Strony
piątek, 19 czerwca 2026
Karolina Tomaszewska Sobie pisani
środa, 17 czerwca 2026
Katarzyna Majewska - Ziemba Cienie zostaną za nami
Uciekam czytać drugi tom i z pewnością podzielę się z Wami wrażeniami.
poniedziałek, 15 czerwca 2026
Karolina Tomaszewska Na siebie skazani
czwartek, 4 czerwca 2026
Katarzyna Majewska - Ziemba Po stronie piekła
Data wydania; 12-05-2027
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 384
Cykl: Dom wyjątkowy
25/2026
Po genialnej pierwszej części Domu wyjątkowego Katarzyny Majewskiej - Ziemby z niecierpliwością czekałam na kontynuację, bo to nie tylko dom jest wyjątkowy, ale i książka niesamowita . Wiedziałam, że będzie trudna, bo dzieje się podczas II wojny światowej, ale byłam zupełnie nieprzygotowana na ogrom nieszczęścia, bólu i łez. Katarzyna Majewska - Ziemba ma niesamowity dar snucia opowieści i wplatania prawdy historycznej w fikcję literacką. Robi to z kunsztem zegarmistrza, gdzie najmniejsza śrubka musi znaleźć swoje miejsce tak u autorki każde zdanie jest ważne, a każdy z bohaterów powieści jest na swoim miejscu.
Pani Katarzyna zabiera nas znowu do Domu Wyjątkowego i jak pamiętacie jest to sierociniec prowadzony przez siostry zakonne. Mamy rok 1939 i wybucha wojna, która zmieniła nie tylko życie zakonnic i ich podopiecznych, ale i życie mieszkańców stolicy. Część z podopiecznych znalazła już swoje miejsce na ziemi, ale Dom Wyjątkowy jest dla nich miejscem, do którego wracają i wiedzą, że będą przyjęci z otwartymi ramionami. Bohaterowie, których poznaliśmy w poprzedniej części dorośli i mają swoje życie, ale nigdy nie zapominają o miejscu, które pozwoliło im wyjść na ludzi. Jak mogą pomagają zakonnicom i ich podopiecznym, podrzucają żywność, leki i środki czystości. Może i nie ma tego w ilościach wystarczających dla wszystkich, ale w Domu Wyjątkowym nigdy się nie przelewało. Dla zakonnic najważniejsze jest dobro dzieci i nie raz same sobie odejmują od ust byleby dzieci były w miarę syte. Nasila się prześladowanie Żydów i w konsekwencji powstaje getto. Tam też zostaje przeniesiony Korczak wraz ze swoją gromadką, Gerszon z żoną i córką. Zakonnice nie zapominają o przyjaciołach zza muru. Podrzucają jedzenie, leki i dobre słowo, które ma nie tylko nieść otuchę, ale i wspierać i sprawić, żeby ci, których zamknięto nie zapomnieli, że są ważni i mają na kogo liczyć. To trudny czas dla wszystkich, każdy stara się przeżyć, a w niektórych wyzwala najgorsze cechy. Kto okaże się być podatnym na wpływy rasy panów, a kto pozostanie człowiekiem? Tego dowiecie się sięgając po Po stronie piekła Katarzyny Majewskiej - Ziemby.
Książka mimo tematyki czyta się w zasadzie sama i z przykrością odwracamy ostatnią kartkę, a to wszystko za sprawą autorki i jej umiejętności wciągnięcia czytelnika w fabułę. Autorka nie ocenia, nie wybiela i pokazuje wojenną rzeczywistość taką jaka była. Głód, bród, wszawica i niepewność jutra to wszystko towarzyszyło bohaterom Po stronie piekła każdego dnia. Katarzyna Majewska - Ziemba dba o szczegóły i nie ma tutaj miejsca na potknięcie. Stworzyła autentycznych bohaterów, z których nikt nie jest wyjątkowy. Mają swoje wady, przywary i przyzwyczajenia. Uwielbiam Benedyktę, a jej zapiski p każdym rozdziale są doskonałym uzupełnieniem treści. Postacie historyczne występujące w książce są tak umiejętnie wprowadzone w jej treść, że bez nich nic nie byłoby takie samo.
Żałuję tylko tego, że znowu muszę uzbroić się w cierpliwość żeby móc spotkać z bohaterami po raz trzeci.
Gratuluję z całego serca autorce nie tylko za doskonały pomysł, bo ta książka to prawdziwa perełka wśród książek o tej tematyce.
Czytacie koniecznie, bo ta wyjątkowa książka.
Moja ocena 10/10
niedziela, 31 maja 2026
Jaga Tuliszka Jak nie teraz, to kiedy?
piątek, 22 maja 2026
Monika Hakowska Miłość, wino i mój były
poniedziałek, 18 maja 2026
Maria Madej Nie nazywaj tego miłością
środa, 13 maja 2026
Jakub Bączykowski To nie jest rozmowa na telefon
wtorek, 12 maja 2026
Urszula Gajdowska Rosą pisane
Data wydana: 25-02-2026
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Ilość stron: 336
Cykl: Azyl
20/2026
Rosą pisane to kontynuacja Azylu dla serca, który nie tak dawno czytałam i tak mi się spodobał, że musiałam koniecznie sięgnąć po drugą część i powiem Wam szczerze, że był to strzał w dziesiątkę. Pierwsze miesiące tego roku nie należą ani do łatwych, ani do przyjemnych dlatego też chętnie sięgam po książki, które pozwolą mi się odciąć i zanurzyć w świat bohaterów tak, że zapomnę o własnych problemach i kłopotach. Z ogromną przyjemnością wróciłam do Puszczy Knyszyńskiej i znowu znalazłam się w Azylu, gdzie nie tylko zwierzęta znajdują swoją bezpieczną przystań, ale i ludzie pokiereszowani przez los i z ogromnym bagażem doświadczeń.
W Rosą pisane autorka skupia się na siostrze Eryka, którego poznaliśmy w pierwszym tomie, a mianowicie na Edycie. Mieliśmy okazję ją poznać w poprzedniej części. Wiemy, że udało jej się uciec z toksycznej relacji, w której zaznała upokorzeń i przemocy, ale wie, że musi być silna dla dwójki dzieci, które są całym jej światem. Edyta wyleczyła się z męskiego towarzystwa. I wie, że chociaż wspomnienia bolą i ma przed sobą długie lata walki o siebie to jest silna, mądra i odważna. Gdy na horyzoncie pojawia się Dawid między tą dwójką zaczyna iskrzyć jak podczas najcięższej burzy. Dawid to nie tylko przyjaciel Eryka, ale i były wojskowy, który nie wyszedł ze służby bez szwanku na psychice. Czy dla tej dwójki majaczy na horyzoncie wspólna przyszłość? Czy dwoje poranionych ludzi odnajdzie drogę do siebie? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w Rosą pisane Urszuli Gajdowskiej.
To przepięknie napisana książka o budowaniu życia na nowo i o odnajdywaniu swojego miejsca na ziemi. Autorka z niezwykłą wrażliwością porusza trudne tematy i nie boi się o nich mówić. Przemoc domowa, trauma wojenna czy zespół stresu pourazowego to tylko niektóre tematy, które znajdziemy w książce. Nie zabraknie tutaj też zwierząt, które po latach udręki i maltretowania znajdą swój azyl, gdzie zostaną otoczone miłością, troską i opieką.
Polubiłam twórczość Urszuli Gajdowskiej i z pewnością jeszcze niejednokrotnie sięgnę po książki autorki.
Moja ocena 9/10
niedziela, 3 maja 2026
Monika A. Oleksa Galeria na Złotej
poniedziałek, 13 kwietnia 2026
Urszula Gajdowska Azyl dla serc
poniedziałek, 6 kwietnia 2026
Natalia Przeździk Bosorka
sobota, 28 marca 2026
Agnieszka Zakrzewska Broszka ze szmaragdową chmurką
wtorek, 24 marca 2026
Wioletta Filipowska Ulice, która pamiętały wojnę
Data wydania: 18-03-2026
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 312
15/2026
Wiecie doskonale, że kocham debiutujących pisarzy i jak tylko mam okazję to bardzo chętnie sięgam po ich książki. Wioletta Filipowska debiutowała właśnie Ulicami, które pamiętają wojnę. Okładka cudnej urody, opis zachęcający, bo oczywiście II wojna światowa w tle i tutaj niestety moje zachwyty nad książką się kończą. Nie znaczy to, że była ona zła, ale nie było nam niestety po drodze. Dacie wiarę, że te 312 stron czytałam dwa tygodnie. Gdyby nie fakt, że dostałam ją do recenzji od Wydawnictwa Filia to pewnie po pierwszym rozdziale powędrowałaby na półkę.
Książka jest utkana ze wspomnień najpierw młodej Antoniny, której wojna zabrała wszystko. Dorastająca dziewczyna straciła nie tylko dom i przyjaciółki, ale i poczucie stabilizacji i bezpieczeństwo. Razem z matką i młodszą siostrą trafiają do Łodzi, gdzie znajdują schronienie u najbliższej krewnej. To tutaj walczą o każdy dzień i szukają zajęcia, które nie tylko da im zarobek, ale i pozwoli przetrwać. To w Lodzi Apolonia poznaje swoją pierwszą miłość, ale niestety z planów na bycie razem zostają nici, bo Julek tak jak się nagle pojawił tak zniknął i ślad po nim przepadł. Po wojnie Apolonia wraz z matką znowu szukają swojego miejsca, bo ich rodzinny dom zbombardowali Niemcy.
Opowieści Antoniny słuchamy razem z jej wnuczką, bo to z tej perspektywy poznajemy losy głównej bohaterki. W tle przewija się też szklana salaterka i anyżowe landrynki. Dlaczego??? Jeśli sięgniecie po debiutancką powieść Wioletty Filipowskiej to Wasza ciekawość będzie zaspokojona.
Przyznaję, że skończyłam Ulice, które pamiętały wojnę niejako z obowiązku, ale bez grama przyjemności. Nie kliknęło między mną a książką od pierwszego rozdziału i tak niestety zostało do końca. Zabrakło mi w książce emocji, które sprawiają, że czyta się ją z zapartym tchem i trochę jak dla mnie było chaotycznie, a miejscami nawet nudno. Szkoda, bo polubiłam Antoninę i byłam niezmiernie ciekawa jej losów tych wojennych jak i powojennych. Zabrakło mi jednak tego czegoś co sprawia, że książka na długo zapada w pamięci.
Czytaliście Ulice, która pamiętały wojnę Wioletty Filipowskiej? Jeśli tak to dajcie mi koniecznie znać jak Wam się podobała ta książka.
Moja ocena 5/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia
niedziela, 22 marca 2026
Kristin Harmel Skradzione życie Colette Marceau
Yuta Takahashi Chibineko. Niezwykła restauracja wspomnień
sobota, 21 marca 2026
Andrzej Krawczyk Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj - sztetel utracony
Data wydania: 14-01-2026
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Ilość stron: 448
12/2026
Jak tylko zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych książkę Andrzeja Krawczyka Jeszcze słychać tę muzykę to wiedziałam, że choćbym musiała stanąć na rzęsach to ją przeczytam. Od lat fascynuje mnie historia Żydów, ich kultura i zwyczaje, Czytam książki z II wojną światową w tle i odnoszę wrażenie, że rola Żydów została zredukowana do ich udziału w Holokauście i tematyki obozów koncentracyjnych. Spójrzmy tylko na tytułu, bo z Auschwitz jest już dosłownie wszystko; baletnica, pięściarz, orkiestra i można tak wymieniać bez końca. Dlatego też koniecznie chciałam przeczytać książkę Andrzeja Krawczyka, bo czułam podskórnie, że wiele nauczę się z tej książki i nie pomyliłam się w moich przeczuciach. To była niezapomniana podróż przez historię, tę zapomnianą i ę, o której nie mówi się zbyt często. Ta książka to dla mnie prawdziwe źródło wiedzy, a ja uwielbiam jak coś wynoszę z książki i chociaż podejrzewam, że ta wiedza do niczego mi się nie przyda to ja odczuwam niesamowitą satysfakcję i wdzięczność, że wiem i że mogłam przeczytać tę niezwykłą książkę Andrzeja Krawczyka.
Biłgoraj to miasto położone w południowo - wschodniej Polsce. To tutaj przed wojną zamieszkiwała ludność Żydowska, która stanowiła ogromną część mieszkańców. To tutaj powstał sztetl. Zapytacie co to jest? To właśnie miasteczko, małe skupisko miejskie zachowujące tradycję i obyczajowość żydowską. Żydzi w takich miasteczkach otrzymywali dożywotnią dzierżawę pod cmentarz, pozwolenie ba budowę synagogi i mykwy. I właśnie do takiego prowincjonalnego miasteczka zabrał mnie Andrzej Krawczyk. To miasteczko było odzwierciedleniem obyczajów i życia społecznego ludności żydowskiej. Po sztetlach obecnie nie pozostało prawie nic, a istniały, toczyło się w nich życie, ludzie rodzili się i umierali. Religia była dla nich esencją życia. jedni byli biedni, a inni opływali w dostatki. Taki świat na kartach swojej książki pokazał mi Andrzej Krawczyk.
Jeszcze słychać tę muzykę nie jest opowieścią o ludziach, jest opowieścią o świecie, który istniał, a zniknął prawie bez śladu. To podróż w głąb miasteczka, które żyło i rozwijało się. Biłgoraj poznajemy nie tylko z perspektywy autora, ale także z zachowanych wspomnień mieszkańców. Smaczku książce dodają ilustracje, które przybliżają nam tamten świat.
Był i zniknął.....
Moja ocena 9/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Horyzont
wtorek, 17 marca 2026
Ewa Lange Białe magnolie
sobota, 14 marca 2026
Magdalena Wojtkiewicz W obronie miłości
wtorek, 10 marca 2026
Rafał Wicijowski Ostatni taniec
czwartek, 5 marca 2026
Nina Zawadzka Za twoim śladem
wtorek, 3 marca 2026
Agata Sawicka Kim jesteś, Saro??
czwartek, 26 lutego 2026
Marta Obuch Na babski rozum























