Eduarda Mendozy Trzy zagadki dla Organizacji. Ja wiecie rzadko sięgam po książki autorów nie z naszego podwórka, ale dostałam tak kreatywnego maila od Wydawnictwa Znak Literanova, że postanowiłam wyjść ze swojej strefy komfortu i sprawdzić co kryje się pod tak chwytliwym hasłem " najzabawniejsze śledztwo roku w słonecznej Barcelonie"!". Powiem Wam tylko łamiąc zasady konspiracji, że w tym haśle nie ma ani krzty kłamstwa. Jest zabawnie, wciągająco i tak absurdalnie i groteskowo. Bawiłam się wybornie i muszę sięgnąć po inne tytuły autora, bo wstyd się przyznać, ale to było moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Może powinnam stworzyć własną organizację, w której jeden z pierwszych punktów będzie brzmiał: jedna książka polskiego autora, jedna zagraniczna. Może ma to sens, przemyślę to jeszcze.
Wróćmy jednak do słonecznej Barcelony, gdzie działa tajemnicza Organizacja, która zajmuje się rozwiązywaniem dziwnych spraw. Agenci i Agentki mają do rozwiązania trzy sprawy: śmierć turysty w szemranym hoteliku, zaginięcie milionera i spadek przychodów firmy produkującej konserwy. Z pozoru wszystko wydaje się proste, a jednak za sprawą dzielnych agentów wszystko zmienia się w serie nieporozumień i pomyłek. Akcja jest tak dynamiczna, że czytelnik nie ma czasu na odrobinę nudy i złapania oddechu.
To główni bohaterowie są siłą napędową tej powieści , są tak przerysowani, że aż wzbudzają sympatię, a ich nieudolność staje się ich zaletą. Jeśli szukacie ideału tajnego agenta to z pewnością nie znajdziecie go w Trzech zagadkach dla Organizacji. Jeśli natomiast lubicie inteligentny i ironiczny humor to koniecznie sięgnijcie po najnowsza książkę Eduarda Mendozy.
Ja początkowo nie mogłam się "wgryźć" w powieść, ale ze strony na stronę było tylko lepiej. Autor doskonale pokazuje współczesny świat i społeczeństwo, z precyzją zegarmistrza trafia w ludzkie przywary. Brawa za ironię. Sięgnijcie koniecznie po Trzy zagadki dla Organizacji, bo to idealna lektura nie tylko na urlop. Czytajcie i bawcie się tak dobrze jak ja.
Moja ocena 8/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Liternova
piątek, 19 czerwca 2026
Karolina Tomaszewska Sobie pisani
środa, 17 czerwca 2026
Katarzyna Majewska - Ziemba Cienie zostaną za nami
Uciekam czytać drugi tom i z pewnością podzielę się z Wami wrażeniami.
poniedziałek, 15 czerwca 2026
Karolina Tomaszewska Na siebie skazani
czwartek, 4 czerwca 2026
Katarzyna Majewska - Ziemba Po stronie piekła
Data wydania; 12-05-2027
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 384
Cykl: Dom wyjątkowy
25/2026
Po genialnej pierwszej części Domu wyjątkowego Katarzyny Majewskiej - Ziemby z niecierpliwością czekałam na kontynuację, bo to nie tylko dom jest wyjątkowy, ale i książka niesamowita . Wiedziałam, że będzie trudna, bo dzieje się podczas II wojny światowej, ale byłam zupełnie nieprzygotowana na ogrom nieszczęścia, bólu i łez. Katarzyna Majewska - Ziemba ma niesamowity dar snucia opowieści i wplatania prawdy historycznej w fikcję literacką. Robi to z kunsztem zegarmistrza, gdzie najmniejsza śrubka musi znaleźć swoje miejsce tak u autorki każde zdanie jest ważne, a każdy z bohaterów powieści jest na swoim miejscu.
Pani Katarzyna zabiera nas znowu do Domu Wyjątkowego i jak pamiętacie jest to sierociniec prowadzony przez siostry zakonne. Mamy rok 1939 i wybucha wojna, która zmieniła nie tylko życie zakonnic i ich podopiecznych, ale i życie mieszkańców stolicy. Część z podopiecznych znalazła już swoje miejsce na ziemi, ale Dom Wyjątkowy jest dla nich miejscem, do którego wracają i wiedzą, że będą przyjęci z otwartymi ramionami. Bohaterowie, których poznaliśmy w poprzedniej części dorośli i mają swoje życie, ale nigdy nie zapominają o miejscu, które pozwoliło im wyjść na ludzi. Jak mogą pomagają zakonnicom i ich podopiecznym, podrzucają żywność, leki i środki czystości. Może i nie ma tego w ilościach wystarczających dla wszystkich, ale w Domu Wyjątkowym nigdy się nie przelewało. Dla zakonnic najważniejsze jest dobro dzieci i nie raz same sobie odejmują od ust byleby dzieci były w miarę syte. Nasila się prześladowanie Żydów i w konsekwencji powstaje getto. Tam też zostaje przeniesiony Korczak wraz ze swoją gromadką, Gerszon z żoną i córką. Zakonnice nie zapominają o przyjaciołach zza muru. Podrzucają jedzenie, leki i dobre słowo, które ma nie tylko nieść otuchę, ale i wspierać i sprawić, żeby ci, których zamknięto nie zapomnieli, że są ważni i mają na kogo liczyć. To trudny czas dla wszystkich, każdy stara się przeżyć, a w niektórych wyzwala najgorsze cechy. Kto okaże się być podatnym na wpływy rasy panów, a kto pozostanie człowiekiem? Tego dowiecie się sięgając po Po stronie piekła Katarzyny Majewskiej - Ziemby.
Książka mimo tematyki czyta się w zasadzie sama i z przykrością odwracamy ostatnią kartkę, a to wszystko za sprawą autorki i jej umiejętności wciągnięcia czytelnika w fabułę. Autorka nie ocenia, nie wybiela i pokazuje wojenną rzeczywistość taką jaka była. Głód, bród, wszawica i niepewność jutra to wszystko towarzyszyło bohaterom Po stronie piekła każdego dnia. Katarzyna Majewska - Ziemba dba o szczegóły i nie ma tutaj miejsca na potknięcie. Stworzyła autentycznych bohaterów, z których nikt nie jest wyjątkowy. Mają swoje wady, przywary i przyzwyczajenia. Uwielbiam Benedyktę, a jej zapiski p każdym rozdziale są doskonałym uzupełnieniem treści. Postacie historyczne występujące w książce są tak umiejętnie wprowadzone w jej treść, że bez nich nic nie byłoby takie samo.
Żałuję tylko tego, że znowu muszę uzbroić się w cierpliwość żeby móc spotkać z bohaterami po raz trzeci.
Gratuluję z całego serca autorce nie tylko za doskonały pomysł, bo ta książka to prawdziwa perełka wśród książek o tej tematyce.
Czytacie koniecznie, bo ta wyjątkowa książka.
Moja ocena 10/10
niedziela, 31 maja 2026
Jaga Tuliszka Jak nie teraz, to kiedy?
piątek, 22 maja 2026
Monika Hakowska Miłość, wino i mój były
poniedziałek, 18 maja 2026
Maria Madej Nie nazywaj tego miłością
środa, 13 maja 2026
Jakub Bączykowski To nie jest rozmowa na telefon
wtorek, 12 maja 2026
Urszula Gajdowska Rosą pisane
Data wydana: 25-02-2026
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Ilość stron: 336
Cykl: Azyl
20/2026
Rosą pisane to kontynuacja Azylu dla serca, który nie tak dawno czytałam i tak mi się spodobał, że musiałam koniecznie sięgnąć po drugą część i powiem Wam szczerze, że był to strzał w dziesiątkę. Pierwsze miesiące tego roku nie należą ani do łatwych, ani do przyjemnych dlatego też chętnie sięgam po książki, które pozwolą mi się odciąć i zanurzyć w świat bohaterów tak, że zapomnę o własnych problemach i kłopotach. Z ogromną przyjemnością wróciłam do Puszczy Knyszyńskiej i znowu znalazłam się w Azylu, gdzie nie tylko zwierzęta znajdują swoją bezpieczną przystań, ale i ludzie pokiereszowani przez los i z ogromnym bagażem doświadczeń.
W Rosą pisane autorka skupia się na siostrze Eryka, którego poznaliśmy w pierwszym tomie, a mianowicie na Edycie. Mieliśmy okazję ją poznać w poprzedniej części. Wiemy, że udało jej się uciec z toksycznej relacji, w której zaznała upokorzeń i przemocy, ale wie, że musi być silna dla dwójki dzieci, które są całym jej światem. Edyta wyleczyła się z męskiego towarzystwa. I wie, że chociaż wspomnienia bolą i ma przed sobą długie lata walki o siebie to jest silna, mądra i odważna. Gdy na horyzoncie pojawia się Dawid między tą dwójką zaczyna iskrzyć jak podczas najcięższej burzy. Dawid to nie tylko przyjaciel Eryka, ale i były wojskowy, który nie wyszedł ze służby bez szwanku na psychice. Czy dla tej dwójki majaczy na horyzoncie wspólna przyszłość? Czy dwoje poranionych ludzi odnajdzie drogę do siebie? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w Rosą pisane Urszuli Gajdowskiej.
To przepięknie napisana książka o budowaniu życia na nowo i o odnajdywaniu swojego miejsca na ziemi. Autorka z niezwykłą wrażliwością porusza trudne tematy i nie boi się o nich mówić. Przemoc domowa, trauma wojenna czy zespół stresu pourazowego to tylko niektóre tematy, które znajdziemy w książce. Nie zabraknie tutaj też zwierząt, które po latach udręki i maltretowania znajdą swój azyl, gdzie zostaną otoczone miłością, troską i opieką.
Polubiłam twórczość Urszuli Gajdowskiej i z pewnością jeszcze niejednokrotnie sięgnę po książki autorki.
Moja ocena 9/10
niedziela, 3 maja 2026
Monika A. Oleksa Galeria na Złotej
poniedziałek, 13 kwietnia 2026
Urszula Gajdowska Azyl dla serc
poniedziałek, 6 kwietnia 2026
Natalia Przeździk Bosorka
sobota, 28 marca 2026
Agnieszka Zakrzewska Broszka ze szmaragdową chmurką
wtorek, 24 marca 2026
Wioletta Filipowska Ulice, która pamiętały wojnę
Data wydania: 18-03-2026
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 312
15/2026
Wiecie doskonale, że kocham debiutujących pisarzy i jak tylko mam okazję to bardzo chętnie sięgam po ich książki. Wioletta Filipowska debiutowała właśnie Ulicami, które pamiętają wojnę. Okładka cudnej urody, opis zachęcający, bo oczywiście II wojna światowa w tle i tutaj niestety moje zachwyty nad książką się kończą. Nie znaczy to, że była ona zła, ale nie było nam niestety po drodze. Dacie wiarę, że te 312 stron czytałam dwa tygodnie. Gdyby nie fakt, że dostałam ją do recenzji od Wydawnictwa Filia to pewnie po pierwszym rozdziale powędrowałaby na półkę.
Książka jest utkana ze wspomnień najpierw młodej Antoniny, której wojna zabrała wszystko. Dorastająca dziewczyna straciła nie tylko dom i przyjaciółki, ale i poczucie stabilizacji i bezpieczeństwo. Razem z matką i młodszą siostrą trafiają do Łodzi, gdzie znajdują schronienie u najbliższej krewnej. To tutaj walczą o każdy dzień i szukają zajęcia, które nie tylko da im zarobek, ale i pozwoli przetrwać. To w Lodzi Apolonia poznaje swoją pierwszą miłość, ale niestety z planów na bycie razem zostają nici, bo Julek tak jak się nagle pojawił tak zniknął i ślad po nim przepadł. Po wojnie Apolonia wraz z matką znowu szukają swojego miejsca, bo ich rodzinny dom zbombardowali Niemcy.
Opowieści Antoniny słuchamy razem z jej wnuczką, bo to z tej perspektywy poznajemy losy głównej bohaterki. W tle przewija się też szklana salaterka i anyżowe landrynki. Dlaczego??? Jeśli sięgniecie po debiutancką powieść Wioletty Filipowskiej to Wasza ciekawość będzie zaspokojona.
Przyznaję, że skończyłam Ulice, które pamiętały wojnę niejako z obowiązku, ale bez grama przyjemności. Nie kliknęło między mną a książką od pierwszego rozdziału i tak niestety zostało do końca. Zabrakło mi w książce emocji, które sprawiają, że czyta się ją z zapartym tchem i trochę jak dla mnie było chaotycznie, a miejscami nawet nudno. Szkoda, bo polubiłam Antoninę i byłam niezmiernie ciekawa jej losów tych wojennych jak i powojennych. Zabrakło mi jednak tego czegoś co sprawia, że książka na długo zapada w pamięci.
Czytaliście Ulice, która pamiętały wojnę Wioletty Filipowskiej? Jeśli tak to dajcie mi koniecznie znać jak Wam się podobała ta książka.
Moja ocena 5/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia
niedziela, 22 marca 2026
Kristin Harmel Skradzione życie Colette Marceau
Yuta Takahashi Chibineko. Niezwykła restauracja wspomnień
sobota, 21 marca 2026
Andrzej Krawczyk Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj - sztetel utracony
Data wydania: 14-01-2026
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Ilość stron: 448
12/2026
Jak tylko zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych książkę Andrzeja Krawczyka Jeszcze słychać tę muzykę to wiedziałam, że choćbym musiała stanąć na rzęsach to ją przeczytam. Od lat fascynuje mnie historia Żydów, ich kultura i zwyczaje, Czytam książki z II wojną światową w tle i odnoszę wrażenie, że rola Żydów została zredukowana do ich udziału w Holokauście i tematyki obozów koncentracyjnych. Spójrzmy tylko na tytułu, bo z Auschwitz jest już dosłownie wszystko; baletnica, pięściarz, orkiestra i można tak wymieniać bez końca. Dlatego też koniecznie chciałam przeczytać książkę Andrzeja Krawczyka, bo czułam podskórnie, że wiele nauczę się z tej książki i nie pomyliłam się w moich przeczuciach. To była niezapomniana podróż przez historię, tę zapomnianą i ę, o której nie mówi się zbyt często. Ta książka to dla mnie prawdziwe źródło wiedzy, a ja uwielbiam jak coś wynoszę z książki i chociaż podejrzewam, że ta wiedza do niczego mi się nie przyda to ja odczuwam niesamowitą satysfakcję i wdzięczność, że wiem i że mogłam przeczytać tę niezwykłą książkę Andrzeja Krawczyka.
Biłgoraj to miasto położone w południowo - wschodniej Polsce. To tutaj przed wojną zamieszkiwała ludność Żydowska, która stanowiła ogromną część mieszkańców. To tutaj powstał sztetl. Zapytacie co to jest? To właśnie miasteczko, małe skupisko miejskie zachowujące tradycję i obyczajowość żydowską. Żydzi w takich miasteczkach otrzymywali dożywotnią dzierżawę pod cmentarz, pozwolenie ba budowę synagogi i mykwy. I właśnie do takiego prowincjonalnego miasteczka zabrał mnie Andrzej Krawczyk. To miasteczko było odzwierciedleniem obyczajów i życia społecznego ludności żydowskiej. Po sztetlach obecnie nie pozostało prawie nic, a istniały, toczyło się w nich życie, ludzie rodzili się i umierali. Religia była dla nich esencją życia. jedni byli biedni, a inni opływali w dostatki. Taki świat na kartach swojej książki pokazał mi Andrzej Krawczyk.
Jeszcze słychać tę muzykę nie jest opowieścią o ludziach, jest opowieścią o świecie, który istniał, a zniknął prawie bez śladu. To podróż w głąb miasteczka, które żyło i rozwijało się. Biłgoraj poznajemy nie tylko z perspektywy autora, ale także z zachowanych wspomnień mieszkańców. Smaczku książce dodają ilustracje, które przybliżają nam tamten świat.
Był i zniknął.....
Moja ocena 9/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Horyzont























