Strony

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Urszula Gajdowska Azyl dla serc


 Data wydania: 26-03-2025
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Ilość stron:320
Cykl: Azyl

18/2026

Przeglądałam sobie Legimi i w oczy wpada mi książka Pani Urszuli Gajdowskiej Azyl dla serca. Sięgnęłam po nią ot tak z zupełnej ciekawości, bo nie znałam wcześniej autorki, ale okładka wołała do mnie: czytaj mnie, czytaj. Sami rozumiecie, że jak okładka woła to nie ma lipy i trzeba wziąć lekturę na warsztat. Jak dobrze posłuchać swojej intuicji, bo w Azylu dla serc spędziłam przeurocze chwile. I chociaż nie jest to lektura na miarę Pulitzera to książka zachwyca, otula i podczas czytania robi się błogo na duszy. To moje pierwsze spotkanie z autorką, ale powiem Wam w tajemnicy, że zerknęłam do drugiego tomu Azylu i to tam spędzę najbliższy wieczór. Autorka stworzyła książkę nie tylko dla miłośników literatury, ale i dla sympatyków czworonożnych stworzeń: psów, kotów, koni, kucyków i co tam sobie jeszcze wymarzycie. To świetnie napisana powieść, przy której momentami parskałam śmiechem, nie obyło się też bez scen, w których ze wzruszenia ściskało mnie coś w gardle. Azyl dla serc to była lektura idealna dla mnie: ciepła, lekka, a zarazem zmuszająca do zatrzymania się chociaż na chwilę i przypomnienia, że każdą porażkę można przekuć w sukces, a także o tym, że każdy z nas znajdzie swoje miejsce na ziemi.
Autorka zabrała nas do świata Weroniki młodej i ambitnej pani weterynarz, która wraca do rodzinnego domu na prowincji po tym jak je narzeczony złamał jej serce. Weronika na pomóc w gabinecie weterynaryjnym, którego współwłaścicielem jest jej ojciec. Starszy Pan Garlicki został chwilowo unieruchomiony po wypadku, któremu uległ. Już sama droga powrotu Weroniki do domu była spektakularna, bo jeśli pomyślicie, że zepsuty samochód to apogeum pecha jakie spotkało naszą bohaterkę to od razu mówię, że jesteście w ogromnym błędzie. Mnie ta scena ubawiła tak, że parskałam jak młody źrebak na łące. Weronika stara się wdrożyć w nowe obowiązki, ale nie jest to łatwe, bo musi się zmierzyć nie tylko z uprzedzeniami miejscowych do kobiety weterynarza, ale i musi pokazać ojcu, że potrafi i umie robić to czego nauczyły ją studia.
Mamy i Eryka  - weterana wojennego i właściciela miejscowego przytuliska dla zwierząt. To do niego trafiają uratowane przed rzeźnią konie  i wszelkiej maści zwierzaki nie tylko odebrane z rąk właścicieli, ale i te porzucone w miejscach, gdzie miały dokończyć swój żywot. Drogi Eryka i Weroniki krzyżują się często, ale czy coś z tego wyniknie? Przekonacie się sami sięgając po Azyl dla serc Urszuli Gajdowskiej.
Azyl dla serc to świetnie napisana powieść, z bohaterami, których nie sposób nie lubić. To książka nie tylko o poszukiwani swojego miejsca na ziemi, ale także o traumach z przeszłości, które nie dają o sobie zapomnieć i wracają w najmniej spodziewanych momentach. To książka pełna życiowych mądrości, która pokazuje, że po nocy zawsze przychodzi dzień, a po burzy wychodzi słońce.
Ja jestem zdecydowanie na tak i z pewnością sięgnę po inne tytuły autorki.


Moja ocena 9/10

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Natalia Przeździk Bosorka

Data wydania: 11-03-2026
Wydawnictwo: Dobre Strony
Ilość stron: 336
Cykl: Pogranicze

17/2026

Po rewelacyjnej książce Agnieszki Zakrzewskiej postanowiłam sprawdzić co tam jeszcze wydają Dobre Strony. Mój wybór padł na Bosorkę Natalii Przeżdzik, bo po pierwsze jako sroka okładkowa nie mogłam przejść obojętnie wobec tego małego dzieła sztuki, a po drugie nie znam zupełnie autorki i to było moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Po kolejnej lekturze książki, która wyszła spod skrzydeł Dobrych Stron dopisuję do mojej niekończącej się listy wszystkie pozycje wydawnictwa, bo jak się okazuje wydają same perełki : książki nie tylko wartościowe, ale i takie, z których dowiaduję się czegoś nowego. Już się nie mogę doczekać na kolejną część Pogranicza.
Nie wiem czego się spodziewałam sięgając po Bosorkę, ale myślę, że lekkiej lektury, przy której będzie mi się dobrze dziergać wiosenny sweter. A co dostałam? Książkę pełną emocji, która nie tylko mnie zaangażowała sama sobą, ale i poruszyła najczulsze struny. Chociaż przyznaję, że tym razem obyło się bez morza łez. Powtarzam zawsze i wszędzie, że kocham książki z historią w tle, takie z których coś wynoszę, a jak jeszcze teraźniejszość miesza się z przeszłością to jestem w czytelniczym niebie. To wszystko znalazłam w Bosorce Natalii Przeździk.
Już sam tytuł jest fascynujący. Ja do momentu sięgnięcia po książką Natalii Przeździk nie miałam pojęcia kim lub czym jest bosorka. teraz już wiem, że to wiedźma lub czarownica, która rzuca uroki i zajmuje się magią. Autorka zabrała mnie w podróż do Tymianowej, niewielkiej wsi położonej w Beskidzie Niskim, gdzie przed laty mieszkała bosorka Tekla. Nie mam jej już wśród żywych, ale pozostała po niej chyża i wspomnienia mieszkańców jedna dobre ,a inne niekoniecznie. Teren, gdzie zamieszkiwała Tekla dostał się w łapy deweloperów i ma tutaj powstać nowoczesny spa, hotel i czego tam jeszcze bogaci turyści potrzebują. Czy tak łatwo uda się zrównać chyżę z ziemią? 
TO w Tymianowej mieszka współcześnie Marta, która prowadzi gospodarstwo agroturystyczne. Przyjmuje gości, dba o nich, gotuje i odwiedza zaprzyjaźnioną Nadię. Losy Marty i Tekli w dziwny sposób się przeplatają, Jak to możliwe? Sięgnijcie po Bosorkę Natalii Przeździk i przekonajcie się sami.
Dobrze mi było w Tymianowej, czułam zapach ziół i ognisk, zapach koniczyny i ziemi po deszczu. Poznałam trudną historię ludności łemkowskiej, Czy takiej ponad podziałami ? No chyba niekoniecznie, bo wszędzie znajdzie się ktoś kto podjudza i podsyca nienawiść. 
Autorka z pewnością włożyła kawał serducha w napisanie Bosorki i czuć to na każdej niemal stronie. Trudna historia i  poplątane losy w przepięknych okolicznościach przyrody sprawiły, że przeczytałam Bosorkę jednym tchem. Cóż moge powiedzieć: chcę więcej już i natychmiast, bo jestem niezmiernie ciekawa losów Marty, która chociaż sama dźwiga trudną historię, po której niejeden nie umiałby się podnieść to ma otwarte serce i umysł na drugiego człowieka. Polubiłam ją od pierwszego rozdziału i przyznaję, że chciałabym na swojej drodze spotkać taką Martę. 
Zabieram się za czytanie kolejnej książki, a Wam polecam Bosorkę z całego serca, bo to jedna z tych książek, które pozostają w nas na długo.


Moja ocena 9/10